Memy – emblematy. Typowy Seba i Typowy Mirek

 

Łukasz Łoziński (UJ)

 

Wstęp i stan badań

W polskiej humanistyce wciąż niewielu badaczy omawia rozpowszechniane w Internecie utwory słowno-obrazowe potocznie nazywane memami. Poza tym autorzy najcenniejszych jak dotąd artykułów koncentrują się przeważnie na wstępnej charakterystyce fenomenu, starając się określić podstawowe zasady tworzenia, rozpowszechniania i odbioru kultury masowej w sieci[1]. Taka strategia może się wydawać zrozumiała, jeśli wziąć pod uwagę stan debaty nad nowymi mediami w Polsce – ta dziedzina humanistyki posiada znacznie krótszą tradycję i mniej zadowalające podstawy instytucjonalne niż na przykład filologia polska czy historia sztuki. W związku z powyższym stale pojawiają się problemy z rozgraniczeniem kwestii oczywistych oraz tych, które wymagają wprowadzenia i doprecyzowania. Dlatego kilka definicji sformułowanych przez innych badaczy cytuje się w tekście głównym artykułu, mimo że części odbiorców zapewne wyda się to zbędne. Bez wątpienia ogólna refleksja nad technicznym i społecznym aspektem funkcjonowania memów oraz spory o terminologię wciąż są potrzebne. Warto jednak już na tym etapie wnikliwie przeanalizować konkretne przykłady – podobnie jak to zrobiła w rzetelnej pracy Barbara Wolek-Kocur[2].

Decyzja o częściowym zawężeniu tematu badań ma dwojakie uzasadnienie. Po pierwsze pozwala przeprowadzić ostrożne rozumowanie indukcyjne, podczas gdy badacze przedstawiający zwięzłe typologie zjawisk wnioskują na podstawie bardzo licznej grupy przykładów, analizowanych wybiórczo i skrótowo. Po drugie bardziej szczegółowe rozważania nad problemem stanowią antyelitarystyczną deklarację – jakkolwiek studia kulturowe doprowadziły do częściowej nobilitacji kultury popularnej, memów wciąż nie traktuje się w polskiej humanistyce z równą powagą jak komiksy czy seriale. Oczywiście można przekonywać, że jedne utwory są bardziej złożone od innych, dlatego stanowią szczególnie interesujący materiał dla badacza. Nie wolno jednak lekceważyć memów – konsumowanych przez liczniejsze niekiedy grono odbiorców niż teksty kultury oparte na bardziej rozbudowanej narracji i bogatszej warstwie ikonicznej – tylko dlatego, że wydają się trywialne albo po prostu nie wykształcono powszechnie akceptowanych metod opisu.

Celem niniejszego artykułu jest analiza i interpretacja dwóch serii utworów słowno-obrazowych – Typowy Seba oraz Typowy Mirek – publikowanych w latach 2012-2013 na portalu społecznościowym Facebook. Omawiane teksty kultury, zgodnie z metodą semiotyczną, są odnoszone do kontekstu, który w zasadniczy sposób wpływa na recepcję. Jego ważnymi elementami okazują się nie tylko praktyki charakterystyczne dla portali społecznościowych, ale też tradycja literacka. Jednocześnie należy zaznaczyć, że prezentowane tu odczytania nie są wyczerpujące, a odbiorca dysponujący odmiennym kapitałem kulturowym zapewne dostrzeże zupełnie nowe, równie istotne znaczenia. Niemniej poczynione studia przypadków mogą stanowić punkt wyjścia dla krytycznej refleksji nad tezami Marshalla McLuhana i Waltera J. Onga. Stanowiska tych badaczy bywały wielokrotnie dyskutowane, co znalazło odzwierciedlenie również w polskim piśmiennictwie fachowym[3]. Z kolei w prasie popularnej relacjonuje się często uwagi o tekstowym – w wąskim znaczeniu tego określenia – charakterze kultury Internetu, co prowadzi do częściowego zanegowania koncepcji globalnej wioski (McLuhan), zdominowanej, dzięki mediom audiowizualnym, przez wtórną oralność (Ong)[4]. Pomimo upływu lat kategorie proponowane przez obu uczonych mogą się jednak okazać przydatne do opisu nowych zjawisk. Analiza tak zwanych memów jest szczególnie istotnym zadaniem dla badacza kultury, ponieważ tego rodzaju twórczość łączy obraz ze słowem, słowo mówione z drukowanym, praktyki charakterystyczne dla kultury druku z typowymi dla globalnej sieci. Należy jednak zacząć od uściślenia najważniejszego spośród stosowanych tu terminów.

 

Definicje

„Memy to jednostki kulturowego przekazu, np. melodie, idee, obiegowe zwroty, fasony ubrań, sposoby tworzenia ceramiki czy wykonywania łuków” – tłumaczył Richard Dawkins w popularnonaukowej pracy Samolubny gen[5]. Brytyjski biolog, omawiając zagadnienia ewolucji i genetyki, zaproponował również – na zasadzie analogii – przytoczoną powyżej koncepcję, która spotkała się z dużym zainteresowaniem humanistów, m.in. psycholożki Susan Blackmore[6]. Kwestia przydatności kategorii wywiedzionych z nauk przyrodniczych do opisu zjawisk społeczno-kulturowych pozostaje otwarta, spór w zwięzły sposób relacjonują m.in. Wojciech Borkowski i Andrzej Nowak[7].

Elementy teorii Dawkinsa i Blackmore nie należą w Polsce do kanonu wykształcenia badacza kultury, ale należy zwrócić uwagę, że od 2005 roku pracownicy i studenci Uniwersytetu Śląskiego wydają czasopismo recenzowane „Teksty z Ulicy”, zwane również „Zeszytami Memetycznymi”. Sformułowana przez Dawkinsa definicja stanowi motto periodyku. Można więc uznać, że memetyka stopniowo zyskuje w Polsce popularność, o czym świadczą również tematy referatów wygłoszonych w 2013 roku na dwóch konferencjach naukowych. Pierwszą, pod tytułem „Teksty kultury uczestnictwa”, zorganizował Instytut Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk (7-8 listopada). Druga, „Samolubne memy”, miała miejsce na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika (20-21 listopada).

W niniejszej pracy stosowność zaakceptowanego przez wielu badaczy aparatu pojęciowego nie jest kwestionowana, właśnie ze względu na uzus, niemniej proponowane przez Dawkinsa i Blackmore kategorie zostały częściowo wyabstrahowane z pierwotnego kontekstu. Podobną decyzję podjął Wiktor Kołowiecki, który, analizując zjawisko memu internetowego, powoływał się na głównych twórców memetyki tylko w podstawowych kwestiach[8]. „Mem internetowy wyróżniać będzie to, że jest jednostką informacji, która replikuje się wyłącznie drogą internetową” – w taki sposób badacz precyzuje termin powszechnie stosowany przez badaczy globalnej sieci cyfrowej[9].

Kluczowym pojęciem dla idei memu jest naśladownictwo. Memem internetowym możemy zatem nazwać zdigitalizowaną jednostkę informacji (tekst, obraz, film, dźwięk), rozpowszechnioną w Internecie, która zostaje skopiowana, przetworzona i w tej przetworzonej formie opublikowana[10].

Tę właśnie szeroką definicję powtórzył Adam Walkiewicz w artykule publikowanym w „Tekstach z Ulicy” i można ją uznać za użyteczną dla analityka[11]. Świadczy o tym choćby anglojęzyczna praca Lindy Börzsei, w której zestawione zostały między innymi emotikony i fotomontaże – badaczka wykazała wzajemne wpływy różnych form aktywności internetowej, potwierdzając jednocześnie zasadność nazywania ich wszystkich memami[12]. Należy jednak zwrócić uwagę, że Walkiewicz, podobnie zresztą jak Kołowiecki, dokonując egzemplifikacji, nie przytacza takich przykładów jak krótkie filmy amatorskie czy zabawne wypowiedzi polityków, które często stają się przedmiotem twórczej ingerencji internautów. Obaj autorzy skupili się wyraźnie na jednym tylko rodzaju wypowiedzi, posiadającym łatwe do wyodrębnienia cechy charakterystyczne.

Co ciekawe, Walkiewicz twierdzi, że „internauci określają terminem «mem» zarówno każdy pojedynczy semiotyczny kompleks tego typu, jak i ideę, która kryje się za jego formą, a także sam tryb przesyłania takich komunikatów oraz dowolny rozpoznawalny przedmiot, do którego dany mem odwołuje się w swojej warstwie ikonicznej”[13]. Przejrzenie anglo- i polskojęzycznych witryn zestawiających popularne memy prowadzi do odmiennych wniosków[14]. Otóż dla znacznej części internautów – a nawet dziennikarzy – prototypowym desygnatem słowa „mem” wydaje się kompozycja obrazu oraz krótkiego tekstu, umieszczonego zazwyczaj w dwóch partiach, u góry i na dole[15]. Należy oczywiście odnotować przypadki stosowania w dyskursie prasowym terminu Dawkinsa zgodnie z pierwotną, bardzo szeroką definicją[16]. Da się jednak zauważyć tendencję do ograniczania zakresu znaczeniowego słowa „mem” w mowie potocznej. Zawężona definicja mogłaby brzmieć następująco: Mem to skonwencjonalizowany typ wypowiedzi artystycznej, zbliżony pod względem struktury do emblematu[17]. W większości przypadków memy mają charakter humorystyczny i rozpowszechnia się je w Internecie. Globalna sieć cyfrowa nie jest jednak jedynym medium, w którym się te utwory słowno-obrazowe pojawiają. Na zdjęciach dokumentujących wystąpienia przeciw umowie ACTA można zobaczyć niesione przez demonstrantów transparenty spełniające wymogi zawężonej definicji memu, często wykonane odręcznie – nie zawsze są to kopie utworów popularnych wcześniej w Internecie[18]. Niełatwo natomiast znaleźć przykłady memów, które wydawałyby się całkowicie poważne, zamknięte na lekturę ironiczną, z drugiej strony trudno wykluczyć ich istnienie.

Oprócz wspomnianych już cech charakterystycznych dla tego rodzaju wypowiedzi da się zauważyć inne chwyty stanowiące stały element poetyki gatunku – bardzo często pojawiają się wielkie litery o białym wypełnieniu i czarnym konturze, najczęściej stosowany jest krój Impact. O ile wykorzystanie wersalików i wyżej wymienionych kolorów służy czytelności, o tyle wybór konkretnej czcionki wydaje się zależeć głównie od konwencji. Tym samym nadawca sugeruje odbiorcy, aby odczytywał utwór w odniesieniu do innych memów i konsumował go w podobny sposób, jak to czynił z pozostałymi. Graficzne ukształtowanie wypowiedzi wydaje się istotnym sygnałem, zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę synkretyczny charakter wielu gatunków. Należy pamiętać, że odbiorca, który nie ma uprzedniej wiedzy na temat danego utworu, ale czytając, spostrzeże podział na akty, sceny i role, prawdopodobnie zaklasyfikuje tekst jako dramat, co nie pozostanie bez wpływu na interpretację. W niektórych powieściach operujących głównie dialogiem partie narracyjne są równie szczupłe jak didaskalia przeciętnej sztuki, zatem odmienne uporządkowanie graficzne mogłoby przekonać czytelnika, że ma do czynienia z tekstem scenicznym. Jak się okazuje, autorzy memów również wypracowali bardzo wyraźny znak wizualny. Wydaje się, że uzus i cechy konwencjonalne utworów pozwalają traktować ten typ wypowiedzi jako gatunek odrębny, choć umocowany w tradycji. W taki właśnie sposób zostaną odczytane dwa cykle utworów zwanych memami – w wąskim znaczeniu tego słowa.

 

Typowy Seba

Na portalu Facebook 23 marca 2012 roku założono strony Typowy Seba, z czasem liczba subskrybujących zbliżała się nawet do 200 tysięcy. W momencie ogłoszenia niniejszego artykułu fanpage już nie funkcjonuje, pojawiły się za to konkurencyjne pod tą samą nazwą, trafiające jednak do kilkukrotnie mniejszej publiczności[19]. Nie ujawniono nigdy nazwiska administratora oryginalnej strony. Z jego wypowiedzi wynika jednak, że on sam jest twórcą dużej części udostępnianych treści. Pozostałe powstają w wyniku selekcji i modyfikacji pomysłów, które są mu przysyłane „na priv”, czyli za pomocą komunikatora portalu Facebook. W jednej z not administrator informuje:

Dosłownie co 2 minuty dostaje jakąś wiadomość na priv, mam 432 nieprzeczytane wiadomości. Gratuluje wam pomysłów itp., ale z góry uprzedzam, że nie jestem w stanie wszystkiego przeczytać.

To oznacza, że niezależnie od modelu kultury internetowej – zdecydowanie partycypacyjnego – znaczną popularność uzyskał fanpage, nad którym administrator sprawuje całkowitą kontrolę, pełniąc funkcję analogiczną do redaktora w tradycyjnej prasie. Jaki jest główny temat strony, można się dowiedzieć również z deklaracji jej autora, zawierającej liczne wskazówki interpretacyjne:

Seba nie jest ani gimbusem ani wieśniakiem, to dzieciak z lat 80/90, wychowany na podwórku i klasycznych kreskówkach jak Dragon Ball. Typowy Seba nie jest złym kolesiem, to prawilny chłopak, dobrze gra w noge, w szkole nie idzie mu super ale nie jest też głupi. Słucha się rodziców ale nie boi się eksperymentować z używkami. Często ma beke z kumpli (szczególnie Grubego), ale gdy trzeba to postawi się za nimi i pomoże. Każdy z tego pokolenia, ciorającego w nogę na podwórku, ma coś z Seby, jednak dla mnie są to w większości pozytywne rzeczy, mające na celu bardziej wspominanie niż wyśmiewanie.

Wśród publikowanych na stronie treści można znaleźć zabawne noty – jak ta z 24 czerwca 2013 roku: „gruby nie gra jutro bo mu mama karze jeszcze do szkoły chodzić” – a także linki do amatorskich filmów. Są również fotografie przedmiotów, publikowane po to, by przywołać wspomnienia. Zdjęciu opakowania kapiszonów towarzyszy charakterystyczne pytanie: „Pamiętacie?”. Powtarza się ono w analogicznym kontekście na innych fanpage’ach, służących gromadzeniu fotografii przedstawiających elementy kultury materialnej lat 80. i 90. – warto wymienić zwłaszcza Pewex[20]. Najważniejszą część treści publikowanych na stronie Typowego Seby stanowi jednak seria kilkuset memów.

 

  

 

Niemal wszystkie wyglądają tak samo. Na tle czarno-białych futbolówek umieszczono zdjęcie „łysego gościa o twarzy, która nie wyraża zbyt wiele inteligencji”, jak stwierdził dziennikarz portalu dlaStudenta.pl[21]. Tekst u góry i na dole to w większości zdania, które według internautów mógłby wypowiedzieć bohater nazywany Sebą. Czasami stosuje się formułę dialogu, wtedy część wypowiedzi to kwestie innych postaci, przeważnie kolegów z podwórka. Tożsamość chłopaka, którego fotografię wykorzystano – zapewne bez uzyskania zgody na powielanie wizerunku – wydaje się nieistotna dla odbiorców, traktujących go jak typ socjologiczny, nie konkretną osobę. Obraz ma z pewnością wpływ zarówno na popularność memu, jak treść przysyłanych pomysłów. Został jednak podporządkowany konwencji zaproponowanej przez autora strony, który nazwał Sebę „Typowym”. Jakkolwiek wyobrażenia o tym, kim jest „dzieciak z lat 80/90”, mogą się różnić, zawsze to założyciel fanpage’a ma ostatnie słowo. I okazuje się wyjątkowo konsekwentny.

Seria jest dziełem otwartym, co więcej administrator często ujawnia elementy procesu powstawania kolejnych memów, prosząc subskrybujących, aby wybrali najlepszy z nadesłanych w danym okresie pomysłów – odbywa się to za pomocą sondy internetowej. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby odbierać Typowego Sebę w podobny sposób jak na przykład Imię i znamię, tom wierszy Eugeniusza Tkaczyszyna-Dyckiego z 2011 roku. Poszczególne utwory wydają się hermetyczne, niemal nieczytelne, ale egzegeza kolejnych dzieł pomaga wytłumaczyć poprzednie[22]. Chociaż niezwykle lakoniczne, pozbawione szerszego kontekstu wypowiedzi Seby składają się na utwór dość obszerny, aby w jego ramach można było wykreować kilkoro bohaterów, przedstawić interakcje między nimi i rzeczywistość, w której funkcjonują. Oczywiście, w odróżnieniu od Tkaczyszyna, twórcy memów nie odwołują się do przeżyć najbardziej osobistych, przyczyniających się do wyobcowania podmiotu, trudnych do przekazania. Wręcz przeciwnie, tematem są powszechne doświadczenia, co potwierdza nota dziennikarza portalu dlaStudenta.pl:

Teksty przypomniane przez autorów memu o Sebie wprowadzają nas na chwilę w sentymentalny i magiczny świat dzieciństwa, kiedy największym zmartwieniem był zapadający zmrok uniemożliwiający grę w piłkę na naszych betonowych Camp Nou. Każdy z nas dobrze pamięta te grepsy – jeśli nie mówiliśmy ich sami (w co nie wierzymy), to na pewno znaliśmy takiego właśnie Sebę [...] który z lubością je powtarzał. Jeśli komuś się to [nie – Ł.Ł.] podoba, albo co gorsza nie zna tych motywów, to trzeba postawić zdecydowaną tezę, że nie był akceptowany przez rówieśników i omija go kawał dobrych wspomnień[23].

Zbiorowy autor serii memów za pomocą gwary młodzieżowej i żargonu piłkarskiego wykreował narrację, z której jasno wynikają definiujące poszczególnych bohaterów cechy. Symptomatyczne, że funkcje spełniane na boisku odzwierciedlają i determinują osobowość oraz pozycję społeczną przedstawionych nastolatków. Seba, tak samo jak Mati, jest napastnikiem, Adi obrońcą, Gruby bramkarzem. Ten ostatni stara się imponować „korami najka”, ale nie zyskuje dzięki temu uznania kolegów. Gruby i tak musi stać na bramce (bo nie potrafi podać piłki „na przewrote”), chyba że ktoś „dojdzie”, na przykład Nowy. „NOWY / NA BUDE” – oto zrozumiałe samo przez się prawo. Ciągłego uściślania wymagają natomiast zasady według których toczy się gra, wyraźnie odmienne od obowiązujących na wspomnianym przez dziennikarza Camp Nou, stadionie FC Barcelony. W futbolu amatorskim reguły podlegają bowiem ciągłej renegocjacji i bywają sprawiedliwsze niż te, które ustalono na poziomie zawodowym. „AUTY Z RENKI / CZY Z NOGI?”, „TRZY ROGI / KARNY”, „JAKA RENKA / NABITA” – w ten sposób czyni się rozgrywkę lepiej dostosowaną do warunków atmosferycznych, dynamiczniejszą, w większym stopniu uwzględniającą kontekst sytuacji podlegającej ocenie. Nie ma sędziego, wszelkie rozstrzygnięcia muszą zapadać na zasadzie konsensusu. W innym wypadku Gruby powie „to ja nie gram” – i pójdzie do domu.

Chociaż chłopcy spotykają się też w szkole, razem chodzą do sklepu po „czipsy” albo przesiadują przed telewizorami, to właśnie osiedlowe boisko, jak się wydaje, stanowi najważniejszy punkt Arkadii, w której żyją. Nie jest to jednak niekwestionowane centrum świata – podobną rangę stopniowo uzyskuje przestrzeń wirtualna. Któregoś razu, gdy koledzy pytają głównego bohatera, czy pójdzie z nimi na boisko, słyszą: „Potem hopaki / tera expie”. Chęć zdobycia punktów w grze komputerowej może się okazać ważniejsza od kontaktów towarzyskich i przyjemności ze sportu. Oczywiście nie jest celem niniejszego artykułu, przeznaczonego do czasopisma internetowego, krytyka spędzania czasu przed monitorem, ale w taki właśnie sposób odnieśli się do memu subskrybujący:

Brayan Brayan: Kompletnie nie trafiony mem. Te teksty mówi dzisiejsza gimbaza, a nie ta która była kiedyś i do której odnoszą się memy z tym ryjem.

Mikołaj Albert: Expienie było później. To już nie te czasy. ;) Za gówniarza odpowiednik leveli to były strupy na kolanach.

Kamil Lider: to juz smutne dzisiejsze lata ;(

Arek Pałasz: i tak kończy się era Seby a zaczyna się era E-seby

Paweł Barczyński: tak właśnie zniknęły tamte piękne czasy dzieciństwa :/

Na paradoks zakrawa fakt, że nostalgia za okresem, gdy komentujący spędzali cały wolny czas poza domem, znajduje wyraz w przestrzeni wirtualnej. To jednak temat na osobne rozważania. Na razie, na podstawie przytoczonych wypowiedzi, należy stwierdzić, że niemal nieustanne przebywanie z rówieśnikami jest dla odbiorców Typowego Seby immanentną cechą genialnej epoki. Podobnie jak możliwość niemal doskonałej komunikacji w obrębie pokolenia. Dokonuje się ona za pomocą języka osobnego, dzięki zbieżności doświadczeń. Przywołanie tych zwrotów, zaczerpniętych bezpośrednio z rzeczywistości społecznej, wywołuje entuzjazm, któremu wielu czytelników dało wyraz w komentarzach. Prawdopodobnie czytanie tych memów uświadamia im, jak bardzo zżytą ze sobą wspólnotę kiedyś stanowili. Jak tłumaczy antropolog kulturowy Victor Turner, communitas, czyli stan równości i bliskich więzi międzyludzkich, może zaistnieć tylko okresowo – podczas obrzędów przejścia lub danego momentu rozwoju grupy – w tym wypadku byłaby to wspólnota osób przeżywających początkową fazę okresu dojrzewania[24]. Później pojawia się rozwarstwienie, postępuje indywidualizacja. Prawdopodobnie jest to proces nie tylko nieunikniony, ale też pod wieloma względami korzystny, na przykład dla Grubego, który być może zacznie spełniać bardziej cenione funkcje społeczne niż gra na pozycji bramkarza, bynajmniej nie zapewniająca mu prestiżu na osiedlowym boisku. Nie wolno, rzecz jasna, bagatelizować okrucieństwa, jakim jest nacechowana część memów. Istnieje jednak silna potrzeba idealizacji lat dzieciństwa wśród osób wchodzących w dorosłość, bo to oni, jak można przypuszczać, stanowią gros odbiorców Typowego Seby, skoro są też najliczniejszą grupą korzystającą w Polsce z portalu Facebook[25].

 

Typowy Mirek

23 kwietnia 2013 roku powstał inny fanpage, czternaście miesięcy później subskrybowany przez blisko 180 tysięcy użytkowników portalu Facebook[26]. Anonimowy założyciel strony, wspomagany przez jej odbiorców – na podobnej zasadzie jak w przypadku wyżej opisanym – prowadzi narrację o Typowym Mirku i jego rodzinie. Główny bohater kupuje w Niemczech produkty drogeryjne, a przede wszystkim używane samochody, aby sprzedawać je w Polsce. Mniej więcej do połowy czerwca 2013 roku zdecydowaną większość publikowanych treści stanowiły memy przedstawiające mężczyznę uosabiającego w odczuciu internautów – jak można domniemywać na podstawie komentarzy – stereotyp handlarza z autogiełdy. Później fanpage został zdominowany przez fotomontaże (w których Mirek pojawia się razem ze znanymi osobami) oraz zdjęcia sportowych samochodów i akcesoriów używanych według twórców strony przez głównego bohatera (kamizelka, ażurowe półbuty, saszetka na dokumenty, bilonówka). Ciągle jednak istotnym elementem tej twórczości jest język – grafikę w większości przypadków uzupełniają zabawne wypowiedzi sprzedawcy lub charakterystyczne wyrażenia, jak „zdrowy motor” (silnik pracujący w pożądany sposób), „kuce” (konie mechaniczne) czy „piczomagnes” (samochód, który według handlarza gwarantuje powodzenie u kobiet).

 

 

 


Jak deklaruje założyciel strony, „wszelkie podobieństwo do prawdziwych osób i zdarzeń jest całkowicie przypadkowe”, ale ironiczne powtarzanie tej formuły, znanej z filmów obyczajowych, należy do publicystycznej konwencji[27]. Oczywiście główny bohater – podobnie jak jego żona Krysia i syn nazywany Młodym – zostali wykreowani przez autora i odbiorców strony, ale należy zauważyć, że wykorzystano wizerunek człowieka rzeczywiście istniejącego[28]. Co więcej podobieństwo Mirka do wielu „prawdziwych osób” wydaje się przyczyną popularności fanpage’a, o czym świadczą komentarze do pierwszych memów, częściowo konstytuujące recepcję późniejszej twórczości[29]:

Miłosz Kubiński: (autentyczne jak kupowałem mojego Forda) Panie, tylko decyduj się Pan szybko, bo jak nie, to mam już kupca (następnego dnia) tamten kupiec jednak się rozmyślił, możesz pan przyjeżdżać i zabierać

Artur Rzewnicki: Typowo Polskie

Typowy Mirek to postać, której cechy, zgodnie z tradycją satyry, w sposób uproszczony odzwierciedlają negatywny obraz grupy – w tym przypadku sprzedawców używanych samochodów. Z drugiej strony odbiorcy wielokrotnie wyrażali uznanie dla celności reprezentacji, można więc mówić o umiejętnym oscylowaniu między karykaturą a realizmem. Reakcją subskrybujących na takie wypowiedzi Mirka jak „STAN IGŁA, WNĘTRZE GABINET / LEKARZ JEŹDZIŁ” bywa podanie linku do aukcji internetowych, w których wykorzystano te same sformułowania:

Piotr Kamiński: […] X-TYPE 2,0 V6*SKÓRA*Z NIEMIEC OD DOKTORA*OPŁACONY!

Piotr Kamiński: IGIEŁKA Z NIEMIEC, ABSOLUTNIE BEZWYPADKOWY W ŚWIETNYM STANIE TECHNICZNYM.

Z kolei memowi z tekstem „WIE PAN JAK CHCE PAN NOWE / TO NIECH SE PAN IDZIE DO SALONU” towarzyszą następujące komentarze:

Patrick Ty-Lza: Najfajniej jak jeden z drugim przyjeżdża auto za 2k oglądąc i mu "uszczelki jakieś takie wyblakłe"

Dawid Bieła: No i ten tekst to jest przy prawie każdym myśleniu kupującego i narzekaniu XD

Da się zapewne uzasadnić popularność Typowego Mirka, przynajmniej częściowo, poprzez koncepcję przemocy symbolicznej. Jedną z funkcji tej serii memów może być podkreślenie wyższości jej twórców nad sprytnym sprzedawcą. Wyszydzanie Mirka stanowiłoby zatem rekompensatę za to, że internauci zostali wprowadzeni w błąd przy kupnie używanego samochodu albo poczuli się ośmieszeni uszczypliwą uwagą, na którą nie umieli dowcipnie odpowiedzieć. Cytowane komentarze wskazują jednak na skłonność do przyjęcia punktu widzenia sprzedawcy oraz uznanie dla stosowanych przez niego chwytów retorycznych. Paradoksalne połączenie finezji i prymitywizmu, które stanowi istotę poczucia humoru Mirka, czyni go bohaterem w znacznej mierze pozytywnym. Można przypuszczać, że dzięki dowcipowi takie zachowania jak oczernianie konkurencji („PANIE, TO OD NIEMCA / TAMTEN BIERZE BITE OD TURASÓW”) czy nawet próby oszustwa („A TO NIE MÓWIŁEM / ŻE NA BENZYNIE NIE ODPALA?”) stają się w odbiorze czytelników mniej naganne. Podobnie jak skłonność do mitomanii – kontrahentami Mirka bywali podobno Miroslav Klose, Ryszard Kalisz i Jon Bon Jovi. Z komentarzy można wnioskować, że subskrybujący wyobrażają sobie interakcję ze sprzedawcą, traktując ją jako grę, do której reguł należy zatajanie prawdy. Zapewnienie „PANIE, MECHANIK, CO ROBIŁ GENERALNY REMONT MOTORU / TO POWIEDZIAŁ ŻE TAKIEGO ZDROWEGO NIE WIDZIAŁ” zostało skomentowane w następujący sposób:

Tomasz Popowski: To jak taki zdrowy to po co remont, co mnie tu panie wkręcasz ;)

Hubert Jaworski: serduszko puka w rytmie cza cza :)

Adam Mariak: Panie,panewki się tak świeciły,że kobita na półke postawiła

Wydaje się zatem, że internauci stawiają sobie za cel raczej pokonać Mirka w stychomytii albo naśladować jego idiom niż nakłonić jemu podobnych sprzedawców do komunikowania się z klientami na wzór doradcy z autosalonu. Inaczej niż Ignacy Krasicki, który, wbrew deklaracji z Palinodii, próbuje za pomocą satyry „poprawiać świat”, autor i czytelnicy serii memów wydają się odbierać postawy portretowanej grupy na sposób kampowy[30]. To nie oznacza, że dydaktyczny potencjał tych utworów został zniwelowany ze względu na przyjęty typ recepcji, ale afirmacja dominuje nad krytyką.

Łatwo to zauważyć, przeglądając nadsyłane przez odbiorców grafiki, które nawiązują do popularnych przedstawień kobiet na tle pojazdów mechanicznych. Duża część tych zdjęć posiada raczej cechy subtelnego pastiszu niż złośliwej parodii, choć dystans wobec powielanej stylistyki zaznacza się wyraźnie – poprzez odpowiedni opis dodany przez administratora strony czy sam akt publikacji na satyrycznym fanpage’u. Kontekst obrazów przedstawiających zjawiska powszechnie uznawane za charakterystyczne dla polskiej prowincji (jak kawa w szklance czy karoseria pomalowana w deseń wzorowany na sierści dzikich kotów) wydaje się uniemożliwiać poważne traktowanie reprezentacji ubranej tylko w stringi kobiety myjącej samochód pieniącą się gąbką. Co więcej odbiorca napotyka zasadnicze utrudnienia w odczuwaniu erotycznej przyjemności z konsumpcji tych zdjęć[31]. W wielu przypadkach na obrzeżach grafiki wmontowano daleką od zachodniego kanonu atrakcyjności postać Mirka, co wprowadza dysonans do soft-pornograficznego przedstawienia, nadając mu przede wszystkim satyryczny charakter. Oczywiście pytanie o to, czy komentarze w rodzaju „każda na passata leci” są wyłącznie ironiczne, czy może w jakimś stopniu stanowią wyraz seksistowskich tendencji, pozostaje otwarte.

O ile bowiem Mirkowi udało się zaadaptować do warunków ustroju ukonstytuowanego w Polsce na przełomie lat 80. i 90. – choć wciąż twierdzi, że „za komuny było lepiej” – o tyle postulaty feministek pozostają mu obce. W świecie przedstawionym dominują przedstawiciele jednej płci. Adresatem zdecydowanej większości przytaczanych w memach wypowiedzi Mirka jest mężczyzna („PAN DA W PIZDE! / ŚMIAŁO!”) – czyli interlokutor doświadczony w kupnie używanych samochodów, posiadający dostateczną wiedzę, aby zauważyć, że auto było „bite”. Czasem partnerki traktuje się z troską i pobłażliwością („DLA NARZECZONEJ WZIEŁEM / ALE MÓWI ŻE ZA MOCNY”), czasem z lekceważeniem („TO ZBIERA SIĘ PEWNIE DŁUŻEJ NIŻ MOJA NA SUME W NIEDZIELE”). Kobiety służą jako argument w negocjacjach („PANIE JAK ZEJDE Z CENY / TO KOBITA POWIE ŻEŚ PAN GRATA KUPIŁ”), niekiedy stają się obiektem rubasznych żartów („PANIE JA SIĘ NIE ZAMIENIAM / NO CHYBA ŻE NA KOBITY”). Przejawy zainteresowania specyficznie pojmowanymi potrzebami żony („KRYŚKA JADE DO RAJCHU JUTRO / JAKIEGO PROSZKU CI NAKUPYWAĆ”) kontrastują z niezaprzeczalną przemocą dyskursywną („HURWY TO MAJTKI PRZEZ GŁOWĘ ŚCIĄGAŁY / JAK ŻEM STANĄŁ NA PARKYNGU”).

Cechy służące potwierdzeniu męskiej dominacji wydają się należeć do głównych kryteriów wyboru samochodu – „TEGO GOLFA III TO MŁODEMU PRZYPROWADZIŁEM NA 18TKĘ / ŻEBY WKOŃCU COŚ PORUCHAŁ SOBIE”. Mirek wielokrotnie podkreśla liczbę koni mechanicznych i podaje czas, w którym auto osiąga prędkość 100 km/h, jak gdyby ewentualna umowa dotyczyła pojazdu rajdowego. Znaczenie względów komfortu i bezpieczeństwa jest umniejszane za pomocą bon motów: „PANIE CO Z TEGO ŻE Z TYŁU MIEJSCA NIE MA / PAN TAM BĘDZIESZ SIEDZIAŁ? CZY TEŚCIOWA?”, „PANIE NA CO PANU TE POSTOJOWE / PAN BĘDZIESZ JEŹDZIŁ CZY STAŁ”. Bardzo istotne okazuje się wywarcie odpowiedniego wrażenia i związane z nim poczucie siły. To ostatnie wydaje się wynikać również z intensywnego odczuwania pracy głównych urządzeń pojazdu: „PANIE, HEBLE TO MA TAKIE MOCNE / ŻE JAK JEBŁEM W PEDAŁ TO ŚWAGIER DO DZIŚ WĄSÓW SZUKA”.

Obok postawy wobec kobiet na szczególną uwagę zasługuje także stosunek Mirka do Innych. Obraz Niemców kreowany w serii memów pod wieloma względami przypomina model ambiwalentnego postrzegania Obcych właściwy polskiej kulturze, jaki przedstawiali Jan Stanisław Bystroń i Zbigniew Benedyktowicz[32]. Zachowania kontrahentów zza zachodniej granicy bywają niezrozumiałe i absurdalne: „FOTELE WYTARTE ALE ŚWIEŻE / MUSIAŁ SIĘ WIERCIĆ, NIEMCY TAK MAJO”. Co więcej, główny bohater zauważa u Innych przede wszystkim cechy kontrastujące z postawami jego własnej grupy. O ile dla Mirka niedzielna suma jest stałym elementem egzystencji, a chrześcijański znak ryby na drzwiach bagażnika ma przekonać klientów o uczciwości sprzedawcy, o tyle odmienny typ religijności u sąsiadów zza Odry staje się przedmiotem żartobliwych uwag: „PANIE MAŁY PRZEBIEG / BO NIEMIEC MAŁOWIERZĄCY”. Z drugiej strony przekonanie Mirka o wyższości niemieckiej motoryzacji nad markami wywodzącymi się z innych państw wydaje się nabierać cech kultu. Wśród zdjęć publikowanych przez autora fanpage’a można znaleźć logo volkswagena wypieczone na tostach, wyszyte na odzieży, wytatuowane na łydce. Również przekonanie o wyższości przeznaczonych na niemiecki rynek środków czystości nie podlega dyskusji w obrębie świata przedstawionego, choć dziennikarze i eksperci z rzeczywistości pozatekstowej ciągle się spierają, czy faktycznie te produkty są skuteczniejsze[33]. Często w tej serii memów wyśmiewa się Niemców, jednak Republika Federalna jest bez wątpienia krajem podziwianym przez Mirka, także dlatego, że można tam zasnąć na wysokiej klasy autostradach. Z kolei obecne w Europie Środkowej i Wschodniej mniejszości narodowe są traktowane z pogardą lub lekceważeniem: „CO ROBI CYGAN W SALONIE SUBARU? / ROZKRĘCA IMPREZE”, „PANIE, ROZRUSZNIK TO KRĘCI SZYBCIEJ / NIŻ TUREK KEBABA”.

Seria memów bez wątpienia nosi cechy satyry – na mentalność polskich warstw niższych, których przedstawiciele charakteryzują się, według internautów, prostactwem i konserwatyzmem. Przywiązanie do tradycyjnych obyczajów jest oczywiście wybiórcze, ponieważ główny bohater, choć chętnie ogląda procesję w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, wydaje się znacznie bardziej zainteresowany quasi-pornograficznymi kalendarzami. Do podstawowych strategii twórczych, jakie stosują administrator strony i jej odbiorcy, należy uzupełnianie stereotypu o kolejne elementy. W ten sposób wykreowano postaci Typowej Krysi Żony Mirka, Włodka Tapicera, Śwagra i Młodego, którzy spotykają się na grillu lub na weselu. Z kolejnych zdjęć można się dowiedzieć między innymi, jakie potrawy najbardziej lubi główny bohater i gdzie spędza wolny czas. Nie są to prawdopodobnie produkty żywnościowe ani miejsca, które mogłyby nobilitować głównego bohatera w oczach młodych internautów. W ten sposób poniekąd podkreśla się wykluczenie osób niewykształconych, nieoryginalnych, mniej zamożnych, mieszkających na prowincji. Należy jednak zwrócić uwagę na wyeksponowaną na fanpage’u językową inwencję bohatera, będącą niewątpliwie wartością. Absurd i paradoks, na których opiera się znaczna część żartów Mirka – „PANIE JAK MŁODY PIZGNĄŁ W PEDAŁ / TO SIĘ ŻYD PRZEŻEGNAŁ” – dowodzi inteligencji sprzedawcy, która w połączeniu z szowinizmem i samozadowoleniem daje produkt niepoprawny politycznie, rzadki i pożądany.

 

Wnioski i zakończenie

Poczynione analizy pozwalają stwierdzić, że seria memów jest medium, za którego pomocą, mimo ograniczeń formalnych, internauci potrafią wykreować stosunkowo szczegółowy obraz kilkorga bohaterów, otoczenia, w jakim funkcjonują, i stosowanych przez nich sposobów porządkowania rzeczywistości. Tego rodzaju aktywność kulturowa – tworzenie dziesiątków lub setek grafik opatrzonych zwięzłym tekstem – staje się bardzo popularna. Memy, rozumiane jako specyficzny gatunek, stanowią obecnie ważne uzupełnienie treści publikowanych przez główne portale informacyjne, pełniąc funkcję zbliżoną do rysunku satyrycznego. Często wówczas wykorzystuje się wizerunki polityków lub innych osób powszechnie znanych z masowych mediów. Również kreowanie postaci typowych, zwłaszcza poprzez portal Facebook, jest jedną z dominujących konwencji – warto wymienić takie strony jak Typowy Gruby, Typowy Jaracz, Typowy instruktor prawka, czy Typowy Karol – Student Prawa. Co ważne, w ten sposób dokonuje się nie tylko rekonstrukcji kliszowego obrazu danej grupy, ale także utrwalenia gwary lub socjolektu. Poszczególne serie memów bardzo często są oparte na jednej, powtarzającej się wielokrotnie grafice, tak jak w przypadku utworów analizowanych w niniejszym artykule. Obraz bez wątpienia stanowi ważny element tego rodzaju wypowiedzi artystycznej. To jednak słowo jest głównym medium dla twórców analizowanych tu fanpage’y, koncentruje na sobie uwagę stałych odbiorców, jako jedyny podlegający zmianie fragment memu. Postawa twórcza autorów Seby i Mirka oczywiście nie jest nowa dla polskiej kultury. Podobne strategie przyjmowali liczni poeci – jak na przykład przedwojenni awangardziści, Julian Tuwim czy Miron Białoszewski – którzy, stale korzystając z zasobów języka mówionego, czynili tworzywem wierszy codzienne kontakty społeczne. Wydaje się jednak, że tego rodzaju twórczość rzadko przybierała charakter równie masowy, jak w przypadku stron subskrybowanych przez dziesiątki lub setki tysięcy osób.

Rozpatrywanie serii memów jako aktywności przede wszystkim literackiej w wielu przypadkach byłoby nieuzasadnione. Istotny wydaje się stopień wyeksponowania słowa. Memy stanowią zasadniczą część treści fanpage’a Hipsterski maoizm, komentującego w ironiczny i absurdalny sposób wydarzenia polityczne, należy jednak zwrócić uwagę, że grafiki zasadniczo się nie powtarzają, są przy tym bardzo efektowne, przedstawiają znane osoby w komicznych sytuacjach. W rezultacie tekst, choć ważny, nie zajmuje tak dominującej pozycji w strukturze utworu, jak to ma miejsce w przypadku Seby i Mirka. Lektura memów w odniesieniu do historii literatury może posłużyć wnikliwej interpretacji treści – dzięki uruchomieniu wypracowanych przez dekady narzędzi badawczych – prowadzi także do właściwszego diagnozowania zjawisk kulturowych. Omawiany w tym artykule gatunek wypowiedzi artystycznej wykazuje podobieństwa do emblematu, czyli kompozycji, na którą składają się:

1) inskrypcja, zwana też epigraf [...] 2) obraz, zwany również icon [...] 3) subskrypcja, którą zazwyczaj był wiersz, epigramat, czasem utwór elegijny[34].

Należy przy tym zaznaczyć, że emblemat był szczególnie popularny w renesansie i baroku, kiedy rozmaite poetyki normatywne stanowiły ważny element kultury. Również zasady posługiwania się tym gatunkiem wypowiedzi artystycznej zostały ściśle określone w 1594 roku, przez włoskiego humanistę Pontanusa – inskrypcja miała być zatem „kwintesencją całej kompozycji, zawierającą skrótowo sformułowany sens, wyłożony dokładniej w objaśniających się wzajemnie rycinie i wierszu”[35]. Twórcy omawianych fanpage’y posługują się tekstem bardzo krótkim, dzielonym na partie – górną i dolną – które stanowią integralną całość. Nie można ich nazwać inskrypcją i subskrypcją w ścisłym sensie tych pojęć. Warto jednak zwrócić uwagę na czwarty człon emblematu, wyróżniony przez Pontanusa, czyli „commentarius [...] pisany zazwyczaj prozą”[36]. Okazuje się, że spontaniczną aktywność odbiorców serii memów, stanowiącą według McLuhana istotę mediów elektronicznych, można wpisać w kilkusetletnią tradycję literacką[37].

Dostrzeżenie w memach podobieństw do emblematów prowadzi do stwierdzenia, że praktyki charakterystyczne dla globalnej sieci bywają zaskakująco podobne do tradycyjnych metod wyrazu artystycznego kultury druku. Udostępniane na fanpage’ach grafiki, choć mogłyby zostać zaklasyfikowane jako typowy przykład dominacji obrazu nad pogłębioną treścią, są często nośnikami złożonej twórczości literackiej. Wbrew diagnozie Piotra Lipińskiego, który ogłosił „śmierć ironii” w Internecie, przedstawiane w niniejszej pracy memy stale oscylują pomiędzy krytyką i afirmacją, szyderstwem i nostalgią, a komentarze odbiorców wydają się potwierdzać, że takiej właśnie, operującej dwuznacznością rozrywki oczekują. Jednak felietonista podkreśla stanowczo:

Coraz częściej, jeżeli nie użyjemy emotikonu, czytelnik nie będzie potrafił rozszyfrować, czy piszemy poważenie, czy żartujemy. O ile więc Internet przyczynia się do upowszechnia umiejętność pisania [pisownia oryginalna – Ł.Ł.], to jednocześnie „psuje” wieloznaczne bogactwo języka[38].

Takie strony jak Typowy Seba i Typowy Mirek oparte zostały na stosunkowo konserwatywnym modelu relacji administratora z odbiorcami. Pozwala się im wprawdzie przejmować inicjatywę (na podobnych zasadach jak w portalach informacyjnych w rodzaju Kontakt 24, których twórcy zachęcają do nadsyłania filmów dokumentujących ważne zdarzenia), treści są jednak publikowane dopiero po zatwierdzeniu lub modyfikacji dokonywanej przez redaktorów. Inny system przyjęli właściciele takich serwisów wideo-hostingowych jak YouTube, Dailymotion czy Vimeo, gdzie zarejestrowana osoba samodzielnie decyduje o udostępnieniu nagrania, a moderatorzy interweniują dopiero wtedy, gdy zgłasza się im naruszenie zasad. Rola wydawcy-strażnika – jak nazywa tę instytucję społeczną Paul Levinson – ogranicza się w zasadzie do zabezpieczenia właścicieli witryny przed konsekwencjami złamania prawa przez jej użytkowników[39]. W przypadku Seby i Mirka autorzy stron sprawują pełną kontrolę nad udostępnianymi treściami. W ten sposób fanpage, z definicji dzieło otwarte, staje się nieco podobniejszy utworowi rozumianemu jako dokładnie zaplanowana całość, zgodnie z dominującym w całej nowożytności modelem.

Argumenty dowodzące przynależności omawianych serii memów do tradycji literackiej i kultury druku nie pozwalają jednak odrzucić koncepcji globalnej wioski i oralności wtórnej, którą „cechuje uderzające podobieństwo z tą dawną, na przykład mistyka uczestnictwa, wzmaganie poczucia wspólnoty, [...] nawet używanie formuł”[40]. Publikacja memu lub komentarza to typ wypowiedzi, który wykazuje cechy podobne do przypisywanych przez Onga komunikowaniu się za pomocą telefonu, radia i telewizji. Badacz uściśla jednak, że wtórna oralność jest „bardziej swobodna i świadoma, trwale oparta na wykorzystaniu pisma i druku”[41]. Ong czyni szereg zastrzeżeń, podkreślając wpływ kultury typograficznej na język globalnej wioski[42]. Tymczasem Seba i Mirek to strony, których celem jest wyeksponowanie – choć za pomocą druku – słowa przynależnego pierwotnej oralności, charakteryzującej się addytywnością konstrukcji wypowiedzi, nagromadzeniem zamiast analizy, redundancją, zabarwieniem agonistycznym, empatią i zaangażowaniem, wreszcie skłonnością do odnoszenia się do konkretnych sytuacji zamiast do bytów abstrakcyjnych[43]. Co więcej, jak dowodzą przytaczane w toku analiz komentarze internautów, omawiane memy wywołują u odbiorców silne skojarzenia z ich własnymi przeżyciami. Być może intensyfikację recepcji zapewnia właśnie oralny charakter tej twórczości. Taką hipotezę, jak się wydaje, sugerują również uwagi McLuhana na temat konsekwencji komunikowania się poprzez mowę i muzykę, w odróżnieniu od pisma i obrazu:

W kulturach plemiennych doświadczenie ludzkie organizuje dominujący w życiu zmysłowym słuch, który odsuwa wartości wizualne na dalszy plan. W przeciwieństwie do zimnego i neutralnego oka zmysł słuchu jest nadczuły, delikatny i sprzężony z innymi zmysłami. Kultura słowa mówionego działa i reaguje jednocześnie[44].

Najważniejszą funkcją obu cyklów graficzno-literackich wydaje się właśnie wytworzenie emocjonalnych więzi pomiędzy członkami społeczności funkcjonujących w ramach fanpage’y Opierają się one na odwołaniu do podstawowych doświadczeń społecznych, na autentyzmie mowy, o którym pisał Jerzy Bartmiński, na słowie jarmarcznym, zdefiniowanym przez Michaiła Bachtina[45]. Fanpage na portalu Facebook może zatem stanowić istotne uzupełnienie kultury kreowanej przez takie środki masowego przekazu jak telewizja, radio czy internetowe serwisy informacyjne, ponieważ eksponuje odmienny typ mowy, nastawiony na podtrzymywanie komunikacji, a jednocześnie bardziej bezpośredni[46]. Paradoksalnie potrzebę funkcjonowania w tworzonej za pomocą języka spontanicznej wspólnocie zaspokaja się za pomocą druku, przez McLuhana nazywanego „techniką indywidualizmu”[47].

 

Bibliografia

Literatura podmiotu

Literatura przedmiotu

  • Bachtin M., Słowo jarmarczne, przeł. A. Goreń et al., w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 266-272.
  • Bartmiński J., Opozycja ustności i literackości, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 430-434.
  • Benedyktowicz Z., „Gość w dom, Bóg w dom” i obcy jako bogowie, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty” 1987, z.1-4, s. 185-194.
  • Blackmore S., Maszyna memowa, przeł. N. Radomski, Poznań 2002.
  • Borkowski W., Nowak A., Wpływ społeczny jako model rozprzestrzeniania się memów, „Teksty z Ulicy” 2005, nr 9, s. 44-68.
  • Börzsei L., Makes a Meme Instead: A Concise History of Internet Memes, „New_Media/Studies” 2013, no. 7, pp. 152-189.
  • Bystroń J.S., Megalomania narodowa, w: idem, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, Warszawa 1980, s. 277-331.
  • Dawkins R., Samolubny gen, przeł. M. Skoneczny, Warszawa 1996.
  • Definiowanie McLuhana. Media a perspektywy rozwoju rzeczywistości wirtualnej, red. M. Sokołowski, Olsztyn 2006.
  • Dunin K., Przypadkowe podobieństwo, http://tinyurl.com/mq3jqf5, 24.12.2013.
  • eb, Bohaterowie masowej wyobraźni, http://www.rp.pl/artykul/1067564-Bohaterowie-masowej-wyobrazni.html, 15.12.2013.
  • ele, Co najchętniej oglądaliśmy na YouTube w 2013 roku?, http://www.rp.pl/artykul/1071605-Co-najchetniej-ogladalismy-na-YouTube-w-2013-roku-.html, 15.12.2013.
  • FabrykaMemów.pl, http://fabrykamemow.pl/, 15.12.2013.
  • Grzegorczykowa R., O rozumieniu prototypu i stereotypu we współczesnych teoriach semantycznych, w: Język a kultura, red. J. Anusiewicz et al., Wrocław 1998, t. 12, s. 109–115.
  • Hopfinger M., Jestem z kultury druku, rozm. J. Derkaczew, „Gazeta Wyborcza”, 13.12.2010.
  • Japola J., Tekst czy głos? Waltera J. Onga antropologia literatury, Lublin 1998.
  • jk/tr/k, Niemieckie proszki lepsze niż polskie? Test reportera TVN24, http://tinyurl.com/p3x26wg, 28.12.2013.
  • Kamińska M., Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze Internetu, Poznań 2011.
  • Kamińska M., Rzeczywistość wirtualna jako „ponowne zaczarowanie świata”. Pytanie o status poznawczy koncepcji, Poznań 2007.
  • Kody McLuhana. Topografia nowych mediów, red. M. Derda-Nowakowski et al., Katowice 2009.
  • Kołowiecki W., Memy internetowe jako nowy język Internetu, http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/3637, dostęp 7.12.2013.
  • Krasicki I., Palinodia, http://literat.ug.edu.pl/satyry/013.htm, 27.12.2013.
  • Levinson P., Od tekstu do hipertekstu, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 643-656.
  • Lipiński P., INTERNET TO SŁOWA, czyli śmierć ironii, http://www.spidersweb.pl/2013/11/internet-slowa-czyli-smierc-ironii.html, 27.12.2013.
  • Loska K., Dziedzictwo McLuhana. Między nowoczesnością a ponowoczesnością, Kraków 2001.
  • Malinowski B., Obcowanie językowe, przeł. J. Szymura, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 172-175.
  • McLuhan M., Galaktyka Gutenberga, przeł. K. Jakubowicz, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 509-517.
  • McLuhan M., Galaktyka w nowej konfiguracji, przeł. K. Jakubowicz, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 627-633.
  • McLuhan M., Słowo pisane, czyli oko zamiast ucha, przeł. K. Jakubowicz, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 381-385.
  • MemGenerator, http://pl.memgenerator.pl/, 15.12.2013.
  • Mem tygodnia, http://www.uwazamrze.pl/artykul/1067199.html, 15.12.2013.
  • Memy.pl, http://memy.pl/, 15.12.2013.
  • Miller J., Spór z McLuhanem, przeł. A.H. Bogucka, Warszawa 1974.
  • mint, Helsińska Fundacja Praw Człowieka broni bohaterów memów, http://wyborcza.pl/1,76842,13112087,Helsinska_Fundacja_Praw_Czlowieka_broni_bohaterow.html, 15.12.2013.
  • Mortas I., Prawdziwa historia Typowego Mirka. Ujawniamy, kim jest bohater Internetu!, http://tinyurl.com/nowbbd2, 27.12.2013.
  • Mulvey L., Przyjemność wzrokowa a kino narracyjne, przeł. J. Mach, w: Panorama współczesnej myśli filmowej, red. A. Helman, Kraków 1992, s. 33-47.
  • Najnowsze MEMy, http://www.dziennik.pl/memy, 15.12.2013.
  • Nowa gwiazda Internetu: Typowy Mirek-przedsiębiorca, http://tinyurl.com/qxxq7fa, 27.12.2013.
  • Obirek S., Uskrzydlony umysł. Antropologia słowa Waltera Onga, Warszawa 2010.
  • Ogórek S., Chemia z Niemiec jest lepsza? Sprawdziliśmy to!, http://tinyurl.com/nde8mfl, 28.12.2013.
  • Ong W.J., Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, przeł. J. Japola, Lublin 1992.
  • Opacka A., Śladami oralności. W kręgu ongowskich inspiracji, Katowice 2006.
  • Pelc J., Emblemat, w: Słownik literatury staropolskiej. Średniowiecze, renesans, barok, red. T. Michałowska, Wrocław 1998, s. 194-197.
  • Pewex, https://www.facebook.com/Pewex?fref=ts, 21.12.2013.
  • Statystyka Facebook, http://pl.socialtimes.me/stat/PL, 23.12.2013.
  • Strzelecka M., Zdaniem internautów książka jest lepsza od Internetu, http://wyborcza.pl/1,75475,4801947.html#TRrelSST, 14.12.2013.
  • Szymański M., Inkantacje najlepszego we wsi pastuszka, http://www.dwutygodnik.com/artykul/2663-inkantacje-najlepszego-we-wsi-pastuszka.html, 21.12.2013.
  • Turner V., Proces rytualny. Struktura i antystruktura, przeł. E. Dżurak, Warszawa 2010.
  • Walkiewicz A., Czym są memy internetowe? Rozważania z perspektywy memetycznej, „Teksty z Ulicy” 2013, nr 14, s. 50-69.
  • Wolek-Kocur B., Memy internetowe wobec umowy ACTA, „Teksty z Ulicy” 2013, nr 14, s. 71-80.

 

Abstrakt

Niniejszy artykuł rozpoczyna się od uwag na temat zróżnicowania znaczeń nadawanych określeniu „mem internetowy” w dwóch dyskursach – naukowym i popularnym. Ta refleksja prowadzi do zaproponowania zawężonej definicji wspomnianego terminu, odzwierciedlającej powszechny uzus, odmiennej od formuły Richarda Dawkinsa i Susan Blackmore. Mem internetowy jest obecnie pojmowany przeważnie jako synkretyczny gatunek, humorystyczna kompozycja słowno-obrazowa, zbliżona pod względem struktury do nowożytnych emblematów, choć posiadająca własną specyfikę, silnie związaną z nowymi technologiami.

Namysł nad tą specyfiką towarzyszy analizie i interpretacji dwóch fanpage’y z portalu Facebook: Typowy Seba i Typowy Mirek. Obie strony prezentują tylko jeden z typów tworzenia i konsumpcji memów, trafiały jednak do setek tysięcy odbiorców, co pozwala je uznawać za wzorzec gatunku w Polsce.

Paradoksalnie omawiana praktyka kulturowa, co przedstawione zostało głównie w zakończeniu, pozostaje aktywnością stosunkowo konserwatywną. Odniesienie wniosków wynikających z poprzedniej części artykułu do rozpoznań czynionych przez Marshalla McLuhana, Waltera J. Onga i Paula Levinsona pozwala stwierdzić, że oba fanpage’e łączą nie tylko obraz ze słowem, ale też słowo mówione z drukowanym oraz praktyki charakterystyczne dla kultury druku z typowymi dla globalnej sieci. Funkcja pisarza i redaktora, sprawowana przez twórców stron, zapewnia seriom memów konsekwencję i wysoką jakość, ograniczając możliwość partycypacji. W rezultacie powstają interesujące utwory o charakterze głównie literackim, w których obraz nierzadko pełni funkcję drugorzędną.

 


[1] Zob. W. Kołowiecki, Memy internetowe jako nowy język Internetu, http://www.kulturaihistoria.umcs.lublin.pl/archives/3637, dostęp 7.12.2013; A. Walkiewicz, Czym są memy internetowe? Rozważania z perspektywy memetycznej, „Teksty z Ulicy” 2013, nr 14, s. 50-69.

[2] Zob. B. Wolek-Kocur, Memy internetowe wobec umowy ACTA, „Teksty z Ulicy” 2013, nr 14, s. 71-80.

[3] Zob. Definiowanie McLuhana. Media a perspektywy rozwoju rzeczywistości wirtualnej, red. M. Sokołowski, Olsztyn 2006; J. Japola, Tekst czy głos? Waltera J. Onga antropologia literatury, Lublin 1998; M. Kamińska, Rzeczywistość wirtualna jako „ponowne zaczarowanie świata”. Pytanie o status poznawczy koncepcji, Poznań 2007. Kody McLuhana. Topografia nowych mediów, red. M. Derda-Nowakowski et al., Katowice 2009; K. Loska, Dziedzictwo McLuhana. Między nowoczesnością a ponowoczesnością, Kraków 2001; S. Obirek, Uskrzydlony umysł. Antropologia słowa Waltera Onga, Warszawa 2010; A. Opacka, Śladami oralności. W kręgu ongowskich inspiracji, Katowice 2006.

[4] Zob. M. Hopfinger, Jestem z kultury druku, rozm. J. Derkaczew, http://wyborcza.pl/1,75475,8805697,Prof__Hopfinger__Jestem_z_kultury_druku.html, 14.12.2013; P. Lipiński, INTERNET TO SŁOWA, czyli śmierć ironii, http://www.spidersweb.pl/2013/11/internet-slowa-czyli-smierc-ironii.html, 27.12.2013; M. Strzelecka, Zdaniem internautów książka jest lepsza od Internetu, http://wyborcza.pl/1,75475,4801947.html#TRrelSST, 14.12.2013.

[5] R. Dawkins, Samolubny gen, przeł. M. Skoneczny, Warszawa 1996, s. 146.

[6] Zob. S. Blackmore, Maszyna memowa, przeł. N. Radomski, Poznań 2002.

[7] Zob. W. Borkowski, A. Nowak, Wpływ społeczny jako model rozprzestrzeniania się memów, „Teksty z Ulicy” 2005, nr 9, s. 44-68.

[8] Zob. W. Kołowiecki, op. cit.

[9] Ibidem.

[10] Ibidem.

[11] Zob. A. Walkiewicz, op. cit., s. 50.

[12] Zob. L. Börzsei, Makes a Meme Instead: A Concise History of Internet Memes, „New_Media/Studies” 2013, no. 7, pp. 152-189.

[13] A. Walkiewicz, op. cit., s. 64.

[14] Zob. FabrykaMemów.pl, http://fabrykamemow.pl/, 15.12.2013; mint, Helsińska Fundacja Praw Człowieka broni bohaterów memów, http://wyborcza.pl/1,76842,13112087,Helsinska_Fundacja_Praw_Czlowieka_broni_bohaterow.html, 15.12.2013; MemGenerator, http://pl.memgenerator.pl/, 15.12.2013; Mem tygodnia, http://www.uwazamrze.pl/artykul/1067199.html, 15.12.2013; Memy.pl, http://memy.pl/, 15.12.2013; Najnowsze MEMy, http://www.dziennik.pl/memy, 15.12.2013.

[15] Zob. R. Grzegorczykowa, O rozumieniu prototypu i stereotypu we współczesnych teoriach semantycznych, w: Język a kultura, red. J. Anusiewicz et al., Wrocław 1998, t. 12, s. 109.

[16] Zob. eb, Bohaterowie masowej wyobraźni, http://www.rp.pl/artykul/1067564-Bohaterowie-masowej-wyobrazni.html, 15.12.2013; ele, Co najchętniej oglądaliśmy na YouTube w 2013 roku?, http://www.rp.pl/artykul/1071605-Co-najchetniej-ogladalismy-na-YouTube-w-2013-roku-.html, 15.12.2013.

[17] Zob. J. Pelc, Emblemat, w: Słownik literatury staropolskiej. Średniowiecze, renesans, barok, red. T. Michałowska, Wrocław 1998, s. 194-197.

[18] Zob. W. Kołowiecki, op. cit.; B. Wolek-Kocur, op. cit.

[19] Zob. Typowy Seba, https://www.facebook.com/typowy?fref=ts, 19.12.2013. Wszystkie cytaty w rozdziale, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z tego właśnie źródła.

[20] Zob. Pewex, https://www.facebook.com/Pewex?fref=ts, 21.12.2013.

[21] JUR, „Typowy Seba” podbija polski Internet, http://tinyurl.com/p4j6a3h, 21.12.2013.

[22] Por. M. Szymański, Inkantacje najlepszego we wsi pastuszka, http://www.dwutygodnik.com/artykul/2663-inkantacje-najlepszego-we-wsi-pastuszka.html, 21.12.2013.

[23] JUR, op. cit.

[24] Zob. V. Turner, Proces rytualny. Struktura i antystruktura, przeł. E. Dżurak, Warszawa 2010.

[25] Por. Statystyka Facebook, http://pl.socialtimes.me/stat/PL, 23.12.2013.

[26] Zob. Typowy Mirek, https://www.facebook.com/TypowyMirekHandlarzPrzedsiebiorca?fref=ts, 23.12.2013. Wszystkie cytaty w rozdziale, o ile nie zaznaczono inaczej, pochodzą z tego właśnie źródła.

[27] Por. K. Dunin, Przypadkowe podobieństwo, http://tinyurl.com/mq3jqf5, 24.12.2013.

[28] Zob. I. Mortas, Prawdziwa historia Typowego Mirka. Ujawniamy, kim jest bohater Internetu!, http://tinyurl.com/nowbbd2, 27.12.2013.

[29] Por. Nowa gwiazda Internetu: Typowy Mirek-przedsiębiorca, http://tinyurl.com/qxxq7fa, 27.12.2013.

[30] I. Krasicki, Palinodia, http://literat.ug.edu.pl/satyry/013.htm, 27.12.2013.

[31] Zob. L. Mulvey, Przyjemność wzrokowa a kino narracyjne, przeł. J. Mach, w: Panorama współczesnej myśli filmowej, red. A. Helman, Kraków 1992, s. 33-47.

[32] Zob. Z. Benedyktowicz, Gość w dom, Bóg w dom” i obcy jako bogowie, „Polska Sztuka Ludowa – Konteksty” 1987, z.1-4, s. 185-194; J.S. Bystroń, Megalomania narodowa, w: idem, Tematy, które mi odradzano. Pisma etnograficzne rozproszone, Warszawa 1980, s. 277-331.

[33] Zob. S. Ogórek, Chemia z Niemiec jest lepsza? Sprawdziliśmy to!, http://tinyurl.com/nde8mfl, 28.12.2013; jk/tr/k, Niemieckie proszki lepsze niż polskie? Test reportera TVN24, http://tinyurl.com/p3x26wg, 28.12.2013.

[34] J. Pelc, Emblemat, s. 195.

[35] Ibidem.

[36] Ibidem.

[37] Zob. M. McLuhan, Galaktyka w nowej konfiguracji, przeł. K. Jakubowicz, w: idem, Wybór pism, red. J. Fuksiewicz, Warszawa 1975, s. 632-633.

[38] P. Lipiński, op. cit.

[39] Zob. P. Levinson, Od tekstu do hipertekstu, w: Antropologia słowa. Zagadnienia i wybór tekstów, red. G. Godlewski, Warszawa 2003, s. 644.

[40] W.J. Ong, Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, przeł. J. Japola, Lublin 1992, s. 183.

[41] Ibidem.

[42] Ibidem, s. 183-185.

[43] Ibidem, s. 55-77.

[44] M. McLuhan, Słowo pisane, czyli oko zamiast ucha, przeł. K. Jakubowicz, w: Antropologia słowa, s. 384.

[45] Zob. M. Bachtin, Słowo jarmarczne, przeł. A. Goreń et al., w: Antropologia słowa, s. 266-272; J. Bartmiński, Opozycja ustności i literackości, w: Antropologia słowa, s. 430-434.

[46] Por. B. Malinowski, Obcowanie językowe, przeł. J. Szymura, w: Antropologia słowa, s. 172-175.

[47] M. McLuhan, Galaktyka Gutenberga, przeł. K. Jakubowicz, w: Antropologia słowa, s. 514.