Przemoc interpretacji.

Praktyki przemocy w dyskursie literaturoznawczym

na podstawie analiz Biesów Marii Komornickiej

 

Ryszard Wołosiuk

 

WSTĘP

Pojawienie się w naszych czasach poważnych kłopotów z tożsamością świadczy o zaburzeniach w funkcjonowaniu tych mechanizmów w kulturze. W tym kontekście można również starać się zrozumieć dramat Marii Komornickiej[1].

Zaczynam tekst cytatem z książki Edwarda Bonieckiego, gdyż wydaje mi się on istotny w świetle tematyki, jaka zostanie tu podjęta. Pokazuje on bowiem mechanizm działania interpretacji utworu literackiego, który może być określany w kategoriach przemocy. Chodzi mianowicie o zapośredniczenie przez interpretatora tekstu w odpowiednim kontekście. W ten sposób analizy literaturoznawcze redukują znaczenia utworu do ram wyznaczonych przez odpowiedni dyskurs. „Idee, aspiracje i cele przekraczające przez swą treść oficjalne uniwersum dyskursu (...) są albo odrzucane, albo redukowane do pojęć tego uniwersum”[2] – zauważa Herbert Marcuse. Każda interpretacja, by nadać znaczenia utworowi literackiemu, musi najpierw zaadoptować go do swojego dyskursu lub wyrzucić poza jego obręb, stwierdzając tym samym ułomność analizowanego dzieła. Takie działanie wiąże się z przemocą, gdyż jest narzuceniem własnej woli tekstowi, którego znaczenie było początkowo nierozstrzygalne. Dyskurs pełni wobec utworu literackiego podwójną rolę: zawęża jego semantyczną wielość, pozwalając zaistnieć jedynie w ramach dostępnych mu kategorii i jednocześnie pomnaża sensy poprzez nadbudowanie nad dziełem aparatu wiedzy, jakim się posługuje. Znaczenia, jakie rzekomo wypowiada sam tekst, są w całości modelowane przez interpretację.

Dyskurs literaturoznawczy, konstruując znaczenia, tworzy społeczne przekonanie co do ich prawdziwości. Można, podążając za myślą Foucaulta, powiedzieć, że interpretacja nadaje tekstowi sensy, które przechodząc przez relację lektury nabierają wartości naukowej[3]. Dzięki temu wytworzone przez odczytanie znaczenia stają się „obiektywnymi, niezależnymi od kultury faktami ontologicznymi”[4]. Można tu mówić „o swoistym splocie wiedzy z władzą, splocie wytwarzającym prawdę”[5]. Mit obiektywnej wiedzy[6], który stoi za dyskursem literaturoznawczym, nadaje prawomocność budowanym przez niego narracjom, a tym samym władzę nadawania znaczeń tekstowi. Faktycznie, jak zauważa Zybertowicz:

każda wiedza jest ideologią (lub jest ideologiczna) w tym sensie, że nie będąc naturalna wobec struktur ludzkiego działania, bardziej sprzyja realizacji jednych interesów/potrzeb niż innych[7].

Przeświadczenie o obiektywnym charakterze znaczeń przypisanych tekstowi przez interpretację maskuje arbitralność, jaka stoi za tym działaniem. Wytworzenie przekonania, że lektura tekstu wydobywa sensy uprzednio się w nim znajdujące służy zakryciu przemocy, jaką jest ograniczenie semantycznej nieredukowalności do granic dyskursu. W rzeczywistości taki zabieg tylko pomnaża to, co chciał zasłonić: wedle jednej z definicji „przemoc oznacza to samo co «obiektywne» fakty: pozbawia jednostkę wyboru”[8]. Przemoc w lekturze utworów wyznaczana jest więc przez podwójny ruch: maskowane przesunięcie, umieszczające tekst w granicach odpowiedniego dyskursu oraz nadanie osiągnietym w ten sposób znaczeniom statusu obiektywnych faktów. Korzystając z terminologii Paula de Mana: interpretacje mogą być jednoczesnym „nadawaniem i pozbawianiem oblicza”[9], przy czym oba te gesty wiążą się z przemocą. Wynikiem przyznawania twarzy jest unieruchomienie sensów, „od-twarzanie” zaś oznacza zafałszowanie tekstu przez przypisanie mu arbitralnych znaczeń.

Podstawowym kontekstem, w jakim badacze umieszczają utwór Biesy, którym będę się tu zajmował, jest biografia Komornickiej i zmiana płci, jakiej dokonała poetka. O tym zdarzeniu, które miało stać się centralnym punktem jej życiorysu, piszą siostra – Aniela Komornicka – oraz badaczka literatury Maria Podraza-Kwiatkowska: „W lipcu 1907 roku w Poznaniu w drodze do morskiego kąpieliska”[10], Maria Komornicka „zrozumiała, że jest mężczyzną”[11], „zażądała (...) męskiego stroju”[12], „spaliła (...) swoje damskie suknie i kazała nazywać się Piotr Włast”[13].

Każda z analizowanych przeze mnie lektur Biesów stara się, w większym bądź mniejszym stopniu, wyjaśnić samą transgresję, przez co zawęża znaczenia utworu do interpretacji biograficznej.

Niniejsza praca składa się z dwóch rozdziałów. Celem pierwszego jest ukazanie praktyk dyskursywnych, które ograniczają zawartość tekstu Biesów do odczytania podporządkowanego życiorysowi i zmianie rodzajowej poetki. Niewątpliwym mankamentem przyjętej w tej części pracy optyki, ukierunkowanej na wykrycie w analizach literackich przemocy, będzie redukcja znaczeń zawartych w samych interpretacjach. Wprawdzie kontekst biograficzny jest w nich dominujący, to jednak, przynajmniej w większości przypadków, lektury nie ograniczają się tylko do niego. Analizy mojego autorstwa będą zatem tylko powtarzały to, co chcą wykryć: akt przemocy dokonywany na tekście przez interpretatora, polegający na ograniczeniu jego semantycznej nierozstrzygalności do pojedynczego kontekstu. Celem drugiego rozdziału będzie, również w oparciu o różne lektury Biesów, problematyzacja samego zagadnienia przemocy w interpretacji i próba odpowiedzi na pytanie, czy jest ona w ogóle możliwa do uniknięcia.

ROZDZIAŁ I

Oszacki i Pigoń

Obudowanie biografii oraz wypowiedzi poetyckich praktyką dyskursywną jest chyba najwyraźniejsze w Materiałach dotyczących biografii i twórczości Marii Komornickiej, zamieszczonych przez Stanisława Pigonia w zbiorze Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku. Strategia ta zostaje ujawniona już na poziomie kompozycji. Na Materiały... składają się: obszerne wspomnienie o siostrze autorstwa Anieli Komornickiej, studium psychologiczne poetki, sporządzone na podstawie Biesów przez Aleksandra Oszackiego oraz listy: Marii Komornickiej i jej brata, Jana, adresowane do Pigonia. Poszczególne elementy poprzedzone są krótkimi wprowadzeniami, a całość kończy wybór tekstów pisarki. Zbiór notatek poświęconych Komornickiej składa się zatem głównie z wypowiedzi komentujących życie i twórczość poetki, a w mniejszym stopniu z jej własnych fragmentów. Te asymetrię potęguje umieszczenie tekstów Komornickiej, odwrotnie niż w większości rozpraw literackich, na końcu szkicu: ich lektura jest obciążona narzuconym przez komentarze sposobem patrzenia na poezję i życie poetki.

Najdalej idące konsekwencje wynikają z notatek Aleksandra Oszackiego o stanie psychicznym Komornickiej. Są one zatytułowane Spowiedź niedorodzonej. Kilka uwag lekarza o psychice Marii Komornickiej. Tytuł umieszcza poemat Biesy w konkretnym, medycznym kontekście. Ma to swoje konsekwencje dla samej analizy: Oszacki interpretuje utwór nie jako tekst literacki, ale objaw choroby. Tym samym wyznacza relację identyczności między artystką a stworzonym przez nią tekstem. Cytując Foucaulta:

odtąd znaczące (oznaka i objaw) mają być całkowicie przejrzyste dla znaczonego, które w pełni ukazuje się w swej istocie, (...) byt znaczonego – serce choroby – całkowicie się wyczerpuje w intelligibilnej syntaksie znaczącego[14].

Ukształtowana w ten sposób sytuacja odpowiedniości stanu umysłu autorki i sensów wyrażonych w utworze przyjmuje postać spowiedzi – wyznania, które dokładnie odwzorowuje sytuację emocjonalną w tekście. Przekonanie, że treści psychiczne poetki „mogą zostać całkowicie odtworzone w języku”[15] ma swoje przedłużenie w pewności, że lekarz będzie w stanie zrekonstruować ich charakter. W swej analizie Oszacki pomija fakt podwójnego zmediatyzowania sensów: przez tekst i przez interpretatora, i na tej podstawie buduje swoją wypowiedź o psychice Komornickiej. Dlatego wyrażone w Biesach emocje interpretuje on przy pomocy terminów medycznych.

W tekście pisarki możemy się natknąć na takie oto zdanie:

Duch mój, moje numenalne JA, wyższe ponad zło i dobro, miało rządzić we mnie diabłem i aniołem dla celu własnego uświadomienia, jako wyższy od nich DEMON POTĘGI[16].

Fragment ten, będący opisem jednego z wielu wcieleń, jakie przyjmowała bohaterka tekstu, w komentarzu profesora medycyny staje się nie tylko „świadectwem najwyższego stopnia egocentryzmu”[17], ale też szaleństwa: „Autorka nosiła w sobie to «ja», oświetlone dla niej jaskrawym blaskiem paranoicznego nastawienia jej introspektywnego wnętrza” [S 345]. Chorobliwy przerost egotyzmu, wraz z samokrytycyzmem i pragnieniem akceptacji od otoczenia stanowią, zdaniem Oszackiego, „pierwsze pęknięcie u podstaw (...) konstrukcji duchowej” [S 346] pisarki, które z czasem przerodziły się w szczeliny [S 346], a ostatecznie w chorobę psychiczną. Co ciekawe, sam Oszacki zdaje sprawę czytelnikowi z ograniczenia takiego, wyłącznie psychologicznego, modelu lektury:

Dla lekarza to tylko ostateczne rozłamanie się zrębu psychicznego i końcowy akt tragedii rozdwojenia i rozszczepienia osobowości; dla kogoś innego może to być widzenie rzeczy w podręcznikach medycyny nie opisanych. [S 347-8]

Psychiatra zachowuje jednak „lekarski” punkt widzenia, nie eksploatując literackich wartości tekstu i nie proponując innych odczytań.

Analiza Oszackiego staje się dla jej wydawcy, Pigonia, figurą uwierzytelniającą, dzięki której może wejść w rolę sędziego, który decyduje o tym, co jest godne brania udziału w dyskursie, jednocześnie marginalizując to, co uważa za nie nadające się [por. R 320]. Z tej pozycji dokonuje oceny tekstów Komornickiej pochodzących z okresu po transgresji: „kartki z rzadka tylko datowane, przekazują jakby gruzowisko wspaniale niegdyś się zapowiadającej budowli”[18]. Aby móc dokonać takiej klasyfikacji, Pigoń podpiera się dyskursem medycznym, reprezentowanym przez interpretację Oszackiego. Na podstawie lekarskiego orzeczenia o występowaniu objawów choroby psychicznej w jednym z utworów Komornickiej, odrzuca on pozostałe teksty autorki, publikując tylko ich część. Literaturoznawca nadaje swojej wypowiedzi wiarygodność, wspomagając się „spojrzeniem lekarza wspieranego i legitymizowanego przez instytucję, a zatem lekarza, który może podejmować decyzje i działać”[19]. Jak zauważa Wasilewski, „globalnie dominującym dyskursem jest dyskurs nauki, zwłaszcza dyskurs medycyny” [R 464]. Nauka, oparta na micie obiektywności i racjonalności [por. R 466], narzuca kategorie opisu świata podtrzymujące jej wiarygodność, ramy interpretacyjne „wydarzeń, i sama jako źródło wiedzy jest narzędziem dominacji” [R 464]. Ta pozycja pozwala na kształtowanie dyskursu oraz, w konsekwencji, marginalizację zjawisk nie mieszczących się w jego granicach [por. R 470]. Komornicka została określona mianem chorej psychicznie i tym samym znalazła się poza społecznymi ramami. O takich sytuacjach pisze Wasilewski:

Etykiety takie wyłączają z grona swoich, normalnych itd. i sprawiają, że osoby nimi napiętnowane stają się nieakceptowane i jako takie nie mogą już uczestniczyć w komunikacji na pełnych prawach. [R 335]

Ograniczenie praw poetki do uczestnictwa w uniwersum dyskursu przejawia się tym, że jej utwory stworzone po transgresji zyskują piętno obłędu i zostają przez to odrzucone. Pigoń pisze o nich: „z rzadka tylko zapełgał tam płomyk dawnego talentu. Na ogół: smutne świadectwo ruiny”[20]. Choroba psychiczna, niezależnie od treści utworów, staje się dla nich podstawowym kontekstem. Jest ona również pretekstem dla badacza do uznania części tekstów za nie nadające się do publikacji: „z nieuporządkowanego i nie dającego się uporządkować gąszczu ich wybrałem pewną ilość, które mi się wydały godniejsze uwagi”[21] – notuje Pigoń.

Oszacki, jako uczestnik dyskursu medycznego, racjonalizuje przemianę Marii Komornickiej w Piotra Własta i na tej podstawie dokonuje wyłączenia poety/-ki z grona normalnych. Ruch ten powtarza Pigoń, zamykając znaczenia transgresji w chorobie psychicznej, co daje mu powód do odrzucenia części tekstów Własta jako napisanych w stanie obłędu. Opisując to postępowanie, Maria Janion stwierdza, że badacz „głos Komornickiej jako poetki zastąpił głosem lekarza”[22]. Natomiast selekcja tekstów świadczy, zdaniem historyczki literatury, o tym, że Pigoń – „umieściwszy autorkę pod kuratelą lekarza – sam sprawował pieczę nad kanonem historii literatury”[23]. Przemoc w tekstach redagowanych przez Pigonia, poza zaklasyfikowaniem treści Biesów jako objawów choroby psychicznej i ograniczeniem możliwości do ich odmiennej interpretacji, przejawia się także w przyjęciu przez badaczy pozycji dominacyjnej, która daje prawo do decydowania o granicach dyskursu. Jak dodaje Janion: „Ponury paradoks publikacji w «Archiwum Literackim» polega na tym, że niepodobna odmówić dobrej woli tak autorowi, jak edytorowi”[24].

Helbig-Mischewski, Kralkowska-Gątkowska

Zamknąć znaczenia Biesów w terminach psychologicznych próbują też, poza Pigoniem, dwie badaczki literatury: Brygitta Helbig-Mischewski i Karolina Kralkowska-Gątkowska. Ich interpretacje nie korzystają wyłącznie z perspektywy medycznej i nie przypisują tak jednoznacznie określeniom tekstowym objawów, uchylają się także od wartościowania etycznego persony tekstowej Biesów. Helbig-Mischewski w pewnym momencie krytykuje fragment analizy Oszackiego jako „budzące grozę wypowiedzi rzekomych autorytetów w dziedzinie medycyny i literatury, traktujących zarówno życie jak i dzieła Komornickiej jako wyraz nie tylko choroby psychicznej, lecz również egoizmu, infantylizmu i niedostatku kobiecośc”[25]. Należy jednak zauważyć, że autorka negatywnie traktuje jedynie moralne oceny postępowania podmiotu, nie widząc nic złego w przykładaniu do tekstu literackiego terminologii i praktyki medycznej. Wyraźnie w tekście Dlaczego wyją „wewnętrzne demony”? zaznacza się chęć stworzenia takiej interpretacji Biesów, aby ich odczytanie pozwoliło wyjaśnić również tajemnicę transgresji Komornickiej.

Biesy pochodzą z okresu sprzed zmiany płci przez Komornicką. Analiza tylko tej wczesnej prozy nie pozwala wyciągnąć uzasadnionych wniosków dotyczących rzeczywistej transformacji płci autorki. Aby pozwolić sobie na próbę jej interpretacji konieczne będzie osadzenie Biesów w szerszym kontekście biograficznym i literackim. [D 203]

„Kluczem” [D 203] pozwalającym łączyć badaczce analizę utworu i interpretację zmiany rodzajowej jego autorki jest „analiza egzystencji jako kierunek badań psychologicznych” [D 203]. Już we wstępie literaturoznawczyni wyznacza dla tekstu odpowiednie konteksty – biograficzny i psychologiczny:

Moim zamierzeniem jest wyjaśnić znaczenie (...) metafor przy pomocy analizy tekstu, żeby następnie opisać je i zinterpretować w kategoriach psychologicznych. (...) Ostatnim etapem interpretacji będzie umieszczenie wyników analizy w ich kontekście biograficznym. [D 203]

Podobnie, to znaczy opierając swoją interpretację na biografii pisarki, postępuje Kralkowska-Gątkowska. Jeden z rozdziałów (Demon choroby) pochodzący ze szkicu zatytułowanego Demon w zadymionych lusterkach rozpoczyna argumentacją, w której stara się zespolić tekst Biesów z późniejszymi wypadkami z życia poetki – chorobą psychiczną i transgresją:

Biesy zostały opublikowane na rok przed pierwszym poważnym kryzysem psychicznym pisarki, który przeżyła w Paryżu w 1903 roku. Wiadomo jednak, że choroba psychiczna, zwłaszcza o tak ciężkim przebiegu, jak w tym przypadku, rozwija się stopniowo, w sposób utajniony lub w epizodycznych objawach sygnalnych (...). Charakter osoby, która zachoruje, naznaczony jest jednak od początku pewną dyspozycją, sprzyjającą rozwojowi psychozy[26].

Rozumowanie zmierza do tego, by wykorzystać do analizy utworu literackiego metodologię medyczną. Jest to możliwe dzięki założeniu, że predyspozycje do nerwowych komplikacji charakteryzowały autorkę jeszcze przed załamaniem, czyli także w trakcie pisania Biesów, oraz uznaniu identyczności „ja” empirycznego i „ja” tekstowego. W ten sposób, na zasadzie metonimicznego podstawienia, autorka szkicu stara się nadać prawomocność interpretacji, która korzysta z narzędzi z zakresu psychologii. Informuje o tym wprost, stwierdzając: „Zmierzam do hipotezy, że Biesy można traktować jako przykład preparanoicznej autodiagnozy” [Z 55]. Utwór staje się „dokumentem wczesnego kryzysu chorobowego” [Z 58], a badaczka wypunktowuje analogie między sytuacją podmiotu tekstu Komornickiej a stanami schizofrenii, opisanymi w książce Antoniego Kępińskiego. Kralkowska-Gątkowska zaznacza podobieństwa „pomiędzy ekspresją obrazową typową dla różnych faz schizofrenii a motywami przestrzennymi Biesów” [Z 62], a niektóre z obrazów odczytuje jako wytwory zniekształconej przez chorobę wyobraźni bohaterki:

nagłe zrywanie się w tym tłumie żywiołowej NIENAWIŚCI DO ODMIEŃCA, głuche wrzenie podejrzeń wokół mej „świątecznej maski”, które paranoiczna bohaterka odczytuje w zachowaniach być może całkowicie obojętnych uczuciowo. [Z 62]

Najdalej idącą konsekwencją takiej interpretacji jest, częściowo obecne już w powyższym fragmencie, całkowite zastąpienie podmiotu tekstu przez psychozę. W jednym z fragmentów analizy Kralkowskiej-Gątkowskiej czytamy, że to nie bohaterka bądź „ja” tekstowe, a „choroba kreuje upiorną, wyludnioną scenerię placów, zaułków, wyolbrzymionych ścian i «uklasyfikowanych kojców i przegród» w Biesach” [Z 64]. W powyższym stwierdzeniu zaburzenie traktowane jest nie tylko jako przyczyna postępowania bohaterki, ale jako samo działanie, całkowicie redukujące wolną wolę osoby. Jak pisze Foucault w Historii szaleństwa w dobie klasycyzmu, „w obłędzie człowiek jest odłączony od własnej prawdy”[27]. Odłączony od niej pozostaje także podmiot tekstu, który został całkowicie określony przez narzucony utworowi kontekst. Tym samym wyeliminowana została wszelka semantyczna wielość. Znaczenie całkowicie wyczerpuje się w chorobie psychicznej.

Badaczki, podążając za interpretacją Pigonia, zubożają znaczenia utworu literackiego, sprowadzając je do kontekstu biograficznego, a następnie nadbudowują nad sensami utworu aparat specjalistycznej – medycznej – wiedzy. Należy zaznaczyć, że w przeciwieństwie do swego poprzednika, nie waloryzują negatywnie analizowanego tekstu na podstawie wniosków o obłędzie jego autorki.

Janion, Boniecki

W odniesieniu do biografii interpretują Biesy także Maria Janion i Edward Boniecki. Traktując życie Komornickiej jako konsekwentnie budowany życiorys, umieszczają w nim opublikowany w „Chimerze” utwór jako jeden z jego etapów[28]. Janion rozumie biografię poetki jako poddany autorefleksji, skonstruowany żywot, w którym poszczególne utwory i zdarzenia stanowią autokreacje pisarki. Pisze o niej: „Komornicka biografię przekuwała w egzystencję – chaos anegdot przekształcała w całość pełną znaczeń” [G 199]. W przeciwieństwie do Pigonia, badaczka nie dostrzega „przedziału, granicy, zerwania” [G 189], jakie miała by spowodować w życiu poetki transgresja. Tym samym nie dyskwalifikuje twórczości pochodzącej z etapu po przemianie, określając ją etykietą pisanej w stanie „obłędu”. Proponuje uznać ciągłość zarówno twórczości, jak i biografii Komornickiej.

W tak wyznaczonej logice egzystencji Biesy tworzą z pisaną po transgresji Xięgą poezji idyllicznej całość powiązaną relacją chronologiczną i przyczynoskutkowości[29]. Między tymi dwoma tekstami następuje „przejście od rozpaczy istnienia do bezgranicznej wiary w życie” [G 211] – wypełniona demonami proza Komornickiej staje się zapisem kryzysu, który został przezwyciężony przez zmianę rodzajową pisarki, czego dowodem mają być krańcowo odmienne w swym optymizmie od nastroju Biesów późniejsze poezje. Oba dzieła rozumiane są jako „przed” i „po”, „zaprzeczenie” i „potwierdzenie” [G 236] tego samego zjawiska, czyli procesu poszukiwania tożsamości przez pisarkę, którego punktem kulminacyjnym jest transfiguracja płci. Pisze o tym Boniecki:

Przyszedł czas rozprawienia się z demonami przeszłości i wysiłku jakby ponownych narodzin. Trzeba było zdobyć nową tożsamość, pewną i dobrze ugruntowaną. [W 27]

Formowanie nowej osobowości wymagało dogłębnego samopoznania, dotarcia do prawdy o sobie. Marynia Komornicka stanęła przed koniecznością przepoczwarzenia się. [W 28]

Kategoryczność sformułowań „ponowne narodziny” i „przepoczwarzenie się” pozwala wnioskować, że dotyczą one nie tylko „przejścia w wiek dojrzały” [W 27], ale są także określeniem transgresji Komornickiej. Maria Janion określa stan bohaterki Biesów jako skandal świadomości, który wynika z poczucia epistemologicznej niemożności. W eseju Gdzie jest Lemańska? czytamy:

U podstaw poczucia skandalu tkwi przejście od zrozumiałości (...) do niezrozumiałości, do tego, co będąc niepoznawalne, wydaje się nam nagle nie do zniesienia. [G 217]

Okoliczności takie nie mogły trwać ciągle, sposobem na wyjście z kryzysu okazało się przyjęcie nowego wcielenia:

Komornicka, jeśli miała dalej żyć, to niwelując nieznośny „skandal świadomości” i tworząc zupełnie nową postać „zrozumiałości”. Musiała zatem przejść przez podwójne narodziny i napisać Anty-Biesy. Tak się w istocie stało. [G 218]

Boniecki przedstawia sytuację postaci z Biesów w kategorii egzystencjalnego lęku [por. W 81], wynikającego z uświadomienia sobie przebywania w „pułapce istnienia, bez szansy na unicestwienie” [W 81]. Podobnie jak w interpretacji Janion, fatalizm tego utworu został przezwyciężony w lirykach pochodzących z Xięgi poezji idyllicznej, pisanych już pod postacią Piotra Odmieńca Własta:

Remedium na ten rodzaj lęku jest działanie moralne, dążące do zintegrowania go w moralnej samoafirmacji. I rzeczywiście, postawa Komornickiej jako Piotra Własta została określona przez wysiłek moralny, nakierowany na zbawienie. [G 81]

W analizach tych dwojga historyków literatury znaczenia Biesów nie są traktowane samodzielnie, w oderwaniu od życiorysu ich autorki. Przeciwnie, zostają wciągnięte w proces kształtowania tożsamości pisarki. Dlatego finałowa scena nieudanego samobójstwa interpretowana jest przez Janion nie tylko w obrębie akcji utworu, ale traktuje się ją jako zapowiedź przyszłego odrodzenia [por. G 225].

Można, za de Manem, stwierdzić, że powyższe analizy, ograniczając sensy tekstu do wykładni powiązanej z biografią autorki, są „figurą odkształcającą, (...) która zawieszonej, otwartej strukturze semantycznej daje iluzję właściwego znaczenia”[30]. Nazwisko amerykańskiego badacza literatury pojawiło się nieprzypadkowo, następny rozdział będzie bowiem próbą zastosowania do interpretacji Biesów koncepcji o alegoriach czytania jego autorstwa. Użyta w nim perspektywa obejmuje już nie tylko te fragmenty analiz utworu Komornickiej, które odwołują się bezpośrednio do biografii autorki, dzięki czemu uzyskane wnioski będą podlegały większemu uogólnieniu i możliwe okaże się potraktowanie ich jako znamiona powszechniejszej tendencji.

ROZDZIAŁ II

Ryszard Nycz, charakteryzując rozważania de Mana nad „niewyczerpalnością aktu lektury”[31], pisze:

żadne odczytanie nie może rościć sobie pretensji do poprawności czy trafności, gdyż retoryczny mechanizm tekstu tworzy proces, w którym każde odczytanie jest podawane w wątpliwość przez inne, autentyczne znaczenia, które współuczestniczą w ustalaniu każdego tekstu[32].

Aby móc zaobserwować ten proces, proponuję prześledzić jak poszczególni badacze interpretują dwa fragmenty Biesów, które uznaje się za konstytutywne dla treści całego utworu.

Brigitta Helbig-Mischewski za „centralną metaforę tekstu” [D 205] uznaje obraz wpatrywania się bohaterki w lustro, w którym dostrzega swoje kolejne odbicia. Warto przytoczyć ten fragment w całości:

Zostawało mi tylko zwierciadło. Całe godziny spędzałam z oczyma na swym odbiciu fizycznym. Alu i tu niepodobna było ustalić ani jednego ostatecznego wrażenia. – Niekiedy z lustra słaniała się ku mnie swawolna radość życia, – to znowu nędzarka wyciągała niemą twarz z błaganiem o śmierć. – Czasami oglądałam gorzko wykrzywione oblicze wykolejonej ambicji, – to znów czystą, płomienną twarz niespożytego geniusza; chude, złośliwie błyszczące lica drapieżnej pokusy osiadały na niewinnych rysach bezcielesnego anioła; – martwota nie dokończonej głowy marmurowej przekształcała się w mych oczach na larwę koboldową – bolesność madonny ustępowała cynicznemu szyderstwu więdnących wszetecznic... Ale było jedno odbicie, które mnie przejmowało mistyczną trwogą, a zjawiało się, ilekroć spojrzałam w zwierciadło znienacka lub gdy zbyt długo, nieruchomo trzymałam na nim wzrok: – było to zjawienie obłoku twarzy o niknących konturach, w którym z przerażającą uporczywością rozszerzały się do potwornych rozmiarów chłonne, długimi błyskawicami rozświetlające się oczodołów. – Była w niej bezcielesność i groza demoniczna, – jakby mi się ukazywało, mrożąc w żyłach krew, – nieodgadnione i złowrogie oblicze mego Ducha. [B 343-344]

Badaczka rozumie tę metaforę jako „obraz daremnego szukania własnej tożsamości” [D 205], skupiając się przede wszystkim na ostatnim odbiciu. Zwraca uwagę na to, że przedstawiona postać jest pusta, „o niknących konturach”, bezcielesna i interpretuje to „jako zmysłowy obraz nierozpoznanego powołania, (...) duchowego czy wewnętrznego niespełnienia” [D 205]. Związana z motywem lustra autoanaliza stanowi też początek akcji utworu w interpretacji Kralkowskiej-Gątkowskiej: „motorem eksperymentów bohaterki jest chciwe poszukiwanie własnego odbicia – świadectwa odmienności sylwetki psychofizycznej lustrze, w zwierciadle intelektu” [Z 46]. Badaczka kładzie jednak nacisk na tropienie przez główną postać Biesów różnic, jakie dzielą ją od reszty. Jednym z powodów tej odmienności jest dla literaturoznawczyni kobiecość autorki i walka z przypisaną jej społeczną rolą:

Można nawet przypuszczać, że większość niepowodzeń eksperymentatorki w dopasowywaniu się do obowiązujących norm współżycia bierze się stąd, że maksymalizmem swoich wymagań i pragnień wykracza ona poza bariery ustawione przez społeczeństwo dla kobiet. [Z 46-47]

Wśród przyczyn obecnego w utworze rozbratu między jednostką a tłumem Kralkowska-Gątkowska podaje specyficzną sytuację Komornickiej jako pisarki:

Pisząca Polka musiała zatem poszukiwać własnej tożsamości w obowiązkowej konfrontacji ze sprawiedliwym i prawdomównym sędzią – zwierciadłem gromady, grupy społecznej, narodu. [Z 50]

Boniecki traktuje zmaganie się podmiotu ze społeczeństwem jako konieczny etap budowania tożsamości:

„Ja” może ukształtować się tylko przez relację z „nie-ja”. Bez doświadczenia „Innego” nie można wyjść poza subiektywizm „ja” i odnaleźć się w obiektywnym świecie jako osoba. „Ja” musi rozpoznać się w „ty”. Potrzebuje samouświadomić się nie tylko jako podmiot przeżyć, ale także jako podmiot działań w relacji z „ty” oraz w stosunku do świata. [W 29]

Działanie, jakie podejmuje bohaterka Biesów jest, zdaniem historyka literatury, dążeniem do zniesienia przeciwieństwa wnętrze-zewnętrze [por. W 40], zniwelowaniem różnicy „między wewnętrznym wyobrażeniem siebie a obrazem zewnętrznym” [W 40]. Próba ta, jak dodaje Boniecki, kończy się porażką, gdyż postaci z utworu nie udaje się zintegrować treści nieświadomych na równi ze świadomością, która – przekonuje badacz – „dąży do podporządkowania sobie całej osobowości” [W 41]. W konsekwencji przywoływany już obraz wpatrywania się we własne oblicze staje się tylko dowodem doznanej klęski, przypomnieniem „o rozdarciu pomiędzy wewnętrznym wyobrażeniem a odbitym zewnętrznym obrazem” [W 42]. Chciałbym się zatrzymać dłużej nad powyższym sformułowaniem Bonieckiego, gdyż wydaje mi się ono istotne nie tylko w kontekście metafory lustra, ale całego utworu. Zwierciadło stanowi, w moim przekonaniu, próg mediatyzacji, za którym niemożliwe jest już odnalezienie istoty własnej tożsamości. Pożądanie samowiedzy przez bohaterkę jest skazane na porażkę, gdyż „PROTOTYP siebie” [B 352], jaki pragnie dostać, gubi się w szeregu przemieszczeń, towarzyszącym od początku formowaniu się „ja” w utworze. Pierwsze zdanie utworu – „Było to za czasów mej manii prześladowczej” [B 331] – wprowadza przedział czasowy, ale też różnicę w świadomości, rozszczepiając podmiot na dwa: działający i opisujący przeżycia. W ten sposób wypowiadająca się w utworze osoba może nazwać wydarzenia i poddać je analizie, ale dzieje się to kosztem utraty tożsamości z samą sobą. Dalsze zapośredniczenie „ja” dotyczy rozdzielenia działającej bohaterki i jej pragnień oraz wrażeń:

Pragnienie ruchu i czynu, tajemnicza niewola w więzieniu z odwróconych pleców, bezimienna krzywda, nieuchronność zagłady – wszystkie biesy wyły we mnie, ciskały się w stęchłym lochu, wydrapywały kłami i pazurami szczeble, – a gdy, zbroczone krwią, padały na bagniste dno swej piwnicy, – to zbierały się na wiec – i – by nie poszaleć – usiłowały zgadnąć, jaka moc fatalna zepchnęła mnie w tę nędzę bez wyjścia [B 323]

Pragnienia zyskują autonomię i to one powodują działania, które zmierzają do zdobycia wiedzy o sobie przez bohaterkę. To podwójne rozdzielenie nie pozwala na scalenie tożsamości „ja”, a z drugiej strony, wyzwala pragnienie takiego jednoczącego działania. Stąd wysiłki bohaterki zmierzające do odnalezienia własnej tożsamości, a zakończone jedynie przyjmowaniem kolejnych, niewygodnych wcieleń. Dlatego trafne wydaje mi się stwierdzenie Karoliny Kralkowskiej-Gątkowskiej: „Największa nędza to nieautentyczność, to niemożność dostania Siebie, zrozumienia, zaakceptowania i wypowiedzenia siebie” [Z 88]. „Wewnętrzne wyobrażenie” nie jest w stanie urzeczywistnić się w obraz, a oglądane w lustrze odbicia za każdym razem falsyfikują wewnętrzne przekonanie, jakie podmiot ma o sobie. Bohaterka jest skazana na błądzenie między niemożliwym dążeniem do poznania swej nieuchwytnej tożsamości a koniecznym przyjmowaniem kolejnych, niepasujących do niej postaci. W takim, podwójnym, sensie rozumiem pojawiające się w utworze określenie bohaterki mianem „niedorodzonej”: jako, z jednej strony przyjmowanie kolejnych wcieleń, niezgadzających się z jej wewnętrznym przekonaniem co do swojej tożsamości, która, z drugiej strony, pozostaje ciągle niegotowa do wyrażenia. W całości fragment o „niedorodzeniu” brzmi:

Dla świata, który mówił do mnie: – JAM JEST, KTÓRY JEST, A TY – KTÓREJ NIE MA. NIEDORODZONYM BIADA! [B 365]

Helbig-Mischewski zwraca uwagę na wielkie znaczenie tych słów, zauważając, że pojawiają się one w tekście dwukrotnie, w bliskiej od siebie odległości, za każdym razem pisane wielkimi literami. Badaczka uznaje, że „przeciwstawienie «ja-świat» doprowadzone zostaje tutaj do skrajnej postaci” [D 211]. Podobnie ocenia ten fragment Kralkowska-Gątkowska, powołując się na podobny motyw z późniejszej twórczości Komornickiej, Mianowicie na postać Żenii z Xięgi poezji idyllicznej, która „nie jest chora, lecz NIEDOTWORZONA”. Historyczka literatury stwierdza, że w ten sposób pisarka absolutyzuje, a zarazem nadaje metafizyczny sens zagadnieniu „odstawania od normy (...), włączając go w ramy systemu ontologicznego” [Z 68].

Helbig-Mischewski przypisuje opisywanemu fragmentowi funkcję podsumowania myśli zawartych w utworze, zaznaczając jednocześnie, że nie wyjaśnia on całkowicie zawartych w nim znaczeń, tylko zmusza do zadawania dalszych pytań [D 211]. Słowa te, będąc finałem Biesów, spełniają podobną rolę w ich odczytaniach: autorzy, starając się je zinterpretować, jednocześnie podsumowują własny wywód. Janion dostrzega w nich najtrafniejsze w twórczości Komornickiej sformułowanie poczucia „skandalu istnienia” [G 221] oraz przeżycie bólu wynikłego z „nie dającej się zagoić ani zabliźnić «rany urodzenia»” [G 222]. Boniecki przez „niedorodzenie” bohaterki rozumie zakończony niepowodzeniem proces budowania tożsamości i próby pogodzenia antynomii niepokojących psychikę bohaterki:

Nie udało się Komornickiej zharmonizować swej psyche, nie udało się zakończyć procesu indywiduacji i osiągnąć nowej formy osobowości. (...) Fundamentalne (...) przeciwieństwa: zewnętrzne – wewnętrzne, męskie – żeńskie, nie zostały zróżnicowane, uświadomione i zniesione. Nieświadomość nie została zintegrowana ze świadomością. [W 47]

Porównanie ze sobą kilku odczytań tego samego fragmentu pokazuje, że każde z nich redukuje zawartość tekstu do pojedynczego, podporządkowanego logice własnego dyskursu, znaczenia. Określenie bohaterki mianem „niedorodzonej” jest rozumiane, w zależności od interpretatora, jako doprowadzona do skrajności antynomia jednostki i świata, przeniesienie tej różnicy na poziom ontologiczny, poczucie „skandalu istnienia”, nieudana próba zniesienia dręczących bohaterkę przeciwieństw, niemożność wypowiedzenia siebie i odnalezienia odpowiedniego wcielenia, zakończony porażką proces indywiduacji, odczucie „rany urodzenia”. Co więcej, lektury nie tylko różnią się między sobą, ale część się wzajemnie wyklucza. Jeżeli przyjmiemy słuszność opisywanych w poprzednim rozdziale prób wytłumaczenia dramatu podmiotu Biesów, odwołujących się do szaleństwa autorki, wówczas musimy odrzucić jako nieprawdziwe tezy Bonieckiego o nieudanym procesie indywiduacji i Janion o odczuciu „skandalu istnienia”. Interpretacje tych dwojga podkreślają bowiem rolę świadomości w psychice bohaterki, podczas gdy analizy powołujące się na zaburzenia psychiczne Komornickiej podważają władzę rozumu. Zdaniem de Mana, obecność różnych, a nawet wykluczających się interpretacji jednego utworu jest wynikiem, jak wyjaśnia Michał Rusinek, „wpisanego w tekst elementu niezrozumienia, rozbieżności znaczeń, wewnętrznej sprzeczności”[33]. Oznacza to, że lektura nie jest w stanie sprostać semantycznej nieredukowalności tekstu i za każdym razem wiąże się z gwałtem, polegającym na zawężaniu jej możliwości znaczeniowych. Jednak stwierdzenie amerykańskiego badacza o tym, że utwór literacki „prefiguruje własne niezrozumienie”[34], niesie ze sobą jeszcze inną wątpliwość: skoro przyczyna niezgodności interpretacji tkwi w samym tekście, należało by się zastanowić, czy tak samo nie jest z przemocą, jakiej na utworze dokonuje analiza literacka.

W eseju Marii Janion Gdzie jest Lemańska?, między próbami udzielenia odpowiedzi na pytania o transgresję Komornickiej można znaleźć zdanie poświęcone samej czynności zadawania pytań:

Był to duchowy akt zmiany tożsamości płciowej – bez dążenia do męskich korekcji fizycznych. „Operacja zmiany płci” przebiegła u niej w sferze języka przede wszystkim, języka również w sensie „znaków ubrania”. Oczywiście, musi paść pytanie, dlaczego Komornicka to zrobiła. [G 228]

Pytanie o powody zmiany rodzajowej poetki „musi paść” dlatego, że jest ona wydarzeniem, które domaga się wyjaśnienia, rzuca wyzwanie badaczom. Wydaje mi się, że podobnie jest z tekstami Komornickiej. Powróćmy jeszcze na chwilę do tekstu Biesów:

Rozumiałam nareszcie. To był klucz tajemnicy, przyczyna smutności, otchłań dzieląca mnie od ludzi i świata, zagadka niewspółmierności z ziemią i jej dziećmi, wiecznego rozdźwięku i głodu, krzywd okropnych i bez winowajcy, tego systemu okaleczenia, którego byłam ofiarą od narodzin. [B 365]

Słowa te, występujące w utworze tuż po nazwaniu bohaterki „niedorodzoną”, nadają szczególną wagę temu określeniu. Czyniąc to samo w swoich interpretacjach, badacze postępują zatem zgodnie ze wskazaniem tekstu. „Niedorodzenie” jako „klucz tajemnicy”, zwraca na sienie uwagę badacza jako miejsce szczególne tekstu, któremu należy się wyjaśnienie. W utworze Biesy jest oczywiście więcej takich fragmentów, już choćby z tego powodu, że kluczowe sformułowania, takie jak „NIEDORODZONYM BIADA”, są podkreślone graficznie przez użycie wielkich liter. Akt lektury, zwracając uwagę na te miejsca szczególne, podąża za wezwaniem tekstu. Skoro tak, utwór literacki przywołuje lekturę, a co za tym idzie, także przemoc. Jeżeli, jak zostało to ustalone w poprzedniej części, niemożliwa jest interpretacja bez jej udziału, to tekst, powodując, że lektura podąża za jego wskazaniem, powołuje jednocześnie tkwiącą w niej przemoc. Interpretator, chcąc spełnić życzenie tekstu, zmuszony jest zadawać mu gwałt.

PODSUMOWANIE

Spróbujmy zrekonstruować to, co zostało napisane w tej pracy. W pierwszej części starałem się pokazać, w jaki sposób praktyki dyskursywne redukują zawartość Biesów do określonego kontekstu, tym samym narzucając mu własną wykładnię. Okazało się, że często czynią to używając narzędzi z zakresu psychologii. Skutkiem tak przyjętej strategii było to, że sam stałem się sprawcą przemocy wobec analizowanych szkiców, ograniczając ich wnioski tylko do odniesień biograficznych.

Rozdział drugi miał na celu wykazać, poprzez porównanie ze sobą różnych interpretacji tych samych fragmentów, jak wieloznaczeniowość literatury jest ograniczana przez pojedyncze odczytania. Ale i tutaj wnioski stały się problematyczne. Okazało się bowiem, że sam tekst zmusza czytelnika do dokonywania na nim aktu gwałtu. Stawiając bowiem wobec niego pytania, domaga się na nie odpowiedzi, z których żadna nie może wyczerpać postawionego zagadnienia.

Wydaje mi się, że efektem niniejszej pracy są dwie konkluzje: po pierwsze, interpretacja dąży do uwiarygodnienia własnych wniosków przez róznorakie działania (w wypadku analiz Biesów przez uwierzytelnienie własnych efektów dyskursem medycznym). Drugą kwestię najtrafniej opisuje fragment z książki Michała Pawła Markowskiego, poświęconej działalności Jacquesa Derridy: „lektura, wierna wezwaniu tekstu, nie powinna go gwałcić. Nie powinna jednak także (nie może) go nie gwałcić. Między tymi właśnie biegunami, biegunami przemocy, porusza się każdy czytelnik”[35]. Badacz zwraca uwagę na to, że przemoc, jakiej dopuszcza się interpretator w stosunku do komentowanego tekstu jest nie tylko niemożliwą do uniknięcia wadą, ale też warunkiem powstania lektury, która chce podążać za wskazaniem tekstu. Czytelnicy Biesów, chcąc pozostać wierni wobec wyrażonego w utworze epistemologicznego dążenia, są zmuszeni do dokonywania gwałtu na utworze w swoich własnych odczytaniach.

 

BIBLIOGRAFIA

Literatura podmiotu

Boniecki E., Wyprawa do wnętrza siebie, w: idemModernistyczny dramat ciała. Maria Komornicka, Łódź 1998.

Helbig-Mischewski B., Dlaczego wyją „wewnętrzne demony”?, w: red. J. Zachowska, M. Kochanowski, Wiek kobiet w literaturze, Białystok 2002.

Janion M., Gdzie jest Lemańska?, w: eadem, Kobiety i duch inności, Warszawa 2006.

Komornicka M., Biesy, w: eadem, Utwory poetyckie prozą i wierszem, Kraków 1996.

Kralkowska-Gątkowska K., „Demon w zadymionych lusterkach”, w: eademCień  twarzy. Szkice o twórczości Marii Komornickiej, Katowice 2002.

Oszacki A., Spowiedź niedorodzonej. Kilka uwag lekarza o psychice Marii Komornickiej, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, red. S. Pigoń, Wrocław 1964.

Pigoń S., Trzy świadectwa, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, red. S. Pigoń, Wrocław 1964. 

Literatura przedmiotu

Foucault M., Historia seksualności, przeł. B. Banasiak, T. Komendant, K. Matuszewski, Warszawa 2000.

Foucault M., Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, przeł. H. Kęszycka, Warszawa 1987.

Foucault M., Narodziny kliniki, przeł. P. Pieniążek, Kraków 1999.

Janion M., Maria Komornicka in memoriam, w: eademKobiety i duch inności, Warszawa 2006.

Komornicka A., Maria Komornicka w swych listach i mojej pamięci, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, red. S. Pigoń, Wrocław 1964.

Man P. de, Alegorie czytania, przeł. A. Przybysławski, Kraków 2004.

Man P. de, Autobiografia jako od-twarzanie, przeł. M.B. Fedewicz, w: Dekonstrukcja w badaniach literackich, red. R. Nycz, Gdańsk 2000.

Markowski M.P., Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Kraków 1997.

Nycz R., Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Kraków 2000.

Podraza-Kwiatkowska M., „Dałeś mi dziwną duszę i dziwne ciało...”, w: M. Komornicka, Utwory poetyckie prozą i wierszem, Kraków 1996.

Rusinek M., Między retoryką a retorycznością, Kraków 2003.

Wasilewski J., Retoryka dominacji, Warszawa 2006.

Zybertowicz A., Przemoc i poznanie. Studium z nie-klasycznej socjologii wiedzy, Toruń 1995.

 


 

[1] E. Boniecki, Wyprawa do wnętrza siebie, w: idemModernistyczny dramat ciała. Maria Komornicka, Łódź 1998, s. 43. Dalej oznaczane jako W wraz z podaniem strony.

[2] Za: A. Zybertowicz, Przemoc i poznanie. Studium z nie-klasycznej socjologii wiedzy, Toruń 1995, s. 260.

[3] Por. M. Foucault, Historia seksualności, przeł. B. Banasiak, T. Komendant, K. Matuszewski, Warszawa 2000, s. 65.

[4] A. Zybertowicz, op. cit., s. 212.

[5] Ibidem, s. 181.

[6] Por. J. Wasilewski, Retoryka dominacji, Warszawa 2006, s. 466. Dalej oznaczane jako R wraz z podaniem strony.

[7] A. Zybertowicz, op. cit., s. 182.

[8] Ibidem, s. 206.

[9] P. de Man, Autobiografia jako od-twarzanie, przeł. M.B. Fedewicz, w: Dekonstrukcja w badaniach literackich, red. R Nycz, Gdańsk 2000, s. 118.

[10] A. Komornicka, Maria Komornicka w swych listach i mojej pamięci, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, red. S. Pigoń, Wrocław 1964, s. 332.

[11] M. Podraza-Kwiatkowska, „Dałeś mi dziwną duszę i dziwne ciało...”, w: M. Komornicka, Utwory poetyckie prozą i wierszem, Kraków 1996, s. 8.

[12] A. Komornicka, op. cit., s. 332.

[13] M. Podraza-Kwiatkowska, op.cit., s. 8.

[14] M. Foucault, Narodziny kliniki, przeł. P. Pieniążek, Kraków 1999, s. 123.

[15] Ibidem, s. 129.

[16] M. Komornicka, Biesy, w: eadem, Utwory poetyckie prozą i wierszem, Kraków 1996, s. 339. Dalej oznaczane jako B wraz z podaniem strony.

[17] A. Oszacki, Spowiedź niedorodzonej. Kilka uwag lekarza o psychice Marii Komornickiej, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, s. 345. Dalej oznaczane jako S wraz z podaniem strony.

[18] S. Pigoń, Trzy świadectwa, w: Miscellanea z pogranicza XIX i XX wieku, s. 360.

[19] M. Foucault, Narodziny kliniki, s. 119.

[20] S. Pigoń, op. cit., s. 350.

[21] Ibidem, s. 361.

[22] M. Janion, Maria Komornicka in memoriam, w: eademKobiety i duch inności, Warszawa 2006, s. 304.

[23] Ibidem, s. 305.

[24] M. Janion, Gdzie jest Lemańska?, w: op. cit., s. 224. Dalej oznaczane jako G wraz z podaniem strony.

[25] B. Helbig-Mischewski, Dlaczego wyją „wewnętrzne demony”?, w: Wiek kobiet w literaturze, red. J. Zachowska, M. Kochanowski, Białystok 2002, s. 213. Dalej oznaczane jako D wraz z podaniem strony. Fragment analizy Oszackiego, do którego odwołuje się autorka, brzmi: „Przerost egotyzmu i intelektu mści się tutaj niedorozwinięciem odśrodkowych zdolności, wszelkiej intuicji, wszystkiego, co nie było rozumem, analizą, refleksją. Brak zieleni, woni kwiatów, a przede wszystkim brak uśmiechu i liryki! [...] Brak elementu kobiecego” [S 346]

[26] K. Kralkowska-Gątkowska, „Demon w zadymionych lusterkach”, w: eademCień twarzy. Szkice o twórczości Marii Komornickiej, Katowice 2002, s. 51. Dalej oznaczane jako Z wraz z podaniem strony.

[27] M. Foucault, Historia szaleństwa w dobie klasycyzmu, przeł. H. Kęszycka, Warszawa 1987, s. 348.

[28] Nie bez znaczenia jest z pewnością fakt, że zarówno esej autorstwa Janion, jak książka Bonieckiego, są całościowym ujęciem życia i twórczości Marii Komornickiej, a analiza Biesów stanowi część tego zamierzenia.

[29] Xięgę nazywa Janion nawet Anty-Biesami. [por. G 231]

[30] P. de Man, Alegorie czytania, przeł. A. Przybysławski, Kraków 2004, s. 237.

[31] Za: R. Nycz, Tekstowy świat. Poststrukturalizm a wiedza o literaturze, Kraków 2000, s. 72.

[32] Ibidem.

[33] M. Rusinek, Między retoryką a retorycznością, Kraków 2003, s. 173.

[34] Ibidem.

[35] M.P. Markowski, Efekt inskrypcji. Jacques Derrida i literatura, Kraków 1997, s. 379.

 

ABSTRAKT

Artykuł stanowi próbę zastosowania kategorii przemocy do opisu relacji między interpretacją a tekstem literackim, do którego się odnosi. Tekstem, który posłużył do zaprezentowania tego zjawiska, jest poemat prozatorski Marii Komornickiej Biesy oraz jego lektury autorstwa pięciu różnych badaczy literatury. Autor wyprowadza własną definicję przemocy, opartą na założeniu że tekst nie posiada przypisanych znaczeń, a raczej posiada możliwość ich nieskończonego mnożenia. W takim ujęciu, znaczenia są każdorazowo ustanawiane przez lekturę, a nie przez nią odkrywane. Przemoc interpretacji polega zatem na ograniczaniu wykładni tekstu przez umieszczenie go w odpowiednim, zaproponowanym przez autora lektury, kontekście. Dyskurs literaturoznawczy potęguje zjawisko przemocy na tekście, tworząc społeczne przekonanie co do prawdziwości wyników lekturowej działalności. Wsparte na micie obiektywnej wiedzy, znaczenia wytworzone przez interpretację uzyskują status faktów. Dzięki temu dyskurs literaturoznawczy maskuje arbitralność, jaka stoi za przyporządkowaniem znaczeń do tekstu literackiego. Na pierwszą część pracy składają się analizy praktyk tak rozumianej przemocy w różnych interpretacjach Biesów. Zjawisko modelowania znaczeń tekstu przez jego analizę rozumiane jest tu jako ich podporządkowanie wykładni biograficznej i powiązanie z chorobą psychiczną autorki, co wpływa również na medykalizację dyskursu. W drugiej części pracy problem przemocy w interpretacji zostaje sproblematyzowany. Autor przekonuje, że sam tekst może ją wyzwalać przez fakt, że prowokuje interpretację do udzielania odpowiedzi na pytania, które pozostawia otwarte. Lekturowy respons nigdy jednak nie wyczerpuje zagadnienia, dlatego zawsze wiąże się z ograniczaniem możliwości tekstu do mnożenia znaczeń. Opisane w artykule uwagi o przemocy w dyskursie literaturoznawczym Autor stosuje także do własnej praktyki, wskazując na uwikłanie swojego tekstu w relację przemocy zarówno w analizach lektur przedstawionych przez badaczy, jak i w interpretacji utworu Komornickiej.