Od rewolucyjnych prawd do bolesnej bliskości

30 września 2019


Magdalena Brodacka

(Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego)

ORCID: 0000-0001-6102-1284

 

 

 

Od rewolucyjnych prawd do bolesnej bliskości. Instrukcja obsługi Czech według Jiříego Grušy

                            [Recenzja: Jiří Gruša, Czechy. Instrukcja obsługi (Česko –  návod k použití),                                tłum. A. S. Jagodziński, Wyd. Międzynarodowe Centrum w Krakowie, Kraków 2018]

 

 

Żeby napisać instrukcję obsługi kraju i narodu, potrzeba niemało odwagi, a nawet szczypty nonszalancji. Żeby z obsługi stworzyć intelektualny przewodnik po kraju, potrzeba erudycji i wrażliwości na najwyższym poziomie. A żeby taki literacki twór stał się bestsellerem, najpierw w Niemczech, a potem w Czechach, trzeba być jednym z najważniejszych pisarzy środkowoeuropejskich i nazywać się Jiří Gruša. Do pełni sukcesu potrzeba jeszcze tylko wybitnego tłumacza, a my, Polacy mamy to szczęście, że jest wśród nas Andrzej S. Jagodziński i właśnie dzięki jego staraniom ukazał się kolejny tom Biblioteki Europy Środkowej wydany przez Międzynarodowe Centrum Kultury w Krakowie – Czechy. Instrukcja obsługi [Česko –  návod k použití].

Polscy czytelnicy mieli okazję poznać Jiříego Grušę dzięki Kwestionariuszowi czyli modlitwie za pewne miasto i przyjaciela 1987 – jedynej jak dotąd w całości przetłumaczonej na język polski powieści pisarza (w przekładzie Piotra Godlewskiego). Natomiast po raz pierwszy fragment Instrukcji obsługi Jagodziński zaprezentował dziesięć lat temu w jednym z numerów „Literatury na Świecie”, który został poświęcony pisarzom dwujęzycznym[1]. A Jiří Gruša był uznanym poetą i prozaikiem tworzącym w języku czeskim i niemieckim[2]. To typowy – jakbyśmy dziś powiedzieli – przedstawiciel Europy Środka. Człowiek kilku języków, kilku kultur, uwikłany w historię, emigrację i politykę. W posłowiu do polskiego wydania Jagodziński przybliża czytelnikom sylwetkę Grušy, wciąż w Polsce mało znanego (choć dzięki współpracy Jagodzińskiego z wydawnictwem Pogranicze wkrótce ma szansę się to zmienić). Debiutował w roku 1962 tomem poezji Torna, był założycielem czasopisma „Tvář”[3] oraz „Sešity pro mladou literaturu”[4], a już w roku 1968 po wkroczeniu wojsk Układu Warszawskiego jego twórczość została objęta zakazem publikacji. Współtworzył wówczas niezależną edycję wydawniczą „Petlice”[5] [„Skobel”] oraz podpisał Kartę 77, za co został uwięziony, a w roku 1981 podczas pobytu na stypendium w USA, odebrano mu czechosłowackie obywatelstwo[6]. Gruša do Czech już nigdy na stałe nie wrócił, a po aksamitnej rewolucji zamieszkał w Niemczach i tworzył głównie powieści i eseje.

Czechy. Instrukcja obsługi została napisana po niemiecku po to, by Gruša objaśnił Niemcom Czechy. Na fali ogromnego sukcesu książki okazało się, że i Czesi chcieliby siebie zrozumieć. W ten sposób powstał drugi oryginał napisany po czesku (z pomocą germanisty), który doczekał się kilku wydań, a każde z nich było przez autora modyfikowane. Książka „konstrukcją i stylistyką przypomina nieformalne przewodniki wydawnictwa Piper przeznaczone dla czytelnika niemieckojęzycznego, ale zarazem swoją pomysłowością wykracza często poza ich ramy. Gruša, który w brawurowy sposób posługuje się obydwoma językami […] ujawnił się jako wieloletni pośrednik w twórczej i pełnej konfliktów przestrzeni Europy Środkowej”[7]. Wersja kanoniczna, którą teraz na język polski przetłumaczył Andrzej Jagodziński, została wydana po czesku w 2009 roku przez brneńską oficynę Barrister&Principal.

Dzisiaj, na fali „czechofilii” i powrotu idei Europy Środkowej, przewodnik Jiříego Grušy może skutkować poważną rewizją poglądów na temat naszych południowych sąsiadów. Jeśli dotychczas sądziliśmy, że o Czechach coś wiemy (na przykład za sprawą historycznych esejów Mariusza Surosza, czy biografii wielkich Czechów pióra Aleksandra Kaczorowskiego), a nawet ich rozumiemy (głównie dzięki Mariuszowi Szczygłowi), to po przeczytaniu Instrukcji obsługi okaże się, że tak naprawdę ani wiedza, ani rozumienie nie wystarczają w zetknięciu z (poetycką) prozą Grušy. Nie bez przyczyny Jagodziński twierdzi, że tłumaczenie kilku zdań Instrukcji obsługi nieraz zajmowało mu cały dzień, a żaden inny przekład nie wiązał się z tak ogromnym nakładem pracy[8]. Bo nie dość, że książka jest bardzo trudna do przetłumaczenia (za sprawą ciągłych nawiązań do języka niemieckiego), to na dodatek kumuluje taki potencjał wiedzy i wskazuje na tak niespotykaną erudycję autora, że kontakt z nią wręcz onieśmiela.

Ale może właśnie ów moment onieśmielenia jest potrzebny każdemu czytelnikowi Instrukcji obsługi – Czechom, Niemcom, Polakom i wszystkim tym, którzy w rzetelnej wiedzy i (nad)wrażliwości na otaczającą rzeczywistość upatrują przebłysków zrozumienia siebie nawzajem. Można zapytać za Jagodzińskim, jak opowiedzieć o charakterze narodu? Jak wyrazić ciche przemiany i wielkie rewolucje, które ukształtowały dzisiejsze Czechy?  Nie ma przecież żadnych gotowych i pełnoprawnych odpowiedzi. Jest za to ciepła ironia Grušy i ogromna, choć nie bezkrytyczna miłość do swojego narodu. Czechy. Instrukcja obsługi to lustra wzniesione dzięki literaturze, by naród i każdy pojedynczy człowiek mogli się w nich kolejno przeglądać; by powstawały kolejne, tak potrzebne przecież stereotypy, które zaraz zostaną obalone.


Odbicie pierwsze: geografia

Jeśli mówić o przewodniku, to nie sposób pominąć samej geografii Czech, a co za tym idzie tysiąca lat przeobrażeń, walki i strat, które poniósł nie tylko naród czeski, ale również słowacki i niemiecki. Ale żeby to zrozumieć, Gruša cofa się do czasów legendarnego Czecha i każe stanąć czytelnikowi na szczycie góry Říp, by „przy dobrej widoczności zobaczyć niemal cały kraj. Ten widok zachwyca i przeraża” (s. 13). Serce Česka, jak Czesi określają teraz swoją Republikę Czeską, pisarz lokuje (wedle kroniki Kosmasa) niedaleko samej Pragi i to właśnie tam Czechozwiadowca – adresat książki Grušy – rozpocznie swoją wędrówkę śladami wielkiej i mniejszej historii. Wielkiej, bo rewolucyjnej – uwikłanej w losy świata, i mniejszej, która opowie o losach ludzi zamieszkujących tę ziemię. 

Po co autorowi wycieczka do tak odległych i zbudowanych głównie na legendzie czasów? Gruša odziera Czechozwiadowcę z naiwnego i dobrodusznego spojrzenia na ten dość równinny i lesisty teren. Bo już w samej mitycznej nazwie kryje się pułapka własnego istnienia. Z Bohemii niedaleko już do Bojohemii i Bawarii, a sama Czechia kryje w sobie „wiele czeskich, słowackich, węgierskich i austriackich wariantów toponimów z »cec/kek«” (s. 11). A więc już w języku, w samej esencji własnego jestestwa Czesi zderzają się z wpływem innego i jego zadomowieniem w rodzimych słowach. Ziemie zastane przez Czecha były „europejskim korytarzem przechodnim” (s. 10). A wektor przechodniości Gruša kieruje na południe: przez Pragę, Szumawę, Napomuk, Strakonice aż do Brna.

Gruša wciela się w przewodnika, który za pomocą potoczystej czeszczyzny tworzy mniej lub bardziej rozbudowane rozdziały Instrukcji, w których zazwyczaj rządzi jeden bohater i garść stereotypów na jego temat. Pisarz zaczyna swoje objaśnienie Czech od geografii umocowanej w języku, tworzy swoistą geopoetykę, czyli podstawy wiedzy i legendę objaśnień dla początkującego Czechozwiadowcy. Im dalej i dłużej trwa wędrówka, tym Instrukcja staje się bardziej zaawansowana i niejednoznaczna. Bo „problem stereotypów polega na tym, że dostrzegają słabości, lecz już nie siłę” (s. 19), ale jednocześnie „działają też w pozytywnej wersji. Budują dystans i to jest ich główne zadanie” (s. 19). A dystans z czeskiej wsi do miasta jest naprawdę ogromny. Gruša mówi przecież, że „Czechy to trochę ZCzW – Zjednoczone Czeskie Wsie” (s. 52), a z drugiej strony łączy proroctwa Libuszy o micie założycielskim Pragi, by sukcesywnie i chronologicznie ukazywać rozwój miasta – serca Czech – pokazując jego największą świetność za panowania Karola IV, aż po zupełny upadek w ruinę w czasach komunizmu w drugiej połowie XX wieku.

Zaletą książki Grušy jest jej absolutna spójność mimo ponad dwudziestu esejów, które biorą na warsztat całe dzieje narodu czeskiego. Pisarz stawia tezę, która przewija się przez całą książkę, że poszczególne regiony geograficzne mają zdolność „tworzenia” wybitnych jednostek i rewolucji historycznych. I tak „południe to u nas tereny świętych, a na północy jest ziemia bajek” (s. 187). Ci święci to Jan Hus i Jan Nepomucen, nierozerwalnie złączeni z Szumawą, która szumiała im w głowie i napełniała ją niespokojnymi myślami (por. s. 39). W Strakonicach, regionie pełnym stawów rybnych, Josef Kajetan Tyl napisał najczęściej graną czeską sztukę wszechczasów Kobziarza Švandę, który „ofiarował swemu Narodowi chałupkę jako obiekt sakralny” (s. 89); Praga wydała na świat jednego z najważniejszych ambasadorów czeskiej i niemieckiej sztuki – Maxa Broda oraz wybitnie zdolną i równie nieszczęśliwą Milenę Jasenską. Tuż obok Pragi nad Wełtawą rozpościera się Nelahozeves – Wodna Wieś i „nic więc dziwnego, że właśnie tutaj w 1841 roku urodził się kompozytor, który napisał nam znaną na całym świecie operę wodną” (s. 161) – mowa oczywiście o Antonínie Dvořáku i jego Rusałce. Z Karkonoszy natomiast „pochodzi cała plejada opowiadaczy, wszyscy z ambicjami tworzenia legend” (s. 195): Božena Němcová, Karel Jaromír Erben, Alois Jirásek, Karel Čapek. A w Brnie tworzył nie kto inny, jak największy z największych – Leoš Janáček.

Choć to tylko przykłady – jedne z wielu – pokazują nieprzypadkowość wyboru bohaterów, którzy prowadzą Czechozwiadowców przez ziemie czeskie. Gruša ukazuje wielką historię narodu poprzez poszczególne losy pojedynczych ludzi. Wielkie opowieści i najważniejsze rewolucje zawsze zbudowane są z pomniejszych historii i codziennych zdarzeń – to im można przyjrzeć się w makroskali i to właśnie je można poczuć i zrozumieć.

 

Odbicie drugie: język

Historia małego człowieka, hrabalowskie pábení, jest dla Grušy wytrychem do ujęcia charakteru własnego narodu. „A pábení to nie tylko gadanie, opowiadanie, ale też bajka. […] W naszych czasach, czasach bezgranicznej pychy człowieka, jego trywialności i rozpasania – właściwie już tylko pábitel przywraca światu odpowiednie rozmiary” (s. 77). Bo to morze słów czeskiego człowieka, który „nie jest zbyt wielkim systematykiem” (s. 76), zawiera w sobie tę niezbędną do życia dozę ironii, bez której świat staje się wielki, nadęty, rośnie w oczach i coraz bardziej oddala się od nas samych. Ironia relatywizuje, „coś stawia obok siebie albo naprzeciw siebie” (s. 79). Historia nie zna jednego zakończenia i jednej prawdy, jest w ruchu, ciągle się dzieje. Stąd więc czeskie dějiny – dzianie się – na określenie historii – chyba żaden inny język nie potrafi tak pięknie przeciwstawić się jednoznaczności szkolnych podręczników.

 

Nasze życie samo w sobie to msza dla Boga Obecności. Stawiamy na takie pojęcia, które rodzą się w trakcie rozmowy. […] To nasze przywiązanie do tego, co teraz, znajduje także swe odbicie w gramatycznych czasach. Naszemu człowiekowi całkiem wystarczy praktycznie jedna forma dla przeszłości i jedna dla przyszłości. Pomiędzy Było i Będzie, tak prosto pojmowanym, leży obszar niemal bezkresny, kraina wielkiego Jest. Nasze aspekty czasownikowe (s. 35).

Dlatego też Gruša snuje historie Czechów i nieustannie je komplikuje. Jeżeli czytelnik Instrukcji obsługi oczekiwałby podanej na tacy wiedzy o Czechach, to może bardzo mocno się zdziwić. Dziwili się też Niemcy, którzy jako pierwsi przeczytali książkę Grušy, a potem dziwili się też Czesi – samym sobie i sobie nawzajem. Bo Gruša nie cierpi jednoznaczności, a nic tak dobrze jej nie odkrywa jak język. I to właśnie język jest głównym bohaterem Instrukcji obsługi. Bohaterem, który komplikuje każdą historię, który ujawnia wieloznaczności, który nigdy nie pozwoli zapomnieć o tym, że jego korzenie najczęściej sięgają tam, gdzie Czesi woleliby nie zaglądać – czyli do języka niemieckiego.

Gruša – tak jak Czesi – rozgląda się w swoim języku, sięga do źródeł (niemieckich, słowiańskich, greckich i łacińskich). Wyjaśnia etymologię nazw, nazwisk, typowych frazeologizmów a nawet czeskiej kuchni. Niuansuje lekturę Instrukcji obsługi – z jednej strony pozwala swojej czeszczyźnie płynąć z nurtem pábení, a z drugiej ironicznie puszcza oko do czytelnika i kwestionuje zastany patriotyzm, pragmatyzm czy wizerunek Czech w Europie. Przede wszystkim jednak podaje w wątpliwość wiedzę Czechów o samych sobie.

Gruša pozwala, aby w jego esejach język odkrywał sam siebie i demaskował tym samym wszelkie nacjonalistyczne i etniczne zapatrywania swoich rodaków. Jednoczenie każe Niemcom spojrzeć w zwierciadło czeszczyzny i uświadomić sobie, że wspólny rdzeń nigdy nie stanowi o tożsamości. „My Czesi jesteśmy świadomi naszej językowej akrobacji, uważamy češtinę za umiejętność i sztukę” (s. 33). Bo w języku mówionym „rodzi się czeska tożsamość, nasza odmienność, to radosne czekanie na słowo jak na frykas” (s. 30). Słowo trudne do wymówienia, trudne do napisania i tak trudne to przetłumaczenia – za co największe brawa (zwłaszcza za fragmenty o metajęzyku) należą się Andrzejowi Jagodzińskiemu.

Czechy. Instrukcja obsługi przeprowadza czytelnika przez czeszczyznę, która jest równie skomplikowana jak sama tożsamość Czechów. Gruša posiada tę rzadką umiejętność powiązania ze sobą treści i jej formy – nie tylko w warsztacie pisarskim, ale przede wszystkim w odkryciu, że pod powierzchnią każdego wydarzenia i osiągnięcia kipi język – jego rytm, melodia i związki z innymi narodami. Wiedzieli to chyba najlepiej „Mówiący po czesku i po niemiecku Morawianie, [którzy] doszli do wniosku, że są też korzenie, które nie wykorzeniają”. (s. 246).

 

Odbicie trzecie: chorobliwy mit

Jiří Gruša daje lekcję każdemu Czechozwiadowcy, niezależnie od tego, jakiego jest pochodzenia: istnieją takie tereny, a historia zna takie przypadki, kiedy współistnienie obok siebie kilku różnych narodów było możliwe i co najważniejsze – zdemitologizowane.

 

Ważne jest więc drogi Czechozwiadowco, żebyś odwiedził Brno. […] To nie przypadek, że Musil tak często pisał o pokoju i spokoju. Morawy były znacznie bardziej umiarkowane niż Czechy. Bojowe słowa z Czech – ojczyzna, prawo i naród – tu brzmiały jednak trochę ciszej. W sposób bardziej indywidualny i zdemitologizowany (s. 245-246).

Gruša pod koniec swojej książki dociera wraz z czytelnikiem do Brna, by pokazać mu, że po tysiącleciach konfliktów, po stuleciach zaniku czeskiej kultury i po wielkim odrodzeniu w XIX wieku w duchu nacjonalizmu, właśnie tam w 1905 roku udało się wynegocjować ugodę morawską, która gwarantowała równoprawną pozycję morawskim Czechom i Niemcom. Dziś już wiadomo, że nie na długo.

Można więc zadać pytanie, po jakim kraju oprowadza czytelnika Gruša i jaki naród chce mu przedstawić? Kiedy pisarz dociera w końcu do własnych wspomnień i opowiada o miejscach swojego życia, narracja Instrukcji zamienia się w wyznanie, ironia staje się mniej kąśliwa, a doświadczenia, o których mówi Gruša, są otarte ze swojej wyjątkowości i rewolucyjności, za to stają się niepokojąco bliskie polskiemu czytelnikowi i coraz bardziej dla niego zrozumiałe. To tristium Praga, ruiny, w które zamieniło się miasto i cały kraj po 1948 roku. „Pojąłem, że muszę się nauczyć zaklinania słów. Że trzeba długo walczyć, aby znaleźć słowo klucz, jeśli człowiek nie chce utonąć w tutejszej melancholii – i w szarości” (s. 128). W tym doświadczeniu pisarza kryje się coś jeszcze – groźba zniknięcia tysięcy lat „dziania się” historii pod ruinami komunizmu: „Owe gruzy były niewidzialne, ale wznosiły się wokół nas niczym potężne domy, a w ich piwnicach ktoś patroszył książki za pomocą specjalnego knypa” (s. 131). Niszczenie książek – „prasowanie makulatury” stało się chyba najdotkliwszym obrazem tamtych czasów, które tak doskonale wyraził Bohumil Hrabal w Zbyt głośnej samotności. W samym środku Instrukcji obsługi Gruša przytłoczony tym wiecznym trwaniem komunizmu, który miał się nigdy nie skończyć, pyta, jakimi słowami opowiedzieć o utracie języka?

Pisarz przywołuje los swojego wybitnego poprzednika – Karla Čapka, który nieoczekiwanie zmarł kilka miesięcy po monachijskim dyktacie. „Jakby chciał przez to powiedzieć: z powodu prawdy można też umrzeć” (s. 212). Ale prawda Čapka i jego literatura wyzwolona z cienia narodu i użyteczności jest jednym z wielu drogowskazów, które stawia Gruša. W swojej Instrukcji przegląda się w zwierciadle stworzonym przez dorobek wielkich, którzy od prawdy lub za prawdę umierali. Ale odbicie prawdy o sobie dostrzega też w zupełnie nieheroicznej postawie Švejka, który „wszystko, co potrafi i umie – a ma to wszelkie znamiona sztuki – to przynajmniej jedną nogą trzymać się realnego życia. Życia, które ma kierunek i bieg, bez względu na to, kto i jaki sens mu nadaje” (s. 26). Bo czytając Czechy. Instrukcję obsługi czytelnik pozna plejadę gwiazd – mitycznych i tych całkiem realnych, które nagle w narracji Grušy zyskały nowe oblicze – zwyczajne, odarte z heroizmu, ludzkie, często wręcz naznaczone kombinatorstwem, tchórzostwem czy lenistwem.


Uchwycić chaos życia w jakiejś narracji to życiodajna umiejętność. Kto nie ma swej narracji, nie ma powodu do istnienia czy nieistnienia. Historia to story, materiał – tekstylia niczym tekst. A przecież narracja to nie to samo co bieg życia. Mądre społeczeństwa wiedzą o tej różnicy i nie obsadzają wolnej przestrzeni. Bo to jest przestrzeń ich swobody. Kto chce ją zlikwidować na korzyść tożsamości, utożsamia się z nicością i w końcu utraci swą narrację (s. 245).

Jiří Gruša nie traci tej wolności, dzięki której narody, społeczeństwa i pojedynczy ludzie mogą przeglądać się sobie, jak w lustrze. Na sam koniec wypada zapytać – jakie odbicie dostrzegą Polacy w tym nieidealnym czeskim zwierciadle?

 

 

 

ABSTRAKT

Czechy. Instrukcja obsługi to wyjątkowe dzieło, w którym Gruša nakreśla historię Czech – od momentu powstania państwa, po tragizm komunistycznej rzeczywistości drugiej połowy XX wieku. Pisarz, oprócz rewolucyjnym wydarzeniom i wybitnym osobowościom, poświęca uwagę uwarunkowaniom geograficznym Czech, brzmieniu języka, legendom i często niepochlebnym stereotypom na temat Czechów. Wszystkie te elementy składają się na nieoczywisty zbiór esejów napisanych poetyckim językiem.

 

SŁOWA KLUCZOWE

Czechy, Jiří Gruša, historia, geopoetyka

 

ABSTRACT

Instruction Manual for the Czech Republic and Prague is a unique work in which Gruša outlines the history of the Czech Republic – from the founding of the state to the tragedy of the communist reality of the second half of the 20th century. Apart from revolutionary events and outstanding personalities, the writer pays attention to the geographical conditions of the Czech Republic, the sound of the language, legends and often unflattering stereotypes about the Czechs. All these elements make up an unobvious collection of essays written in poetic language.

 

KEYWORDS

Czech Republic, Jiří Gruša, history, geopetics

 

 

 



[1] Chodzi o numer 11-12/2008 „Literatury na Świecie”. Poza fragmentem Czechy. Instrukcja obsługi (rozdziały: Praga szara…, …i Złota, Piękna i Bestia, Piękna i Głupi Jasio) w numerze tym ukazała się również proza: Gambit królowej oraz Paltot stryja Antona w tłumaczeniu A. Jagodzińskiego. Przeczytać można również wybrane wiersze czeskie w tłum. Zbigniewa Macheja oraz wiersze niemieckie w tłum. Andrzeja Kopackiego.

[2] Dwujęzyczności Grušy poświęcił uwagę Dalibor Dobiáš w eseju Dwujęzyczna instrukcja obsługi, który w przekładzie Tomasza Grabińskiego ukazał się we wspomnianym już numerze „Literatury na Świecie”. Dobiáš zanalizował również różnice między niekanonicznymi wersjami Instrukcji obsługi w języku niemieckim i czeskim.

[3] Miesięcznik o charakterze społecznym i artystycznym wydawany przez Związek Pisarzy Czechosłowackich w latach 1964-1965, 1968-1969. W wyniku wielu wewnętrznych sporów oraz konfliktów z władzą część redakcji przeszła do pisma „Sešity pro mladou literaturu”.

[4] Miesięcznik literacko-kulturowy wydawany przez Związek Pisarzy Czechosłowackich w latach 1966-1969. Na jego łamach spotykali się artyści poszukujący nowych form wyrazu, dalekich od panującej ideologii.

[5] Edycja wydawnicza ukazująca się w samizdacie w latach 1972-1990. Wydawano głównie beletrystykę, wspomnienia, felietony oraz naukowe prace literaturoznawcze, filozoficzne i historyczne. Celem edycji była ochrona rękopisów pisarzy objętych zakazem publikacji. Petlice założył znany czeski prozaik i publicysta Ludvík Vaculík, skupili się wokół niego twórcy, którzy po roku 1968 nie mogli tworzyć i byli odsunięci od życia kulturalnego. Do końca 1990 roku w serii Petlice wyszło ponad 400 tytułów.

[6] „Niedobrowolna emigracja od 1981 roku sprawiła, że pisarz postanowił wyrażać swoje czeskie doświadczenia w języku niemieckim, poza totalitarną kontrolą. […] Niemiecki staje się »językiem wolności« autora, w którym potrafi on pisać »tylko Grušą«, czyli swoją dykcją”. D. Dobiáš, Dwujęzyczna instrukcja obsługi, w: „Literatura na Świecie”…, op. cit., s. 172.

[7] Ibidem, s. 172.

[8] O procesie tłumaczenia i swoim stosunku do Instrukcji obsługi Andrzej Jagodziński opowiadał 20 listopada 2018 roku w rozmowie z Łukaszem Galuskiem w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie. Zapis video spotkania można obejrzeć tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=3wxcKLuAupQ. 

Comments