Psychoanaliza jako emancypacja

30 września 2019


Agnieszka Więckiewicz

(Szkoła Doktorska Nauk Humanistycznych UW)

ORCID: 0000-0002-2119-7215 

 

 

Psychoanaliza jako emancypacja w pismach Ludwiki Karpińskiej i Stefanii Zahorskiej

         

Historię dwudziestolecia międzywojennego w kulturze polskiej często przedstawiano jako opowieść o rodzeniu się radykalnych projektów modernizacyjnych i emancypacji grup społecznie wykluczonych. Agata Araszkiewicz, podkreślając wagę utopijnych idei powstających w tym okresie, pisała:

Wiele stłumionych i zepchniętych myśli wybucha wtedy z nową siłą, a równocześnie, kultura pragnie w nowych warunkach nadrobić swoje opóźnienie, „nadążyć” za współczesnością […]. Ta epoka opowiada o sobie coś, co nie zawsze miało szanse dojrzeć w czasie i nie zawsze zostało uświadomione, a jednak wybiegało często daleko w przyszłość[1].

Postulaty przekształcenia społeczeństwa, przede wszystkim reformacji państwowych instytucji, oraz oddolne ruchy społeczne czerpały z koncepcji wypracowanych na przełomie XIX i XX wieku. To właśnie poszerzenie dotychczasowej wiedzy z zakresu psychologii, socjologii czy pediatrii doprowadziło do wprowadzenia nowatorskich projektów pedagogicznych mających na celu stworzenie podwalin nowego społeczeństwa[2]. W okresie dwudziestolecia do głosu doszły idee demokratyzacji społeczeństwa korzeniami sięgające myślenia pozytywistycznego. Na pojawiające się wówczas projekty „lepszego świata” i „nowego człowieka” zwrócił uwagę Czesław Miłosz, kiedy pisał: „był to okres bogaty w dobrą wolę, poświęcenie, bohaterstwo, twórczość naukową, literacką i artystyczną […]. Na korzyść tamtej epoki trzeba zapisać śmiałość społecznej krytyki podejmowanej przez ludzi pióra, którzy nie cofali się przed brutalną prawdą”[3].

W tym czasie działalność artystyczna i naukowa często szła w parze z zaangażowaniem w emancypacyjne projekty społeczne. Ujęcie aktywności zawodowej jako syntezy teorii i praktyki było szczególnie bliskie Ludwice Karpińskiej (1872–1937) i Stefanii Zahorskiej (1890–1961). Obie autorki, mimo różnicy wieku oraz odmiennych zainteresowań, łączyło poszukiwanie dróg emancypacji kobiet oraz innych wykluczonych grup. Co istotne, dla Karpińskiej, tak jak dla Zahorskiej, to właśnie psychoanaliza freudowska okazała się rewolucyjną teorią społeczną. Obie autorki wierzyły, że pozwoli ona nie tylko na badanie psychologii jednostki i zbiorowości, lecz wpłynie także na poszerzenie ram ówczesnej naukowości, zwłaszcza zaś wiedzy psychologicznej.

Analiza wybranych artykułów psychoanalitycznych autorstwa Karpińskiej i Zahorskiej umożliwi mi ukazanie freudyzmu zarówno jako nowatorskiego prądu myślowego w psychiatrii przełomu XIX i XX wieku, jak i utopijnego projektu społecznej odnowy — efektu samoświadomości jednostki oraz umiejętności rozpoznania mechanizmów wpływających na psychologię zbiorowości. Jak zauważył Bartłomiej Dobroczyński:

Innymi słowy […] głęboki komunikat psychoanalizy podważał, kwestionował, a niekiedy wręcz negował całą naszą dotychczasową samoświadomość narodową — indywidualną i zbiorową, rodzajową i duchową; jawił się więc jako w istocie obcy i zagrażający. Nie miał zatem większych szans na uważne wysłuchanie, „przetrawienie” i zastosowanie. Wzbudził na rodzimym gruncie opór przeważającej części uczonych i oświeconej publiczności, uniemożliwił dalszą rozmowę z Freudem i skończył się trwającą po dziś dzień nieufnością i separacją[4].

W tekście postaram się pokazać, że dla autorek teoria Freuda stanowiła połączenie scjentystycznego dążenia do prawdy i pozytywistycznej wytrwałości w doskonaleniu metod pracy analitycznej z utopijną nadzieją na jej upowszechnienie poza wąskimi kręgami środowiska najbliższych współpracowników i współpracownic Freuda. Sądzę, że wnikliwa lektura tekstów Karpińskiej i Zahorskiej nie tylko pozwala odpowiedzieć na pytanie o to, jak można było pozytywnie odczytywać psychoanalizę na ziemiach polskich przed 1918 rokiem, w okresie po odzyskaniu niepodległości oraz po 1945 roku, ale też przyjrzeć się emancypacyjnym i rewolucyjnym implikacjom, jakie niosły ze sobą koncepcje autora Objaśniania marzeń sennych, nierzadko umykającym we współczesnych odczytaniach psychoanalizy[5].

Trzeba jednak podkreślić, że Karpińska i Zahorska rozumiały emancypacyjny wymiar freudyzmu w odmienny sposób. Jeśli dla pierwszej kluczowym problemem były kategorie powiązane z indywidualną świadomością, podmiotowością, a także pytaniem o „wychowawcze” korzyści płynące z psychoanalizy, dla drugiej istotne były „zaburzające patriarchalną wizję świata zagadnienia wiążące się z szeroko rozumianym Erosem”[6] — przede wszystkim problem zbiorowej tożsamości opartej, według niej, na wykluczeniu, tradycjonalistycznym pojmowaniu ról płciowych oraz na konserwatywnym podejściu do ludzkiej seksualności. Obie autorki bez wątpienia łączy jednak kojarzenie emancypacyjnego wymiaru psychoanalizy z autoanalizą, a więc techniką służącą samopoznaniu i wypracowaną przez Freuda na samym początku jego psychoanalitycznej kariery[7].

 

Od hermeneutyki podejrzliwości do lektury reparacyjnej

Choć Eve Kosofsky Sedgwick podkreślała, że psychoanaliza stanowiła główny punkt odniesienia dla dwudziestowiecznych teorii krytycznych, nie ukrywała swego przekonania o konieczności porzucenia freudowskiej hermeneutyki[8]. Według amerykańskiej badaczki psychoanalizę najczęściej traktowano jako metodę interpretacyjną polegającą na wydobywaniu ukrytych, dotąd przeoczonych znaczeń. Dla Paula Ricoeura „hermeneutyka podejrzliwości”, jak określił system teoretyczny wiedeńskiego lekarza (stawiając go obok Karola Marksa i Friedricha Nietzschego) stanowiła określoną postawę epistemologiczną, która była charakterystyczna dla drugiej połowy XIX i początku XX wieku w kulturze zachodniej. W taki sposób francuski filozof badał hermeneutykę przeszłości, nie traktując jej jako wzoru dla teorii krytycznych powstających w drugiej połowie XX wieku[9]. Jak zauważa Sedgwick w tym czasie tekstom Freuda zaczęto przypisywać rolę samowystarczalnego źródła, co doprowadziło ostatecznie do oderwania psychoanalizy od społeczno-politycznego kontekstu jej powstania.

Hermeneutyka podejrzliwości, którą Sedgwick określa też mianem „imperatywu paranoicznego”, stała się perspektywą obowiązkowo przyjmowaną chociażby w krytyce feministycznej czy w teorii queer[10]. Upatrując zagrożenia w „paranoicznym” zacięciu interpretacyjnym zyskującym popularność w naukach humanistycznych, Sedgwick zaproponowała nową hermeneutykę, którą określiła mianem „lektury reparacyjnej” stojącej w opozycji do Freudowskiej psychoanalizy jako modelu lektury podejrzliwej[11]. Pisząc, że „za impulsem reparacyjnym stoi pragnienie przyrostu, nawarstwienia”, badaczka ujęła sens pracy analitycznej jako metody polegającej na „odnajdywaniu reparacyjnych motywów” w analizowanych tekstach kultury[12]. Lektura reparacyjna była dla Sedgwick postulatem koniecznym do wprowadzenia w badaniach nad współczesną kultura. W takim ujęciu psychoanaliza, rozumiana jako hermeneutyka podejrzliwości, należała już do przeszłości. Ponieważ w oczach amerykańskiej badaczki wiele z postulatów Freuda, zwłaszcza tych związanych z rozwojem psychoseksualnym, było nie do pogodzenia z aktualnym stanem wiedzy, nie zdecydowała się ona poddać pism autora Totemu i tabu reparacyjnej lekturze.                 

Wbrew założeniom Sedgwick sądzę jednak, że próba reparacji teorii Freuda może okazać się zarówno interesująca, jak i płodna poznawczo. W artykule proponuję poddać psychoanalizę reinterpretacji, nie tyle jednak zwracając się ku pismom jej twórcy, lecz podejmując próbę „rozczytania” wybranych tekstów autorstwa Karpińskiej i Zahorskiej, w których najważniejszą inspiracją pozostawała dla nich psychoanaliza freudowska. W tekście pragnę odpowiedzieć na następujące pytania: czy dla polskich autorek czerpiących z teorii Freuda, psychoanaliza była drogą do radykalnej zmiany społecznej? W jaki sposób autorki rozumiały teorię psychoanalityczną oraz jak postrzegały działalność ruchu freudowskiego? Z jakimi innymi naukami wiązały narodziny psychoanalizy? Ukazanie przemian w spojrzeniu autorek na psychoanalizę wymaga przyjęcia szerokiej ramy czasowej. Lekturze poddaję teksty pisane w okresie 1912–1947, które dowodzą skomplikowanych dróg recepcji freudyzmu w Polsce, a jednocześnie pozwalają przyjrzeć się klasycznej psychoanalizie oczami autorek pochodzących z ziem polskich. Z rozpraw twórcy psychoanalizy wybierały one kategorie, które wydały im się szczególnie płodne dla projektów emancypacyjnym kształtujących się na ich oczach. Co ważne, kluczowym zagadnieniem dla obu autorek była etyka i moralność, której wzorów szukały właśnie w psychoanalizie.

 

Rewolucyjne lektury freudyzmu

Badania nad historią psychoanalizy w Polsce pokazały, że choć freudyzm nie miał „łatwej” recepcji na ziemiach polskich, obecność myśli twórcy psychoanalizy w naszej kulturze jest niepodważalna[13]. Jak zauważa Lena Magnone, przez cały okres działania Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego (1908-1938), 1/3 jego członków pochodziła z obrzeży imperium habsburskiego, przede wszystkim z Galicji i emigrowała do Wiednia w celach edukacyjnych[14]. Początki recepcji freudyzmu na ziemiach polskich wiązały się z nazwiskiem Ludwika Jekelsa oraz Ludwiki Karpińskiej, którzy razem dążyli do zaszczepienia myśli Freuda w rodzimej nauce. Jednym z najwcześniejszych tekstów odwołujących się do psychoanalizy był artykuł Leczenie psychoneuroz za pomocą metody psychoanalitycznej Freuda Jekelsa z 1909 roku[15]. Autor był już wówczas związany z ruchem psychoanalitycznym, brał też udział w dwóch Zjazdach Neurologów, Psychiatrów i Psychologów Polskich, w czasie których promował myśl ojca psychoanalizy. W 1914 roku Freud pisał, że to właśnie Jekelsowi zawdzięcza wprowadzenie swych koncepcji do polskiej kultury, a co za tym idzie potraktował go jako najważniejszego emisariusza psychoanalizy na ziemiach polskich[16]

Wraz z początkiem drugiej dekady XX wieku, psychoanaliza zyskała większą liczbę zwolenników. Do ruchu freudowskiego dołączyli wówczas Herman Nunberg i Karol de Beaurain. Z teoriami Freuda zapoznali się także Witkacy i Bronisław Malinowski. Ludwik Jekels, Jan Władysław Nelken i Mira Oberholzer-Gincburg uczestniczyli w Międzynarodowym Kongresie Psychoanalitycznym w Weimarze. Już wcześniej jednak, w 1912 roku, psychoanalizie poświęcono jedną z sesji, podczas której referaty wygłosili Karpińska, Jekels, de Beaurain oraz Nunberg[17]. Odczyt Karpińskiej Psychologiczne podstawy freudyzmu był efektem zarówno wnikliwej lektury prac analitycznych wiedeńskiego lekarza, jak i jej czynnego uczestnictwa w posiedzeniach Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego w latach 1909-1910.

We wczesnym okresie transferu psychoanalizy do kultury polskiej szczególną uwagę lekarzy, krytyków i pisarzy przyciągała teoria marzenia sennego oraz psychoanaliza literatury, dowodząca przenikania metody analitycznej Freuda z obszaru medycyny do kultury i sztuki. Własne sny analizowała nie tylko Karpińska, ale także Franciszka Baumgarten[18]; o marzeniach sennych pisał również Karol Irzykowski[19] – autor pierwszej (pre-)psychoanalitycznej powieści Pałuba[20]. Z kolei na łamach „Nowej Reformy” pisarz odwoływał się do psychoanalitycznego rozumienia dzieła literackiego oraz psychologii procesu twórczego. Po 1918 roku wśród polskich środowisk inteligenckich często podejmowano dyskusje o związku literatury i psychoanalizy. W latach 20. XX wieku Stefan Baley poświęcił artykuł analizie twórczości Słowackiego, w którym czerpał z freudyzmu[21]. W latach 30. XX wieku powstała natomiast najważniejsza psychoanalityczna rozprawa poświęcona polskiemu poecie autorstwa Gustawa Bychowskiego[22]. Krótko po publikacji Słowackiego i jego duszy — pierwszego rozbudowanego portretu psychologicznego poety — na łamach „Wiadomości Literackich” dyskutowano o scjentyzmie freudyzmu oraz o jego zastosowaniu w literaturoznawstwie[23]. Psychoanalityczne interpretacje dzieł kultury często spotykały się z ostrą krytyką, dowodzącą zarówno strachu przed nadinterpretacją, jak i nieznajomości teorii Freuda utożsamianej z „seksualizacją” i patologizacją wielkich twórców[24].                      

Na wzór metody wyłożonej w Objaśnianiu marzeń sennych Freud i jego uczniowie w pierwszej dekadzie XX wieku opisywali wpływ marzeń sennych na twórczość literacką i szukali ukrytych znaczeń dzieł w szczegółach biografii wielkich twórców. Na polskim gruncie efekty ich badań krytykowali między innymi Irzykowski i Artur Górski[25]. Według autora manifestu Młoda Polska psychoanaliza sztuki prowadziła do uproszczeń oraz interpretacyjnych nadużyć[26]. Chociaż freudyzm odniósł pożądane skutki w badaniu schorzeń psychicznych, nie nadawał się według niego do badań literackich. Działo się tak, bowiem: „niepostrzeżenie odwraca się cała uwaga od utworów sztuki, natomiast poeta przekształca się tu w wypadek kliniczny albo w jeden z powszednich okazów psychopathia sexualis[27]. Podobne zarzuty wobec „psychografii” wysunął Irzykowski, kiedy podkreślił, że w rękach freudystów każde dzieło tłumaczone jest wedle „klucza rodzinnego”, a sami psychoanalitycy snuli niczym nie potwierdzone insynuacje o seksualności twórców wyłącznie podług niego[28].

Polskich intelektualistów w latach 20. XX wieku interesowało również połączenie antropologii i psychoanalizy. W tym czasie polemikę z uniwersalizmem kompleksu Edypa podjął nie tylko bliski uczeń Freuda – Otto Rank, lecz także Bronisław Malinowski[29]. Z kolei związana z ruchem freudowskim Beata Rank figurze ojcobójstwa, wprowadzonej przez Freuda, przeciwstawiła teorię poprzedzającego je matkobójstwa. W artykule Rola kobiety w ewolucji społeczeństwa z 1924 roku, broniła tezy o zaangażowaniu i aktywności kobiet w tworzeniu podwalin społeczeństwa — sprawczej pozycji odebranej im później przez mężczyzn[30]. Co istotne, polskich lekarzy i psychologów orientacji psychoanalitycznej interesowały nie tylko związki freudyzmu z psychologią, literaturą czy antropologią, lecz także jej możliwe praktyczne zastosowania. Stąd starali się oni wprowadzić psychoanalizę jako nową metodę leczenia neuroz, schizofrenii oraz wykorzystać ją w pedagogice i pediatrii.

 

Ludwika Karpińska — psychoanaliza jako introspekcja

Jarosław Groth celnie zauważył, że ze względu na nowatorstwo swych prac i zaangażowanie w popularyzację rewelatorskich badań z zakresu pedagogiki w okresie międzywojennym Ludwika Karpińska powinna zająć stałe miejsce w historii polskiej myśli psychologicznej[31]. Najbardziej znana jest jej powojenna działalność. Po 1918 polska psycholog mieszkała w Łodzi, gdzie pracowała jako akademiczka, kierowała Miejską Pracownią Psychologiczną oraz wykładała na Wolnej Wszechnicy. Z tego okresu pochodzi jej najważniejsza rozprawa wydana w 1921 roku pod tytułem Badanie dzieci umysłowo niedorozwiniętych ze szkół powszechnych miasta Łodzi[32]. Zainteresowana najnowszymi osiągnięciami z zakresu psychologii i pedagogiki Karpińska zaangażowała się w popularyzację teorii psychotechnicznej, o której świadczy jej stała współpraca z pismem „Psychotechnika”[33].   

Zdecydowanie słabiej rozpoznana jest natomiast jej działalność sprzed wybuchu pierwszej wojny światowej, która wiązała się z zaangażowaniem Karpińskiej w popularyzację teorii Freuda na ziemiach polskich. Choć po 1918 roku nie utrzymywała ona kontaktów ze środowiskiem psychoanalitycznym, jej wczesne teksty stanowią ważny dokument recepcji freudyzmu wśród polskich elit intelektualnych. Urodzona w 1872 roku w Płocku, polska psycholog należała do pokolenia pierwszych emancypantek dążących do finansowej niezależności oraz do samorealizacji kobiet, które opuszczały domy w celach edukacyjnych i zawodowych. Po ukończeniu żeńskiego gimnazjum w Warszawie wyjechała do Berlina, gdzie podjęła studia psychologiczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Fryderyka Wilhelma (dzisiejszym Uniwersytecie Humboldta). Wkrótce musiała jednak przerwać edukację ze względu na złą sytuację finansową. Studia kontynuowała od 1907 roku w Zurychu, w 1910 roku uzyskując tytuł doktora za pracę Experimentelle Beiträge zur Analyse der Tiefenwahrnehmung obronioną pod kierunkiem Friedricha Schumanna, jednego z pionierów psychologii eksperymentalnej. Jak celnie zauważyła Hariet Pass Freidenreich, wejście kobiet w pole nauki, zdominowanej dotychczas przez mężczyzn, wiązało się dla studentek z doświadczeniem systemowego wykluczenia[34]. W tym świetle podjęcie studiów wyższych wymagało aktu szczególnej odwagi. Pierwsze akademiczki nie posiadały też określonego wzorca i nie mogły odwołać się do figury kobiety-naukowczyni. Freidenreich podkreśliła, że decyzja o kontynuowaniu nauki w przypadku kobiet urodzonych w latach 70. lub 80. XIX wieku stanowiła wówczas przekroczenie tradycyjnych ról przypisywanych kobietom[35].

Na przełomie wieków najbardziej akceptowalną formą pracy wyedukowanych kobiet pozostawało nauczanie. Dla wielu młodych i ambitnych dziewcząt pod koniec XIX wieku nie była to wymarzona ścieżka kariery. Karpińska, zmuszona do przerwania studiów, przez pewien czas udzielała lekcji. O frustracji związanej z podjętą pracą pisała w psychoanalityczno-autobiograficznym artykule poświęconym objaśnianiu marzeń sennych[36]. Szczególną uwagę zwróciła tam na początkowo niezrozumiałą formację słowną svingnum elvi, która pojawiła się w jednym z jej własnych snów. Wspomniała również o kompleksie krzywdy, który naznaczył całe jej życie i był związany z poczuciem niedocenienia najpierw przez rodziców, następnie zaś przez pracodawców. Jak pisała:

Najwyraźniej odczuwałam, że mój ofiarny wysiłek nie został należycie doceniony, ponieważ przyszło mi do głowy, że jesteśmy przyzwyczajeni traktować pracę służących jako ich powinność wobec pracodawców (…), przyjmując usługi, nikt zazwyczaj nie troszczy się o to, co zachodzi w służących jako ludziach, jakie jest ich „życie wewnętrzne”[37].

Wkrótce zakończyła pracę jako prywatna nauczycielka i wróciła na studia. Doświadczenie emigracji w celach naukowych wiązało się jednak z koniecznością przystosowania do całkowicie nowych warunków. O mniej pozytywnych aspektach pobytu w Zurychu Karpińska wspomniała w artykule poświęconym psychopatologii codzienności[38]. Opisała w nim nawiedzające ją poczucie obcości względem miejsca zamieszkania oraz ponawiające się regularne napady lęku, których doświadczała w miejscach publicznych. Nawet znajome, przemierzane od kilku lat, ulice wydawały jej się obce; nie była pewna czy wraca do własnego czy obcego mieszkania. W autoanalitycznej interpretacji tego zjawiska, stwierdziła, że przeżywane sytuacje stanowiły powtórzenie psychicznej dezorientacji z okresu wczesnej młodości możliwego do wyleczenia dzięki autoanalizie[39].

Karpińska, obok Franciszki Baumgarten i Miry Oberholzer-Gincburg, bardzo wcześnie zainteresowała się freudyzmem. Wzięła udział w dwóch przedwojennych Zjazdach Psychiatrów, Psychologów i Neurologów Polskich w 1909 (Warszawa) oraz 1912 roku (Kraków). Do Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego wprowadził ją Jekels. Była tam nie tylko pierwszą Polką, lecz i pierwszą uczestniczką obrad członków ruchu. Sytuacja ta uległa zmianie w 1910 roku, kiedy do Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego dołączyła Margarete Hilferding. Chociaż w 1909 roku Karpińska nie mogła jeszcze uznać psychoanalizy za drogę emancypacji, to o kobietach-lekarkach dyskutowano w ruchu już od dwóch lat. W tym kontekście Nancy J. Chodorow proponowała nawet, aby uznać pierwsze pacjentki Freuda za aktywne podmioty współpracujące z lekarzem, nie zaś za bierne przedmioty jego władzy. Tym samym przypisała im istotny wpływ na kształt dopiero powstającej teorii[40]. To właśnie one jako pierwsze przeszły drogę od pacjentek do analityczek. W tym duchu o psychoanalizie jako domenie kobiet pisała Elke Mühlleitner[41]. Obok Karpińskiej, psychoanalizą na wczesnym etapie interesowała się Sabina Spielrein i Lou-Andreas Salomé. W 1911 roku, oprócz Spielrein, do ruchu dołączyła też Tatiana Rosenthal. W kolejnych latach członkiniami zostały: Hermine Hug-Hellmuth (1913), Eugenia Sokolnicka (1916), Helena Deutsch i Erzsébet Révész (1918), Frieda Teller (1920), Lou Andreas-Samolé i Anna Freud (1922) oraz Beata Rank (1923). Mühlleitner celnie zwróciła uwagę na szybki wzrost liczby psychoanalityczek dołączających do tego ruchu. Podczas gdy w 1902 roku wśród freudystek nie było jeszcze ani jednej kobiety, w 1918 roku stanowiły one 16,1%, a w 1938 roku aż 45,6%. Tym samym w okresie między 1902 a 1938  rokiem w Towarzystwie działały 43 analityczki na 107 członków[42].

W latach 1910-1914 Karpińska opublikowała szereg artykułów poświęconych teorii Freuda. Jej teksty ukazywały się zarówno w pismach medycznych, jak i filozoficznych. W 1912 roku opublikowała Badania doświadczalne nad kojarzeniem wyobrażeń na łamach „Przeglądu Lekarskiego”[43]. Rok później przygotowała artykuł Psychologiczne podstawy freudyzmu w „Przeglądzie Filozoficznym”[44], a w 1914 roku szkic O psychoanalizie[45]. Od samego początku traktowała teorię Freuda jako interdyscyplinarną dziedzinę badań umożliwiającą przyglądanie się zarówno twórczej działalności człowieka, jak i służącą pogłębianiu wiedzy medycznej oraz psychologicznej. O freudowskiej teorii objaśniania marzeń sennych pisała w niemieckim artykule Ein Beitrag zur Analyse sinnloserWorte im Träume[46]. W tym samym roku powstała również kolejna publikacja jej autorstwa pod tytułem Beiträge zur Psychopathologie des Alltagslebens[47].      

Karpińska wyjątkowości freudyzmu upatrywała nie tyle w samej metodzie terapeutycznej, lecz w nieustannie poszerzanych granicach freudowskiej teorii, stopniowo obejmującej coraz szersze obszary nauki. Według niej psychoanaliza plasowała się na styku wielu dziedzin, między innymi medycyny, psychologii, kulturoznawstwa i literaturoznawstwa. Karpińska osadzała psychoanalizę w kontekście historii rozwoju myśli psychologicznej. Aby poznać zjawiska świadomości i je zrozumieć należało według niej sięgnąć wprost do teorii nieświadomości. Dla psychoanalizy podświadome stany psychiczne były traktowane jako trwałe i aktywne, zaś motorem ludzkiej woli miał być afekt. Karpińska zwróciła uwagę, że psychoanaliza nie zajmuje się ogólnymi zjawiskami psychicznymi (jak psychologia), lecz dopatruje się w każdym poszczególnym zjawisku jego źródła psychicznego, podobnie jak psychologia eksperymentalna. W artykule Psychologiczne podstawy freudyzmu badaczka skoncentrowała się na opisie podobieństw między teorią freudowską a nauką Jana Fryderyka Herbarta, umieszczając psychoanalizę w długiej historii psychologii[48].

W artykule O psychoanalizie z 1914 roku, polska psycholog podjęła próbę podsumowania pierwszych lat działalności ruchu psychoanalitycznego. Okres, w którym pisała artykuł, przypadł na fazę jego postępującej instytucjonalizacji. Od czasu przekształcenia Środowego Towarzystwa Psychologicznego w Wiedeńskie Towarzystwo Psychoanalityczne w 1908 roku w kolejnych miastach po Wiedniu zaczęły powstawać instytuty psychoanalityczne. Zapoczątkowany przez Freuda ruch zyskał tym samym charakter międzynarodowy. Karpińska wspomina również o prężnie funkcjonujących czasopismach w całości poświęconych psychoanalizie. Szczególnie zainteresowało ją Imago — pismo o profilu humanistycznym, którego kolejne numery dowodzą, że wśród freudystów znajdowali się nie tylko lekarze i psycholodzy, lecz również filozofowie oraz pisarze[49].

Karpińska zwracała uwagę na szybki rozwój teorii psychoanalitycznej. Dzięki Freudyzmowi, pisała, rozwinęły się nauki takie jak: „psychologia okultyzmu, psychografia, charakterologia, psychologia religii, psychologia twórczości naukowej, filozoficznej i artystycznej, psychologia rozkoszy estetycznej i nakazów etycznych, mitologia i folklor, historia prawa, psychologia społeczna i etnologia, psychologia dziecka, pedagogika”[50]. Według autorki Freudyzm dawał większe możliwości poznawcze niż psychologia. W 1914 roku pisała: „psychoanaliza daje to, co psychologia dać może tylko pośrednio, a więc nigdy w stopniu tak doskonałym, mianowicie głębsze zrozumienie siebie samych i innych”[51]. Zdanie to dowodzi, że istoty teorii autora Objaśniania marzeń sennych upatrywała ona w autoanalizie. Tylko na drodze poznania samych siebie freudyzm mógł stać się zarówno nową filozofią podmiotu, jak i środkiem prowadzącym do odnowy moralnej. Karpińska stwierdza, bowiem:

Ruch psychoanalityczny z istoty swej dąży do pogłębienia naszej znajomości samych siebie, do szczerości wobec samych siebie, a przez to do wywołania przewrotu wewnętrznego i stworzenia nowego typu człowieka. Będzie to typ człowieka wewnętrznie swobodniejszego, silniejszego, wytrwalej znoszącego przeciwności życiowe, pobłażliwego dla innych, a bardziej wymagającego względem siebie, rozumiejącego bowiem, że zarówno zło, jak i dobro wypływa z najgłębszych warstw jego istoty, a nie jest zależne od wrogich mu potęg zewnętrznych[52].

Dla Karpińskiej największa zasługa Freuda nie polegała zatem na wykazaniu wpływu nieświadomego na życie psychiczne (sądziła, że zostało to udowodnione na długo przed publikacją Objaśniania marzeń sennych), lecz na tym, że wykazał on, iż „wśród nieświadomych warunków psychicznych odrębną i wybitną rolę odgrywają takie czynniki emocjonalne, którym odmawiamy wpływu na nasze myślenie i postępowanie, a które właśnie determinują zjawiska psychiczne”[53]. To właśnie one, jako najbardziej efemeryczne i niezrozumiałe, domagały się szczegółowej analizy, która mogła doprowadzić jednostkę do samowiedzy.

 

Stefania Zahorska. Psychoanaliza jako ostatnia utopia XIX wieku

Po 1918 roku Karpińska porzuca psychoanalizę, jednak do wyrażonego w jej pismach przekonania o freudyzmie jako o teorii, która poprzez autoanalizę — a więc próbę poznania samego siebie przez jednostkę prowadzi do społecznej odnowy, w latach 30. XX wieku powróciła Stefania Zahorska. Mimo że do psychoanalizy odniosła się wprost dopiero w 1944 roku, już wcześniej interesowała się nowymi prądami w psychologii oraz społecznymi mechanizmami emancypacji i wykluczenia. W jej artykułach z lat 40. XX wieku odnajdujemy pomysły interpretacyjne inspirowane podstawowymi kategoriami psychoanalitycznymi, takimi jak wyparcie czy przeniesienie. Inaczej niż Karpińską, psychoanaliza nie interesowała jej jako jedna z nowatorskich teorii psychologicznych, której skuteczność widać dzięki jej wykorzystaniu w lekarskiej praktyce (na przykład w pracy z chorymi cierpiącymi na różnego rodzaju psychiczne zaburzenia), lecz raczej jako perspektywa myślenia umożliwiająca krytyczny namysł nad nacjonalizmem czy antysemityzmem — zjawiskami, których radykalny  wzrost mogła obserwować w okresie międzywojnia.

Autorka Korzeni urodziła się w 1889 roku w Krakowie jako Stefania Leser. Maturę zdała w Budapeszcie. Następnie studiowała w Berlinie i w Krakowie, początkowo medycynę, później zaś filozofię. Ostatecznie zdecydowała się jednak na historię sztuki. W 1922 roku uzyskała doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim za pracę poświęconą początkom odrodzenia w Polsce. W latach 20. XX wieku przeniosła się do Warszawy. W tym okresie publikowała już monografie popularyzatorskie poświęcone polskim malarzom, między innymi Janowi Matejce oraz Eugeniuszowi Zakowi. W 1937 roku wydała powieść Korzenie[54], stanowiącą pierwszą część nigdy niezrealizowanego cyklu Ziemia Kaliksta. W latach 30. XX wieku odbyła podróże do Niemiec i ZSRR. Ich efektem były reportaże publikowane na łamach „Wiadomości Literackich”. Od 1939 aż do śmierci w 1961 roku Zahorska pozostawała na emigracji, najpierw w Paryżu, następnie zaś w Londynie.

Autorka należała do wnikliwych obserwatorek i krytyczek międzywojennej państwowej polityki kulturalnej. W artykule Sztuka a państwo przedstawiła uwagi dotyczące rządowego podejścia do szkolnictwa artystycznego i zawodowego[55]. Jak pisała: „Brak jest przede wszystkim rzeczowego podejścia od strony praktycznych potrzeb, materiału, techniki, pokutuje tam najgorzej zrozumiana dekoracyjność i oderwanie od życia”[56]. Zwracała również uwagę na ignorancję przedstawicieli rządu: „Nieświadomość celu i dróg, brak fachowej oceny, personalny sposób traktowania spraw, nie mówiąc o filisterskiej obawie przed wszystkim, co nie trąci myszką — oto właściwy charakter poczynań rządowych”[57]. Pisarka zastanawiała się nad tym, co zrobiło państwo w kwestii podniesienia artystycznego poziomu mas, aby stwierdzić że (niestety) nic. Według Zahorskiej ówczesny rząd nie zrozumiał przewrotu, jaki dokonał się w obszarze całej europejskiej kultury[58]. W pierwszych dekadach XX wieku można było bowiem obserwować przejście od dawnego humanistyczno-abstrakcyjnego typu umysłowości do modelu sensualno-aktywnego. Szkolnictwo powinno zatem dostosować się do tej przemiany i polegać na łączeniu sztuki i społeczeństwa.

Autorka podkreśliła też, że dobrze wyszkolonych prelegentów powinno się wysyłać na prowincję, która ciągle jeszcze „leży głucha i nietknięta”, stanowiąc podstawowy problem dla modernizującego się społeczeństwa polskiego, którego krytykę Zahorska kontynuowała w Korzeniach. W powieści zajadły antysemityzm Polaków, przemoc wobec kobiet i zaściankowy katolicyzm splatają się z postępującym upadkiem ziemiaństwa i emancypacją chłopów. Chociaż w powieści Korzenie nazwisko Freuda nie pada wprost łatwo odgadnąć, że cała powieść stanowi psychoanalityczny portret polskiego społeczeństwa końca XIX i pierwszych trzech dekad XX wieku. W pierwszej scenie autorka opisuje sny mieszkańców domu we wsi Korzenie. Dokładnie jak w teorii Freuda zostają one utożsamione z niespełnionymi życzeniami śniących. Opisując sen kucharki, w którym całowała ona rękę świętego Antoniego, Zahorska ukazała splot fanatycznej religijności ze stłumioną seksualnością. Kolejnym tematem podjętym w powieści był antysemityzm polskich ziemian. W oczach Ksawerego, ojca rodziny, patrioty i przykładnego katolika, poważny problem stanowiło żydowskie pochodzenie Jezusa:

Przyglądał się postaciom apostołów, zdawało mu się, że musieli być ciemni, ogorzali, w twarzach obrosłych kędzierzawymi włosami pod niskimi czołami jarzyły się oczy ciemne, błyszczące, wschodnie. Był to obraz nowy, teraz dopiero powstały i była w nim ta sama obcość, którą odczuwał na widok Żydów. Kiedyś w dziecięcym wieku wyobrażał sobie apostołów i byli wszyscy podobni do księdza kanonika Ozierskiego[59].

W dzieciństwie Ksawery wyobrażał sobie apostołów jako białych mężczyzn, których utożsamił ponadto z polskością. Obraz, jaki unaocznił mu żydowskie korzenie chrześcijaństwa, wywoływał w nim poczucie obcości i wrogości. W powieści Zahorska poddaje swych bohaterów wnikliwej analizie. Opisując ich obawy i fantazje, krytykuje zarówno brak edukacji seksualnej wśród kobiet, jak i nienawiść ziemian do chłopów i Żydów.

Strach przed rewolucją oraz społecznym nieporządkiem w wyobraźni bohaterów przeplata się z erotyką, a także z obawą przed stosunkiem seksualnym. Maria, żona Ksawerego, przywodzi na myśl pacjentki Freuda opisane w Studiach nad histerią[60]. Seksualność napawa ją obrzydzeniem i kojarzy się wyłącznie z brutalnością. Na przykładzie Marii autorka krytykowała przemoc, jakiej doświadczały kobiety na co dzień we własnych domach, którego negatywem był agresywny nacjonalizm. Faszystowskie idee stanowiły istotny element polskiej kultury późnych latach 30. XX wieku, będąc jednocześnie kontekstem dla powstającej na dwa lata przed wybuchem drugiej wojny światowej powieści Zahorskiej. Rozwój nazizmu jako doktryny państwowej pisarka obserwowała podczas pobytu w Niemczech w 1934 roku. Dziesięć lat później, w 1944 roku, podjęła się zrecenzowania wydanej rok wcześniejszej książki Petera Nathana The Psychology of Fascism[61]. Wyszła w niej od scharakteryzowania psychoanalizy jako narzędzia interpretacyjnego służącego lepszemu zrozumieniu zjawisk społecznych:

Psychoanaliza odkrywa drogi uspołeczniania się człowieka. Wykrywa reakcje indywidualne i zbiorowe w tym procesie. […] Odsłania cały skomplikowany proces psychologiczny, w którym nakazy moralne są zrazu mechaniczne, działają groźbą i siłą, w którym następnie nakaz zewnętrzny staje się nakazem wewnętrznym i prowadzi do zepchnięcia w podświadomość […] „grzesznych” pragnień, i w którym wreszcie, jako trzecie i szczytowe osiągnięcie, następuje studium świadomej moralności, tworzącej społeczeństwo oparte na organicznej solidarności[62].

W proponowanej przez siebie analizie faszyzmu Zahorska odwołała się do dwóch kategorii kluczowych w psychoanalizie – do świadomości i nieświadomości. Świadomość definiowała jako cienką warstwę na „wierzchu kotła”[63], pod którą kłębią się niewyrażone pragnienia, społecznie uznawane za „niedozwolone” i niemoralne. Autorka zauważa, że ta „powłoka” wydyma się i musi pęknąć. Za Nathanem Zahorska porównała Hitlera do figury ojca. Charakterystyczne dla nazizmu i faszyzmu pochody – całą cielesną reżyserię nazistowską – zestawiła z pierwotnymi kultami religijnymi. Sukces propagandy nazistowskiej polegał w jej oczach na umiejętnym operowaniu symbolem. Autorka Korzeni zauważa bowiem, że „Symbol, jak wykazała psychoanaliza, jest zawsze plastyczny, ma charakter wizualny i symboliczne czynności muszą odpowiadać tej potrzebie upostaciowienia”[64]. Owo upostaciowienie najdobitniej przejawia się w wytworzonej przez nazistów figurze Żyda. W podsumowaniu Zahorska pisze, że okrucieństwa nazistowskiej polityki świadczą o zduszonych pragnieniach, które drzemały w duszach „dobrych, demokratycznych Niemców”. Figura nazisty była dla niej figurą zastraszonego samca, sam nazizm zaś lekarstwem na kompleks niższości. Zarówno faszyzm, jak i nazizm stanowiły również przywrócenie potrzebnej człowiekowi religijności, zatraconej wskutek dziewiętnastowiecznego materializmu. Dzięki nazizmowi ludzie mogli poczuć, że „Bóg zamieszkał między nami”[65]. Nazizm, podobnie jak kościół, dawał bowiem proste odpowiedzi na trudne pytania. W swej refleksji Zahorska w zaskakujący sposób zbliżyła chrześcijaństwo do nazizmu. O obu pisze ona jako o ideologiach opartych z jednej strony na wyparciu, z drugiej na aktualizacji tego, co wyparte. Jeśli moralność chrześcijańska oparta jest na tłumieniu i spychaniu w nieświadomość popędów oraz tendencji zagrażających zbiorowości, faszyzm pozwolił wydobyć się wszystkim tendencjom zduszonym przez religię.

W późniejszym o dwa lata artykule U źródeł etosu Zahorska ponownie zwraca się ku psychoanalizie[66]. W tekście pyta o szanse na moralny rozwój jednostki i nowy program etyczny dla społeczeństwa wobec panującej „pustki moralnej” – efektu materialistycznego sposobu myślenia. Jak zauważyła wówczas „powstaje pytanie, o co zaczepić praktyczną i uczuciową potrzebę moralnych hamulców i nakazów? Czy intronizacja wartości moralnych, czy koncepcja rozwoju moralnego może zaleźć oparcie w naukowej myśli dzisiejszej?”[67]. Odpowiedzi autorka szuka w psychoanalizie. Jedyną szansę na odnowę moralną widziała ona w dowartościowaniu instancji nad-ja:

Elementem rozwoju staje się w ten sposób proces projektowania siebie, urabiania siebie na jakiś wzór, podciągania siebie do niego. Mechaniczny obraz rozwoju, jako przystosowania się do warunków bytu, zostaje tu zastąpiony przez koncepcję rozwoju jako dynamiki, tkwiącej w samej biopsychice. Przy czym Freud pokazuje człowieka jako ustrój czuły moralnie, gotowy do przyjęcia wartości moralnych, zależny od nich w swym rozwoju[68].

Zahorska szczególną uwagę poświęca problemowi samoświadomości zarówno jednostki, jak i całego społeczeństwa, którą wiąże również z mechanizmem „projektowania siebie”. Jak zauważa, proces stawania się podmiotu nigdy nie jest wolny od konieczności „urabiania” własnego „ja” na podobieństwo wyidealizowanego obrazu kogoś lub czegoś uznanego wcześniej za wzór. W ten sposób do analizy problemu nacjonalizmu, postrzeganego przez nią jako patologiczna forma miłości do ojczyzny, wprowadziła kategorie z drugiej topiki Freuda, a więc „ja” (das Ich) oraz znajdujące się ponad nim „nad-ja” (das Über-ich).

W drugiej części przytoczonego fragmentu autorka koncentruje się na przypomnieniu, że psychoanaliza nie była jedynie teorią dotyczącą struktury aparatu psychicznego człowieka, lecz stanowiła także prąd intelektualny, którego istotnym wymiarem było pytanie o etyczną postawę jednostki w społeczeństwie. Dlatego też Zahorska powraca do problemu samoświadomości i prowadzącej do niej techniki autoanalizy. Według niej była ona bowiem drogą do przewartościowania społeczeństwa, które w obliczu strat i traum związanych z doświadczeniem drugiej wojny światowej musiało poddać się autorefleksji. Po ponad trzech dekadach autorka zbliżyła się do rozumienia psychoanalizy w ujęciu zaproponowanym przez pierwszych freudystów, w tym przez Karpińską w jej pismach sprzed pierwszej wojny światowej. Dla obu autorek podstawowym krokiem ku psychoanalizie była konfrontacja z nieświadomym, a więc rozpoznanie własnych pragnień i lęków. Psychoanalizę traktowały jako utopijny projekt etyczny. Jeśli dla polskiej psycholog celem było poznanie samej siebie przez jednostkę, Zahorska przypominała o konieczności poddania psychoanalizie całego społeczeństwa. W jej oczach efektem zbiorowej (auto)analizy miał być nowy, bardziej demokratyczny system społeczny.

Sposób, w jaki Karpińska i Zahorska postrzegały psychoanalizę (jedna na jej zastosowaniu jednostkowym, druga zaś zbiorowym), bliski był ujęciu innych polskich badaczy orientacji psychoanalitycznej. Jednak to właśnie w ich artykułach, bardziej niż w pismach Jekelsa, Nelkena, Bychowskiego czy Sokolnickiej, kategoria samoświadomości i związana z nią autoanaliza odegrały tak ważną rolę. Przypomnienie interpretacji psychoanalizy Karpińskiej i Zahorskiej umożliwia „reparacyjną lekturę” teorii autora Objaśniania marzeń sennych — patrząc na freudyzm oczami pochodzących z ziem polskich myślicielek, psychoanalityczna introspekcja okazuje się kategorią etyczną. Pozwala to potraktować wypływającą z pism Freuda technikę analizy „ja” jako najściślej związaną z pytaniem o moralność jednostki oraz o społeczną odpowiedzialność.

 

         

Bibliografia

Appignanesi L., Forrester J., Kobiety Freuda, przeł. E. Abłamowicz, Warszawa 1999.

Araszkiewicz A., Zapomniana rewolucja. Rozkwit kobiecego pisania w dwudziestoleciu międzywojennym, Warszawa 2014.

Bornsztajn M., Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny, „Warszawskie Czasopismo Lekarskie” 1936, r. XIII, z. 17.

Bychowski G., Słowacki i jego dusza. Studium psychoanalityczne, red. D. Danek, Kraków 2002.

Bychowski G., Psychoanaliza, Lwów-Warszawa 1928.

Dobroczyński, B., Marcinów M., Niezabliźniona rana Narcyza. Dyptyk o nieświadomości i początkach polskiej psychoanalizy, Kraków 2018.

Chodorow N. J., La psychanalyse et les femmes psychanalystes, w: Les femmes dans l'histoire de la psychanalyse, red. S. de Mijolla-Mellor, Bordeaux-Le Bouscat 1999.

Freud S., Zur Geschichte der psychoanalytischen Bewegung, „Jahrbuch der Psychoanalyse” 1914, nr 6.

Freud S., Breuer J., Studia nad histerią, przeł. R. Reszke, Warszawa 2012.

Dybel P., Psychoanaliza ziemia obiecana? Z dziejów psychoanalizy w Polsce 1900-1989, cz. 1: Okres burzy i naporu. Początki psychoanalizy na ziemiach polskich okresu rozbiorów 1900-1918, Kraków 2016.

Freidenreich H. Pass, Female, Jewish, and Educated. The Lives of Central European University Women, Bloomington 2002.

Górski A., Młoda Polska. Feljeton nie posłany na konkurs Słowa Polskiego, „Życie” 1898, nr 15-16; 18-19; 24-25.

Groth J., Waszyńska K., Na pograniczu psychologii i pedagogiki — czyli życie i działalność Ludwiki Karpińskiej-Woyczyńskiej, „Studia Edukacyjne” 2014, nr 33, s. 279-303.

Karpińska L., Badania doświadczalne nad kojarzeniem wyobrażeń, „Przegląd Lekarski” 1912, nr 43-47.

Karpińska L., Psychologiczne podstawy freudyzmu, „Przegląd filozoficzny” 1913, z. 4.

Karpińska L., O psychoanalizie, „Ruch Filozoficzny” 1914, nr 2.

Karpińska L., Ein Beitrag zur Analyse „sinnloser” Worte im Träume, „Zeitschrift fur ärztliche Psychoanalyse” 1913, H. 3.

Karpińska L., Beiträge zur Psychopathologie des Alltagslebens, „Zentralblatt fur Psychoanalyse” 1913, H. 6.

Kosofsky Sedgwick E., Czytanie paranoiczne, czytanie reparacyjne, albo masz paranoję i myślisz, że ten tekst jest o tobie, przeł. M. Szcześniak, „Widok. Teorie i praktyki kultury wizualnej” 2014 , nr 5, s. 2-3.

Magnone L., Emisariusze Freuda. Transfer psychoanalizy do polskich sfer intelektualnych przed drugą wojną światową, Kraków 2016.

Miłosz Cz., Wyprawa w dwudziestolecie, Kraków 2016.

Mühlleitner E., Frauen in der psychoanalytischen Bewegung. Der Fall der Wiener Psychoanalytischen Vereinigung 1902–1938, „Zeitschrift für Psychoanalyse” 1999, nr 54(7).

Nathan P., The Psychology of Fascism, London 1943.

Od Jekelsa do Witkacego. Psychoanaliza na ziemiach polskich pod zaborami 1900-1918. Wybór tekstów, red. P. Dybel, B. Dobroczyński, Universitas, Kraków 2016.

Powinowactwa z epoki. Związki polskiej literatury modernizmu i międzywojnia z psychoanalizą, red. P. Dybel, Kraków 2018.

Przywracanie pamięci. Polscy psychiatrzy XX wieku orientacji psychoanalitycznej, red. P. Dybel, Kraków 2016.

Psychoanaliza w Polsce 1909-1946, red. L. Magnone, Kraków 2016.

Rank O., Trauma narodzin i jej znaczenie dla psychoanalizy, przeł. R. Reszke, Warszawa 2011.

Ricoeur P., Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, przeł. E. Bieńkowska, Warszawa 1985.

Zahorska S., Sztuka a państwo, „Wiek XX” 1928, nr 6.

Zahorska S., Korzenie, Warszawa 1937.

 

ABSTRAKT

W artykule podjęto namysł nad ideami emancypacji rozwijanymi w okresie rozbiorów i po 1918 roku w świetle transferu myśli psychoanalitycznej na ziemie polskie. Autorka omawia inspirowane freudyzmem artykuły Ludwiki Karpińskiej oraz Stefanii Zahorskiej, które umieszcza na tle recepcji dzieł Freuda przed wybuchem drugiej wojny światowej. Dzięki przyjęciu szerokiej ramy czasowej w artykule pokazano długie trwanie wyobrażenia o psychoanalizie jako emancypacyjnego prądu intelektualnego, a jednocześnie jednej z ostatnich utopii dziewiętnastego wieku. Autorka pokazuje, że zarówno dla Karpińskiej, jak i dla Zahorskiej najważniejszymi kategoriami psychoanalitycznymi były nieświadomość i autoanaliza, przez pryzmat których podejmowały one namysł nad psychologią zbiorowości w kontekście polskim. 

SŁOWA KLUCZOWE

psychoanaliza, emancypacja, Stefania Zahorska, Ludwika Karpińska, nieświadomość


ABSTRACT

The article presents the idea of emancipation developed before and after 1918 in Poland in the light of psychoanalytic theory. The author analyses articles by Ludwika Karpińska and Stefania Zahorska, that were inspired by Freud’s writings. In the article, the author argues, that psychoanalysis was considered by them as an emancipatory theory and practice, as well as the last utopia of the nineteenth century. Through categories such as unconscious and self-analysis Karpińska and Zahorska aimed to analyze a collective psychology of the polish society. 

KEYWORDS

psychoanalysis, emancipation, Stefania Zahorska, Ludwika Karpińska, unconscious



[1] A. Araszkiewicz, Zapomniana rewolucja. Rozkwit kobiecego pisania w dwudziestoleciu międzywojennym, Warszawa 2014, s. 16.

[2] L. Magnone, Emisariusze Freuda. Transfer psychoanalizy do polskich sfer intelektualnych przed drugą wojną światową, Kraków 2016, s. 149-240. Por. B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza. Dyptyk o nieświadomości i początkach polskiej psychoanalizy, Kraków 2018; zwłaszcza rozdział Nasze „Zmory” czyli polskie przeniesienie na psychoanalizę, s. 425-438.

[3] Cz. Miłosz, Wyprawa w dwudziestolecie, Kraków 2016, s. 10.

[4] B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana, op. cit., s. 438.

[5] Traktowanie Freuda jako wielkiego reformatora nie było jedynie wspólną cechą Karpińskiej i Zahorskiej, lecz także łączyło innych polskich intelektualistów, np. Gustawa Bychowskiego czy Maurycy Bornsztajn — zob. G. Bychowski, Psychoanaliza, Lwów-Warszawa 1928, s. 179-180; M. Bornsztajn, Historia rozwoju psychoanalizy i jej stan współczesny, „Warszawskie Czasopismo Lekarskie” 1936, r. XIII, z. 17, s. 294.

[6] B. Dobroczyński, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, op. cit., s. 437.

[7] Oczywiście Zahorska i Karpińska nie były jedynymi kobietami upatrującymi w Freudyzmie szansy na emancypację. W kontekście polskim — zob. B. Dobroczyński, Nie tylko Helena Deutsch. Zapomniane amazonki Freuda, w: idem, M. Marcinów, Niezabliźniona rana Narcyza, op. cit., s. 155-194; o psychoanalityczkach niepolskiego pochodzenia — zob. L. Appignanesi, J. Forrester, Kobiety Freuda, przeł. E. Abłamowicz, Warszawa 1999.

[8] E. Kosofsky Sedgwick, Czytanie paranoiczne, czytanie reparacyjne, albo masz paranoję i myślisz, że ten tekst jest o tobie, przeł. M. Szcześniak, „Widok. Teorie i praktyki kultury wizualnej” 2014 , nr 5, s. 2-3.

[9] P. Ricoeur, Egzystencja i hermeneutyka. Rozprawy o metodzie, przeł. E. Bieńkowska, Warszawa 1985.

[10] E. Kosofsky Sedgwick, Czytanie paranoiczne, op. cit., s. 4.

[11] Ibidem, s. 30-31.

[12] Ibidem, s. 30.

[13] Zob. L. Magnone, Emisariusze, op. cit.; por. P. Dybel, Psychoanaliza — ziemia obiecana? Z dziejów psychoanalizy w Polsce 1900-1989, cz. 1: Okres burzy i naporu. Początki psychoanalizy na ziemiach polskich okresu rozbiorów 1900-1918, Kraków 2016; Przywracanie pamięci. Polscy psychiatrzy XX wieku orientacji psychoanalitycznej, red. P. Dybel, Kraków 2016; Powinowactwa z epoki. Związki polskiej literatury modernizmu i międzywojnia z psychoanalizą, red. P. Dybel, Kraków 2018.

[14] L. Magnone, Emisariusze, op. cit., s. 46-47.

[15] L. Jekels, Leczenie psychoneuroz za pomocą metody psychoanalitycznej Freuda, w: Psychoanaliza w Polsce 1909-1946, red. L. Magnone, Kraków 2016, s. 3-13.

[16] S. Freud, Zur Geschichte der psychoanalytischen Bewegung, „Jahrbuch der Psychoanalyse” 1914, nr 6, s. 230.

[17] P. Dybel, Psychoanaliza — ziemia obiecana?, op. cit., s. 103.

[18] F. Baumgarten, Teoria snu Freuda, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 59-103.

[19] K. Irzykowski, Freudyzm i freudyści, w: Ibidem, s. 105-127.

[20] Zob. P. Dybel, Psychoanaliza — ziemia obiecana?, op. cit., s. 9.

[21] S. Baley, Psychologiczne uwagi o genezie poematu Słowackiego W Szwajcarii, w: Ibidem, s. 154-172.

[22] G. Bychowski, Słowacki i jego dusza. Studium psychoanalityczne, red. D. Danek, Kraków 2002.

[23] L. Magnone, Emisariusze, op. cit.,  s. 337-361.

[24] Ibidem, s. 339-340.

[25] A. Górski , Młoda Polska. Feljeton nie posłany na konkurs Słowa Polskiego, „Życie” 1898, nr 15-16; 18-19; 24-25.

[26] A. Górski, Psychologia analityczna w sztuce, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 233.

[27] Ibidem, s. 233.

[28] K. Irzykowski, Freudyzm…, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 119-122.

[29] Zob. O. Rank, Trauma narodzin i jej znaczenie dla psychoanalizy, przeł. R. Reszke, Warszawa 2011.

[30] B. Rank, Rola kobiety w ewolucji społeczeństwa, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 309-326.

[31] Więcej o biografii Karpińskiej i jej zaangażowaniu niepodległościowym — zob. J. Groth, K. Waszyńska, Na pograniczu psychologii i pedagogiki — czyli życie i działalność Ludwiki Karpińskiej-Woyczyńskiej, „Studia Edukacyjne” 2014, nr 33, s. 279-303; por. J. Groth, Od psychoanalizy do psychotechniki — Ludwika Karpińska-Woyczyńska, w: Przywracanie pamięci. Polscy psychiatrzy XX wieku orientacji psychoanalitycznej, op. cit., s. 135-147; Ludwika Karpińska (1872-1937), w: Od Jekelsa do Witkacego. Psychoanaliza na ziemiach polskich pod zaborami 1900-1918. Wybór tekstów, Kraków 2016, s. 529-530.

[32] L. Karpińska, Badanie dzieci umysłowo niedorozwiniętych ze szkół powszechnych miasta Łodzi, Drukarnia Rolnicza, Warszawa 1921.

[33] Na uwagę zasługuje również niepodległościowa i patriotyczna aktywność Karpińskiej. W czasie pierwszej wojny światowej była sanitariuszką. Podczas obrony Lwowa otrzymała stopień sierżanta Pierwszego Pułku Piechoty Legionów, została również odznaczona Krzyżem Walecznych. Prywatnie związana była z Marianem Woyczyńskim, działaczem PPS, z którym zamieszkała przed wojną w Zakopanem. Po 1918 roku małżeństwo przeniosło się do Łodzi, gdzie Karpińska kontynuowała działalność naukową i pedagogiczną.

[34] Zob. H. Pass Freidenreich, Female, Jewish, and Educated. The Lives of Central European University Women, Bloomington 2002.

[35] Ibidem, s. 120-178. 

[36] L. Karpińska, Przyczynek do analizy „nonsensownych" słów we śnie, w: Od Jekelsa do Witkacego…, op. cit.

[37] Ibidem, s. 423.

[38] L. Karpińska, Przyczynki do psychopatologii życia codziennego, w: Od Jekelsa do Witkacego…, op. cit.

[39] Ibidem, s. 436.

[40] N. J. Chodorow, La psychanalyse et les femmes psychanalystes, w: Les femmes dans l'histoire de la psychanalyse, red. S. de Mijolla-Mellor, Bordeaux-Le Bouscat 1999.

[41] E. Mühlleitner, Frauen in der psychoanalytischen Bewegung. Der Fall der Wiener Psychoanalytischen Vereinigung 1902–1938, „Zeitschrift für Psychoanalyse” 1999, nr 54(7), s. 642-668.

[42] Ibidem, s. 645-646.

[43] L. Karpińska, Badania doświadczalne nad kojarzeniem wyobrażeń, „Przegląd Lekarski” 1912, nr 43-47.

[44] L. Karpińska, Psychologiczne podstawy freudyzmu, „Przegląd Filozoficzny” 1913, z. 4.

[45] L. Karpińska, O psychoanalizie, „Ruch Filozoficzny” 1914, nr 2.

[46] L. Karpińska, Ein Beitrag zur Analyse „sinnloser” Worte im Träume, „Zeitschrift fur ärztliche Psychoanalyse” 1913, H. 3.

[47] L. Karpińska, Beiträge zur Psychopathologie des Alltagslebens, „Zentralblatt fur Psychoanalyse” 1913, H. 6.

[48] L. Karpińska, Psychologiczne podstawy…, op. cit., s. 40-43.

[49] L. Karpińska, O psychoanalizie, op. cit., s. 100-106.

[50] Ibidem, s. 103.

[51] L. Karpińska, Psychologiczne podstawy…, op. cit., s. 45.

[52] Ibidem, s. 45.

[53] Ibidem, s. 45.

[54] S. Zahorska, Korzenie, Warszawa 1937.

[55] S. Zahorska, Sztuka a państwo, „Wiek XX” 1928, nr 6.

[56] Ibidem, s. 82.

[57] Ibidem, s. 82.

[58] Ibidem, s. 84.

[59] S. Zahorska, Korzenie, op. cit., s. 26.

[60] Zob. S. Freud, J. Bleuer, Studia nad histerią, przeł. R. Reszke, Warszawa 2012.

[61] P. Nathan, The Psychology of Fascism, London 1943.

[62] S. Zahorska, Psychoanaliza faszyzmu, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 349.

[63] Ibidem, s. 351.

[64] Ibidem, s. 354.

[65] Ibidem, s. 357.

[66] S. Zahorska, U źródeł etosu, w: Psychoanaliza w Polsce, op. cit., s. 361-366.

[67] Ibidem, s. 362-363.

[68] Ibidem, s. 364. 

Comments