Doświadczenie egzystencjalne a inspiracje

twórczości literackiej, na przykładzie teorii

literatury Jean Paul Sartre’a


Joanna Roś (UJ)

 

Życie a literatura

Dzięki zachętom pisarza Karola Schweitzera, Sartre już jako dziecko zaznajamiał się ze światową literaturą. Proroczo brzmią jego własne słowa: „rozpocząłem życie tak samo, jak je zapewne zakończę – wśród książek”[1]. Jako paroletnie dziecko niezwykle głęboko doświadczał „przemawiania książek”, gdzie słowa oddziaływały na rzeczy, a wydarzenia w nich opisane zamieniały się w swoiste ceremonie[2].

Już wtedy książki zaczął traktować jako świętość, pozwalającą na ucieczkę od „świata dorosłych”, a zarazem na nawiązanie z nim kontaktu[3]. Komedianctwo i swoista obrzędowość, którą z tym światem kojarzył, sprawiły, że nie potrafił odnaleźć sensu własnego istnienia i odkrywał, jak mało jest ono warte. Sam pisał, że wstydzi się  swojej obecności w świecie[4]. W każdym doświadczeniu towarzyszyło mu poczucie opuszczenia. Również myśl o Bogu „nie zapuściła korzeni w jego sercu”[5]. Ponieważ sam nie mógł znaleźć uzasadnienia dla swojego istnienia na ziemi, nie potrafił powierzyć nikomu tego zadania[6].

„Jeśli autor natchniony jest – jak sądzi się powszechnie – z głębi samego siebie czymś innym niż sobą, doświadczyłem natchnienia między siódmym, a ósmym rokiem życia”[7] – pisze w Słowach. Ponieważ został uznany za dziecko wyjątkowe, był wychowywany w domu, odcięty od rówieśników uczęszczających do szkoły. W liceum wykrystalizowało się już jego spojrzenie na cel życia. W pisaniu widział potwierdzenie własnej egzystencji. Pisze: „Zdążałem z wolna ku własnemu kresowi, mając tyle tylko pożądań i nadziei, ile było trzeba, żeby zapełnić moje książki – pewien, iż ostatni zryw mojego serca wpisze się w ostatnią stronicę ostatniego tomu moich dzieł i że śmierć zabierze już tylko zmarłego”[8].

Po zakończeniu edukacji w dwóch liceach paryskich, kontynuował naukę w Ecole Normale Superieure, gdzie rozpoczęła się jego fascynacja samotnikami i sceptykami. Tylko artyście, pisarzowi, filozofowi, tym, których nazywał „ludźmi samymi”, przyznawał więc przywilej „chwytania żywcem” rzeczywistości[9]. Już wówczas towarzyszką jego życia stała się Simone de Beauvoire, pisarka i filozofka. Pisała: „Dla mnie najważniejsze było życie, w jego bezpośredniej obecności, dla Sartre’a – pisanie. Jednakże, jako że ja chciałam pisać, a on lubił żyć, rzadko wpadaliśmy w konflikt”[10]. Razem postanowili, że muszą zaanektować świat. Odrzucali więc bariery, nakładane przez społeczeństwo, ponieważ sądzili, że „człowieka należy wyzwolić, tworząc go na nowo”[11].

Od 1933 do 1934 roku Sartre przebywał w Berlinie, gdzie zapoznawał się z pracami Husserla i Heideggera. Małgorzata Kowalska wskazuje jednak, że „praktykując subiektywny, kartezjańsko-husserlowski punkt wyjścia w filozofii, Sartre wyciąga zeń wnioski będące całkowitym zaprzeczeniem tradycji nowożytnego racjonalizmu”[12]. Od Husserla francuski filozof przejął pojęcie intencjonalności, wedle którego świadomość jest zawsze świadomością jakiegoś przedmiotu, a także przekonanie, że aby stworzyć filozofię człowieka, potrzebny jest opis indywidualnej świadomości jednostki. Ostatecznie Sartre odszedł od pojęcia intencjonalności w ujęciu Husserla, twierdząc, że świadomość jest zawsze świadomością przedmiotu realnego, wyobrażonego lub skonstruowanego przez intelekt. Sartre nie godził się bowiem z koncepcją, że świadomość może istnieć bez bytu, odrzucając tym samym transcendentalny idealizm Husserla[13]. Pojęcie „bytu-w-świecie”, przejęte od Heidegeera, sugeruje, że świat jest ontologicznie nierozłączny od człowieka i stanowi organizację rzeczy połączonych w szeregi, dzięki aktualnym i możliwym czynom człowieka[14]. Francuski myśliciel celowo przekształcił w swoim ujęciu fundamentalną ontologię Heideggera. Stworzył swoistą filozofię człowieka, pomijając problem abstrakcyjnie ujmowanego bycia.

W swej myśli filozoficznej[15] Sartre wyróżnia trzy rodzaje bytu, których zrozumienie jest istotne dla rozszyfrowania sposobu ludzkiego istnienia. Stanowią one źródło rozumienia tematów literackich, których się podejmował. Są to: „byt-w-sobie”, „byt-dla-siebie” i „byt-dla-innego”. Szczególnie dualizm „bytu-w-sobie” i „bytu-dla-siebie” jest decydujący dla ujęcia relacji międzyludzkich przez francuskiego myśliciela[16]. Człowiek, „byt-dla-siebie”, będący w posiadaniu mocy nadawania znaczenia całej doświadczanej przez niego rzeczywistości, nie może istnieć na sposób „bytu-w-sobie”. Gdyby tak było, cechowałby się unieruchomioną, samowystarczalną równowagą „bytu-w-sobie”. Sprzeciwia się temu istnienie innych ludzi, pomimo, że nieustannie nakładają oni ograniczenia na  wolność podmiotu.

Istota ludzka, ponieważ bytuje jako „byt-dla-siebie”, decyduje o stosunkach między rzeczami i o relacjach z innymi ludźmi. Stale decyduje o swoim przyszłym sposobie istnienia, poprzez umiejętność negacji swojej tożsamości z przeszłością. Człowieka tworzą świadomość, nicość i wolność. Dzięki świadomości może odnosić się do siebie i świata. Z kolei nicość, będąca pewną luką, umożliwia jego oddzielenie od innych bytów, dzięki której człowiek wciąż dąży do wypełnienia pustki w swoim istnieniu, poprzez podejmowanie kolejnych działań. Poprzez wolność poznaje i działa, co umożliwia mu nadawanie znaczenia rzeczywistości, której doświadcza. Jednakże człowiek, chociaż dysponuje tymi zdolnościami, istnieje jako byt przypadkowy. Świadomość, jawiąca się jako swoiste „tworzywo” ludzkiego istnienia, pozbawiona jest przyczyny, a treścią wypełnia się dopiero wtedy, gdy człowiek spotyka przedmioty zewnętrzne wobec samego siebie[17]. Jednostka samodzielnie podejmuje kolejne decyzje i tylko od niej zależy to, kim jest, co kocha i jak żyje, a więc także co znaczą dla niej inni. Sama musi powołać do życia wartości, spośród których wybiera te, które uznaje za istotne dla siebie. Przy ich wyborze nie jest niczym ograniczona, ponieważ Boga nie ma. Jego nieobecność pozwala człowiekowi na samodzielne działanie, które rozstrzyga o sensie indywidualnego życia.

Ten indywidualistyczny sposób traktowania ludzkiej wolności Sartre próbował załagodzić pisząc esej Egzystencjalizm jest humanizmem. Myśl w nim wyrażoną, głoszącą, że to jednostka powinna zmierzać w kierunku rozwoju wolności innych ludzi, utrzymywał w swoich kolejnych pracach, napisanych po drugiej wojnie światowej.

 

Literatura sposobem na przełamanie prymatu Innego

W pracy Czym jest literatura? Sartre przedstawia swój pogląd na temat sedna literatury, konieczności jej uprawiania oraz odpowiedzialności za tworzenie,. Dzieło ukazało się w 1954 roku, a więc w okresie dojrzewania, nowej, przełomowej koncepcji wolności człowieka. Autor odchodzi tu od punktu widzenia zaprezentowanego w Bycie i nicości, na rzecz skierowania swej uwagi w stronę ściśle społecznego aspektu ludzkiego istnienia. Nieoczekiwanie po „pustej wolności”, pojawia się zalążek „wolności praktycznej” – namacalne, osadzone w czasie działanie człowieka w rzeczywistości społecznej, mającej nieodparty wpływ na jego decyzje.

Dla Sartre’a dzieło literackie jest przedmiotem ściśle intencjonalnym ze względu na znaczenie, które ma szanse narodzić się jedynie w sytuacji współdziałania pisarza i czytelnika. Pisze: „Dopiero sprzężenie wysiłków autora i czytelnika pozwoli powstać temu konkretnemu, a zarazem urojonemu przedmiotowi, jakim jest utwór umysłu. Sztuka może istnieć tylko dla i przez innych”[18]. To „sprzężenie wysiłków” umożliwia to, co dotąd niemożliwe – wzajemne pogodzenie się ludzi ze swoją wolnością. Pisarza z czytelnikiem – człowieka z istnieniem wolności Innego. Dzięki ich współpracy powstaje swoista więź pomiędzy autorem a czytającym. Ich więź, przyjaźń, która musi się zrodzić, aby zaistniało „dzieło”, wyklucza myśl o „piekle”[19] pomiędzy nimi, wyzwalając solidarność i jedność. Pisarz więc nie będzie kimś, „kto dla własnej uciechy zapełnia znakami białe kartki. Aby impresyjne notatki o sobie stały się literaturą, muszą się one zobiektyzować w trakcie lektury”[20].

Twórca postanawia pisać, ale wyłącznie dzięki szczególnemu „zderzeniu” wyobraźni pisarza z wyobraźnią czytającego dochodzi do „tworzenia”, albowiem stworzyć dzieło to zaprzeczyć jego urzeczowieniu, to „odrealnioną” rzeczywistość, wymyśloną przez pisarza, „uduchowić” poprzez świadomość czytelnika. „Czytanie jest bowiem, jak się wydaje – pisze Sartre – syntezą postrzegania i tworzenia: ustanawia ono zarazem istotność podmiotu i istotność przedmiotu (...). W ten sposób dla czytelnika wszystko jest do zrobienia i wszystko jest już zrobione; dzieło istnieje tylko ściśle na poziomie jego zdolności”[21]. Czytelnik, zaznajamiając się z literaturą, używa do jej „ożywienia” nie tylko całej swojej wyobraźni, jaką może dysponować, ale także całego swojego życia z jego „namiętnościami, uprzedzeniami, sympatiami, temperamentem seksualnym i skalą wartości”[22].

Utwór literacki nie ma prawa nas „urzeczowiać”, co następuje, kiedy jest on sposobem celowego oddziaływania. Jest to równoznaczne z celową manipulacją drugim człowiekiem, gdzie nie ma miejsca na wspólnotę pomiędzy wolnościami. Tymczasem kiedy pisarz przyjmuje za priorytet nie tylko wolność, ale i ochronę wolności czytelnika, a ten rozumie i przyjmuje do świadomości wolność pisarza, będącą nieodłącznym tłem dla dzieła jego wyobraźni, nie dochodzi do „urzeczowienia” czy „uprzedmiotowienia”, ani żadnej innej „piekielnej” więzi.

Powieści, opowiadania, dramaty i wszelka inna twórczość pisarska, posiadająca mały zalążek swojego istnienia w wolności człowieka – czytelnika i pisarza, otwiera oczy na różne światy, wyłaniające egzystencję ludzką. Świat przedstawiony w utworze literackim jest widokiem na formy istnienia ludzkiego. „Bycie-w-świecie”, sposób w jaki egzystuje człowiek, przejawia się na tyle możliwych form i sposobów, że zagłębiając się w lekturę dzieła nie tylko je poznajemy i analizujemy, ale także opisywanych tam rzeczywistości doświadczamy jako naszych własnych sposobów „bycia-w-świecie” – aktualnych czy potencjalnych. Literatura przyjmuje niełatwe zadanie pokazywania nam naszego własnego świata, istniejącego bądź możliwego, wskazywania nam własnego miejsca w nim, rzucenia światła na pozycję jaką zajmujemy wobec innych w tym świecie „zanurzonych”. Według Sartre’a, „zamiast wyjaśniać i rezonować lepiej jest pokazywać”[23]. Bowiem: „Pisarz wybrał odsłanianie świata, a zwłaszcza człowieka, innym ludziom, żeby za obnażony w ten sposób przedmiot, przejęli oni całkowitą odpowiedzialność. (...) Pisarz ma za zadanie uczynić tak, żeby każdy musiał znać świat i żeby nikt nie mógł uznać się za niewinnego”[24].

Na co dzień człowiek doświadcza, jak stereotypy odbierają mu jego prawdziwą tożsamość. Potrafi jednak wyzwolić się z „wzorów”, w których zamykają go narzucone szablony. Nie powinien zgodzić się z przedmiotowym traktowaniem własnego istnienia, jego zadaniem jest wyrzec się i ostatecznie odrzucić takie spojrzenie na swą egzystencję. Dla Sartre’a nazywanie rzeczy jest równoznacznie z odsłanianiem ich, a odsłonić rzecz, to ją zmienić[25]. Paradoksalnie, za pomocą języka, dzieło literackie posiada umiejętność „rozkruszenia tego, co skamienione” przez język, który jest „naszą skorupą, naszymi czułkami, chroni nas przed innymi oraz informuje o nich; jest przedłużeniem naszych zmysłów, (....) pewnym szczególnym momentem działania i nie da się zrozumieć po za nim”[26]. Sartre uważał, że dystans, dzielący słowo od rzeczy jest swoistym warunkiem istnienia literatury i jej racją istnienia, a pisarz powinien, na ile to możliwe, przezwyciężać ten dystans, nie skupiając się wcale na jego wyeliminowaniu. Osiągnięciem twórcy jest owa porażka dystansu, za którą decyduje się wziąć odpowiedzialność[27].

Czytelnik „przeżywa” realność literackiego świata, którego środowisko jest ukazane z perspektywy pisarza. To on, prowadzony własną wolnością, decyduje się ukazać określone spojrzenie na ziemską rzeczywistość, której charakterystyczne cechy zależą od subiektywnej perspektywy piszącego, od jego doświadczeń życiowych, kształtujących pogląd na ludzkość, narody, społeczeństwo. To jego przemyślenia kryją się pod tym, co wskazuje, czego odmawia, o co pyta, prosi, do czego przekonuje i co wmawia. Autor, „odsłaniający czytelnikowi świat”, żywi nadzieję, że ten przejmie się jego treścią, pozwoli na nią bądź zamanifestuje przeciwko niej. Oczekuje od odbiorcy poparcia pewnych zademonstrowanych w owym świecie losów bądź też ufa, że je odrzuci i będzie buntował się przeciwko nim. Wyjątkowym celem jego pracy jest pobudzenie umysłu czytelnika do wytrwałego wyłapywania absurdów istnienia.

Wniknięcie czytelnika w rzeczywistość zaprojektowaną w utworze literackim posiada właściwości buntu przeciwko istniejącym realiom społecznym i z nich wynika. Ponieważ wolność czytelnika jest bezspornym faktem umożliwiającym współtworzenie dzieła, a samej tej wolności świadomy czytelnik głęboko doświadcza, Sartre uważa, że współtwórca nie ma prawa opowiedzieć się za tymi przedstawieniami ludzkiego „bycia-w-świecie”, które owej wolności nie przestrzegają. Dzięki synchronizacji wyobraźni, czytelnik zagłębiając się w lekturę, dysponuje możliwością silnego uzmysłowienia sobie kim jest, co darzy uczuciem i jak żyje, ale także kim mógłby być i jak mógłby żyć w rzeczywistości, która wprawdzie nie istnieje, ale wciąż może zaistnieć. Czytelnik ma wybrać przyszłość dla siebie i dla innych ludzi. A ponieważ razem z Innymi jest w rzeczywistości „tu i teraz”, dla Sartre’a literatura odcinająca się od korzeni społecznych i historycznych będzie niejako „bezużyteczna”. Według filozofa literatura jest swoistym rzecznikiem klasy uciskanej w społeczeństwie – w ten sposób, pragnąc jakby materialnego w nim objawienia, dąży do wyzwolenia skorumpowanego człowieka w praktyce i rzeczywiście.

Odchodząc w pewien sposób od koncepcji wolności, zaprezentowanej na kartach Bytu i nicości na rzecz działania, Sartre zaczął traktować twórczość jako wezwanie do zaangażowania, całkowitego oddania się, pisarza temu, o czym pisze. Podkreślał wagę literatury twierdząc, że jej rozwój wpływa na świadomość ludzkości.

Sztuka pisarska jest krzykiem buntu, protestu człowieka uciskanego przez innego człowieka, a w proteście tym padają żądania, które wypowiadają zarazem człowiek i sztuka. „Literatura zjawia się wtedy – pisze Simon de Beauvoire – kiedy w życiu coś się psuje”[28]. Pisarz kieruje i posyła swoje słowa, swój „zmyślony”, a przez to subiektywny świat, do człowieka, do Drugiego, do każdego z ludzi na inny sposób. Nie istnieje możliwość, aby przesłanie autora trafiło do dwojga ludzi w identyczny sposób, wzbudzając te same przemyślenia czy prowokując te same czyny, nawet jeśli łączą ich podobne doświadczenia. Autor, pisząc, nie powołuje do życia żadnych istot, odznaczających się cechami stałymi, trwałymi, niewzruszonymi w skali czasu. Musi założyć, że czas istnieje rzeczywiście, a więc istnieje historia, która panuje nad czytelnikiem. Czytelnik ten jest uwięziony jak „motyl w słoju” – w społeczeństwie, w latach, w których żyje, w całej „faktyczności”, a więc rzeczywistości w jakiej się urodził, a która winna stanowić centrum zainteresowań twórcy. Pisarz powinien „uderzać swoim piórem” w faktyczne życie człowieka, uwzględniając cały brud, okrucieństwo i obrzydliwość istnienia. Wiąże się to z założeniem i poszanowaniem wolności, bez zakładania dominacji Innego w moim życiu, bez przeczucia, że innym żyje się lepiej, podczas gdy ja umieram w absurdzie. Sartre pisze: „Jeśli zaś ja-który-czytam – tworzę i podtrzymuję w istnieniu świat niesprawiedliwy, nie mogę uniknąć stania się odpowiedzialnym za ów świat. Cała sztuka autora służy temu, by wymusić na mnie tworzenie tego, co on odsłania; a więc temu, by mnie skompromitować. Tak oto obaj dźwigamy odpowiedzialność za świat”[29].    

Sartre, w oparciu o założenia zgodne ze swoją myślą egzystencjalną, wykształconą w Bycie i nicości, nie postrzega człowieka jako wcielenie abstrakcyjnej istoty „człowieczeństwa”, ale ujmuje go ściśle subiektywnie i indywidualnie. Jednostka, a nie zbiorowość czy wspólnota postawiona jest przed wyzwaniem i niewątpliwym ciężarem, jakim jest niełatwe uzmysłowienie sobie własnej wolności, właściwe jej zinterpretowanie i używanie w świecie, który dzieje się nie gdzie indziej jak „tu i teraz”. Czytelnik współtworzący dzieło ma za zadanie ustosunkowanie się do wątków w nim zawartych, a tym samym przyjęcie swoistej pozycji wobec siebie i względem drugiego człowieka. Zagłębiający się w lekturze, będąc we władaniu możliwości nazywania świata ludzi i rzeczy na nowo, posiada szanse przezwyciężenia prymatu Innego. „Skamienione” pojęcia i relacje pomiędzy nim a Drugim, prowadzące do osamotnienia, ucieczki, trwogi przed Innym, dzięki „spotkaniu się” pisarza i czytelnika w literaturze, mogą zostać odepchnięte i pokonane. Ukazanie absurdalności procesów, w których dokonują się te utarte i krzywdzące schematy, jest zadaniem literatury.

Koncepcja literatury prezentowana przez francuskiego filozofa zwraca uwagę na autentyczność, jest dochodzeniem i dosięganiem własnej wolności, doznawaniem jej i zaznajomieniem się z nią, zmierza także nieodłącznie do zaakceptowania wolności Drugiego. Artysta zabezpiecza wolność czytelnika, a ten strzeże wolności artysty, będącej nieodłącznym warunkiem rozrastania się niezależności w literaturze. Nie dopuszcza się przy tym prymatu Innego i wynikającego z niego „fałszywego istnienia”: „albowiem to właśnie jest ostatecznym celem sztuki: odzyskać ten świat, dając go ujrzeć takim, jakim jest, lecz zarazem tak, jak gdyby jego źródłem była ludzka wolność”[30]. Występują więc zależności i relacje między ludźmi, które nie zakładają bolesnego konfliktu pomiędzy ich wolnościami, mimo że są od niej uzależnione. Sartre’owską teorię literatury definiuje i precyzuje szacunek, poważanie i uznanie wolności Drugiego, akcentowanie jej znaczenia indywidualnego i społecznego.

 

BIBLIOGRAFIA

Podmiotu

  • Sartre J.P., Byt i nicość, tłum. J. Kiełbasa, P. Mróz, R. Abramciów, Kraków 2007.
  • Sartre J.P., Czym jest literatura?, tłum. J. Lalewicz, Warszawa 1968.
  • Sartre J.P., Dramaty, tłum. J. Kott, Warszawa 1956.
  • Sartre J.P., Egzystencjalizm jest humanizmem, tłum. J. Krajewski, Warszawa 1998.
  • Sartre J.P., Mdłości, tłum. J. Trznadel, Warszawa 1974.
  • Sartre J.P., Słowa, tłum. J. Rogoziński, Warszawa 1965.

Przedmiotu

  • Beauvoir S. de, W sile wieku, tłum. H. Szumańska-Grossowa, Warszawa 1964.
  • Beauvoir S. de, Siłą rzeczy, t. I-II, tłum. J. Pański, Warszawa 1967.
  • Filozofia współczesna, red. Z. Kuderowicz, Warszawa 1990.
  • Jędraszewski M., W poszukiwaniu nowego humanizmu. Sartre    Levinas, Kraków 1994.
  • Kowalska M., W poszukiwaniu straconej syntezy. Jean-Paul Sartre i paradygmaty filozoficznego myślenia, Warszawa 1997.
  • Puszko H., Być Stendhalem i Spinozą. Szkic o filozofii Jean Paul Sartre’a, Warszawa 1997.

 

ABSTRAKT

Niniejsza praca ma za zadanie zaprezentowanie tych kolei życia francuskiego filozofa Jean Paul Sartre’a, które autorka uznała za mające największy wpływ na kształtowanie się jego osobowości, a także doświadczenia, związane ze szczególnym czasem jego życia oraz inspiracje filozoficzne, które później dały swój wyraz w twórczości literackiej omawianego myśliciela. Autorka artykułu posługuje się w tym celu w szczególności autobiograficznymi Słowami oraz wspomnieniami Simone de Beauvoire, życiowej partnerki i współpracownicy Sartre’a. Dzięki temu zabiegowi pragnie przybliżyć czytelnikowi osobowość francuskiego filozofa i ułatwić zrozumienie źródła jego rozważań na temat twórczości literackiej. Artykuł ten jest ukierunkowany na uzyskanie odpowiedzi na pytanie: co ma na myśli Sartre, pisząc na kartach Czym jest literatura? o świecie przedstawionym w utworze literackim, jako widoku na formy bytu ludzkiego i jakie konsekwencje w relacjach pomiędzy pisarzem, a czytelnikiem oraz pisarzem a społeczeństwem pociąga za sobą ten cel twórczości.


[1] Ibidem, s. 30.

[2] Ibidem, s. 36.

[3] Ibidem, s. 55.

[4] Por. Ibidem, s. 68-69.

[5] Ibidem, s. 82.

[6] Por. Ibidem, s. 107.

[7] Ibidem, s. 112.

[8] Ibidem, s. 157.

[9] S. Beauvoire, W sile wieku, tłum. H. Szumańska-Grossowa, Warszawa 1964, s. 47.

[10] Ibidem, s. 148

[11] Por. Ibidem, s. 359.

[12] M. Kowalska, W poszukiwaniu straconej syntezy. Jean-Paul Sartre i paradygmaty filozoficznego myślenia, Warszawa 1997, s. 11

[13] Por. W. Gromczyński, Egzystencjalizm Jean Paul Sartre’a [w:] Filozofia współczesna, red. Z. Kuderowicz, Warszawa 1990, s. 243.

[14] Por. Ibidem, s. 315.

[15] Por. J.P. Sartre, Byt i nicość, tłum. J. Kiełbasa, P. Mróz, R. Abramciów, Kraków 2007, s. 24 i n., 115 i n., 152  i n.

[16] Por. M. Jędraszewski, W poszukiwaniu nowego humanizmu. Sartre    Levinas. Kraków 1994, s. 15.

[17] Por. Ibidem, s. 17.

[18] J.P. Sartre, Czym jest literatura?, tłum. J. Lalewicz, Warszawa 1968, s. 189.

[19] Idem, Za zamkniętymi drzwiami, [w:] idem, Dramaty, tłum. J. Kott, Warszawa 1956, s. 176.

[20] H. Puszko, Być Stendhalem i Spinozą...Szkic o filozofii Jean Paul Sartre’a, Warszawa 1997, s. 45.

[21] J.P. Sartre, Czym jest literatura?, op. cit., s. 189.

[22] Ibidem, s. 196.

[23] H. Puszko, Być Stendhalem i Spinozą...,op. cit. , s. 44.

[24] J.P. Sartre, Czym jest literatura?, op. cit., s. 175.

[25] Por. S. Beauvoire, Siłą rzeczy, t. I, tłum. J. Pański, Warszawa 1967, s. 163.

[26] J.P. Sartre, Czym jest literatura?, op. cit., s. 172.

[27] Por. S. Beauvoire, W sile wieku, op. cit., s. 48.

[28] S. Beauvoire, W sile wieku, op. cit., s. 364.

[29] J.P. Sartre, Czym jest literatura?, op. cit., s. 205.

[30] Ibidem, s. 202.