Między muzą a schematem. O Testamencie ’95 Jacka Kaczmarskiego


Kamila Czaja (Uniwersytet Śląski)



Cum in testamento ambigue scriptum est, benigne interpretari debet

(Gdy w testamencie zapisano coś niejasno, należy interpretować przychylnie
sentencja prawa rzymskiego)



Villon i urzędnik

Krzysztof Gajda nazywa Testament ’95 Jacka Kaczmarskiego „podsumowaniem dotychczasowego dorobku”[1]. Biograf artysty nie bada jednak szczegółowo gatunkowej specyfiki tekstu, poprzestając na wymienieniu jego tytułu w ogólniejszych rozważaniach:

Niektóre z tytułów uzyskują wymiar „literacki”, paradoksalnie, za sprawą nawiązań do pozaartystycznych form komunikacyjnych. Stanowią szczególny typ stylizacji, jaką jest w literaturze mimetyzm formalny. (…) Jako pogranicze mimetyzmu formalnego i szczególnego typu odniesień intertekstualnych potraktować należy jeszcze inne tytuły, jak: Krótka rozmowa między Panem, Chamem i Plebanem oraz Pana-Rejowe gadanie stylizowane na dzieła Mikołaja Reja czy Testament 95 (będący nawiązaniem do dzieła Villona)[2].

Ta marginesowa właściwie uwaga Gajdy odsyła do istotnej cechy Testamentu ’95 – balansowania pomiędzy dwoma wzorcami: tekstu urzędowego (testament) i literackiego pierwowzoru (Wielki Testament[3]). I chociaż interesującym polem badań byłoby szukanie powiązań utworu barda z dziełem o kilka wieków wcześniejszym, to mniej oczywiste – a równie warte zgłębienia – wydaje się sprawdzenie, jak tekst barda gra ze strukturą testamentu. Zakłada to podejście odmienne od proponowanego przez Tadeusza Boya-Żeleńskiego, który (wprawdzie nie o Testamencie ’95, lecz o Wielkim Testamencie) twierdzi: „W Testamencie Villona najmniej nas interesującym jest to, co jest – samym testamentem”[4]. W wypadku niniejszego artykułu właśnie to, co w Testamencie ’95 jest „samym testamentem”, stanowić będzie główny przedmiot rozważań. Czerpanie ze wzorca urzędowego można tu bowiem postrzegać nie tylko jako grę ze schematami gatunkowymi, ale również jako polemikę z wymogami urzędniczymi i tradycyjnym światopoglądem religijnym.

Nie tylko spostrzeżenie Gajdy podsuwa motywację do zajęcia się takim aspektem tematu. Słownik terminów literackich określa testament poetycki – a do tego gatunku można zaliczyć zarówno dzieło Villona, jak i wersję Kaczmarskiego – jako „utwór stylizowany na testament, zawierający pożegnanie poety ze światem żyjących, wyrażający jego wolę i życzenia skierowane do przyjaciół lub potomnych”[5]. Poniższa analiza zostanie poświęcona elementom tego zjawiska, które definicja słownikowa określa jako „stylizację na testament”, Gajda natomiast jako „mimetyzm formalny”. Równocześnie należy jednak nieustannie pamiętać, że ma się do czynienia z tekstem literackim, co musi prowadzić do napięć w spotkaniu (zderzeniu?) ze sztywnością gatunku urzędowego.

Uwzględniona w artykule koncepcja struktury wzorca testamentu pochodzi z pracy Bożeny Żmigrodzkiej Testament jako gatunek tekstu[6]. W rozważaniach tej badaczki również znaleźć można inspirację, by zająć się zestawieniem tekstu artystycznego z urzędowym. Żmigrodzka pisze wprawdzie: „usuwamy z pola naszego zainteresowania teksty nazywane testamentami niejako metaforycznie, takie jak testament poetycki (…), czy też testament ideowy” (Tjgt, 22), ale zauważa:

Skonstruowanie wzorca gatunkowego testamentu, zawierającego testament w prawnym rozumieniu, który traktujemy jako podstawowy, pierwotny, czy też prototypowy, ułatwi być może ustalenie wzajemnych stosunków między nim a innymi możliwymi „testamentami”, które można by określić (...) jako „wtórne gatunki mowy”. (…) Ustalenie dokładnych relacji między gatunkami pierwotnymi i wtórnymi wymagałoby wcześniejszej analizy gatunków wtórnych i stwierdzenia, jakie elementy wzorca tekstowego wykorzystują (Tjgt, 22).

Zestawienie tekstu Kaczmarskiego z proponowanym przez badaczkę wzorcem testamentu stanowi przykład szukania tego rodzaju powiązań, a równocześnie obnaża niezgodę barda na wpasowywanie się w obowiązujące – formalne i treściowe – schematy.

 

(Nie) zmieścić się w strukturze

Do wyśledzenia zarówno tych momentów, w których Testament ’95 wpisuje się w strukturę, jak i tych, w których najmocniej od niej odbiega, wykorzystany zostanie porządek zaczerpnięty z książki Żmigrodzkiej. Autorka pisze: „W strukturze tekstu wyróżniamy dwa rodzaje elementów: konstytutywne, stanowiące strukturę podstawową (takie, które obowiązkowo muszą wystąpić, aby tekst został poprawnie sklasyfikowany jako reprezentujący dany gatunek), oraz elementy fakultatywne” (Tjgt, 36). Uwzględnienie wszystkich elementów fakultatywnych prowadzi natomiast do stworzenia „struktury maksymalnej testamentu” (Tjgt, 89). Warto przyjrzeć się tekstowi Kaczmarskiego w kontekście tego rozróżnienia.

Testament jądrowy. Żmigrodzka stwierdza:

Istnieje akt mowy konieczny i wystarczający, aby tekst ów akt zawierający, został w polskiej społeczności językowej rozpoznany jako testament – będziemy go nazywać testamentem jądrowym. Przyjmujemy, że definicja semantyczna tego aktu mowy może brzmieć następująco:

[ja X chcę, aby po mojej śmierci coś (Z) należące do mnie, zaczęło należeć do Y-a i pisząc to powoduję niniejszym, że tak się stanie] (Tjgt, 37).

Badaczka, analizując teksty źródłowe, dochodzi do wniosku, że powyższy akt mowy najczęściej realizowany jest poprzez czasownik zapisywać, a w związku z tym „propozycja charakterystyki semantycznej testamentu jądrowego może być potraktowana równocześnie jako eksplikacja tego czasownika: ‘ja zapisuję Y-oiw Z’” (Tjgt, 38). Żmigrodzka wskazuje także na wariantywność głównego leksemu, zastępowanego na przykład przez czasownik zostawiać (Tjgt, 48). Poza zawieraniem wymienionego aktu mowy testament w wersji podstawowej spełnić musi jeszcze dwa warunki: „Aktowi zapisywania muszą towarzyszyć (…) dwa elementy: data sporządzenia testamentu, czyli data dokonania aktu nadawania, oraz dokładane wskazanie nadawcy poprzez podanie jego imienia i nazwiska z formie własnoręcznego podpisu” (Tjgt, 38). Jak wobec tych wymogów sytuuje się utwór Kaczmarskiego?

Trudno w testamencie drukowanym w antologii poezji (i śpiewanym, wszak chodzi o twórczość barda, a utwór znalazł się w programie Pochwała łotrostwa z 2002 roku) spodziewać się własnoręcznego podpisu autora, warto jednak zwrócić uwagę na zawarte w tekście odwołanie do procesu ręcznego zapisywania[7] – choć jeszcze nie w kontekście zapisywania komuś czegoś: „Za czarne pióro i atrament / Chwytam, by spisać swój testament”[8]. A data („2-5.2.1995”) pojawia się tu niczym w klasycznym testamencie.

Pozornie w utworze Kaczmarskiego wiele razy zrealizowany zostaje także podstawowy schemat: zapisywanie komuś czegoś. Wystarczy zacytować kilka fragmentów [podkr. – K.C.]:

Poza tym zresztą mam niewiele.
Wpływy przejadłem i przepiłem.

                        (…)

Więc nie zostawiam potomności
Kont, akcji ani posiadłości.

 

Pierwszej małżonce mojej, Ince,
Nim się wyrazi o mnie szpetnie,
Zostawiam nasze wspólne sińce –
(…)

Zaś drugiej mojej połowicy
Niczego nie zapiszę za nic,

(…)

Także synowi memu, Kosmie
Niewiele mam do zapisania.
(…)

Paci zabawek nie pomnożę,
A zapisuję jej przestrogę,
(…)

Nic nie zapiszę więc Wałęsom,
Pawlakom, Strąkom i Urbanom,

Zgodność z testamentowym wzorcem okazuje się jednak ściśle formalna. Szybko wychodzi na jaw, iż spadkodawca nie ma materialnych dóbr do ofiarowania. Poszukiwane sformułowania konstytutywne dla testamentu wprawdzie występują, ale aż w czterech na sześć wypadków zostają zaprzeczone („nie zostawiam”, „nie zapiszę”, „niewiele mam do zapisania”, „nie zapiszę”), a w pozostałych dwóch sytuacjach legaty okazują się symboliczne („wspólne sińce”) i niematerialne („przestroga”). Testament barda, wykorzystując wyznaczniki gatunku, staje się jego swoistym negatywem – w zasadniczej części zawiera głównie informacje, czym autor nie obdarza spadkobierców lub jakie nienamacalne dobra im oferuje. Z jednej strony podważa to powierzchowny sens pisania testamentu, w celu wyłącznie rozporządzania własnością materialną – z drugiej akcent położony zostaje na to, co niematerialne. Podkreślona zostaje możliwość zastosowania gatunku do przekazywania duchowych wartości i do ożywiania wspomnień.

Struktura maksymalna. Żmigrodzka znajduje aż 43 elementy struktury maksymalnej wzorca gatunkowego testamentu[9]. Testament ’95 realizuje następujące cechy z tego długiego spisu (w nawiasach numery z listy Żmigrodzkiej):

  • (1) tytuł[10],
  • (4) formuła wstępna określająca rodzaj podjętego działania językowego[11]: „Za czarne pióro i atrament / Chwytam, by spisać swój testament”,
  • (6) uzasadnienie pisania testamentu:

a) nieuchronność śmierci i niepewność momentu śmierci:

Czym grozi nam antagonista
Co przed wiekami pogrzebiony?
A dodam jeszcze myśl, że i my
Niedługo już będziemy z nimi.

(…)

Bo życia mało, czasu szkoda.

(…)

I jedną nogą już w zapadni,

b) bliskość (zwiększone prawdopodobieństwo) śmierci – podeszły wiek, choroba, wyjazd w daleką podróż:

Za mną już liczba chrystusowa
Ofiarnym kozłom przypisana,
(…)Przede mną dziesięć lat niepewnych,     
Gdy każdy zmierzch mężczyznę miażdży,
Od wewnątrz pośpiech szarpie gniewny,
A z nieba mu znikają gwiazdy.
Który to przetrwa ten – dożyje
Zaszczytu, że sędziwie zgnije. (…)
Przykra to myśl, że – gdy czterdziestkę
Poranny wieszczy reumatyzm –
  • (12) przedstawienie ważniejszych faktów z życia, wyliczenie dzieci i wydatków na nie już poniesionych: w tekście Kaczmarskiego wymienieni zostają członkowie rodziny, dawni współpracownicy, wspomniane zostają koleje życia artystycznego i prywatnego,
  • (13) opis posiadanego majątku: u barda niekonwencjonalny, bo zaprzeczony w kwestii materialnej („Aż dziw, że jeszcze mam ciut siebie. / Poza tym zresztą mam niewiele”),
  • (14) formuła bezpośrednio wprowadzająca rozporządzanie majątkiem: w wypadku tekstu Kaczmarskiego, jak już wspomniano, przewrotna, bo dotycząca raczej stanu „nieposiadania” („Więc nie zostawiam potomności / Kont, akcji ani posiadłości”),
  • (15) rozporządzenie majątkiem: cytowane już „negatywne” zapisy,
  • (22) napomnienia, rady o charakterze moralnym, skierowane do dzieci:

Paci zabawek nie pomnożę,
A zapisuję jej przestrogę,
Że choć się wiecznie bawić może –
Nie taką jej wyśniłem drogę.

  • (27) różne prośby, nakazy, zobowiązania kogoś do czegoś, dotyczące stanu po śmierci nadawcy:

Zostały jeszcze pieśni. (…)

Niech cierpią los swój – raz stworzone
(…)
Niech sobie znajdą własny temat
I niech go wyśpiewają sami

  • (41) data, miejsce sporządzenia testamentu: u barda data („2-5.2.1995”).

Wspomnieć warto także o punkcie uwzględnionym przez Żmigrodzką poza główną listą, mianowicie o metatekstowej wypowiedź sygnalizującej zakończenie aktu zapisywania (Tjgt, 87), w Testamencie ’95 występuje bowiem stwierdzenie: „Dlatego też się kończyć godzi”.

Wymienione elementy udowadniają, że nietrudno dostrzec w strukturze utworze Kaczmarskiego cechy stylizacji na „prawdziwy” testament – przy równoczesnym występowaniu sygnałów zaprzeczających tej konwencji. Warto przyjrzeć się dokładniej kilku właściwościom tekstu barda, które zdecydowanie odbiegają od proponowanego przez Żmigrodzką wzorca.

 

Bezbożny testament z widokami na przyszłość

Brak w wersji Kaczmarskiego wielu punktów wymienionych przez badaczkę testamentowego gatunku uzasadniać można artystyczną proweniencją utworu barda. Trudno wszak oczekiwać, że w tekście literackim pojawią się podpisy świadków czy że znajdzie się tam prośba do organów urzędowych o uznanie testamentu za ważny. Pojawiają się jednak wątki, których sprzeczność z tradycyjną strukturą nie znajduje łatwego uzasadnienia wyłącznie w nieurzędowej formie testamentu poetyckiego.

Żmigrodzka uwzględnia na swojej liście wiele elementów związanych z Bogiem. Są to: wezwanie Trójcy świętej lub (i) inne formuły modlitewne, wyznanie wiary, podziękowanie Bogu za doznane łaski i prośba o przyjęcie do chwały niebieskiej, rozporządzenia dotyczące duszy, błogosławieństwo, prośba o modlitwę, obietnice wstawienia się do Boga za pozostałymi członkami rodziny. Próżno doszukiwać się takich motywów w Testamencie ’95. Chociaż nie można odmówić tekstowi Kaczmarskiego rozważań nad ludzką kondycją i śmiertelnością, to element kościelny pojawia się jedynie w ironicznej uwadze: „Uschnąć w relikwię wśród kadzideł” oraz w stwierdzeniu o przyszłych poetach: „Jak ja bezczelni i bezradni / Spragnieni grzechu i spowiedzi”, a metafizyczne wątki występują tylko w bliskim cielesności fragmencie:

Wpływy przejadłem i przepiłem.
Co nieco w duszy tkwi i w ciele
(Co duszy wstrętne – ciału miłe), 

Przywołany cytat: „Jak ja bezczelni i bezradni / Spragnieni grzechu i spowiedzi” wskazywałby na to, że testator nie jest gotowy na ofiarowanie się Bogu, które występuje w klasycznych testamentach, lecz pozostaje rozdarty między pokutą a występkiem. Taka interpretacja zgodna byłaby z ustaleniami na temat skomplikowanej relacji barda z Bogiem w całej twórczości Kaczmarskiego[12]. Najkrócej można by ją podsumować słowami Roberta Siwca o tym artyście: „Na pewno wierzył w Boga, ale miał z Nim problem”[13]. W kontekście analizowanego utworu inspirująca jest także wypowiedź Gajdy o śpiewaku: „Szukał Boga, znajdował Go w sztuce czy poprzez sztukę, zmagał się z Nim, w końcu mógłby Go przyjąć (…). Nie przesądzam jednak, czy tak się stało w istocie”[14]. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że w poetyckim testamencie miejsce wiary zajmuje sztuka. To jej poświęcone zostały liczne strofy Testamentu ’95 – zarówno w aspekcie dzieł samego barda („Lecz tylem już wierszydeł spłodził, / Że jest czym okpić po mnie ciszę”), jak i ogólnej sytuacji współczesnych artystów („Chóralne plączą się porywy, / Muzyka wszelka w zgiełku znika”) oraz ponadczasowych prawideł tworzenia, na przykład w kontekście relacji do wielkich poprzedników:

Ani obejrzy się pustelnik –
Zjawią się wielcy ocaleni
Z historii rusztów i popielnic
By szydzić wprzód a potem kusić
I do sprostania im przymusić.

Istotna dla zrozumienia wizji sztuki według Kaczmarskiego jest również strofa:

Zostały jeszcze pieśni. One
Już, chcę czy nie chcę, nie są moje.
Niech cierpią los swój – raz stworzone
Na beznadziejny bój z ustrojem.
Sczezł ustrój, a słowami pieśni
Wciąż okładają się współcześni.

Chociaż fragment ten pasuje w pewnym sensie do konwencji testamentu – autor zostawia po sobie pieśni potomnym – to warto zwrócić uwagę, że rozstanie z własnymi dziełami nie jest całkiem dobrowolne („chcę czy nie chcę”). A wnioskom wynikającym z obserwacji tego, jak odbiorcy wykorzystują utwory, daleko do optymizmu. Podobnie mówił Kaczmarski w wywiadzie: „No i napisałem »Mury«, czyli słowa do istniejącej melodii, mówiące o tym, jak utwór przestaje być własnością autora, stając się własnością tłumu”[15]. Testament ’95 to, pod powierzchnią „zapisywania” komuś czegoś, wyraz sprzeciwu wobec doli artysty w społecznym systemie.

W tekście Kaczmarskiego brak nie tylko pojednania z Bogiem. Nie ma tu również wymienianych przez Żmigrodzką elementów związanych z naprawieniem związków międzyludzkich (darowanie długów, wybaczenie winowajcom, prośba o darowanie win). Bard podsumowuje wprawdzie swoje relacje z żonami, kochankami, dziećmi, współpracownikami, politykami i odbiorcami twórczości, ale poza uczuciowym wyznaniem wobec drugiej małżonki („Więc nim się zrobi krótkie spięcie – / „Kocham cię” – piszę w testamencie”) przeważają w tych fragmentach raczej smutne refleksje, gorycz, wyższość i kpina. Więcej tu wyrzutów niż pokory i wspaniałomyślności:

Nic nie zapiszę więc Wałęsom,
Pawlakom, Strąkom i Urbanom,
Co codziennością naszą trzęsą,
A ja ich muszę strząsać rano.

(...)

Ja z nimi nic wspólnego nie mam
(To znaczy z ludźmi, nie z pieśniami)

(...)

Partnerzy także źródłem troski –
Ciąży przyjaźni kamień młyński:
Niezbyt wysilał się Gintrowski,
Nazbyt wysilał się Łapiński.

Bunt przejawia się więc w utworze Kaczmarskiego także w sprzeczności między gatunkiem kojarzonym z okazją do pogodzenia się z ludźmi i z losem a wyrażoną w tekście barda niezgodą na postępowanie osób – wymienionych tu po nazwisku wcale nie po to, by mogły coś otrzymać w spadku.

Kolejny niepasujący do konwencji testamentu element to brak w tekście silnego przekonania o bliskości śmierci. Wprawdzie bard ma świadomość śmiertelności oraz własnego starzenia się (wskazują na to choćby cytaty ujęte powyżej w punkcie „uzasadnienie pisania testamentu”), dokonuje nawet zapisów (jakkolwiek przewrotnych), jednak brak w utworze wskazanych przez Żmigrodzką uwag dotyczących pogrzebu, takich jak rozporządzenia dotyczące ciała oraz prośby i polecania związane z pogrzebem. Wręcz przeciwnie – niektóre partie tekstu sugerują, że autor testamentu zamierza jeszcze trochę pożyć:

Przede mną dziesięć lat niepewnych,     
Gdy każdy zmierzch mężczyznę miażdży,

(…)

Nie wiem co będzie, gdy dorośnie:
Czy zada cios mi, czy pytania
I próżno mi się dzisiaj biedzić,
Czy znajdę na nie odpowiedzi.

Chociaż więc użyte w tytule i w tekście słowo „testament” według Żmigrodzkiej nie powinno pozostawiać wątpliwości „co do czasu, w jakim mają nastąpić: 1) właściwy akt odbioru; 2) skutki spowodowane przez akty mowy wchodzące w skład tego tekstu” (Tjgt, 53), a pojawienie się elementów takich jak „wstępne rozważania na temat natury ludzkiej, śmiertelności człowieka i konieczności uporządkowania ziemskich spraw” miałoby wskazywać jednoznacznie na to, „jakiego typu wzorzec gatunkowy tekst realizuje” (Tjgt, 54), to utwór Kaczmarskiego nie daje się wpisać w te reguły. Testament ’95 jest wyraźnie przekazem, który odbierany i realizowany ma być jeszcze za życia autora. To bardziej podsumowanie twórczości („Nie wiem, czy jeszcze coś napiszę”), ewentualnie pewnego etapu egzystencji, ale jeszcze nie spojrzenie na biografię jako zamkniętą całość. Trudno pogodzić z konwencją testamentu także ostatnią strofę:

Jak ja bezczelni i bezradni
Spragnieni grzechu i spowiedzi
I jedną nogą już w zapadni,
Dociekający co w nich siedzi,
Co wciąż nieuchronności przeczy,
Że może życie jest do rzeczy.

Artyści, w tym testator, do końca i wbrew wszystkiemu snują refleksję nad sobą, nie poddając się pokornie losowi Ostatnia zwrotka stanowi więc także zaprzeczenie fragmentu pierwszej: „nic już chyba do odkrycia / nie ma ni w sobie, ni w człowieku”. „Spragnieni grzechu i spowiedzi” odkrywają nadal, kosztem wiary w sens życia. Obdarzeni darem/przekleństwem bezczelności i bezradności, nie są w stanie przyjąć, że „może życie jest do rzeczy”. I nawet w formie testamentowej muszą się buntować.

 

Sprzeciw w formie

Przeprowadzone analizy udowadniają, że stylizowany na testament utwór Kaczmarskiego wymyka się wzorcom – wbrew sugerowanemu w tekście wpasowaniu się w schemat:

Tak łatwo w ten testament mieszczę
Wszystkie me lary i penaty:
Gitarę, książki i zapiski,
Butelkę po ostatniej whisky.

Bard czerpie ze struktury urzędowego tekstu tylko wybrane elementy, przy czym przetwarza je, często przewrotnie, w materię literacką. Inne składniki natomiast pomija, zastępując je wątkami bardziej pasującymi do własnej twórczej wizji. I chociaż z samej natury artystycznego tekstu musi wynikać jego odmienność wobec „prawdziwego” testamentu, to w zderzeniu Testamentu ’95 z drobiazgowym wzorcem proponowanym przez Żmigrodzką interesujące wydaje się to, jak wiele formalnych wyznaczników sztywnej formy  (czasem w ich negatywie) włączył Kaczmarski do gry z gatunkiem. I jak przewrotnie wyzyskał je do mówienia o tym, co w (auto)biografii – związanej tu nierozerwalnie z twórczością – istotne i wyraźnie wybiegające poza schemat.

Sprzeciw wobec systemu (gatunkowego, religijnego, społecznego, politycznego) tkwi tu więc w tradycyjnie sztywnej formie przekształconej tak, by służyła celom barda. Ta strategia jest dla autora Testamentu ’95 czymś stałym, chociaż zmieniają się gatunki, z którymi artysta gra. Jak bowiem zauważa Gajda: „Kaczmarski nie przestrzega rygorystycznie reguł konwencji. Raczej igra z nimi, czyniąc tytuł elementem znaczącym i tworzywem kulturowego szyfru”[16]. W tym wypadku gra z gatunkiem, rozdarcie go z premedytacją pomiędzy „muzę” (indywidualność twórczą, bunt, niezależność, wątki artystyczne, tradycję literacką) a schemat (jądrową i maksymalną strukturę testamentu jako gatunku tekstu) prowadzi do wewnętrznych spięć i pozwala bardowi twórczo „zawłaszczać” i zagospodarowywać według własnej koncepcji kolejne rejony języka.

 

BIBLIOGRAFIA

  • Boy-Żeleński Tadeusz, Od tłumacza, w: F. Villon, Wielki Testament, tłum. T. Boy-Żeleński, Warszawa 1954.
  • Czaja Kamila, Wojna i (nie)pokój. Zmagania barda z Bogiem w tekstach Jacka Kaczmarskiego, Śląska Biblioteka Cyfrowa, http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=34572&from=pubindex&dirids=10&lp=617, 29 września 2014.
  • Gajda Krzysztof, Jacek Kaczmarski w świecie tekstów, Poznań 2013.
  • Gajda Krzysztof, To moja droga. Biografia Jacka Kaczmarskiego, Wrocław 2009.
  • Kaczmarski Jacek, Antologia poezji, Warszawa 2012.
  • Kowalski Jacek, Śledztwo ostateczne, „W drodze” 2009, nr 5, http://www.miesiecznik.wdrodze.pl/?mod=archiwumtekst&id=11633, data odwiedzin 18 grudnia 2013.
  • Ochoński Bartosz, Transtekstualność w twórczości Jacka Kaczmarskiego: w kręgu wyobrażeń biblijnych, w: Zostały jeszcze pieśni... Jacek Kaczmarski wobec tradycji, pod red. K. Gajdy, M. Traczyka, Warszawa 2010, s. 224-246.
  • Peder Grażyna, Pożegnanie barda, Koszalin 1995.
  • Sobczak Ewa, „Swój własny wróg – Mój Bóg”, „Znak” 2009, nr 4, s. 117-126.
  • Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2008.
  • Żmigrodzka Bożena, Testament jako gatunek tekstu, Katowice 1997.

 

ABSTRAKT

Artykuł dotyczy tekstu Jacka Kaczmarskiego Testament ’95 jako utworu sytuującego się pomiędzy literacką swobodą i tradycją (Wielki Testament Villona) a urzędowym wzorcem gatunkowym testamentu. Koncepcje zaczerpnięte z pracy Bożeny Żmigrodzkiej Testament jako gatunek tekstu pozwalają sprawdzić, na ile dzieło barda realizuje jądrową i maksymalną strukturę testamentu, a w jakich punktach wyraźnie od modelu odbiega. Okazuje się, że – mimo wielu elementów wspólnych z proponowanym przez badaczkę wzorcem – Testament ’95 uwzględnia elementy urzędowego gatunku w sposób przewrotny, często w istocie im zaprzeczając. Ponadto liczne wątki wzorcowego testamentu zastąpione zostają tematami charakterystycznymi dla twórczości Kaczmarskiego, a utwór, wbrew wykorzystywanej konwencji, niesie przesłanie nie do końca „testamentowe”, podważając tym samym gatunkowe, urzędowe i kościelne standardy.

 

ABSTRACT

Between the muse and the specimen of a will. “Testament ’95” by Jacek Kaczmarski

The author analyses “Testament ’95” by Jacek Kaczmarski. The article shows how this work by the Polish bard can be seen as something between the specimen of a will and the effect of artistic freedom and literary tradition (“Le Grand Testament” by Villon). The book “Testament jako gatunek tekstu” [“A Will as a Literary Genre”] by Bożena Żmigrodzka helps to collide features of an official will with Kaczmarski’s vision. The bard takes whatever he wants from the specimen of a will, resigning from some of its points and adding his very own. “Testament ’95” makes a statement which can be seen as an individual resistance to the official genre and to the system in general – in its social, bureaucratic and religious aspects.

 


 

[1] K. Gajda, To moja droga. Biografia Jacka Kaczmarskiego, Wrocław 2009, s. 260.

[2] K. Gajda, Jacek Kaczmarski w świecie tekstów, Poznań 2013, s. 236.

[3] Kaczmarski sam opatrzył swój tekst adnotacją „za F. Villonem”.

[4] T. Boy-Żeleński, Od tłumacza, w: F. Villon, Wielki Testament, tłum. T. Boy-Żeleński, Warszawa 1954, s. 17.

[5] Słownik terminów literackich, pod red. J. Sławińskiego, Wrocław 2008, s. 582.

[6] B. Żmigrodzka, Testament jako gatunek tekstu, Katowice 1997. Dalej jako skrót Tjgt z numerem strony po przecinku.

[7] We fragmencie „pióro i atrament” można dopatrywać się związku z konkretnym typem testamentu: testamentem  holograficznym (własnoręcznym), w którym „spadkodawca [u Żmigrodzkiej błędnie: spadkobierca – K.C.] oświadcza swą wolę pisemnie i oświadczanie swoje w całości pisze ręcznie, podpisuje i opatruje datą” (Tjgt, 13).

[8] Tekst Testamentu ’95 za: J. Kaczmarski, Antologia poezji, Warszawa 2012, s. 598-601.

[9] Wszystkie punkty struktury maksymalnej za Tjgt, 89-92.

[10] „Tytuł jest dla odbiorcy sygnałem absolutnego początku tekstu, a zarazem pierwszym sygnałem rozpoznawczym typu tekstu i – co z tym idzie – informacją na temat właściwego sposobu jego odbioru” (Tjgt, 71).

[11] „Na wstępie może pojawić się metatekstowe oświadczenia o podjęciu czynności pisania testamentu, a tym samym podaniu do wiadomości publicznej swej ostatniej woli” (Tjgt, 75).

[12] Zob. na przykład: K. Gajda, Jacek Kaczmarski w świecie...; B. Ochoński, Transtekstualność w twórczości Jacka Kaczmarskiego: w kręgu wyobrażeń biblijnych, w: Zostały jeszcze pieśni... Jacek Kaczmarski wobec  tradycji, pod red. K. Gajdy, M. Traczyka, Warszawa 2010, s. 224-246; E. Sobczak, „Swój własny wróg – Mój Bóg”, „Znak” 2009, nr 4, s. 117-126. Zagadnienie to podjęłam także w mojej pracy magisterskiej: Kamila Czaja, Wojna i (nie)pokój. Zmagania barda z Bogiem w tekstach Jacka Kaczmarskiego, Śląska Biblioteka Cyfrowa, http://www.sbc.org.pl/dlibra/docmetadata?id=34572&from=pubindex&dirids=10&lp=617, 29 września 2014.

[13] Jacek Kowalski, Śledztwo ostateczne, „W drodze” 2009, nr 5, http://www.miesiecznik.wdrodze.pl/?mod=archiwumtekst&id=11633, 18 grudnia 2013.

[14] Ibidem.

[15] G. Peder, Pożegnanie barda, Koszalin 1995, s. 44.

[16] K. Gajda, Jacek Kaczmarski w świecie..., s. 229.