Mówię do swego ciała: Ty ścierwo.

Ciało jako abjekt i przedmiot koniecznej de(kon)strukcji w wybranych utworach Anny Świrszczyńskiej

 

Antoni Zając

 

Dusza przymuszona jest oglądać byty przez ciało niczym przez kraty więzienia.

Platon, Fedon[1]

 

Czy to ty myślisz, ciało,

czy ja – mimo ciebie?

Czy mną jesteś? Czy ledwie

siedzibą nietrwałą?

Joanna Pollakówna, Rozmowa z ciałem[2]

 

We wstępie do pełnego wydania twórczości lirycznej Anny Świrszczyńskiej Czesław Miłosz wyraża przekonanie o dużej wadze tekstów poetki dla polskich badań feministycznych. Stwierdza nawet kategorycznie: „Jakikolwiek kształt przybiorą w Polsce studia feministyczne, nie obejdą się bez cytowania jej wierszy”[3]. Co do słuszności słów Miłosza nieliczne badaczki recepcji twórczości Świrszczyńskiej nie są zgodne[4]. Jednak mimo tego, że faktycznie Świrszczyńska jest (współ)bohaterką kilku ważnych tekstów[5] z zakresu feministycznej oraz genderowej historii i krytyki literatury, to można odnieść wrażenie, że pozostaje poetką nieco niedocenianą, przebywającą na marginesie literaturoznawczego dyskursu. Niedostateczna obecność pogłębionej refleksji nad twórczością poetki jest widoczna szczególnie w subdyscyplinach krytyki feministycznej, które koncentrują się na zagadnieniach związanych z cielesnością i seksualnością[6]. Jest to o tyle zaskakujące, że poezja Świrszczyńskiej potencjalnie stanowi dla tych dyscyplin znakomity materiał badawczy – trudno bowiem znaleźć drugą polską twórczynię, w której tekstach topika cielesna byłaby realizowana w tak wielowymiarowy i kompleksowy sposób. Czesław Miłosz nie bez powodu pisze: „Filozofia Świrszczyńskiej jest skrajnie somatyczna. (...) Jej dojrzałe dzieło poetyckie może być nazwane rozmową z własnym ciałem”[7].

Analiza wybranych utworów Anny Świrszczyńskiej z punktu widzenia feministycznych (i nie tylko) teorii ciała jest wyzwaniem ważnym, interesującym i cennym dla polskiego dyskursu teoretycznoliterackiego. To jednak zadanie skomplikowane, jako że w późnej[8] twórczości poetyckiej Świrszczyńskiej rysuje się wielowymiarowa i złożona relacja, pewien rodzaj napięcia, między dwiema zupełnie odmiennymi poetykami i narracjami dotyczącymi zależności między ciałem i duszą: w pierwszej z nich ciało ukazywane jest jako opresyjne, ujarzmiające, ale również napawające odrazą i odrzucające (w pewien specyficzny sposób ma charakter abjektalny[9]), w drugiej zaś ciało staje się obiektem afirmacji jako piękne, mądre oraz inspirujące, a poznanie zmysłowe zwycięża racjonalną kalkulację wymuszającą odrzucenie uczuć oraz doznań sensualnych jako tych, które utrudniają dojście do absolutu. Tej kalkulacji Świrszczyńska sprzeciwia się najmocniej w utworze Boli mnie myślenie[10] – myśleć to znaczy cierpieć, wydaje się mówić podmiot liryczny. Trzeba oczyścić ciało z myślenia, „wyjąć je z głowy”, pamiętając jednak o tym, że jego destrukcyjna działalność będzie trwała nadal – gdy bowiem „zakopie się myślenie w ziemi”, nic na niej nie wyrośnie.

Należy zauważyć, że obie wymienione powyżej narracje mają charakter transgresyjny. Najogólniej – narracja pierwsza może być potraktowana jako strategia związana z przekroczeniem ciała / cielesności, druga zaś dotyczy próby zbliżenia się do cielesności w akcie buntu wobec również opresyjnego cogito. Relację pomiędzy tymi narracjami można określić mianem konfliktu między klasyczną dla humanistyki europejskiej formułą „ciała jako więzienia dla duszy”[11] i wypracowaną przez Michela Foucaulta koncepcją „duszy jako więzienia dla ciała”[12]. Ważną rolę odgrywa tutaj jeszcze jedna, pojmowana w specyficzny sposób, transgresja; dotyczy ona przekroczenia barier wytyczanych w ramach dyskursów „ciała” oraz „duszy” na rzecz stworzenia jednego, koherentnego bytu, lub w ogóle wyjścia poza byt skonkretyzowany, pojmowany w kategoriach dychotomicznych. Zbadanie tego wątku w twórczości Świrszczyńskiej wymaga porzucenia binarnego sposobu percepcji cielesności i przejęcia nowego sposobu „czytania” ciała zaproponowanego między innymi w ramach feminizmu korporalnego[13].

 

Dychotomia ciało / dusza oraz kontestacja modelu binarnego

W ramach europejskiej tradycji filozoficznej wielokrotnie formułowano koncepcję relacji pomiędzy duszą i ciałem, nazywaną dualizmem ontologicznym. Zakłada ona, iż byt ludzki składa się z dwóch substancji: duchowej (idealnej) i cielesnej (materialnej), przy czym są to substancje niemożliwe do złączenia i pogodzenia ze względu na funkcjonowanie ich na zupełnie odmiennych płaszczyznach. Dualizm ontologiczny w tradycyjnej postaci stanowi zasadniczy komponent kilku spośród największych systemów filozoficznych – przede wszystkim platońskiego i kartezjańskiego. Warto jednak zaznaczyć, iż w ramach myśli filozofa francuskiego omawiany rozłam dokonuje się w sposób zdecydowanie bardziej radykalny, jako że wykluczył on dopuszczaną przez filozofów greckich możliwość, że „od przyjemności ciała mogą się zacząć przygody w krainie piękna i wiedzy”[14], ostatecznie czyniąc ciało redundantnym dla dominującego cogito.

Klasyczna dychotomia ciało – dusza jest zatem w istocie tylko pozornym sparowaniem elementów na równych warunkach; w rzeczywistości, jak dowodzi Elizabeth Grosz w książce Volatile Bodies, poprzez myślenie dychotomiczne jedno z pojęć staje się uprzywilejowane, drugie zaś jest tylko jego negatywnym dopełnieniem[15] tak, że powstaje następująca para: cecha pozytywna – brak lub zaprzeczenie tej cechy pozytywnej[16].

Ciało jest w takim razie tym, co nie jest duszą / umysłem (chwilowo to rozróżnienie nie gra roli) – jest statycznym i biernym, niemającym wartości elementem nie-znaczącym, stanowi zaledwie powłokę lub naczynie na cogito, traktowane jako podstawowy i esencjonalny element człowieczeństwa w europejskiej tradycji filozoficznej. Ciało to w tej sytuacji „łącznik z naturą i zwierzęcością, który należy przekroczyć”[17], jest jak „matka, którą należy porzucić, aby stać się dorosłym”[18]. Warunkiem spełnienia jest więc „zapomnienie” ciała, mogącego stanowić zagrożenie dla racjonalnego, zdominowanego przez logos bytu, co ma prowadzić do wytworzenia dwóch oddzielnych, niemieszających się ze sobą substancji, dzięki czemu „logos posiadający zdolność oczyszczenia” zostanie wyodrębniony od „źródła nieczystości”, jakie stanowi ciało[19]. Poprzez to oddzielenie ciało staje się klatką zamykającą ludzkie uczucia i myśli, obezwładniającą duszę, dlatego też transgresyjnym imperatywem będzie próba otwarcia tego szczelnie zamkniętego opakowania, lub – w radykalniejszym oglądzie – jego destrukcja. W tym właśnie miejscu pojawia się Świrszczyńska i jej niepokojąca, wywrotowa propozycja: „A może z a b i j e m y nasze ciała? / Prawo życia / pozwala zabijać w r o g ó w”[20]. Dokonanie „somatycznego samobójstwa” jest proponowane także w wierszu Samobójstwo[21], gdzie ciało porównane zostaje do ciasnego i duszącego domu[22], który należy zburzyć. Sztywna cielesna konstrukcja musi zostać rozszerzona, zredefiniowana, konieczne jest jej rozpuszczenie. Ciało idealne w poezji Świrszczyńskiej to ciało, które można do woli kształtować i przetwarzać, „ciało musujące”, „ciało – piana”.

 

Krzykliwe ceremonie cielesności. O radykalnej poetyce / polityce ciała w kilku tekstach Świrszczyńskiej

Nigdy jej widzenie świata czy w węższym sensie jakiejś sfery rzeczywistości nie wyraża się w łagodnych estetycznie obrazach, cały czas jest poetką swoistego ekstremalizmu estetycznego i etycznego.

Konstanty Pieńkosz[23]

 

Istnieje pewna grupa utworów Anny Świrszczyńskiej, które można opisać jako teksty „antycielesne” lub – (używając określenia Grosz) „somatofobiczne”[24]; takie wiersze, w których ciało potraktowane jest jako ogranicznik transcendencji silnie krępujący ludzkiego ducha, ja przywiązując łańcuchem do ciała „niczym psa do budy”[25]. W tej narracji soma zakotwicza byt w czasie i przestrzeni, uniemożliwiając metafizyczny rozwój. Dobitnym przedstawieniem tego zakotwiczenia jest emblematyczny dla całej grupy utworów wiersz Ciało i dusza na plaży[26], stanowiący dialog między dwiema częściami ludzkiego bytu. W tekście występuje klasyczny podział „obowiązków” duszy i ciała – w związku z tym psyche zajęta jest czytaniem podręcznika do filozofii i zadawaniem pytań o sens oraz przebieg życia, ciało zaś w tym czasie... zajmuje się opalaniem. Znamienny jest fakt, że ciało osiąga swój cel („Ciało się śmieje / opaliło kolana”), dusza pozostaje natomiast bez odpowiedzi na nurtujące ją zagadnienia. Intelektualne poszukiwania cogito zostają zatem zablokowane przez próżne pragnienia somy nieczułej na zapotrzebowania ducha[27]. Ciało jest „tępe”[28] w swojej immanencji, pozbawione szans na przekroczenie swojej trywialnej, istniejącej tu-i-teraz kondycji; i choć nawet jeśli tak jak w utworze Tęsknię[29] uczucia zostają w ramach metafory rozlokowane we włosach oraz skórze, to wciąż ich największym i najważniejszym zbiornikiem będzie umysł – „światło w mojej głowie nie umiera nawet we śnie”, ponieważ emocje i uczucia nie zostają weń przyćmione przez immanentną cielesność, uniemożliwiającą przekroczenie bariery między snem a jawą.

„Somatofobiczne" teksty Świrszczyńskiej są dodatkowo interesujące ze względu na specyficzny sposób dokonywanej przez poetkę wnikliwej krytyki cielesności, w ramach której ciało ma charakter „ciała obcego”, ciała nie-swojego, będąc niejako wypartym ze świadomości podmiotu na drodze dekonstrukcji.

Charakterystycznym elementem jest motyw „ciała jako instalacji”[30], występujący chociażby w Grubym jelicie, gdzie czytamy: „Nie ja zrobiłam swoje ciało. / Donaszam łachy po rodzinie / o b c y mózg, (...) włosy / po babce, nos zlepiony z kilku umarłych nosów” – jest więc ciało niewygodną i zniewalającą konstrukcją, rezultatem „somatycznego recyklingu”, umieszczającym podmiot w niepożądanej monotonii bytu typowego, nie unikalnego, lecz wtórnego. Ten cielesny konstrukt jest, jak pisze Rosi Braidotti, absolutnie nie-naturalny, „przeciwnie, jest kulturowo zakodowaną i poddaną socjalizacji całością”[31]. Ciało wydaje się stanowić doskonałe medium społecznej i historycznej opresji ze względu na jego łatwą podatność na manipulacje i przetwarzanie ze strony władzy[32], przez co pragnące suwerenności cogito jest jeszcze silniej zablokowane i ujarzmione przez ciało[33]. Byt przytłoczony jest więc brzemieniem cielesnego palimpsestu składającego się z „padliny barbarzyńskich epok”. Ta „ślepa cielesność, czekająca na zgnicie” zagraża idealistycznej próbie odszukania samej siebie, istoty duchowej pozbawionej opresyjnej cielesnej inskrypcji, której wytworem jest unieszczęśliwiające ujarzmienie, cielesna reifikacja.

Unicestwienie świadomości przez ciało wydaje się w niektórych utworach zupełnie nieuniknione, jako że śmierć jest przypisana właśnie ciału – stanowi ostatnią z jego „krzykliwych ceremonii”. To na ciele w tekstach Świrszczyńskich obserwujemy (powiązane właśnie z tymi „ceremoniami”) oznaki stopniowego upadku i wreszcie końca naszej egzystencji; w dobitny sposób ukazane jest to w wierszu Strach drży ze strachu[34], gdzie brak „najmniejszej kosteczki” spowoduje „śmierć Drogi Mlecznej”; namacalność i stabilność ciała stanowi warunek doczesnego istnienia, które może skończyć się w każdej chwili ze względu na niemożność skontrolowania naszej własnej cielesnośc i – w tym tekście to strach „zadecyduje”, kiedy „porwać nas na drobniutkie kawałki”. Ciało i śmierć są nierozłącznie związane również w przywoływanym już tekście Grube jelito– jeśli czystej świadomości nie uda się uciec od cierpienia, konieczny będzie powrót do gnijącej powłoki, której rozkład spowoduje destrukcję ducha, ostatecznie degradując czy też redukując człowieka do roli „nieczynnej nerki i grubej zgorzeli jelita”. Teksty „antycielesne” są zatem również utworami, w które silnie wpisany został strach przed ostatecznym przekreśleniem nadziei na transcendencję, stąd również wyrażana w nich tak wielka potrzeba wyzwolenia się od terminalnych spazmów targających ciałem.

Ucieczkę od immanentnego, przynoszącego cierpienie ciała może dać tylko rekonstrukcja podmiotu – to imperatyw, którego spełnienie jest z aksjologicznego punktu widzenia nadrzędne wobec bezwartościowej egzystencji ograniczonej cielesnym terrorem.

„Nie muszę żyć, / ale muszę zrobić sama siebie / na nowo” – pisze Świrszczyńska w Na nowo[35], wierszu, który można odczytywać jako radykalny manifest podmiotu kreującego w rewolucyjnym geście samego siebie[36]. Ten gest odnosi się do metaforycznej agresji w stosunku do „ciała-wroga” – przypomina się tutaj postulat „zabójstwa ciała” z wiersza Zrastają się.

Ciało jest jednak nie tylko obiektem przemocy symbolicznej, ale również tej dosłownej i wyrażonej explicite, co w pełni ukazuje jeden z najbardziej radykalnych antycielesnych utworów Świrszczyńskiej – Mówię do siebie: ty ścierwo[37]. W tekście tym ciało nie stanowi „świątynię ducha”, niczym w koncepcji chrześcijańskiej[38]; to raczej „ścierwo zabite na głucho gwoździami”. Ścierwo, które zablokowało dostęp do przeczuwanych przez podmiot liryczny wartości i korzyści możliwych do osiągnięcia jedynie w przypadku przekroczenia własnego bytu. „Ukaranie”, tj. okaleczenie lub defragmentacja ciała może przypuszczalnie otworzyć w nim „okno / na to wszystko, co przeczuwam, że jest”. Byt oślepiony i ogłuszony przez ciało targany jest ontologiczno-epistemologiczną niepewnością dotyczącą jego potencjalnej, a umykającej ze względu na zamknięcie w cielesnej klatce, transcendencji.

Rozgoryczenie jednoczesną siłą i słabością ciała powoduje, że jest ono traktowane z pogardą i wstrętem – określa się je przecież jako „ścierwo” i pluje się na jego odbicie w lustrze, próbując w ten sposób niejako wyprzeć je ze świadomości czy też je zapomnieć. Ciało, które usilnie próbuje się traktować jako odpadek, pełni funkcję abjektu, wy-miotu[39], stanowi źródło odrazy.

Jak pisze Julia Kristeva, „We wstręcie przejawia się jeden z (...) buntów bytu przeciw temu, co mu zagraża i co, jak się zdaje, nadchodzi z zewnątrz lub rozsadza od wewnątrz”[40]. Wstręt można więc opisać jako paniczną reakcję obronną na bodziec dezorganizujący byt i próbę ujarzmienia nieujarzmialnego – „Wy-miot to odrzucony, od którego nie da się uwolnić, przed którym nie ma obrony”[41]. Nie da się uwolnić od ciała, nie ma możliwości jego wymazania.

Niezwykle silne implikacje abjektalne mają somatyczne wydzieliny, takie jak kał, mocz czy ślina[42]; to ich najmocniej wypieramy się w procesie autoidentyfikacji podmiotu, „permanentnie odsuwając je, aby żyć”[43]. Te cielesne „odpady” stawiają istotę na granicy życia i zgnicia, stania się trupem.

W utworach Świrszczyńskiej występuje próba nabudowania warstwy ochronnej, umożliwiającej obronę przed zakwestionowaniem własnej kondycji żywej istoty. Takim schronieniem będzie w wierszu Salowa[44] śmiech[45]; „grube kawały” pozwalają na „ujarzmienie” będącej ciągle abjektalnie ewokującą śmierć czynności, jaką jest wynoszenie przez tytułową salową miednic z krwią, kałem i moczem.

Wstręt, obrzydzenie i desperacka próba wyparcia mogą prowadzić do autodestrukcji, tak jak w utworze Siedemdziesiąt lat[46]. Wypływająca z gnijących ran ropa doprowadza bohatera wiersza do samobójstwa wywołanego poczuciem niemożności istnienia wobec skrajnie ograniczającego, „zepsutego” ciała, które nie ugina się nawet wobec prób ujarzmiania go – bohater bezskutecznie medytuje, studiuje joginów i mistyków, wciąż nie mogąc znaleźć recepty na zwycięstwo nad ciałem. Nie pomaga nawet odniesienie się do gestu magicznego – posypywania ran popiołem[47].

 

„Wyrywam się, wydzieram się, wyszarpuję się”.

Strategie transgresji wobec ciała.

Można opisać relację świadomości i ciała jako skomplikowaną grę, w której stawką jest jak najsilniejsze poluzowanie prętów klatki, umożliwienie choćby częściowej autonomii ducha. W utworach Świrszczyńskiej tego poluzowania próbuje się dokonać na dwa sposoby.

Po pierwsze, poprzez próbę podkreślenia odrębności i odległości somy i psyche. W wierszu Co to jest szyszynka[48] podmiot liryczny kwestionuje przynależność do samej siebie, określając się raczej jako podmiot „nomadyczny”. Ciało jest obce, „cóż mnie właściwie łączy z moim ciałem?” Organizm jest tu opisany jako skomplikowana machina, której poszczególne elementy wykonują tajemniczą, niezrozumiałą pracę; szczególnie ważną rolę pełni w tym mechanizmie, a więc i w samym utworze, wspomniana już w tytule szyszynka – organ o nieznanym podmiotowi lirycznemu działaniu. Gruczoł ten pojawia się w wierszu nieprzypadkowo; szyszynka to bowiem część mózgu, która m.in. w pismach Kartezjusza stanowiła łącznik pomiędzy materialnym ciałem i niematerialną duszą[49]. Występujący z pozycji bytu niematerialnego podmiot nieznający funkcji szyszynki nie jest w stanie zrozumieć, co łączy go z ciałem; to podmiot „bezdomny”, który wyznaje: „nie ma mnie we mnie”.

Ciało podlega całkowitej eksterioryzacji w akcie skrajnego wyobcowania również w wierszu Randka[50], w którym podmiot liryczny – także stanowiący bezcielesne cogito - niejako wy-miotuje ciałem, by posłużyć się ponownie sformułowaniem Kristevej.

Drugim sposobem jest trenowanie / tresowanie ciała zobrazowane w szeregu utworów Świrszczyńskiej, a rezultatem tych praktyk ma być jego uplastycznienie i rozszerzenie jego granic.

To także kolejne ukazanie wspomnianego ontologiczno-epistemologicznego niepokoju, choć tym razem jest tutaj więcej nadziei, niż w przypadku Mówię do siebie: ty ścierwo :

Mądrze tresowane

możesz stać się dla mnie

bramą,

przez którą wyjdę z siebie,

i bramą,

przez którą wejdę w siebie.[51]

Pojawia się tutaj ufność w możliwość odmiany funkcji ciała i cielesno-intelektualnej relacji, tak nihilistycznie odrzucona w przypadku wcześniej przywoływanych utworów. Warunkiem tej przemiany jej jednak konieczność metamorfozy ciała – jego wytrenowania lub nawet wytresowania. Pod wpływem tych przetworzeń ciało może stać się bramą otwierającą świat nowego, pełnego poznania.

Trening ciała ukazywany jest w różnych wariantach. Może być to praktyka medytacyjna, jak w utworze Głodzę swój brzuch w celach wyższych[52], w którym podmiot liryczny poprzez niejedzenie „zmusza swój brzuch do uduchowienia”[53], lub tresowanie, z którego czerpie się pewną przyjemność – niczym w tekście Dżyngis-Chan w łazience[54], gdzie pojawia się fragment „Być Dżyngis-Chanem dla swojej skóry / to już coś”[55], czy też, finalnie, „makabryczna” potrzeba swoistego... autokanibalizmu:

Gdybym zjadła swoje nogi?

Gdybym wsadziła głowę

do brzucha?

Gdybym zjadła od środka

brzuch? (...)[56]

Wiersz makabryczny, z którego ten cytat pochodzi, jest tekstem opisującym próbę dekonstrukcji ciała w celu jego racjonalnego i utylitarnego uporządkowania; podmiotem lirycznym kieruje żądza kondensacji i redukcji ciała: nielogicznie zbudowanego i w znacznym stopniu redundantnego. To kolejna z prób, jakiej poddawana jest cielesność w celu otwarcia „na to wszystko, co przeczuwam, że jest”. Podmiot liryczny wielu utworów Świrszczyńskiej wiedziony jest żądzą odnalezienia esencji bytu, jego ścisłego centrum, ukrytego w cielesnym nadmiarze; ograniczone i uwięzione cogito stara się „wyciągnąć z siebie pierwiastek” i tęskni do symbolizującej intelektualną pełnię „nieśmiertelnej[57] elegancji liczby”. Opór ciała jest jednak bardzo silny – choć „męczone, zwalczane i tropione”, nie poddaje się ono łatwo naciskom umysłu. Poszczególne komponenty ciała podlegają krytycznej ocenie cogito, które podejmuje decyzję o ich przydatności lub zbędności; byt staje się jednocześnie katem i ofiarą, sędzią we własnej, cielesnej sprawie. Można by sentencjonalnie powiedzieć, że w przypadku niektórych tekstów Świrszczyńskiej byt idzie do celu po własnym trupie.

 

Więcej niż jedna perspektywa cielesności?

[W poezji Świrszczyńskiej] Człowiek jawi się nie tylko jako istota podzielona na duszę i ciało, ale także jako kosmos niezależnych cząstek zdolnych do samodzielnego odczuwania złożonej dziwności istnienia.

Renata Stawowy [58]

 

Analizowane dotychczas utwory Anny Świrszczyńskiej wydają się ukazywać ją jako poetkę jednoznacznie i skrajnie antycielesną, afirmującą uczucie i rozum umiejscowione w świadomości. Potrzeba ucieczki od ciała została ukazana jako potrzeba nadrzędna, porządkująca poetycki dyskurs poetki, który w kontekście powyższych rozważań może zostać określony jako metafizyczny[59]. W istocie jednak zbadanie poezji Świrszczyńskiej pod kątem zagadnienia ciała i cielesności oraz późniejsze skonstruowanie przejrzystego schematu mogącego to zagadnienie objaśnić jest potencjalnie zadaniem wielokrotnie bardziej skomplikowanym. Odkryjemy to bardzo łatwo – wystarczy bowiem przejrzeć dowolną antologię tekstów twórczyni, by spotkać wiersze w radykalny sposób afirmujące somę, również w jej najbardziej nawet trywialnych emanacjach czy funkcjach takich jak chrapanie, ziewanie, grabienie siana , kopanie ziemniaków[60]...

Istnienie tych znaczących utworów podważa klarowność prezentowanej dotychczas, stosunkowo – jak by się mogło wydawać – przejrzystej i zrozumiałej poetyki / polityki cielesności, co każe czytelnikowi zakwestionować istnienie dychotomicznego (w rozumieniu Grosz, a więc opartego na dominacji jednego komponentu) układu ciało-dusza. Zdaniem Renaty Stawowy, Świrszczyńska nigdy jednoznacznie nie dała prymatu ani ciału, ani duszy; oba elementy pozostają we wzajemnym, nierozwiązywalnym konflikcie, równocześnie się w jakiś sposób uzupełniając[61]. Na ten problem zwraca również uwagę Beata Przymuszała: „Trzeba podkreślić, że metafizyka ciała w tej twórczości nie sprowadza się do tak przeciwstawnych ujęć jak spirytualizm czy materializm”[62]. Przyjęcie wyrażonego przez badaczki przekonania o nieoczywistości relacji ciało – dusza implikuje konieczność zajęcia się drugą i trzecią grupą tekstów Świrszczyńskiej.

Grupa druga to utwory[63], przy których analizie i interpretacji warto wykorzystać wspomniany już sławny koncept Michela Foucaulta sformułowany w Nadzorować i karać : „Dusza- [to] więzienie ciała”. Zmiana w postrzeganiu relacji cielesno-duchowej jest radykalna: teraz to ciało może stać się bramą do udoskonalenia i wzbogacenia bytu, a wycieńczająca i wymagająca „wyrzucenia myślenia z głowy”[64] praca fizyczna zbliża człowieka do Absolutu. Głęboka cielesna introspekcja staje się metodą walki z cierpieniem i poczuciem niedoskonałości, wnętrzności mogą być zaś fascynujące i zachwycające, „migoczące pod skórą”, „świecące jak bursztyn”[65]. Do opisu wierszy składających się na tę grupę przydatne będzie uprzednie dokonanie analizy miejsca, jakie zajmuje ciało w refleksji humanistycznej XX wieku wobec „rozsypanej konstrukcji wewnętrznej psyche, zgwałconych: woli i rozumu”[66], wobec „zdewaluowanej metaforyki duchowych przeżyć”[67]. Ciało może więc stanowić azyl, może być „jedyną żywą prawdą egzystencji ludzkiej”[68].

Grupę trzecią mogłyby utworzyć teksty, w których następuje próba transgresji od zdefiniowanego bytu jako takiego. Ważną rolę pełni tutaj poetyka, którą można by roboczo określić mianem poetyki nadmiaru; w jej ramach zakłada się, że jeden binarnie skonstruowany byt nie jest w stanie pomieścić pełni emocji, natchnień i ekstaz targających „podmiotem”[69]; w związku z tym jest on w ciągłym ruchu i ulega transformacjom – pączkuje, rozlewa się, eksploduje[70]. Poetyka nadmiaru jest zatem także „poetyką ekspansyjnego »podmiotu« niestabilnego". Wierszem esencjonalnym dla tej grupy jest utwór Przestrzeń[71], stanowiący de facto apel o niedefiniowanie i niezawłaszczanie ciała na drodze kulturowo-społecznych ingerencji i przetworzeń.

Nie można stwierdzić, iż głos Anny Świrszczyńskiej w kwestii tak zwanego dylematu psychofizycznego jest jednoznaczny. W tym zakresie poezja twórczyni to raczej skomplikowany i w nieoczywisty sposób skonstruowany monolog, będący w istocie „rozmową z własnym ciałem”, rozmową będącą to kłótnią[72], to miłosnym dialogiem[73]. Do tej rozmowy odnieść można fragment jednego z utworów Świrszczyńskiej:

Jęcząc z nienawiści

wyciągamy z albumu ślubną fotografię.

I całe noce aż do białego świtu

płacząc, kochając się,

pocąc się śmiertelnym potem

mówimy do siebie,

mówimy do siebie,

mówimy do siebie[74].

 

Bibliografia

Literatura podmiotu:

  • Świrszczyńska A., Poezja, Warszawa 1997, zebrał i wstępem poprzedził Cz. Miłosz.

Literatura przedmiotu:

  • Bator J., Posłowie. Ciała anamorficzne. Kilka uwag filozoficznych., w: Ucieleśnienia. Ciało w zwierciadle współczesnej humanistyki. Myśl- praktyka- reprezentacja, red. A. Wieczorkiewicz, J. Bator, Warszawa 2007, s. 292.
  • Borkowska G., Metafora drożdży. Co to jest literatura / poezja kobieca?, w: Ciało i tekst. Feminizm w literaturoznawstwie – antologia szkiców, red. A. Nasiłowska, Warszawa 2001, s. 65-71.
  • Filipowicz A., Sztuka mięsa. Somatyczne oblicza poezji, Gdańsk 2013.
  • Foucault M., Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, tłum. T. Komendant, Warszawa 1998.
  • Grosz E., Przeobrażanie ciał w: idem, Volatile bodies. Toward corporeal feminism. tłum. M. Michalski, publikacja internetowa, http: / / www.ekologiasztuka.pl / pdf / f0071grosz.pdf, (dostęp: 21.06.2014).
  • Gurczańska- Sady K., Problem ciała i przyszłość ludzkości, czyli na co komu dwudziestowieczna filozofia?, "Analiza i Egzystencja" 2011, nr 15, s. 120-137.
  • Heydel M. , A. Świrszczyńska. Szczęśliwa jak psi ogon. http: / / ksiazki.onet.pl / anna-swirszczynska-szczesliwa-jak-psi-ogon / ggvv4, 14.10.2013 (dostęp: 21.06.2014)
  • Jaxa-Rożen H., Jednoosobowe rewolucje (Anna Świrszczyńska "Jestem Baba" ; Jadwiga Żylińska "Kapłanki, amazonki i czarownice") w: Pisarstwo kobiet pomiędzy dwoma dwudziestoleciami, red. I. Iwasiów, A. Galant , Kraków 2011, s. 239-255.
  • Kraskowska E., Recenzja: Renata Ingbrant, From „Her” Point of View. Woman’s AntiWorld in the Poetry of Anna Świrszczyńska. Stockholm 2007, "Pamiętnik Literacki" 2008, nr 4, s. 251-256.
  • Kristeva J., Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tłum. M. Falski, Warszawa 2007.
  • Legeżyńska A., Od kochanki do psalmistki... sylwetki, tematy i konwencje liryki kobiecej, Poznań 2009.
  • Mitrowski G., Kartezjańska teoria ciała, w: Terytorium i peryferia cielesności. Ciało w dyskursie filozoficznym, red. A. Kiepas, E. Struzik, Katowice 2010, s. 90-95.
  • Pieńkosz K., Anna Świrszczyńska, 7 II 1909- 30 IX 1984, "Literatura" 1985, nr 1, s. 20-21.
  • Przymuszała B., Szukanie dotyku. Problematyka ciała w polskiej poezji współczesnej, Kraków 2006.
  • Skrendo A., Metafizyka duszy i ironia ciała- Anna Świrszczyńska, w: idem, Poezja modernizmu. Interpretacje, Kraków 2005, s. 280-297.
  • Stawowy R., Gdzie jestem ja sama- o poezji Anny Świrszczyńskiej, Kraków 2004.
  • Świerkosz M., Feminizm korporalny w badaniach literackich. Próba wyjścia poza metaforykę cielesności, "Teksty drugie" 2008, nr 1-2, s. 75-95.
  • Wieczorek K., Granice cielesności, w: Terytorium i peryferia cielesności. Ciało w dyskursie filozoficznym, red. A. Kiepas, E. Struzik, Katowice 2010, s. 21-40.

 

Abstrakt

Artykuł stanowi analizę wybranych utworów Anny Świrszczyńskiej pod kątem motywów transgresyjnych powiązanych z cielesnością, oraz – szerzej – z dychotomią ciało / dusza i jej różnorodnymi implikacjami. Podstawowym celem artykułu jest naszkicowanie wstępu do kompleksowej analizy poetyk / polityk cielesności w wierszach Świrszczyńskiej, przy szczególnym wzięciu pod uwagę niejednorodności podejść artystyczno-filozoficznych do tej tematyki w dziele poetki.

 

Abstract

The article is an analysis of themes of transgressive physicality in selected poems of Anna Świrszczyńska and – more broadly – of various body / soul dichotomy implications in the poet's ouevre. The main purpose of paper is to outline the basic features of more complex description of somatic poetics / policies presented in Świrszczyńska's poems, with particular attention given to heterogeneity of artistic and philosophical approaches towards this subject in Anna Świrszczyńska's works. 

 


 

[1] Platon, Fedon, tłum. W. Witwicki, Warszawa 1958, s. 82c.

[2] J. Pollakówna, Rozmowa z ciałem, w: idem, Skąpa jasność, Warszawa 1999, s. 10.

[3] Cz. Miłosz, Przedmowa, w: A. Świrszczyńska, Poezja, Warszawa 1997, s. 16. Następne odniesienia do tego wydania będę oznaczał literą P i numerem strony, do której się odnoszę.

[4] Zdaniem R. Ingbrant „studia literackie od dawna zaniedbywały dorobek Świrszczyńskiej i nadal nie przyciąga on znaczącej uwagi badaczy”; E. Kraskowska twierdzi zaś, że „nie jest to opinia do końca uzasadniona” i wspomina o pracach na temat poetki pojawiających się w publikacjach zbiorowych czy periodykach literaturoznawczych. Obie wypowiedzi cytuję za: E. Kraskowska, Recenzja: Renata Ingbrant, From „Her” Point of View. Woman’s AntiWorld in the Poetry of Anna Świrszczyńska. Stockholm 2007, „Pamiętnik Literacki” 2008, nr 4, s. 251-256.

[5] W szczególności należy wspomnieć o monografiach: Renaty Stawowy Gdzie jestem ja sama- o poezji Anny Świrszczyńskiej (Kraków 2004) oraz Renaty Ingbrant From "Her" Point of View. Woman's AntiWorld in the Poetry of Anna Świrszczyńska (Stockholm 2007), a także o artykułach: Grażyny Borkowskiej Metafora drożdży. Co to jest literatura/poezja kobieca? ( w: Ciało i tekst. Feminizm w literaturoznawstwie – antologia szkiców, red. A. Nasiłowska, Warszawa 2001, s. 65-71) , Hanny Jaxy-Rożen Jednoosobowe rewolucje (Anna Świrszczyńska Jestem Baba ; Jadwiga Żylińska Kapłanki, amazonki i czarownice) (w: Pisarstwo kobiet pomiędzy dwoma dwudziestoleciami, red. I.Iwasiów, A. Galant , Kraków 2011, s. 239-255. ) oraz Agnieszki Gajewskiej Prywatne/publiczne/pacyfistyczne w poezji Anny Świrszczyńskiej (ibidem, s.203-219).

[6] Wyjątkiem są: tekst Anny Legeżyńskiej Somaświadomość, w: idem, Od kochanki do psalmistki. Sylwetki, tematy i konwencje literatury kobiecej, Poznań 2009, s. 222-236 oraz rozdziały Między ciałem a sensem- metafizyka w poezji Anny Świrszczyńskiej i Świrszczyńska- Sacrum bez sanctum? O obejmowaniu w książce Beaty Przymuszały Szukanie dotyku. Problematyka ciała w polskiej poezji współczesnej (Kraków 2006 ).

[7] P 10. Interesująco o miłoszowskich poglądach na twórczość Świrszczyńskiej pisze Magda Heydel – M. Heydel, A. Świrszczyńska. Szczęśliwa jak psi ogon. http://ksiazki.onet.pl/anna-swirszczynska-szczesliwa-jak-psi-ogon/ggvv4 , 14.10.2013 (dostęp: 21.06.2014)

[8] Tj. od tomu Wiatr (1970) do pośmiertnego tomu Cierpienie i radość (1985); w analizie pomijam oddzielny i specyficzny tom Budowałam barykadę (1974). Ważny feministyczny tekst o tym zbiorze napisała Agnieszka Gajewska- por. idem, op. cit.

[9] Szerzej i kontekstowo wyjaśniam ten (zapożyczony od Julii Kristevej) termin w dalszej części tekstu. Warto zauważyć, że kategoria abjektu została zastosowana w interpretacji tekstów Świrszczyńskiej z tomów Budowałam barykadę i Jestem baba przez Renatę Ingbrant i pełni w jej analizach kluczową rolę - zob. E.Kraskowska, op.cit., s. 255.

[10] Boli mnie myślenie z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 316.

[11] To twierdzenie podstawowe dla klasycznych koncepcji dualistycznych, przede wszystkim zaś : platońskiej i kartezjańskiej.

[12] M. Foucault, Nadzorować i karać. Narodziny więzienia, tłum. T. Komendant. Warszawa 1998, s.31. Tę ideę egzemplifikuje znakomicie wspomniany wiersz Boli mnie myślenie.

[13] Por. M. Świerkosz, Feminizm korporalny w badaniach literackich, "Teksty drugie" 2008, nr 1-2, s.75-95. Do refleksji nad utworami Świrszczyńskiej z perspektywy korporalnej zachęca Anna Legeżyńska. Zob. A.Legeżyńska, op.cit., s. 223.

[14] J. Bator, Posłowie. Ciała anamorficzne. Kilka uwag filozoficznych., w: Ucieleśnienia. Ciało w zwierciadle współczesnej humanistyki. Myśl- praktyka- reprezentacja, red. A. Wieczorkiewicz, J. Bator, Warszawa 2007, s. 292.

[15] E. Grosz, Przeobrażanie ciał , w: idem, Volatile bodies. Toward corporeal feminism. tłum. M. Michalski, publikacja internetowa, http://www.ekologiasztuka.pl/pdf/f0071grosz.pdf, s.1-2 (dostęp:21.06.2014).

[16] W taki sposób ufundowana jest chociażby opozycja między mężczyzną i kobietą w Drugiej płci Simone de Beauvoir, gdzie mamy do czynienia z dychotomią "pozytywna cecha męska -brak tej cechy(nie zaś uzupełniająca pozytywna cecha kobieca)"; kobieta to negatyw mężczyzny, jego bezwartościowy rewers.

[17] E. Grosz, op. cit., s. 2.

[18] J. Bator, op. cit, s. 292.

[19] J. Kristeva, Potęga obrzydzenia. Esej o wstręcie, tłum. M. Falski, Kraków 2007, s. 30.

[20] Zrastają się z tomu Jestem Baba, P 245, podkreślenia moje- A.Z.

[21] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 317.

[22] To porównanie pojawia się również w wierszu Gramofon grozy z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 318.

[23] K. Pieńkosz, Anna Świrszczyńska, 7 II 1909- 30 IX 1984, „Literatura” 1985, nr 1, s. 20-21.

[24] E. Grosz, op. cit., s. 4.

[25] zob. wiersz Grube jelito z tomu Jestem baba, P 222.

[26] Z tomu Cierpienie i radość, P 376.

[27] Skrajnie inną, bo wręcz antymetafizyczną interpretację tego wiersza proponuje Andrzej Skrendo. Zob. idem, Poezja modernizmu. Interpretacje, Kraków 2005, s. 280-297.

[28] W interpretacji Skrendy tępota jest w wierszach Świrszczyńskich cnotą, cenną wartością, do której dochodzi się z trudem. Por. Ibidem, s. 286.

[29] Z tomu Jestem baba, P 247.

[30] Lub precyzyjniej: ciała jako obcej inskrypcji, zainstalowanej jako powłoka ciążąca na czystej świadomości.

[31] R. Braidotti, Podmiot w feminizmie, tłum. A. Borowska, „Kwartalnik Pedagogiczny” 1995, nr 1-2, s. 17.

[32] Używam tutaj pojęcia "władza" w takim znaczeniu, jakie miało ono w pismach Foucaulta.

[33] Foucault pisze: „Ciało zanurzone jest bezpośrednio w sferze polityki, stosunki władzy wpływają na nie wprost: blokują je, naznaczają i urabiają”. Por. idem, op. cit., s. 32.

[34] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 338.

[35] Z tomu Jestem baba, P 212.

[36] Ja muszę sama urodzić na nowo siebie - to słowa Świrszczyńskiej z utworu Nie zgadzam się, z tomu Cierpienie i radość, P 366.

[37] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 314.

[38] Por. 1 Kor 6:19,20 oraz E.Grosz, op. cit., s. 9.

[39] Stosuję przekonujące tłumaczenie terminu abject zaproponowane przez Macieja Falskiego – „to co wstrętne jest także tym, co wyrzucone, wy-miotem”. Por. J. Kristeva, op. cit., s.7 (przypis).

[40] Ibidem.

[41] Ibidem, s. 11.

[42] Por. np. Ibidem, s. 70.

[43] Ibidem , s. 9.

[44] Z tomu Jestem baba , P 196.

[45] Śmiech pełni w utworach Świrszczyńskiej kilka bardzo ważnych ról. Ma przede wszystkim wspomnianą funkcję ochronną, bywa także instrumentem subwersji wobec kultury patriarchalnej. Motyw ten domaga się jednak oddzielnego opracowania, także w kontekście bachtinowskiej teorii śmiechu karnawałowego. Więcej o komizmie w poezji Świrszczyńskiej- T. Mizerkiewicz, "Można się śmiać, umierając". Śmiech i komizm w poezji Anny Świrszczyńskiej, w: idem, Nić śmiesznego. Studia o komizmie w literaturze polskiej XX i XXI wieku, Poznań 2007.

[46] Z tomu Wiatr, P 146.

[47] Posypywanie ropiejącej rany popiołem w celu likwidacji nieprzyjemnego zapachu to praktyka przedstawiana m.in. już na egipskich papirusach datowanych ok. roku 1500 p.n.e. Zob. K. Michalak, M. Bartczak, A. Dąbrowski, Otrzymywanie mezoporowatych materiałów węglowych i ich zastosowanie w adsorpcji i katalizie, w: Adsorbenty i katalizatory. Wybrane technologie a środowisko, red. J. Ryczkowski, Rzeszów 2012, s. 145.

[48] Z tomu Jestem baba, P 205.

[49] Kartezjusz, Namiętności duszy, w: Z. Kuderowicz, Filozofia nowożytnej Europy, Warszawa 1989, s. 183-184.

[50] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 327.

[51] Mówię do swego ciała z tomu Cierpienie i radość, P 382.

[52] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 317.

[53] Następuje więc próba zbliżenia ciała do ducha tak, aby zaczęło ono stanowić pożądaną „bramę”!

[54] Z tomu Szczęśliwa jak psi ogon, P 309.

[55] Według Renaty Stawowy tekst odnosi się nie tyle do tresowania ciała, co raczej stanowi afirmację codziennych, prozaicznych czynności powiązanych z ciałem, które, według Stawowy "pozwalają przez moment znaleźć się w środku tajemnicy istnienia". Por. R. Stawowy, op. cit., s. 181.

[56]Wiersz makabryczny z tegoż tomu, P 323.

[57] Nieśmiertelnej, a więc transcendentnej, wybijającej się poza cielesną immanencję.

[58] R. Stawowy, op. cit., s. 188.

[59] Co zresztą czyni w cytowanej już przedmowie Czesław Miłosz, zob. P 10.

[60] odpowiednio: Śpię i chrapię (P 306 ) ,W raju ziewania (P 309) (oba z tomu Szczęśliwa jak psi ogon), Grabię siano (P 380) i Kiedy kopię ziemniaki (P 381) (oba z tomu Cierpienie i radość).

[61] R. Stawowy, op. cit., s. 183

[62] B. Przymuszała, Szukanie dotyku. Problematyka ciała w polskiej poezji współczesnej, Kraków 2006, s. 167.

[63] Pośród nich m.in. Zostanę babką klozetową (P 315), Jestem tępa (P 322) (oba z tomu Szczęśliwa jak psi ogon) i Do tego, co najważniejsze (P 364) (z tomu Cierpienie i radość).

[64] Cytat z przywoływanego wiersza Boli mnie myślenie.

[65] Migocą wnętrzności z tomu Jestem baba, P 231.

[66] E. Balcerzan, Strategia pacjenta, w: idem, Poezja polska w latach 1939-1965, Część pierwsza: Strategie liryczne, Warszawa 1984, s. 196.

[67] A. Filipowicz, Sztuka mięsa. Somatyczne oblicza poezji, Gdańsk 2013, s.51.

[68] E. Balcerzan , op. cit., s. 194-195.

[69] Użyciem cudzysłowu zaznaczam tutaj wątpliwość powiązaną z niemożnością sklasyfikowania i opisania omawianej instancji w ramach tradycyjnie zdefiniowanego podmiotu.

[70] Temu zagadnieniu wiele miejsca poświęca Grażyna Borkowska w swoim klasycznym dla polskiego literaturoznawstwa feministycznego tekście Metafora drożdży – zob. G. Borkowska, op.cit.

[71] Z tomu Wiatr, P 167.

[72] Mówię do siebie: ty ścierwo.

[73] Kobieta rozmawia ze swoim udem z tomu Jestem baba, P 201.

[74] Rozstanie z tomu Jestem baba, P 208.