Proza Juliana Kawalca wobec „prześnionej rewolucji”

Proza Juliana Kawalca wobec „prześnionej rewolucji” (Ziemi przypisany, Tańczący jastrząb, Szara aureola)

 

Małgorzata Tarnowska 

(Uniwersytet Warszawski)

 

Można bowiem tkwić w nędzy z wyroku opatrzności, można, gdy

uzna się ją za prawo natury; ale nie można – gdy jest ona efektem

arbitralnego oszustwa, nagiej przemocy, czegoś ostatecznie przypadkowego[1].

 

 

Głośne hasło Andrzeja Ledera o „prześnionej rewolucji”, której podmiotem miało być w latach 1939–56 polskie społeczeństwo, wywołało swego czasu lawinę komentarzy, w tym także polemicznych. Merytoryczne zarzuty formułowane pod adresem warszawskiego filozofa dotyczyły najczęściej – mówiąc w uproszczeniu – nieuprawnionego zastosowania historycznej kategorii mieszczaństwa i klasy średniej do opisu polskiej wspólnoty oraz stereotypizacji polskiego chłopa[2]. Zaproponowana przez Ledera psychoterapia polskiej podświadomości opierała się bowiem, jak wiadomo, na zasadniczej tezie: unicestwienie polskich Żydów rękami nazistów i eliminacja ziemiaństwa w czasach stalinowskich urzeczywistniły skryte fantazje mas polskiego społeczeństwa, a w planie struktury społecznej pozostawiły w jego tkance wyrwę, w której po wojnie zadomowiła się nowo wykształcona z chłopstwa klasa średnia. Pamięć tej klasy o Zagładzie oraz zniknięciu dworu – symbolicznego zwornika polskiej sfery symbolicznej – przetrwała, zdaniem autora, wyparta w głębokich pokładach zbiorowej nieświadomości, przy czym wyparcie to wynikało nie tyle z poczucia winy czy odpowiedzialności za tych, którzy zostali wymordowani, wygnani lub zmuszeni do opuszczenia kraju, co z chęci ukrycia wstydliwego faktu, że brutalna polityka rasowa i klasowa okupantów była dla polskiego społeczeństwa źródłem nie tylko wymiernych korzyści, ale i transpasywnie przeżywanej rozkoszy.

Żarliwe dyskusje toczone wokół wniosków Andrzeja Ledera płynących z analizy „prześnionej rewolucji” nie podważają jednak zasadniczej tezy o niewydarzonym, do pewnego stopnia, charakterze procesów dziejowych, które złożyły się na wielowątkowe tło doświadczenia lat 1939–45 i pierwszych lat powojennych, coraz częściej postrzeganych przez badaczy i badaczki jako czas kształtowania się zrębów współczesnej polskiej tożsamości. Najczęściej na marginesie ich rozważań sytuuje się szczególny wątek owej niewydarzonej historii lat tuż powojennych, jakim jest wymieniana przez Ledera, jako jeden z wymiarów rewolucji, zagłada ziemiaństwa i emancypacja społeczna chłopstwa. Te przebiegające równolegle, fundamentalne dla formowania się powojennego społeczeństwa procesy, będące udziałem przeważającej jego części, a zaraz po wojnie wchłonięte przez mit założycielski reformy rolnej jako ideologicznego fundamentu Polski Ludowej, pozostały przez lata, zarówno na poziomie jednostkowym, jak i dyskusji w obrębie wspólnoty, nigdy niewyrażoną traumą wydziedziczenia z utrwalanych przez stulecia norm organizujących reguły współżycia obu społeczności[3].

Podobnie jak zniknięcie żydowskich sąsiadów, także tę rewolucyjną zmianę postrzega Leder jako doświadczenie przeżyte w wymiarze snu i nieświadomości, a co za tym idzie jako przeżyte przez społeczeństwo pod zniekształconą postacią sennego koszmaru, zdarzenia nieuporządkowanego i niezrozumiałego, przychodzącego z zewnątrz wspólnoty i przez to niepoddającego się racjonalnej interpretacji w ramach wypracowanego przez tę wspólnotę porządku symbolicznego. Jak każdy koszmar, pisze Leder, tak i wspomnienie tego wydarzenia wtórnie wydobywa się na powierzchnię zbiorowej świadomości pod postacią rozmaitych fantazmatów, które ujawniają fundamentalną traumę niespodziewanego i naznaczonego przemocą, a zarazem niezbędnego i od dawna pożądanego przewartościowania struktury społecznej.

Można w tym miejscu zauważyć, że badacz diagnozuje w swoim „ćwiczeniu” proces, który w podobnych kategoriach od co najmniej lat sześćdziesiątych XX w. postrzegała i próbowała opisywać polska proza. Po kilkunastu latach hegemonii oficjalnego panegirycznego dyskursu na temat wydarzeń lat 1944–48 w literaturze, na początku lat sześćdziesiątych debiutujący pisarze[4] zyskali możliwość podjęcia pierwszych prób oddolnego wypowiedzenia doświadczenia masowej emancypacji chłopstwa po wojnie. Mimo częściowego otwarcia na wielogłos wątek reformy rolnej zajmował nawet w literaturze nurtu chłopskiego, a także późniejszej, pozycję marginalną. Znaczące wyjątki od tej reguły to nieliczne powieści, w których okres 1944–48 się pojawia, co istotne jednak, zawsze w poetyce sennego koszmaru, widmowego, mitycznego labiryntu czy groteskowego zetknięcia z niesamowitym. Wystarczy wspomnieć oniryczne błądzenie po opustoszałym dworze bohatera Pałacu Wiesława Myśliwskiego[5], groteskowe oblicza reliktów kultury szlacheckiej w prozie Witolda Gombrowicza, czy – na gruncie prozy najnowszej – niesamowite nawiedzanie dworu przez bohatera opowiadania Macieja Płazy Pensylwania, nawiązujące konstrukcyjnie i do opowiadania Matka Ernesta Brylla, i do dramatu Klucznik Myśliwskiego. Dwór w prozie tych autorów już od zarania jest widmem, snem lub groteską, a nie fizyczną przestrzenią oglądaną okiem socjologa czy antropologa, w której granicach mogłaby się dokonać bezpośrednia konfrontacja z przeszłością. Oniryczna osnowa przywołanych utworów bezwiednie tworzy wręcz laboratoryjne warunki dla przyjrzenia się w działaniu tezie Ledera o braku odpowiedniego języka do mówienia o doświadczeniu symbolicznej, a tym bardziej realnej zagłady polskiego ziemiaństwa, a co za tym idzie – niemożności jego analizy czy interpretacji w ramach istniejących języków mówienia o przeszłości za pomocą prostych kategorii politycznej emancypacji chłopstwa, bez uciekania się do schematów fantazmatycznych lub zniekształcającej stylizacji literackiej.

Do nielicznego grona prozaików, którzy podjęli szerszą dyskusję z obowiązującym mitem reformy rolnej, należy Julian Kawalec, pisarz urodzony w 1916 r. i – jak wielu innych pisarzy nurtu chłopskiego – wywodzący się z obszaru Sandomierszczyzny. Jego niesłusznie zapomnianą twórczość określano swego czasu mianem moralitetu, przypowieści, chłopskiej powieści detektywistycznej, ale i „miazgi obsesyjnej pamięci o krzywdzie chłopskiej”[6]. Proza autora Tańczącego jastrzębia została bowiem oparta na wydarzeniach 1945 roku, a znaczenie historyczno-społecznego podglebia dla jego twórczości porównywano do roli wojny secesyjnej w prozie Williama Faulknera, co nie wydaje się przesadą, zważywszy że dla chłopskich bohaterów powieści Kawalca, a także dla struktury narracyjnej jego prozy, przeszłość (zwłaszcza rok 1945 i przeprowadzona wówczas reforma rolna) wydaje się nieustannie rozsadzającym teraźniejszość klinem, zaś wielowiekowy ucisk ze strony panów doświadczeniem nieusuwalnie rzucającym widmowy cień na wolną (bo wyzwoloną spod ograniczeń dotychczasowego, tj. ufundowanego na dominacji dworu status quo), dorosłą egzystencję pierwszego pokolenia chłopskich dzieci. Kwestia rewolucji i jej „prześnienia” pojawia się przy bliższej analizie centralnego tematu, wokół którego nieustannie krąży pisarz, próbując odpowiedzieć na pytania, co naprawdę wydarzyło się w latach 1944–1948 na wsi i jak wydarzenia te wpłynęły na tożsamość świadków tych przemian i pierwszego pokolenia ich potomków.

 

Śledztwo w sprawie początku historii

Temat reformy rolnej jest jednym z głównych wątków zwłaszcza dojrzałej twórczości prozatorskiej Kawalca, której punkt zwrotny wyznacza rok 1962 i opublikowanie szeroko komentowanej przez krytykę powieści Ziemi przypisany[7]. Debiutancka powieść pisarza odróżnia się wyraźnie pod względem stylu i stopnia wnikliwości społecznej diagnozy od wcześniejszych, wydawanych do końca lat 50. opowiadań o tematyce wojennej. Rozliczenie z reformą rolną zostaje tutaj ujęte w charakterystyczną dla późniejszej twórczości pisarza formę powieści sądowej. Jej ramą konstrukcyjną jest prowadzone i relacjonowane w pierwszej osobie przez prokuratora pochodzenia chłopskiego dochodzenie w sprawie dwóch morderstw popełnionych na przestrzeni trzydziestu lat przez nieznanego mu chłopa, Wojciecha Trepę. Podsądny jest oskarżony o morderstwo popełnione w latach 30. na sąsiedzie, który szantażował rodzinę Trepów, żądając ziemi w zamian za małżeństwo i uznanie nieślubnego dziecka jego siostry, Jadwigi, oraz o zabicie w latach 60. świadka tamtego zdarzenia. Stawką dochodzenia jest zatem zważenie winy oskarżonego i warunkujących ją okoliczności, przy czym dramaturgię wpisaną w to zadanie dodatkowo potęguje świadomość, że sprawiedliwość będzie należało wymierzyć miarą radykalnie odmienionego świata, w którym mechanizmy, jakie przed laty przywiodły oskarżonego do zbrodni, od dawna utraciły społeczną legitymizację.

Prowadzący śledztwo prokurator Andrzej Tabor, powodowany niezrozumiałym dla siebie poczuciem bliskości z obcym oskarżonym mężczyzną i pragnący zrozumieć przyczyny dokonania przez niego zbrodni, zestawia metodą wielokrotnej ekspozycji jego biografię z własną, zdefiniowaną przez udany społeczny awans. Prowadzone równolegle z oficjalnym prywatne śledztwo niespodziewanie ujawnia przed prawnikiem uderzającą powtarzalność, a zarazem asymetrię obydwu losów. To ostatecznie prowadzi go do coraz wnikliwszej wiwisekcji przesunięć społecznych, które postawiły mężczyzn po przeciwnych stronach ławy sądowej, mimo że obaj „od pasienia kaczek i gęsi zaczynali życie” (Z, 26). Tym, co odróżnia od siebie losy Trepy i Tabora, jest doświadczenie momentu zwrotnego, jakim jest reforma rolna i związana z nią parcelacja dworskich gruntów. Choć Kawalec wpisuje je w porządek biografii oskarżonego, fabuła powieści wydaje się pretekstem do przedstawienia jego sugestywnego opisu o znaczeniu dalece przekraczającym jednostkowe losy chłopa-zabójcy:

Cisza wtedy była na polach i mgła, tak że ci, którzy robili pomiary, wynurzali się z mgły i co pewien czas w niej znikali; a inni, schowani za płotami, przylepieni, przywarci, do płotów nogami, brzuchami, piersiami, pałali żądzą posiadania tej ziemi, ale bali się jej dotknąć, choć to dla nich ci odważniejsi dzielili tyczkami i palikami tę dworską ziemię. Ale później mgła ustąpiła i ukazała się równina pól, i ci, którzy byli za płotami, nie wytrzymali i poddali się żądzy posiadania ziemi; zaczęły trzeszczeć płoty i poświstywać otwierane furtki i wrota i chłopi rzucili się na dworską ziemię, żeby ją brać (Z, 60).

Wysoce symboliczny, stylizowany na język biblijny epizod podziału dworskiej ziemi przez chłopów ukazuje pierwszy, oddolny akt rewolucji plebejskiej. Dokonuje się on pod nieobecność panów i reprezentantów aparatu państwowego. Usuwając z pola widzenia owe dwie organizujące przedwojenny habitus, a wówczas podlegające dramatycznym przeobrażeniom struktury pionowe, Kawalec czyni przedmiotem swojego zainteresowania jednostkową świadomość, rozkład więzi wewnątrz samej wspólnoty chłopskiej. Podział ziemi nie jest tutaj pretekstem do ukształtowania nowej, opartej na sprawiedliwym podziale wspólnoty, lecz brutalnym aktem zerwania dawnych stosunków i sprowadzenia kondycji aktorów rewolucyjnej sceny do niewolniczego poddaństwa biologicznemu instynktowi przetrwania. Źródłem owego instynktu jest zarówno wielowiekowe poddaństwo jak i narastający od pokoleń głód ziemi. Obie formy zniewolenia – symboliczne i biologiczne – kształtują dramatyczne losy rodziny Trepów.

Według kodyfikatora literatury nurtu chłopskiego, krytyka Henryka Berezy, „gdy w roku 1945 społeczna sytuacja chłopstwa uległa radykalnej zmianie, konieczność historyczna odsłoniła istotną właściwość wszelkiej historyczności, czyli swoją «przejściowość», a więc względność”[8]. Diagnozę tę należałoby uogólnić do stwierdzenia, że rok 1945 i reforma uwidoczniły samą historyczność (przypomnijmy, że Wojciech Trepa podczas wojny „właściwie nic nie robił” [Z, 58]). W powieści Kawalca dziejowość od razu zjawia się jako ambiwalentna siła przynosząca z jednej strony wolność, z drugiej – nakładająca na wyodrębnioną podmiotowość chłopską moralną odpowiedzialność za czyny popełnione w czasie poprzedzającym nadejście historii. W Ziemi przypisanym zjawienie się historii dokonuje się we mgle, pod nieobecność dawnych państwa oraz bez udziału reprezentantów władzy. Kawalec przedstawia rozdział ziemi przez chłopów jako intymny akt emancypacji polegający w równej mierze na przezwyciężeniu własnego wstydu, co na emancypacji spod władzy zinternalizowanego pańskiego spojrzenia. W powieści współistnieją dwa porządki – poziom historycznej ciągłości oraz poziom symbolicznych działań i gestów wynikających ze strukturalnych błędów systemu poddaństwa. Do opisu rzeczywistości społecznej, która determinuje los chłopów, Kawalec używa metafory wrony porywającej kaczę pod nieuwagę pasterza. Dozór nad kaczętami jest pierwszym odpowiedzialnym zadaniem wyznaczanym gospodarskim dzieciom, a zarazem rytuałem, w ramach którego dorastający chłopi internalizują konstytutywny dla dalszej egzystencji wymóg godzenia się na niezawinioną winę, który już jednak z perspektywy poreformowej, gdy historia odsłoniła już względność swoich mechanizmów, może ulec zakwestionowaniu:

Oskarżasz mnie o to, że się zapatrzyłem na gałąź wierzby czy tylko na jeden wierzbowy marny liść, który mi się spodobał, i w czasie zapatrzenia się mojego w liść wrona porwała mi małą kaczkę; dlaczego mnie oskarżasz, a nie oskarżasz wrony?... (Z, 85).

Zapatrzenie się w liść stanowi w tym porządku akt transgresji polegającej na wydobyciu się z narzuconej roli, przekroczeniu sztywnych strukturalnych ram rzeczywistości. Próba ta okazuje się godną kary subwersją, która uruchamia lawinę tragicznych zdarzeń prowadzących do potępienia chłopa za nieuwagę, podczas gdy faktyczny sprawca oddala się niewidziany wraz ofiarą i z założenia pozostaje wykluczony jako podejrzany przy ustalaniu winy. Za metaforą pasterza i porwanego kaczęcia skrywa się zatem oskarżenie całego porządku symbolicznego organizującego przedwojenną rzeczywistość. Oskarżenie to dotyka zarazem utraty niewinności – chłopi są naznaczeni winą przez historię, która spętała ich z ziemią i kazała im się zabijać i znosić nieszczęście dla ziemi.

W swojej wczesnej powieści Kawalec nie przygląda się reformie w kategoriach katalizatora przemian społecznych. Interesuje go natomiast sytuacja wojennego zawieszenia przedwojennego porządku i norm oraz długie trwanie w podświadomości chłopskiej poczucia winy w warunkach „błysku” historii, jakim była rewolucja. Znaczenie reformy rolnej nie sprowadza się zatem do prostej poprawy warunków egzystencjalnych chłopstwa. Wręcz przeciwnie, Kawalec ukazuje w Ziemi przypisanym traumę dalekosiężnych skutków destabilizacji odwiecznego, opresyjnego porządku. Usankcjonowane moralnie w warunkach dawnego systemu morderstwo staje się po nadziale gruntów niczym nieuzasadnioną zbrodnią, która „bardziej ciąży Wojciechowi, właścicielowi siedmiu morgów ziemi, niż ciążyłaby Wojciechowi, właścicielowi niecałego morga, jaki by miał, gdyby się nic nie zmieniło” (Z, 70). Wraz z degeneracją instytucjonalnych i symbolicznych struktur organizujących rzeczywistość przedwojennej wsi desperacki czyn Wojciecha Trepy traci legitymizację. Emancypacja spod przedwojennego imperatywu „bałwochwalczej czci dla zagonów” (Z, 68), dla ziemi, „która daje okazję do umęczenia, do udręczenia, czyli do tego szczęścia nieświadomych” (Z, 68), staje się bowiem nie zwieńczeniem – choćby symbolicznym – wysiłków chłopskiej podmiotowości, lecz wynikiem spóźnionego i alienującego z własnej biografii prawnego edyktu.

Pogmatwane dzieje awansu społecznego chłopów, wkraczających po stuleciach milczenia na scenę historii, zostają w powieści przedstawione w formie zeznań naocznych świadków, chłopów, i pod postacią aktów sądowych, po które obsesyjnie sięga narrator powieści, i na których kanwie przepisuje od nowa swoją biografię, uzupełnioną o mroczny, nieuświadomiony dotąd wymiar przeszłości. Te dwie rywalizujące ze sobą formy reprezentacji niedawnej przeszłości – naznaczona traumą reformy rolnej indywidualna pamięć przechowywana przez chłopów oraz oficjalna wizja przeszłości konstruowana przez prawniczy dyskurs materiałów dowodowych – osłabiają przekonanie narratora co do możliwości oceny działania oskarżonego w kategoriach prostej opozycji winy i niewinności, a także przywodzą do retroaktywnego rozpoznania formacji chłopskiej i siebie samego – jej reprezentanta – jako podmiotów procesów historycznych.

Forma powieści prokuratorskiej urasta w Ziemi przypisanym do rangi narzędzia poznawania wypartej traumy przemocowego aktu założycielskiego powojennego awansu wiejskiej społeczności. Zadawniona sprawa sądowa winnego dwóch zabójstw starego chłopa uruchamia w powieści swoistą maszynę hermeneutyczną, przez której tryby autor przepuszcza wyparte korzenie tożsamości narratora, uznanego prokuratora pochodzenia chłopskiego. Głównym przedmiotem Ziemi przypisanego jest zatem wpływ reformy rolnej na biografie ostatniego pokolenia urodzonych jako „przypisani do ziemi” – tych, dla których reforma rolna była spóźnionym wyzwoleniem z odziedziczonego po przodkach poddaństwa. Pokolenie Trepów jest synekdochą pokoleń przodków upodlonych niesprawiedliwym porządkiem społecznym, a przez to pokoleniem straconym, naznaczonym nieusuwalnym piętnem przeszłości i złamanym niewczesnym odzyskaniem podmiotowości – rewolucją niemożliwą do doświadczenia i przez to „prześnioną”.

 

Renegocjacja negatywnych afektów

Obecna w Ziemi przypisanym tylko przez media zeznań i akt, wojna pojawia się w bezpośrednim doświadczeniu bohatera w Tańczącym jastrzębiu, opowieści o życiu Michała Topornego, chłopa, który zdobyte w czasach wojennych wykształcenie przekuł w czasach pokoju na stanowisko kierownicze w państwowym przedsiębiorstwieRamę kompozycyjną powieści tworzy jego wiejski pogrzeb, będący zarazem pretekstem do obszernej rekapitulacji podwójnej biografii – chłopa, który został inżynierem, i inżyniera, który był – ale nie chciał pozostać – chłopem. Mimo przesunięć akcentów i przyjęcia odmiennych założeń formalnych – forma „prokuratorska” powróci jeszcze w Szarej aureoli  powieść ponownie odwołuje się do wątku reformy lat 1944–48 na wsi, jako dramatycznego przełomu w biografiach chłopskich mieszkańców wsi. Zanim jednak urodzony u progu I wojny światowej Toporny weźmie czynny udział w podziale dworskich gruntów między chłopów, założy pierwszą, wiejską rodzinę, z którą przeżyje czas II wojny światowej „w uśpieniu”:

 (...) w tym błogosławionym czy może przeklętym stanie niewiedzy tego, co przyniosą lata następne, dopasowywali deski i budowali nową szopę; a tam gdzieś daleko toczyła się wojna, ginęły całe armie, lała się ludzka krew, czyli powstawały przyczyny, które sprawią, że te deski nie spełnią swego przeznaczenia jako ściany szopy (T, 98).

Pierwotny stan niewiedzy zastąpi dopiero oświecenie przyniesione przez emisariusza oświaty, który powróci na wieś wskutek wojny: nauczyciela z międzywojennego gimnazjum, uprawiającego agitację w formie „dziwnej, proroczej poezji” (T, 108). Prywatne lekcje głównego bohatera z profesorem noszą znamiona zdobywania tajemnej wiedzy i wydobywania się ze „snu”. Słowa nauczyciela podsuwają Topornemu wizje bohaterstwa, utopijnego dobrobytu oraz przemocowej zemsty na dawnych panach. W powieści nadejście rewolucji dokonuje się zatem wskutek rozbudzenia chłopskiej świadomości, ale skala i charakter tej rewolucji są wynikiem oddolnej interpretacji programu wypracowanego w kręgach inteligenckich. W takim ujęciu wizja totalnego dobrobytu, w którym „nawet ci z domu ubogich przy plebanii pokażą się na drodze w ładnych ubraniach i butach” (T, 109), sąsiaduje ze snutą przez bohatera sadystyczną fantazją o zemście na dziedzicu:

A wcześniej jeszcze można będzie otworzyć szeroką żelazną bramę i wejść do ogrodu dziedzica, i przylać dziedzicowi rzemieniem – tak, tego wysokiego pana z bródką zdzielić batem jak konia. (...) Czasem, gdy w nocy stał przy tej wierzbie, miał ochotę zbudzić całą wieś i powiedzieć chłopom i dziadom z domu ubogich, że niedługo można będzie zdzielić dziedzica rzemieniem przez plecy, a nawet złapać za kołnierz tego dziedzica, tego wysokiego, poważnego pana z bródką, który jeździł na pięknym wyścigowcu, i wypchnąć go za bramę, i powiedzieć: – Idź stąd, bo to już nie twoje (T, 109).

Kawalec opisuje zatem rodzenie się nastroju rewolucyjnego, któremu nie towarzyszy jeszcze strach przed przymusową kolektywizacją[9]. Podobnie jak w poprzedniej powieści, pisarz rejestruje pierwszy akt rewolucji rozgrywający się między chłopami a ziemią na poziomie świadomości jednostkowego reprezentanta wiejskiej społeczności. Tutaj jednak rozwija namysł nad skutkami reformy rolnej, wprowadzający w obraz tego wydarzenia ważne w późniejszej twórczości wątki przemocy. Zapowiedzią urzeczywistnienia fantazji jest zabicie przez chłopską delegację pańskiego psa biegającego wokół pałacu, co można interpretować jako uruchomienie Agambenowskiej maszyny antropologicznej, ustanawiającej granicę między tym, co ludzkie, a tym, co zwierzęce[10]. Warunkiem wstępnym dalszych wydarzeń jest zdefiniowanie granic człowieczeństwa – w tym przypadku z uwzględnieniem w jego obrębie podmiotowości chłopów. W następującej dalej scenie upokorzenia pozostałego w dworze dziedzica przez tę samą grupę, przemoc pełni funkcję katalizatora prawomocności nowego porządku:

Wystarczyło może wspomnienie tego suchego zapachu bambusowej cienkiej laseczki, którą dziedzic za swoich dobrych czasów uderzał z zadowolenia i z nudów o cholewę buta, a którą niekiedy podsuwał komuś pod nos i mówił – Powąchaj! – Ta trzcinka leżała teraz na małym krześle (...). Nagle spostrzegli, że się im nadarza dobra okazja do okrucieństwa – zrozumieli swoje prawo i zapragnęli skorzystać z niego (T, 121–122).

Widok trzcinki wyzwala w chłopach sadyzm, którego zapowiedzią są wywoływane przez nauczyciela wizje oraz zabicie psa należącego do dawnej pani. Cienka trzcinka, wcześniej pański fetysz, zostaje subwersywnie przechwycona, przy czym nie tracąc potencjału symbolicznego ustanawiania relacji władzy, staje się narzędziem emancypacji spod narzuconych dotąd norm. Odwrócenie ról oznacza też redystrybucję monopolu na afekty, w tym przede wszystkim na zimny, wykalkulowany gniew. Historycznie na terenie Europy „afekt ten stanowił miejsce uprzywilejowane, bo choć był grzechem, w wypadku dobrze urodzonych łatwo obracał się w cnotę”[11]. Gniew, zarezerwowany dotąd dla panów, w 1945 roku staje się pierwszą zdobyczą rewolucji, zarazem pociągając za sobą uprawomocnienie okrucieństwa. Wnikliwą dekonstrukcję tego gniewu i monopolu na symboliczną przemoc przeprowadził w swojej twórczości Gombrowicz, ale i Kawalec formułuje w powieści podobne rozpoznanie: „Ten drobny przedmiot, ta trzcinka zakończona skórzaną pętelką w dalszym ciągu prowadziła myśli i wyobraźnię tych ludzi, którzy weszli do pańskiego pałacu” (T, 123). Wyobraźnia, o której tutaj mowa, funkcjonuje w kontekście symbolicznego porządku, ulegającego w opisywanym momencie destrukcji. Trzcinka jest symbolem władzy perwersyjnie karmiącej się podległością chłopa. Najdotkliwszym dla chłopów wspomnieniem nie jest bicie trzcinką, lecz ponawiana zgoda na symbolicznie przemocowy gest odnawiający za każdym razem strukturę władzy. Ta warstwa symboliczna również domaga się odwrócenia na poziomie wyobraźni, dlatego jeden z chłopów odtwarza gest dziedzica, podsuwając mu pod nos trzcinkę i szepcząc: „Powąchaj!”.

Dopełnieniem aktu symbolicznego odtworzenia i odwrócenia stosunków władzy jest wyreżyserowany przez delegację męskich mieszkańców wsi akt hołdu złożonego przez dziedzica na klęczkach przed najbiedniejszym mieszkańcem wsi. Ten „bosy dziad, mieszkający w domu ubogich przy plebanii” (T, 124), zostaje specjalnie wprowadzony do pałacu przez parobków:

W tej ciszy, w tym milczeniu, które nastąpiło w pokoju dziedzica po wydaniu rozkazu uklęknięcia przed najbiedniejszym, wiele się działo, i chyba obie strony przygotowywały się do odegrania tych swoich zamienionych ról; bo na twarzach fornali i chłopów (...) pojawił się chytry uśmiech, wydała im się chyba śmieszna ta pańska duma nie mająca żadnego oparcia i ten dumny pan, który mógł być chwycony za kark i przyduszony do podłogi i któremu można było strzelić w łeb z tego wielkiego starego karabinu, przydźwiganego tu przez jednego z fornali (T, 125).

Ukorzenie się dziedzica przybiera zarazem wymiar symboliczny, w którym dochodzi do odwrócenia dotychczasowego scenariusza fantazmatu, każącego chłopom korzyć się przed panem w geście identyfikacji, by posłużyć się terminologią Ledera, z jego idealnym, wszechwładnym Ja. Zdekonstruowane idealne Ja dziedzica odnajduje się bowiem w tym schemacie w roli podporządkowanego, choć zamiana ról nie jest i nie może być dokładnym negatywem dawnego schematu: nie chodzi już o rozkosz czerpaną z realizacji skrytego czy wypartego fantazmatu, lecz performatywne usankcjonowanie odwróconej normy. Stawką staje się tutaj symboliczne ustanowienie nowej władzy przez odebranie jej dawnym nosicielom prawa do decydowania nie tylko o dawnych poddanych, ale i o własnym ciele. To właśnie materializacja fizyczności aktorów reformy stanowi przestrzeń redystrybucji afektów. Paradoksalnie więc w tej symbolicznej scenie Kawalec po gombrowiczowsku dokonuje perwersyjnego aktu: wprowadza w pole widzialności ciało chłopa, ale i ciało pana, oraz rozgrywa dialektyczne napięcie między nimi, ustanawiając chłopów niekwestionowanymi zwycięzcami: po ostatecznym dokonaniu się aktu upokorzenia chłopi zwracają się do pana z propozycją pomocy w dotarciu na stację kolejową, co można zinterpretować jako refleks dawnego porządku, ale i dowód na odzyskanie przez chłopów sprawczości – w tym wypadku do dysponowania elitarnym dobrem, jakim jest litość nad słabszym i systemowo upokorzonym. Choć bohaterowie Kawalca wydają się przy tym doskonale świadomi własnego udziału w obrzędzie odgrywania zamienionych ról, nie oznacza to bynajmniej, że nabywają świadomość własnej podmiotowej sprawczości. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że rytuał nie tyle odsłania tutaj realne podważenie status quo, co je przysłania i stabilizuje: wszystko odbywa się bowiem według fantazmatycznego scenariusza odtwarzanego à rebours. Jedynie Toporny, który odebrał od nauczyciela ideologiczne przygotowanie (a zatem dysponuje narzędziami umożliwiającymi pojęciowe opanowanie zmienionej rzeczywistości), jest w stanie zinterpretować obserwowane przez siebie wydarzenia, których jest świadkiem. Inni skazani są na szaleństwo lub śmierć, tak jak wspomniany najbiedniejszy wiejski starzec, którego jednostkowa podmiotowość w obliczu anihilacji jarzma dotychczasowych norm ulega dosłownemu unicestwieniu: „żre ziemię jak wieprz” i przeobraża się w „utarzane w ziemi stworzenie, prychające czarną mazią, idące chwiejnym krokiem” (T, 128), staje się wyplutym przez tryby maszyny wytwarzającej człowieczeństwo kozłem ofiarnym wspólnoty.

 

Ciała we śnie

O ile w Ziemi przypisanym odgórnie narzucona rewolucja zostaje ukazana jako dramatyczne zerwanie ciągłości zinstytucjonalizowanego systemu opresji, a w Tańczącym jastrzębiu jako miejsce renegocjacji afektów, o tyle trzecia z powieści, Szara aureola, przedstawia najwnikliwszą wiwisekcję przemocowego charakteru emancypacji chłopa spod władzy pana. Akcja powieści toczy się na kilku płaszczyznach czasowych: wzorem Ziemi przypisanego relacjonowane w pierwszej osobie prywatne dochodzenie głównego bohatera w sprawie zbrodni ojca stanowi ramę konstrukcyjną, w której granicach zdobywa się wiedzę o dramatycznej wojennej przeszłości. Bohater cofa się zatem do szczególnego momentu historii – końca wojny, o którym pisze w wydanym trzy lata wcześniej Pałacu Wiesław Myśliwski. Także i tutaj zostaje zainscenizowany moment rewolucyjnego zawieszenia norm porządkujących rzeczywistość społeczną w czasach pokoju: nie ma już bowiem ani „panów”, ani struktur państwowych – obu instancji ładu, które dawniej reprezentowały i mogły egzekwować stare prawo. 

Rytm powieści wyznacza powtarzana wielokrotnie naiwna fraza odnosząca się do przedwojennego porządku znanego z opowieści rodziców, zwłaszcza ojca: „co za dziwny był to świat”. Nie sposób rozumieć owej dziwności, której ambiwalencja kształtuje stosunek urodzonego po wojnie narratora do owej niedoświadczonej bezpośrednio przeszłości, bez skojarzeń z Freudowską koncepcją niesamowitego włącznie ze strachem i fascynacją, które prowadzą do jego powrotu. Źródłem owego poczucia dziwności, które nieustannie wytrąca narratora powieści z zadomowienia w teraźniejszości, jednocześnie go fascynując i przerażając, jest bowiem wpisany w zorganizowaną wokół pojęcia ziemi strukturę społeczną ogromny ładunek znoszących się wzajemnie afektów doświadczanych przez mieszkańców owego „dziwnego świata”. Z jego powodu „nie było żadnego opamiętania, zastanowienia i spokoju, przez to było wielkie roztrzęsienie, rozdarcie, nieprzespane noce” (S, 90). Ładunek ten sprawia, że powieść Kawalca można odczytywać wprost jako polemikę z konwencjonalnym ujęciem wsi jako idylli:

Z winy pól i dzięki polom, o których powiedziałoby się nieprawdę, gdyby się powiedziało, że są cudne, pachnące i spokojne, rozkołysane zbożem, przynoszące ukojenie, bo prawda o nich była taka, że one nigdy nie były spokojne i cudne, i nigdy nie przynosiły ukojenia, bo wciąż niby zaraza unosiły się nad nimi wściekłość i ból, przerażenie i ogromna, straszna miłość i ogromna, straszna nienawiść, i jedno wielkie szaleństwo; co za dziwny był świat (S, 90).

Rozwinięciem tej polemicznej tezy jest dalsza dekonstrukcja idealistycznej wizji reformy rolnej jako bezkrwawej rewolucji. W Szarej aureoli można wyróżnić dwie płaszczyzny przemocowego załamania imaginarium. Pierwsza z nich to odkrywana przez narratora za pośrednictwem akt sądowych przeszłość ojca i jego udział w parcelacji ziem dworskich. Zagłębienie w dawne losy ojca odkrywa przed bohaterem przerażający wojenny akt, w którym według oskarżycieli miał brać udział jego ojciec: gwałt na dworskiej córce dokonany przez dwóch dawnych poddanych, mężczyzn zajmujących się przez całe życie przerzucaniem gnoju, a zatem z gruntu naznaczonych wykluczającym i hańbiącym piętnem, które skazuje ich na beznadziejną wegetację u podstaw struktury społecznej. Poddani ci, „przesiąkli zapachem gnoju”, nazywani przez otoczenie „śmierdzielami”, znajdują bezbronną córkę właściciela dworu w płonących ruinach rodowej siedziby. Dziewczyna padła wcześniej ofiarą gwałtu ze strony żołnierza i nie mogąc wydostać się z pałacu, zostaje zdana na łaskę dawnych służących. To ten drugi gwałt interesuje narratora najbardziej – gwałt dokonany na okrutne, rzucone niespodziewanie hasło: „może chcecie skosztować pańskiego mięska?” (S, 100). Co znaczące, Kawalec świadomie nie wskazuje winnego owej dwuznacznej zachęty, w której wyraża się uznanie własnego prawa do przynależnej wcześniej klasie panów perwersyjnej, sadystycznej cielesnej przyjemności. Kwestia autorstwa zawołania pozostaje nierozstrzygnięta, co sprawia, że brutalny akt, zamiast zostać wpisany w ramy oceny moralnej, staje się artykulacją przemożnego zbiorowego afektu negatywnego. Jedyną jego linią ujścia jest przejęcie prawa do przemocy wobec sponiewieranej reprezentantki odchodzącego świata panów.

Zapowiedzią zbliżającego się rozkładu dawnej struktury są nawoływania towarzyszące wejściu młodych chłopców do piwnicy, w której ukrywa się dziewczyna. W czule wymawianym, należącym do podlegającego w tej chwili unieważnieniu porządku zwrocie „jaśnie panienko”, materializuje się struktura folwarcznego imaginarium. Starzy stajenni nie wchodzą do piwnicy w ciszy. Scenę spowijają odgłosy wojennej pożogi, bitwy i strzelaniny. Rozpoznanie panienki w tej scenerii wywołuje zmianę w zachowaniu starców: jeden z mężczyzn bowiem „włożył ręce do kieszeni i zaczął spacerować po piwnicy. (...) Tak elegancko, po pańsku” (S, 197). Następuje odwrócenie ról, bo

(...) niedawno dumna jaśnie panienka w eleganckim stroju amazonki, a cofając się w tył czasu, może w pięknej powłóczystej sukni, w komnacie, na perskim dywanie, a obok niej może jakiś elegancki, wypachniony jaśnie panicz, który prosi wytwornie – pozwoli pani, że złożę pocałunek na jej białej rączce; a teraz pałac wali się w gruzy, a naga jaśnie panienka tarza się z dwoma śmierdzielami w kałuży wina w piwnicy (S, 200).

Panienka dostaje się zatem w ręce najniższej kategorii ludzi we wsi, stajennych napiętnowanych zapachem gnoju i wypraszanych nawet z kościoła, którzy „dopiero wykąpawszy się w tym winie przestali śmierdzieć” (S, 206). Wyryty w ciele stygmat, rozpisany przez narratora na całą rodzinę stajennych przeszywający zapach gnoju rasowych dworskich koni, zmywa zatem dopiero symboliczna renegocjacja dawnej podległości w przestrzeni płonącego dworu. Zanurzeni w rozszalałej bitwie „zachowywali się tak, jakby na zewnątrz było cicho i bezpiecznie, (...) jakby nie było bitwy, jakby był spokój” (S, 218):

(...) Ci dwaj śmierdziele wykąpali się w starym, cennym winie i to wino zmyło z nich dokumentalnie smród, jakim byli przesiąknięci od dzieciństwa, a można powiedzieć – od pokoleń, i tacy uperfumowani niby wielcy panowie, trzymając pod rękę – z dwóch stron – nagą (...) jaśnie panienkę niby przedziwni drużbowie z przedziwną panną młodą wmaszerowali w ten dziwny rozszalały wojną świat, wmaszerowali z radością niby w środek wesołej zabawy  (S, 221).

Stajenni pogrążeni w rewolucyjnym śnie – pijani, półnadzy i zataczający się wśród świstu kul. Kawalec waży tutaj znaczenie wojennego rozsadzenia wiekowych, opresyjnych struktur symbolicznych i stawia znamienną diagnozę zdolności percepcyjnych podmiotów biorących udział w tym wydarzeniu historycznym: to doświadczenie snu. Bohaterowie tej sceny nie wiedzą, że są świadkami historii, bowiem ich taniec zagłuszają odgłosy bitwy, naruszając zaledwie nastrój zabawy. Nie wiedzą jeszcze, że to rozpoznanie stanie się dopiero udziałem pokolenia dzieci, którego reprezentantem jest narrator powieści.

Drugą płaszczyzną czasową, na której załamuje się imaginarium, jest akt brutalnego zabójstwa dokonanego na ojcu „w nocy z czternastego na piętnastego kwietnia 1945 roku” (S, 38) przez grupę egzekucyjną w ramach zemsty za podżeganie do zajmowania bezpańskiej ziemi i rzekomy gwałt na dworskiej córce. Zabójcy są tutaj wykonawcami fantomowego już w tym momencie dawnego prawa. Znaczące wydaje się zrównanie aktu fizycznego przejęcia dworskiej ziemi z aktem naruszenia cielesnej nietykalności panienki. Każdy z nich niesie ze sobą przerastające te czyny symboliczne znaczenie, rozsadzają bowiem skostniałą strukturę patriarchalnego porządku społecznego opartego na niepisanym, samostanowionym prawie panów do dominacji i dyscyplinowania ciał podmiotów podporządkowanych: kobiet i chłopów.

Powtarzana monotonnie fraza mówiąca o dziwności świata jawi się zatem jako wyraz poczucia wyobcowania z dawnego porządku symbolicznego, który jednak powraca pod postacią zbrodni przedłożonej prokuratorowi. W optyce Kawalca to nie wojna, okupacja czy Zagłada są momentem wejścia Historii w życie wsi, lecz reforma rolna – spóźniona i przemocowa. Poddawana reformie rolnej wieś staje się złożoną, nasączoną przemocą przestrzenią renegocjacji symboliki, afektów i stosunków władzy.

 

Dwie drogi dotarcia do przeszłości

Wypracowana przez Kawalca specyficzna forma powieści, w której dotarcie do przeszłości odbywa się poprzez skrupulatne zestawianie ze sobą rozmaitych porządków dyskursywnych, otwiera omówione utwory na wiele interpretacji. Szczególnie interesującym tropem wydaje się zawarty w strukturze formalnej stosunek pisarza do minionego świata: w Ziemi przypisanym Szarej aureoli dostęp do przeszłości mediatyzują dwie formy narracji o minionych dziejach: relacje ustne (zeznania składane sądowi przez chłopów – oskarżonych i świadków, wspomnienia narratora) oraz historia zapisana w księgach sądowych. Te dwa rodzaje narracji to także dwa rodzaje pamięci – pamięć indywidualna i oficjalna, które kształtują współczesną tożsamość narratorów powieści. W Tańczącym jastrzębiu perspektywa wszechwiedzącego narratora pozwala z kolei uwzględnić w historii dwóch synów Trepy: „wiejskiego” i „miejskiego”. Narracja o ich ojcu, często sięgająca po intymną formę drugoosobową, pozwala zobaczyć sam tekst jego biografii jako terapeutyczny scenariusz przepracowania losu człowieka gwałtownie doświadczonego przez rewolucję. W trzech powieściach: Ziemi przypisanym, Tańczącym jastrzębiu Szarej aureoli Kawalec szuka zatem przyczyn zniewolenia nie tylko w przemocy wpisanej w strukturę społeczną, ale i w przeszłości i jej pamięciowych zapośredniczeniach. Tylko one umożliwiają bowiem wgląd w doświadczenie rewolucji, która – jak sugeruje metafora mgły czy opustoszałego dworu na linii frontu – również w optyce Kawalca została „prześniona”. Trzy niezwykle wymowne obrazy rewolucji: podziału przez chłopów pól zanurzonych we mgle, subwersywnego performansu przemocy oraz obłędnego tańca pod ostrzałem kul – dają się ułożyć w kolejne akty społecznego dramatu, począwszy od rewolucyjnego zawieszenia praw, przez ustanowienie nowego porządku, aż po symboliczną śmierć biorących udział w dramacie aktorów. To wizja rewolucji dziejącej się na oczach postaci pogrążonych w głębokiej nieświadomości doświadczanych wydarzeń; postaci, dla których sen spełnia funkcję terapeutyczną i regulacyjną, gdyż bezpośrednie zetknięcie z rozchybotaną rzeczywistością – na co jednoznacznie wskazuje przykład obłąkanego starca, pijanych chlewiarzy, a nawet sponiewieranej panienki – może doprowadzić do obłędu czy wręcz śmierci. Nawet Michał Toporny, pozornie przygotowany poznawczo na nadchodzące zmiany, a dzięki nauczycielowi potrafiący je prawidłowo zinterpretować, ostatecznie zapomina o tym fundamentalnym dla swego awansu doświadczeniu: wypiera się na zawsze przeszłości związanej ze wsią i przyjmuje tożsamość wykształconego miejskiego prominenta wżenionego w rodzinę o tradycjach inteligenckich. Choć więc sami uczestnicy rewolucyjnego przewrotu trwają pogrążeni w nieświadomości, szaleństwie lub zapomnieniu, właściwe rozpoznanie jej znaczenia w kontekście głębokich procesów historycznych jest jednak możliwe, lecz dopiero z perspektywy kolejnych pokoleń, wzrastających w nowej i sprawiedliwej  jak pisze, zdradzając swój ideologiczny zamiar, Kawalec – Polsce powstałej na fundamencie ofiary ojców. Ukazanie rewolucji lat 1944–1948 z tej podwójnej perspektywy i podporządkowanie jej szerszej refleksji nad chłopską genealogią powojennego społeczeństwa, czyni twórczość autora Tańczącego jastrzębia wyjątkowym i nietracącym na aktualności świadectwem literackiej próby zmierzenia się z dziedzictwem „prześnionej rewolucji”.

 

 

Bibliografia

Agamben G., L‘aperto. L’uomo e l‘animale, Bollati Boringhieri, Torino 2002.

Bereza H., Dramat wiejskiej rewolucji, w: Związki naturalne, Warszawa 1978. Przedruk w: Julian Kawalec, wybór i wstęp A. Wilkoń, Warszawa 1981.

Kawalec J., Ziemi przypisany. Tańczący jastrząb, Warszawa 1980.

Kawalec J., Szara aureola. Powieść, Katowice 1973.

Leder A., Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej, Warszawa 2014.

Suchoń A., Kowalczyk M., Analiza przepisów dekretu PKWN z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej wraz z późniejszymi zmianami oraz innych aktów prawnych na podstawie których nastąpiło przejęcie nieruchomości ziemskich i lasów, w: Reformy rolne w Polsce międzywojennej i powojennej, red. E. Borkowska-Bagieńska, W. Szafrański, Poznań 2008.

Tokarska-Bakir J., Podminowane średniowiecze. Mediewistyka po przełomie afektywnym, w: Kultura afektu – afekty w kulturze, red. R. Nycz, A. Łebkowska i A. Dauksza, Warszawa 2015.

Wilkoń A., Julian Kawalec. Zbiór recenzji i szkiców o twórczości pisarze, wybór i oprac. A. Wilkoń, Warszawa 1981.

Zaremba M., Wielka Trwoga 1944–1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków 2012.

 

ABSTRAKT

Artykuł zawiera omówienie trzech powieści Juliana Kawalca (Ziemi przypisanegoTańczącego jastrzębia oraz Szarej aureoli) w kontekście koncepcji „prześnionej rewolucji” Andrzeja Ledera. Analiza istotnego z punktu widzenia narratorów tych powieści wątku odejścia panów i nadejścia nowego porządku, dowodzi, że wraz z rozwojem warsztatu pisarskiego autora rewolucja zostaje ukazana z różnych perspektyw, a jej ujęcie poszerza się o nowe wątki: przemocy, wstydu, poczucia winy i cielesności.

SŁOWA KLUCZOWE

Kawalec Julian, Andrzej Leder, wieś, reforma rolna, literatura chłopska 


ABSTRACT

The prose of Julian Kawalec and notion of "sleepwalking through a revolution"

The article presents an analysis of three novels by Julian Kawalec (Ziemi przypisany, Tańczący jastrząb and Szara aureola) viewed in context of “over-dreamt revolution” described by Andrzej Leder. The author focuses on the topic of the agrarian reform of the year 1945 in the works of Kawalec and his recognition of this event in terms of violence, affect theory and the literary materialisation of the body of the serf.

KEY WORDS

Kawalec Julian, Andrzej Leder, village, agricultural reform, peasant literature

 

 


[1] A. Leder, Prześniona rewolucja. Ćwiczenia z logiki historycznej, Warszawa 2014, s. 84.

[2] Cf. np. dyskusję z udziałem M. Pospiszyla, J. Sowy i samego autora na łamach „Praktyki Teoretycznej” i „Le Monde Diplomatique”: M. Pospiszyl, Prześniona walka klas. Leder, Marks i mieszczańska rewolucja, „Praktyka Teoretyczna”, http://www.praktykateoretyczna.pl/michal-pospiszyl-przesniona-walka-klas-leder-marks-i-mieszczanska-rewolucja/#identifier_0_5344, [dostęp: 10.12.2017], J. Sowa, Wokół „prześnionej rewolucji”, http://monde-diplomatique.pl/LMD100/index.php?id=1_5, 10 grudnia 2017, A. Leder, Sprawa doświadczeń, czyli odpowiedź Pospiszylowi i Sowie, „Praktyka Teoretyczna” nr 1(11)/2014, http://numery.praktykateoretyczna.pl/PT_nr11_2014_Socjologia_literatury/10.Leder.pdf, 12 listopada2017.

[3] W rzeczywistości, z historycznego punktu widzenia, dekret PKWN o przeprowadzeniu reformy rolnej z dnia 6 września 1944 r. podejmował reformę zaprojektowaną przez Sejm Ustawodawczy II RP w ustawie z15 lipca 1920 r., a przerwaną kryzysem gospodarczym. Z tą różnicą, że w przeciwieństwie do realizacji założeń ideowych międzywojennych modernizatorów celem nowej władzy było nie wsparcie ekonomiczne mieszkańców wsi, lecz jej przyszła kolektywizacja, cf. A. Suchoń, M. Kowalczyk, Analiza przepisów dekretu PKWN z 6 września 1944 r. o przeprowadzeniu reformy rolnej wraz z późniejszymi zmianami oraz innych aktów prawnych na podstawie których nastąpiło przejęcie nieruchomości ziemskich i lasów, w: Reformy rolne w Polsce międzywojennej i powojennej, red. E. Borkowska-Bagieńska, W. Szafrański, Poznań 2008.

[4] Świadectwa emancypacji pisarek-chłopek nie weszły, niestety, do kanonu literatury nurtu chłopskiego, a przez to do kanonu polskiej literatury, co jest swoją drogą ciekawe z perspektywy procesu historyczno-literackiego i warunków akcesu mniejszych literatur do większościowego kanonu.

[5] Cf wnikliwą analizę tej powieści: P. Sadzik, Czy można wyjść z pałacu? Pałac Wiesława Myśliwskiego wobec „prześnionej rewolucji”, w: Sam początek. Lata 1944–1948 w literaturze okresu Polski Ludowej, red. H. Gosk, B. Karwowska, Warszawa 2017.

[6] A. Wilkoń, Słowo wstępne, w: Julian Kawalec. Zbiór recenzji i szkiców o twórczości pisarza, wybór i oprac. A. Wilkoń, Warszawa 1981, s. 23.

[7] Korzystam z następujących wydań powieści Kawalca: J. Kawalec, Ziemi przypisany. Tańczący jastrząb, Warszawa 1980;idemSzara aureola. Powieść, Katowice 1973. Cytaty lokalizuję w tekście, oznaczając je odpowiednio literami Z, T, S i numerem strony.

8 H. Bereza, Dramat wiejskiej rewolucji, w: Związki naturalne, Warszawa 1978; przedruk w: Julian Kawalec, wybór i wstęp A. Wilkoń, Warszawa 1981, s. 126.

[9] Zob. M. Zaremba, Wielka Trwoga 1944–1947. Ludowa reakcja na kryzys, Kraków 2012, rozdz. Dwie plagi: kolektywizacja i nacjonalizacja.

[10] G. Agamben, L‘aperto. L’uomo e l‘animale, Bollati Boringhieri, Torino 2002.

[11] Cf. J. Tokarska-Bakir, Podminowane średniowiecze. Mediewistyka po przełomie afektywnym, w: Kultura afektu – afekty w kulturze, red. R. Nycz, A. Łebkowska i A. Dauksza, Warszawa 2015, s. 34.

 

Comments