Dukaj i krytycy robią stan wojenny.

O Wrońcu i wokół Wrońca

 

Piotr Sterczewski

 

 

Wroniec Jacka Dukaja to wydana pod koniec 2009 roku, krótka i bogato ilustrowana przez Jakuba Jabłońskiego, stylizowana na bajkę opowieść o stanie wojennym widzianym oczami dziecka. Głównym bohaterem jest Adaś, kilkuletni chłopiec, którego ojciec zostaje porwany przez sługi Wrońca, mrocznego władcy miasta. Adaś zostaje wrzucony w nieprzyjazną, fantasmagoryczną rzeczywistość, w której walczy o przetrwanie i szuka ojca. Powieściowe wydarzenia i obrazy w dość oczywisty sposób nawiązują do pierwszego okresu stanu wojennego. Książka jest napisana prostym językiem[1], a fabuła – jak to w bajce – dość standardowo skonstruowana. Mimo to Wroniec wzbudza wiele dyskusji i prowokuje do różnych, często zupełnie przeciwstawnych interpretacji, a główną oś sporu stanowi polityczna wymowa książki. Żeby dać pojęcie o różnorodności tej debaty, zacytuję kilka głosów:

Jacek Dukaj, za pomocą baśniowej konwencji i nieustannego zderzania stereotypów, wprowadza historyczny dyskurs o stanie wojennym w przestrzeń zabawy i artystycznego ekscesu. „Wroniec” nie mówi nic nowego o stanie wojennym, przeciwnie – utrwala, powiela i multiplikuje związane z nim stereotypy (Artur Madaliński, „Dwutygodnik”[2]).

Wroniec Jacka Dukaja [...] jest niezwykle trafną powieścią o naturze tyrani, alegorią o Stanie Wojennym i PRL. Wykreowana przez Dukaja bajkowa scenografia, specyficzny język narracji, co ciekawe nie drażnią, są niezwykle trafne i adekwatne w oddawaniu grozy dyktatury komunistycznej. Niezwykła baśniowość dodaje tylko realizmu powieści. Słowotwórstwo autora bezlitośnie obnaża naturę PRLowskiej codzienności (Jan Bodakowski, prawica.net[3]).

[...] bazą, na której Dukaj konstruuje tym razem swój świat, jest naiwna celebracja mitów prymitywnego, polsko-katolickiego stadka. Wronie potwory, które palą żywcem opozycjonistów w koksownikach. Jedyne przed nimi schronienie - w Kościele! [...] I popadł ze skrajności w skrajność: od filozoficznej abstrakcji po kołysankę z kruchty. Bo baza fabularna, na której tym razem Dukaj oparł swój świat, jest „wciąż tą samą pieśnią”, banalną i wielokrotnie odśpiewaną. Bazowa opowieść jest taka, że stan wojenny był zły i że zranił nas na resztę życia: nawet teraz, jako dorośli, nosimy na sobie po nim ślady. Na pytanie pomocnicze: „Dlaczego stan wojenny był zły?”, Dukaj odpowiada: „Bo był niehumanitarny, niedemokratyczny, nierodzinny i niekatolicki (Jacku!)”. Te odpowiedzi też już słyszałem (Tomasz Piątek, „Krytyka Polityczna”[4]).

[...] u Dukaja Adaś wybiera miałkość i szarzyznę III Rzeczpospolitej. Zło, symbolizowane przez dwulicowego wujka, nie zostaje ukarane. [...] Adaś mógł wybrać inaczej. Mógł wybrać los wielkiego narodowego poety, który napisze przepiękne dzieło o kolejnej wielkiej polskiej rzezi. Zawiera jednak z Wrońcem umowę: nigdy, przenigdy już niczego nie napisze, opuści krainy polskiej mesjanistycznej literatury i przeniesie się tam, gdzie słowa brzmią po prostu jak słowa. [...]Budzik zadzwonił, a więc do roboty, a więc na uczelnię, spłacać kredyty i zaliczać kolokwia. Trzecia Rzeczpospolita to tylko tyle i aż tyle (Wojciech Orliński, bloger i dziennikarz „Gazety Wyborczej”[5]).

Oczywiście Wroniec pojawił się w czasie marketingowo uzasadnionym, ale to nie wyczerpuje znaczenia tej książki jako tekstu kultury. Niesie ona ze sobą dużo więcej znaczeń niż proste odniesienie do stanu wojennego sprzedawane w zgodzie z obowiązującą polityką historyczną (Artur Nowaczewski, „Topos”[6]).

[...] zrozumienie, skąd bierze się kształt doświadczenia Adasia, wydaje mi się zupełnie kluczowe dla sensów tworzonych przez Wrońca. [...] Główną kwestią nie jest tu charakterystyka historycznego wydarzenia, ale myślenia i pamięci o nim, tego, jak się one kształtują, dynamizują, jakim podlegają stereotypom i jakim mogą dać źródło fantazjom (Maria Kobielska, „E-SPLOT”[7]).

W recenzjach Wrońca dostrzegam trzy podstawowe linie interpretacji politycznej wymowy książki. Pierwsza to uznanie powieści Dukaja za prostą alegorię losów Polski i Polaków w stanie wojennym, gdzie ukazanie osób i instytucji związanych z władzą jako negatywnych postaci horroru lub mrocznej baśni służy podkreśleniu „martyrologicznej” wizji narodu i szlachetnych opozycjonistów w opresji złej, komunistycznej władzy. Druga to czytanie Wrońca jako krytyki tej dychotomicznej kreacji. W tej perspektywie zwraca się uwagę na niejednoznaczną ocenę samego stanu wojennego, groteskowe przedstawienie opozycji, zakwestionowanie używanych środków walki z systemem, a także na możliwość interpretacji wybranych obrazów książki jako popierających „grubą kreskę” oraz kompromis Okrągłego Stołu. Trzecia linia z kolei podważa w pewnym stopniu obie poprzednie: podkreśla niejednoznaczny status powieściowego świata, zwraca uwagę na fantastyczność jego kreacji, a także na zawartą w książce krytykę samego mechanizmu pamięci (a co za tym idzie, krytykę powstawania narracji historycznych).

W dalszej części tekstu przyjrzę się bardziej szczegółowo argumentom, do których odwołują się wyróżnione przeze mnie linie interpretacyjne, oraz elementom powieści, które są ich podstawą – inaczej mówiąc, zbadam, w jaki sposób w fantastycznej konstrukcji świata Wrońca otwierają się pola dla ideologii i/lub podważania ideologii.

Sam autor jest świadomy zarówno roli fikcji w rozumieniu historii, jak i potencjału swojej książki w wypełnianiu luki w polskiej kulturze, za jaką uważa niedobór dzieł artystycznych (a przede wszystkim popkulturowych) przetwarzających temat stanu wojennego. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” mówi o tych kwestiach tak:

O stanie wojennym zazwyczaj się powiada, że to była taka trauma, że trzeba czasu, by zdobyć konieczny dystans. Ale to mnie zupełnie nie przekonuje – ludzie tak naprawdę nie mają wyczucia tych odległości. Historia najnowsza wcale już nie jest najnowsza. Prosta ilustracja: 2009-1981=28. 1945+28=1973. Czy w 1973 roku II wojna światowa nie została już na setki sposobów przerobiona w polskim kinie, telewizji, teatrze, w literaturze (i w czytadłach dla mas, i w tekstach ambitnych)? A czy wojna nie była traumą? Jeszcze jaką! [...]

[...] kultura wysoka rozmaicie tylko opisywała człowieka, chodzi jednak o to, że kultura masowa dziś człowieka robi. I w skali cywilizacyjnej ja to rozumiem dosłownie, tzn. człowiek i świat to będzie to, co akurat okaże się najmodniejsze, najatrakcyjniejsze jako człowiek i świat; jaki model fikcji o człowieku i świecie okaże się najbardziej zaraźliwy. [...]

I moim zdaniem tak należy patrzeć także na ten polski kłopot ze stanem wojennym. Mówiąc hasłowo, stan wojenny jako fakt kulturowy trzeba ZROBIĆ. Tymczasem my czekamy z założonymi rękoma, aż zbiorowa podświadomość Polaków sama go przetrawi i poda w jakimś "naturalnym" schemacie, i wtedy dopiero będzie nam wolno na tym gotowcu grać (na dodatek ideologicznie "bezpiecznym" przez swoją anonimowość)[8].

Dukaj jasno formułuje prawdę dobrze znaną we współczesnej humanistyce: historia nie jest dana w sposób obiektywny, ale istnieje jako seria kulturowych przetworzeń, przejawia się zawsze w konkretnej narracji. Jestem przekonany, że Wroniec widziany w tej perspektywie jest grą o wysoką stawkę[9]: o zbiorową pamięć stanu wojennego. Już dzisiaj – kilka miesięcy po wydaniu – można zaryzykować stwierdzenie, że ta książka to najpopularniejsze dzieło odnoszące się do tego okresu polskiej historii. Dlatego tym istotniejsze są wnioski, do których doprowadzą odczytania powieści. Sam Wroniec nie narzuca jednoznacznej wizji; stan wojenny robi już nie tylko Dukaj, ale robią go także krytycy.

Pierwsza z wymienionych przeze mnie wcześniej linii interpretacyjnych polega na podążeniu za logiką bajki z jej klarownym podziałem na dobrych i złych bohaterów, z utożsamieniem z głównym bohaterem, z wyolbrzymieniem zła i grozy antagonistów. Idyllę rodzinnego domu Adasia przerywa pewnej nocy Wroniec:

Wroniec rozpostarł skrzydła i zasłonił całą ścianę, od biblioteczki do meblościanki. W jednej szponiastej łapie ściskał zakrwawionego ojca Adasia, drugą zaś wczepił się w parapet.

Uniósł i opuścił gwałtownie długi na metr dziób, ciężki i ostry kilof. Dziabnął nim mamę Adasia. [...] zwinął skrzydła, szarpnął nieprzytomnego ojca Adasia – i razem z nim runął w noc (17-19[10]).

Dla Adasia (i jego tymczasowego opiekuna, dawnego przodownika pracy Pana Betona) rozpoczyna się wędrówka w poszukiwaniu ojca przez pogrążone w mroku miasto. Na jego drodze stać będzie cała galeria negatywnych postaci-sług Wrońca: Milipanci (liczba pojedyncza: Miłypan), Wojacy-Wroniacy, MOMO, Suki (zostawiają „ślady łap z olbrzymim bieżnikiem” – 24), Szpicle (z wielkimi antenami na głowach), Podwójni Agenci, Bubeki, zasiadające w urzędach Członki; do mrocznych narzędzi systemu należą m.in. Maszyna-Szarzyna, zanimizowany GAZ, groźny Złomot. Po drugiej stronie konfliktu stoją Pozycjoniści i Oporni (wszyscy ozdobieni opornikami i przebywający w Podziemiu), bici przez Milipantów kolorowi Pangłowcy, U-Lotki, na których można wzbić się w powietrze. To tylko część fantastycznego, bajkowego świata stworzonego przez Dukaja, ale na pierwszy rzut oka dość łatwo można te elementy „odszyfrować”, przełożyć na obrazy dobrze już znane, gdzie Milipanci to oczywiście milicjanci, Bubeki to agenci UB, Członki to członkowie PZPR, a Złomot to uzbrojony oddział ZOMO. Także rozwiązanie fabuły można rozumieć przy użyciu schematów myślowych o „solidarnościowej” genezie: Adaś odkrywa, że jego pismo (i talent do opowiadania) ma moc zmieniania rzeczywistości (którą to umiejętność w pewien sposób odziedziczył po ojcu, opozycyjnym pisarzu), co pozwala mu dostać się do Wrońca i zawrzeć z nim pakt o uwolnieniu rodziny. Można by powiedzieć, że ten obraz ukazuje triumf prawdy, wolnego słowa kultywowanego w podziemiu przeciw cenzurze i zakłamaniu[11], co pozwala ostatecznie pokonać Wrońca – przywódcę i uosobienie stanu wojennego.

Ta linia interpretacyjna, choć jest dość jednostronna i wymagająca dużych uproszczeń[12], ma jednak – co ciekawe – określone wsparcie instytucjonalne. Wroniec został oficjalnie włączony do akcji edukacyjnej „Pamiętaj o 13 grudnia” organizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej i Narodowe Centrum Kultury. Oficjalna strona internetowa powieści Dukaja[13] jest zaprojektowana w sposób konsekwentnie podobny do szaty graficznej książki i zawiera dużo materiałów edukacyjnych, kierowanych przede wszystkim do młodego czytelnika. Szczególnie interesujący w kontekście moich rozważań jest dział „Stan wojenny”[14] – strona zawiera „mapę pojęć” związanych z tamtym czasem (m.in. Kolejki, Opornik, Tajniak, Układ Warszawski, SB, Suka, WRON). Każda z definicji jest opatrzona ilustracją Jakuba Jabłońskiego z Wrońca – i tak, na przykład przy haśle „Suka” widzimy Dukajowe mechaniczne psy porywające ludzi, a przy „NSZZ Solidarność” Pana Opornego z przymocowanymi opornikami i U-Lotkami, które latają wokoło. Jest to gest w pewnym sensie sankcjonujący odpowiedniość powieściowych obrazów z rzeczywistością stanu wojennego, wspierający interpretację Wrońca jako prosto wykładalnej alegorii. Takie założenie trudno jednak przyjąć bezkrytycznie (wrócę do tego w dalszej części pracy).

Wśród materiałów promocyjnych do książki znalazła się też gra planszowa, ewidentnie skierowana do młodych odbiorców. Mechanika gry jest dość prosta: zadaniem graczy-Adasiów jest przemieszczać się (linearnie i na podstawie rzutu kostką) w kierunku Wieży Wrońca, aby uratować uwięzionego tatę. Po drodze można spotkać specjalne pola, z których każde ma swoją kartę. Na jednej stronie karty mamy polecenie związane z grą, a na drugiej edukacyjny opis występującego na niej elementu. I tak na przykład karta „Złomot” każe nam stracić kolejkę, a na rewersie wyjaśnia krótko, czym były Zmechanizowane Odwody Milicji Obywatelskiej i jaką rolę odgrywały w tłumieniu protestów. Za grę w dużej mierze odpowiedzialny jest Instytut Pamięci Narodowej[15], a jej opracowanie zdecydowanie utrwala jednoznaczną, zbudowaną na binarnej opozycji ocenę stanu wojennego. Warto też wspomnieć o tym, że data wydania Wrońca nie przypadkiem została ustalona na koniec roku 2009 – w takim czasie można spodziewać się, że informacje o książce w mediach będą pojawiać się przy okazji informacji o kolejnej rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Druga wyróżniona przeze mnie linia interpretacji podchodzi do kreacji stanu wojennego u Dukaja w sposób bardziej zniuansowany. Za najciekawszy przykład uważam stanowisko Wojciecha Orlińskiego przedstawione w jego tekście Stan wojenny jako gra marki Capcom. Najpierw opisuje on swoje ogólne stanowisko wobec stanu wojennego przy użyciu terminów odnoszących się do gier komputerowych:

Pisząc niedawno przy innej okazji o grach komputerowych firmy Capcom przypomniałem ich system skłaniana graczy do przechodzenia tej samej gry po raz kolejny przez podsuwanie mu coraz lepszych zakończeń - złego, złego z plusem, dobrego, dobrego z plusem itd. [...]

Stan wojenny to taka gra zakończona na „złe z plusem”. Nie uniknęliśmy dekady marazmu i bezprawia, ale uniknęliśmy rozlewu krwi na masową skalę. To i tak dobrze, bo w „Polish History” graliśmy w zeszłym stuleciu na poziomie „Hurt Me Plenty”, ciągle wyskakiwały komunikaty „game over, moron - you failed to protect the civilian population”[16].

Później Orliński interpretuje niejasne zakończenie Wrońca:

Adaś wybiera miałkość i szarzyznę III Rzeczpospolitej. Zło, symbolizowane przez dwulicowego wujka, nie zostaje ukarane. Bubeki zamieniają się w cinkciarzy, zauroczeni blaskiem Ameryki Dolarowej i zapewne doskonale się odnajdą w świecie niewidzialnej ręki rynku. Adaś mógł wybrać inaczej. Mógł wybrać los wielkiego narodowego poety, który napisze przepiękne dzieło o kolejnej wielkiej polskiej rzezi. Zawiera jednak z Wrońcem umowę: nigdy, przenigdy już niczego nie napisze, opuści krainy polskiej mesjanistycznej literatury i przeniesie się tam, gdzie słowa brzmią po prostu jak słowa. Umowę przypieczętowuje toastem zatrutego jadu Wrońca (alegoria toastów z Magdalenki?).

W tej krainie wujek-zdrajca nie zadynda na latarni, ale też babcia, siostrzyczka i tata nie będą ofiarami kolejnej wielkiej rozpierdziuchy, kupa mięci których w centrum stanie jeszcze jeden kiczowaty pomnik. Adaś wybiera scenariusz, w którym komunizm będzie tylko wspomnieniem koszmarnego snu, którego po przebudzeniu nie ma co rozpamiętywać[17].

Jakie obrazy w powieści skłaniają Orlińskiego do zajęcia takiego stanowiska?

Jest przede wszystkim układ Adasia z Wrońcem, „głównym złym” całej powieści. „Magiczną mocą” Adasia jest moc jego słowa, zdolność urzeczywistniania tego, co napisane[18]. Do walki w ścisłym sensie jednak nie dochodzi: Wroniec przekonuje chłopca, że konfrontacja jest bezcelowa. Pokazuje mu Lunetę:

I zobaczył wyraźnie w świetle Księżyca tę chmurę ciemną, która zakrywała całe wschodnie niebo. W chmurze kotłowały się miliony kruków.

A między nimi – dziesiątki, setki Wrońców.

– BĘDZIE NASTĘPNY. I NASTĘPNY. I NASTĘPNY. ZAWSZE NASTĘPNY! (232)

Adaś proponuje Wrońcowi układ - zrzeknie się siły swojego pisma w zamian za odzyskanie rodziny:

– Ale puścisz tatę i mamę i siostrzyczkę! I wszystko będzie jak przedtem! Zostawisz nas w spokoju.

Wroniec patrzył na Adasia z wysokości, z wnętrza chmury kruków złych. Patrzył lodowato, paraliżująco, wrońcowato.

– OPUŚCISZ TE KRAINY. NIKT CI JUŻ NIE DA WIARY. CHOĆBYŚ MÓWIŁ I MÓWIŁ, PISAŁ I PISAŁ. TY TEŻ NIE UWIERZYSZ. BĘDĄ CIĘ NUDZIĆ. WYŚMIEJESZ POTWORY I CUDA I TAJEMNICE. PRZEJRZYSZ JE NA WYLOT. NIC INNEGO SIĘ ZA NIMI NIE KRYJE, TYLKO RZECZY. (236-237)

Układ zostaje przypieczętowany poprzez wyrzucenie przez Adasia Pióra i wypicie krwi Wrońca. Epilog dzieje się już po powrocie do normalnego stanu, w domu chłopca, z pełną i bezpieczną rodziną. Nie ma tu jednak prostego, bajkowego czy też popkulturowego happy endu: przeciwnik nie zostaje pokonany, a raczej przekupiony wyrzeknięciem się mocy przez głównego bohatera. Bezpieczeństwo okupione jest rezygnacją z walki. Jeśli Wroniec jest bajką magiczną (a to określenie często pojawia się w recenzjach i materiałach promocyjnych) – to jest ona niepełna, niedomknięta, brakuje w niej pokonania antagonisty[19]. Jak ujmuje to Artur Chruściel:

O ile samo opuszczenie świata baśni i powrót do rzeczywistości jest elementem dla gatunku typowym, to już cena, którą we „Wrońcu” trzeba zapłacić za happy end, typowa nie jest. Tam, gdzie w baśni jest nostalgia za utraconym i statek czekający w Szarej Przystani, u Dukaja znajdujemy niemal duchową kastrację. A cała przewrotność polega na tym, że trudno odrzucić pozytywy tej sytuacji[20].

Można na tej podstawie wysnuć tezę, że według Dukaja niemożliwe było „pokonanie” komunizmu w tym czasie, nie miał sensu bezkompromisowy opór, a koniec stanu wojennego i późniejsze przemiany Okrągłego Stołu były właśnie – jakby to określił Orliński – nieuniknionym zakończeniem na „złe z plusem”.

Do podobnych wniosków doprowadzić może scena pojednania taty Adasia z wujkiem-zdrajcą (co ważne, chłopiec ewidentnie nie rozumie tego wydarzenia, przekazuje tylko, co widzi; interpretacja zostaje dla odbiorców):

Tata i wujek siedzieli przy stole kuchennym. Na stole stały szklanki i butelka wódki. Wujek trząsł się i płakał. Pochylił się, dotykał czołem blatu. Jedną rękę wyciągnął przed siebie. Nie patrzył, tylko sięgnął. Tata ścisnął ją mocno, betonowo. Wujek Kazek coś szeptał. Drugą ręką trzymał się za serce.

Adaś cichutko wycofał się w głąb przedpokoju. Obraz braci malał przed nim w prostokącie światła. (246)

Orliński widzi w tym zakończeniu symbol kompromisu Okrągłego Stołu i dowód na to, że stan wojenny trudno wpisać w popkulturowy schemat. Współpraca z systemem zostaje wybaczona i zapomniana, nie spełnia się Rymkiewiczowski sen o wieszaniu zdrajców.

Oprócz kwestii wymienionych przez Orlińskiego, we Wrońcu jest więcej elementów, które wydają się kwestionować „martyrologiczną”, jednoznaczną wizję stanu wojennego. Warto przyjrzeć się nieco groteskowej, ironicznej charakterystyce opozycjonistów (Pozycjonistów):

Kruki dopadały bezbronne U-Lotki i rozrywały je dziobami i pazurami. Albo chwytały je w dziób i odlatywały. [...]

Pan Oporny robił śnieżki i ciskał nimi w kruki. Nie trafił ani razu. [...]

Rozległy się gwizdki, wycie i tupot buciorów. Na pana Opornego, środkiem jezdni, biegli Milipanci. [...]

Pan Oporny zajął Pozycję. Była to Pozycja do Pałowania. Milipanci dopadli go i otoczyli i Spałowali zielonego pana na biało. (67)

Tomasz Piątek twierdzi, że w świecie Wrońca „jedyne schronienie – w Kościele!”[21]. Ewidentnie nie zauważył on[22] jednak nie tylko faktu, że kościół (który jest też miejscem spotkań Pozycjonistów) okazuje się bardzo krótkotrwałym i nieskutecznym azylem, ale i tego, że autorytet księdza i w ogóle religii jest podważany nawet przez małego Adasia:

– Dziecko drogie, takie noce zdają się trwać wiecznie, gdy tracimy nadzieję. Wstanie słońce. Obudzisz się. Wrócą twoi rodzice. Zobaczysz.

Adaś bardzo chciał mu wierzyć. Ale wiedział, że księża opowiadają o różnych dziwnych rzeczach, których naprawdę nie ma, tylko nie można mówić, że ich nie ma. (133)

Także debatujący w zakrystii („w pokoju ze sztandarami, drewnianymi figurami i pękami wielkich świec” – 135) Pozycjoniści dalecy są od heroicznego ideału. Ciągle tylko piją herbatę, palą papierosy i rozmawiają, a ich krótkotrwały zryw waleczności szybko ustępuje miejsca zwątpieniu w możliwości i sens walki[23] („nic się nie uda”, „zaleje nas szare błoto”, „zadziobią nas”, „Wroniec zwycięży” – 136). Deklarują też jasno: „nic nie może pokonać Wrońca. Tylko Ameryka” (137). Także inne drobiazgi dyskredytują Pozycjonistów. Adaś zwraca uwagę na sposób mówienia jednego z ich przywódców, który łudząco przypomina ten, po którym poznaje się Agentów Podwójnych:

– Nie nie – powiedział tamten.

[...]

– Czy ten pan jest podwójny? – Adaś spytał na ucho pana Jana.

– To pan Najoporniejszy – odparł mu szeptem pan Jan. – Nigdy na nic nie powiedział „tak”. Nie może. Widzisz, wtedy nie byłby Najoporniejszy. (137)

Niepokojący w kontekście jasnego oddzielenia dobrych i złych bohaterów jest także fakt połączenia Podziemia (przedstawionego tu zgodnie z logiką obrazów Wrońca dosłownie) z korytarzami urzędów:

Podziemie Pozycjonistów w dziwny sposób łączyło się z wyściełanymi Gazetami tunelami Członków. Czy Członki i Pozycjoniści rzeczywiście chodzą tymi samymi drogami, gdy nikt ich nie widzi? (187)

Z kolei najskuteczniejszą bronią przeciwko wysoko postawionym sługom Wrońca okazuje się nie Bóg, Honor ani Ojczyzna, ale Ameryka, a konkretniej – Ameryka Dolarowa:

W Podziemiu pod PEWEKSEM Pozycjoniści trzymali Amerykę.

Jedna była Ameryka Dolarowa. Lśniła złoto i zielono i obracała się w kółko na Elektronicznym Plastiku. (180)

[...] podniósł wyżej Amerykę.

Panom zakruczonym pojaśniały garnitury. W ustach wyrosły im cygara, na palcach – złote pierścienie. Bubekom na głowach pióra zmieniały się w Dolary. Szeleściły już Bankowo. [...]

Bubeki Zdolarowały się do reszty.

Obstąpiły wkoło Wrońca.

– Cinkciu-cinkciu!

Uniosły ręce szponiaste, chciwe. Nastroszyły Dolary. (230-231)

Oczywiście Dukajowi nie można przypisać obrony stanu wojennego jako takiego: przedstawiona tu rzeczywistość jest bez wątpienia straszna, opresywna, pełna brutalnej przemocy wobec niewinnych ludzi[24]. Jednocześnie jednak wymienione przeze mnie niejednoznaczności sprawiają, że przy uważnej lekturze trudno Wrońca uznać za wzorcowe dzieło wspierające politykę historyczną Instytutu Pamięci Narodowej.

Trzecia linia interpretacyjna, którą wyróżniłem, rzuca nowe światło na cały ten spór. Akcent zostaje przesunięty z rozważań o ocenie wydarzenia historycznego na analizę samego sposobu kreacji świata, logiki powieściowych obrazów, fantastyczności Wrońca.

Pierwsze zdanie książki mówi: „Posłuchajcie, to nie zdarzyło się naprawdę” (7). Główna część fabuły jest dość wyraźnie ujęta w klamrę chorobliwego, gorączkowego snu Adasia (15-16, 241). Maria Kobielska zwraca też uwagę na istotny motyw mgły, która tutaj „sygnalizuje zależność świata od spojrzenia i pozycji bohatera”[25]. Kluczową kwestią wydaje mi się jednak to, w jaki sposób konstruowane są powieściowe obrazy.

Adaś jest dzieckiem, a stan wojenny to wydarzenie bardzo złożone, z trudem poddające się schematyzacji, niełatwe do zrozumienia. Konfabulacje chłopca można rozumieć jako próbę zracjonalizowania cierpienia, przepracowania traumy[26]. Adaś interpretuje swoje doświadczenie w specyficzny sposób: formuje wyobrażenia z wrażeń fragmentarycznych, zasłyszanych (i prze-słyszanych) strzępków rozmów dorosłych, bierze określenia metaforyczne za dosłowne. Rzeczywistością Wrońca rządzi porządek kreacji, a nie reprezentacji. Nie jest tu tak, że „rzeczywisty”, historyczny element świata zostaje symbolicznie zakodowany jako określony obraz; raczej ten obraz jest tworzony na podstawie fałszywych skojarzeń etymologicznych, dziecięcych wyolbrzymień, nietrafnych skojarzeń. Przykładów jest mnóstwo, ale przyjrzę się dokładniej kilku wybranym.

Oto mamy między innymi Suki: mechaniczne psy, które zostawiają „ślady łap z ogromnym bieżnikiem” (24), „zimny pot ścieka im po blachach. Drapią asfalt chromowanymi pazurami” (159), porywają ludzi i transportują ich w swoich brzuchach. Pozycjoniści mogą jednak uratować więźniów, łapiąc Suki we Wnyki (179). Z kolei Agent Podwójny to człowiek, który mówi podwójnie:

– Mogę mogę dać dać panu panu klucze klucze do przejścia do przejścia przez piwnicę przez piwnicę – mówił sąsiad.

Pan Jan mu podziękował. Sąsiad poszedł, poszedł do siebie po klucze.

[...]

Agent, widzisz, to ten, co działa. Ty działasz, mały, ja działam. Ale każdy za siebie, dla siebie. A są Agenci Podwójni: oni działają i w swoim, i w czyimś imieniu. Jawnie i w sekrecie. Tak i owak. Na prawdę i na kłamstwo. Że w prawo, a w lewo. Niby to, a tamto. (30-31)

Bardzo interesującym przykładem jest też Złomot, który na pierwszy rzut oka jest metaforą oddziału ZOMO. Szczegółowy opis (oraz przebieg walki z Adasiem) komplikuje jednak takie proste utożsamienie:

Adaś wiedział, że to Złomot, bo nazwę wypisano na jego Hełmie. Tylko brakowało w niej drugiej i szóstej litery. Złomot był wielki jak kombajn Bizon. Miał sześć rąk, a w każdej ogromną Pałę. Miał rękę siódmą, a w niej trzymał prostokątną tarczę. Tarczą była betonowa płyta – taka, z jakiej robotnicy budują bloki na osiedlu Adasia. Ręce i nogi Złomota zrobiono z elementów maszyn mechanizacji rolnictwa. (Adaś znał je z popołudniowych programów w telewizorze). Kończyny Złomota poruszały ścięgna sznura od snopowiązałek. Kanciasty korpus pochodził chyba z ciągnika Ursus. Okrywały go pancerze i ochraniacze na barki i nogi z karoserii trabantów, syrenek i polonezów. Kulisty Hełm Złomota wykonano z kotła pieca hutniczego. Wystawały spod niego szeregi zębów glebogryzarki. [...]

(Buty to były gumiaki z opon traktorów, na podeszwach z rozżarzonego żelaza).

[...]

Złomot usiłował strącić z siebie Adasia. Wywijał łbem na wszystkie strony. [...]

Złomotowi zostały cztery ręce z Pałami, i ta z Tarczą. Zaczął walić się nimi po łbie, to znaczy w Adasia. [...]

Złomot pałował się coraz wścieklej. [...] Pojawiło się MOMO i Suki i gruba Sikawka. Złomot już nie widział. Stratował MOMO. Nadepnął na ogon Suki. Wywrócił Sikawkę. Sikawka psiknęła cienką strugą na czarci kocioł Wojaków-Wroniaków. Wojacy się rozeźlili. Kracząc i wywijając karabinami, rzucili się na Sikawkę i Złomota. Ten tratował także Wojaków.

[...]

Tak oto Złomot Spałował się na złom. (152-157)

Konia z rzędem temu, kto rozbudowany opis walki Adasia ze Złomotem i autospałowania tego ostatniego będzie w stanie przetłumaczyć na jakikolwiek zbliżony do realizmu obraz starcia z oddziałem ZOMO. Samo wyobrażenie Złomota jest już zbyt złożone: nazwa bierze się co prawda z napisu na hełmie, ale górę bierze jednak skojarzenie ze złomem. Groźna maszyna to konglomerat różnych produktów gospodarki PRL, które razem tworzą jakby metonimię całego komunistycznego państwa. Jednocześnie są to rzeczy, które Adaś zna „z popołudniowych programów w telewizorze”; chłopiec w całej swojej wędrówce nie napotyka w pewnym sensie nic nowego (to znaczy nic, czego nie potrafiłaby objąć dziecięca wyobraźnia, co nie byłoby zmontowane ze znanych już elementów). Widać też, że Złomot i MOMO są jednak osobnymi bytami. Kształt całego tego obrazu bierze się zatem z jednego skojarzenia językowego, z fałszywej etymologii, a nie jest zakodowaną reprezentacją wcześniej istniejącej rzeczywistości.

Ta niejednoznaczność świata znacznie utrudnia przyporządkowywanie mu jasnych znaczeń, a co za tym idzie – nie pozwala traktować Wrońca jako prosto wykładalnej alegorii. Logika powieściowych obrazów raczej rozplenia możliwe interpretacje niż je precyzuje[27]. Dodatkowo, książka Dukaja jest krytyką mechanizmów pamięci, w tym także pamięci zbiorowej. Autor mówi o tym tak:

W ogóle jestem przekonany, że ludzie z mojego pokolenia [Dukaj urodził się w 1974 roku] pamiętają w dużej mierze nie stan wojenny, jaki faktycznie przeżyli, ale wtórny konstrukt wepchnięty na to miejsce ex post. Te same ujęcia ulic z koksownikami i żołnierzami, te same kadry z telewizora z Jaruzelskim, śnieg, kolejki, szarzyzna, no i „nie było »Teleranka «”.

Jaki mechanizm tym rządzi? Dzieciństwo to jest kraina odkrywana z brzegu dorosłości - dowiadujemy się po latach, w jakich to naprawdę wydarzeniach uczestniczyliśmy. [...]

Wojna, pożar, powódź - OK, to są proste sytuacje. Ale co dzieciak pojmuje ze "stanu wojennego"? To przychodzi potem, w miarę dorastania, w miarę zdobywania informacji wtórnej, z innych źródeł - sukcesywnie rewidujemy oryginalne wspomnienia, ujmując je w dopiero zdobyte schematy pojęciowe, i potem pamiętamy już wspomnienia wspomnień i wspomnienia wspomnień wspomnień, aż się spotyka kilku trzydziestoparolatków i okazuje się, że wszyscy mają pod powiekami te same trzy-cztery emblematyczne obrazy[28].

Można przypuszczać, że Wroniec sam stanie się – zgodnie z autorskim postulatem „robienia” stanu wojennego – jednym z ważnych środków tworzenia tej pamięci. Dariusz Nowacki (przy pełnej świadomości ideologicznego skomplikowania książki Dukaja przewiduje, że może ona trafić na listę lektur:

Sposobów rozumienia "Wrońca" jest wiele, ale szczerze mówiąc, żaden mnie nie przekonuje. Najprostszą interpretację, zgodnie z którą Dukaj chciał się wpisać w prawomyślną politykę historyczną (stan wojenny to samo zło i czysta przemoc), z góry odrzucam jako obraźliwą dla pisarza. Zarazem jednak wyobrażam sobie, że za kilka lat fragmenty "Wrońca" zostaną włączone do wczesnoszkolnych wypisów i jako obowiązkowa czytanka wykorzystane w wychowaniu obywatelskim[29].

Jestem zdania, że powieść Dukaja jest jednym z najciekawszych wydarzeń literackich ostatnich lat w Polsce. Wrońcowi udało się zainteresować sobą wielu aktorów publicznego dyskursu, a za „swoją” opowieść jest skłonny uznać go zarówno Instytut Pamięci Narodowej, jak i zdeklarowany marksista Wojciech Orliński. Komentatorzy robią stan wojenny już na równych prawach z autorem. Sama książka przy tym broni się swoją nieprzeciętną wartością literacką i otwartością na kolejne interpretacje. Wydaje mi się też, że najciekawszych czytelniczych odpowiedzi możemy się doczekać od przedstawicieli pokolenia, do którego Dukaj kieruje słowa: „W tamtych czasach nie było komputerów. Nie było Internetu. [...] Czarno-białe telewizory pokazywały dwa programy” (8); pokolenia, dla którego stan wojenny nie jest nawet odległym wspomnieniem z dzieciństwa, ale doświadczeniem dostępnym wyłącznie w kulturowym zapośredniczeniu.

 

BIBLIOGRAFIA

Literatura podmiotu

Dukaj J., Wroniec, il. Jakub Jabłoński, Kraków 2009.

Literatura przedmiotu

Bodakowski J., Wroniec Jacka Dukaja, http://prawica.net/opinie/21773, 25 V 2010.

Chruściel A., Foerster M., Kańtoch A., Wójcikiewicz K., Dukaj napisał książkę dziwną, http://redakcja.esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=8766&strona=1, dostęp 28 V 2010.

Dukaj J., Stan wojenny trzeba zrobić, rozm. W. Orliński, „Gazeta Wyborcza”, 6.11.2009, dostęp 26 V 2010.

Jacek Dukaj – Wroniec, www.wroniec.pl, dostęp 28 V 2010.

Kobielska M., „Dlaczego dzieci muszą żyć między Tajemnicami, Strachami i Potworami?” Pamięć o stanie wojennym we Wrońcu Dukaja, referat wygłoszony na konferencji „Moje wspomnienia nie należą do was. Paradoksy pamięci i reprezentacji traumy” na Wydziale Polonistyki UJ 23 III 2010.

Kobielska M., Kołysanka z kruchty – zanucona czy zanalizowana?, http://splot.art.pl/e-splot/860/kolysanka-z-kruchty-zanucona-czy-zanalizowana, dostęp 25 V 2010.

Madaliński A., Stan wojenny w wersji pop, http://www.dwutygodnik.com/artykul/611-stan-wojenny-w-wersji-pop.html, dostęp 25 V 2010.

Nowacki D., Baśń o stanie wojennym, http://wyborcza.pl/1,75517,7213988,Basn_o_stanie_wojennym.html, dostęp 28 V 2010.

Nowaczewski A., W szponach wrońca. Baśń PRL-em napisana, „Topos” 2009, nr 6, s. 187-189.

Orliński W., Stan wojenny jako gra marki Capcom, http://wo.blox.pl/2009/12/Stan-wojenny-jako-gra-marki-Capcom.html, dostęp 25 V 2010.

Pabisek M., Enesy-floresy i inne procesy, „FA-art” 2009, nr 3, s. 61-63.

Piątek T., Nie Dukaj, tylko piszhttp://www.krytykapolityczna.pl/Tomasz-Piatek/Nie-Dukaj-tylko-pisz/menu-id-215.html, dostęp 25 V 2010.

Rancière J., Dzielenie postrzegalnego. Estetyka i polityka, przeł. M. Kropiwnicki et al., Kraków 2007.

Zańko P., referat „Bajka niedokończona” – Wroniec Jacka Dukaja, wygłoszony na Ogólnopolskiej Konferencji Religioznawczej „Potęga bajki” 24 III 2010.


PRZYPISY

[1] Ale przy tym pełnym lingwistycznych zabaw. Jedno drugiego nie wyklucza, co udowadnia patronująca Wrońcowi Alicja w Krainie Czarów Lewisa Carrolla (książka Dukaja jest opatrzona dwoma mottami, w tym jednym z O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra).

[2] A. Madaliński, Stan wojenny w wersji pop, http://www.dwutygodnik.com/artykul/611-stan-wojenny-w-wersji-pop.html, dostęp 25 V 2010.

[3] J. Bodakowski, Wroniec Jacka Dukaja, http://prawica.net/opinie/21773, 25 V 2010. Pisownia cytatu oryginalna. Tekst Bodakowskiego w ogóle jest intelektualnie nieporadny, ale przywołuję go jako świadectwo pewnego sposobu odbioru Wrońca.

[4] T. Piątek, Nie Dukaj, tylko piszhttp://www.krytykapolityczna.pl/Tomasz-Piatek/Nie-Dukaj-tylko-pisz/menu-id-215.html, dostęp 25 V 2010.

[5] W. Orliński, Stan wojenny jako gra marki Capcom, http://wo.blox.pl/2009/12/Stan-wojenny-jako-gra-marki-Capcom.html, dostęp 25 V 2010.

[6] A. Nowaczewski, W szponach wrońca. Baśń PRL-em napisana, „Topos” 2009, nr 6, s. 188.

[7] M. Kobielska, Kołysanka z kruchty – zanucona czy zanalizowana?, http://splot.art.pl/e-splot/860/kolysanka-z-kruchty-zanucona-czy-zanalizowana, dostęp 25 V 2010.

[8] J. Dukaj, Stan wojenny trzeba zrobić, rozm. W. Orliński, „Gazeta Wyborcza”, 6.11.2009, dostęp 26 V 2010.

[9] Jak pisze Jacques Rancière: „Historia i historie powstają w obrębie tego samego reżimu prawdy. [...] Polityka i sztuka (podobnie jak wiedza), budują <>, to znaczy materialne rekonfiguracje znaków, obrazów i relacji między tym, co widzimy, a tym, co mówimy, między tym, co robimy, a tym, co możemy zrobić. [...] Wypowiedzi zarówno literackie, jak i polityczne wywierają wpływ na realny świat. Definiują nie tylko sposoby wypowiadania się lub działania, ale również reżimy intensywności tego, co postrzegalne. [...] Tworzą w ten sposób niepewne i zmienne granice wspólnot, które zabierają głos w celu zakwestionowania dystrybucji ról, terytoriów i języków” – J. Rancière, Dzielenie postrzegalnego. Estetyka i polityka, przeł. M. Kropiwnicki et al., Kraków 2007, s. 104-106).

[10] J. Dukaj, Wroniec, il. J. Jabłoński, Kraków 2009. Cytaty z książki lokuję numerami stron w nawiasach.

[11] „Tata pisał na maszynie. Przychodzili do niego panowie brodaci i kłócili się o to, co tata napisał. Prosili go i pisał. Dziękowali mu i pisał. Zabierali napisane, wynosili, ukrywali. Przed Wrońcem. Tego Wroniec bał się najbardziej. To czary największe, największa potęga” (236).

[12] Te uproszczenia prowadzą do ciekawych zjawisk, jak na przykład bardzo podobne odczytanie Wrońca przez Tomasza Piątka z „Krytyki Politycznej” i Jana Bodakowskiego z prawicy.net. Różni ich tylko odmienne wartościowanie wizji Dukaja (tak, jak oni ją rozumieją).

[13] Jacek Dukaj – Wroniec, www.wroniec.pl, dostęp 28 V 2010.

[14] Ibidem.

[15] Stopka wymienia trzech pracowników IPN, ich zadaniami były: konsultacja mechaniki gry oraz tekst instrukcji, opracowanie historyczne i konsultacja historyczna.

[16] W. Orliński, op. cit. Orliński wyraźnie opowiada się za koncepcją stanu wojennego jako „mniejszego zła”, które to hasło uznawane jest z kolei przez prawicowych publicystów za synonim zdrady, konformizmu i historycznej ignorancji.

[17] Ibidem.

[18] Ostateczną konfrontację powoduje napisanie przez Adasia na ścianie w Wieży Wrońca hasła „WRONIEC KONIEC” (224).

[19] Na ten aspekt konstrukcji Wrońca zwrócił uwagę P. Zańko w referacie „Bajka niedokończona” – Wroniec Jacka Dukaja, wygłoszony na Ogólnopolskiej Konferencji Religioznawczej „Potęga bajki” 24 III 2010.

[20] A. Chruściel, M. Foerster, A. Kańtoch, K. Wójcikiewicz, Dukaj napisał książkę dziwną, http://redakcja.esensja.pl/ksiazka/publicystyka/tekst.html?id=8766&strona=1, dostęp 28 V 2010.

[21] T. Piątek, op. cit.

[22] To i inne niedoczytania Piątka trafnie punktuje Maria Kobielska w swoim artykule polemicznym – zob. M. Kobielska, op. cit.

[23] Dla porównania fragment opisu karty „Podziemie” do wspomnianej wcześniej gry: „Powstała znakomicie funkcjonująca struktura, będąca poza kontrolą komunistycznego państwa”.

[24] Maciej Pabisek zwraca uwagę na wręcz sataniczno-infernalne obrazowanie Wrońca, jego sług i siedziby (zob. M. Pabisek, Enesy-floresy i inne procesy, „FA-art” 2009, nr 3, s. 62).

[25] M. Kobielska, „Dlaczego dzieci muszą żyć między Tajemnicami, Strachami i Potworami?” Pamięć o stanie wojennym we Wrońcu Dukaja, referat wygłoszony na konferencji „Moje wspomnienia nie należą do was. Paradoksy pamięci i reprezentacji traumy” na Wydziale Polonistyki UJ 23 III 2010.

[26] „Czemu dorośli nigdy nie mówią dzieciom, co się naprawdę dzieje? Dlaczego dzieci muszą żyć między Tajemnicami, Strachami i Potworami?” (145)

[27] „[...] łatwo byłoby przecież stworzyć alegorię, która łopatologicznie wykładałaby historię stanu wojennego. Dukajowi m. in. przez językowe zniekształcenia udaje się tego uniknąć. Jego Milipanci albo Bubeki to twory mogące odnosić się do milicjantów i ubeków a jednocześnie byty zupełnie samodzielne, nie potrzebujące uzasadnienia w postaci historycznych realiów” – A. Nowaczewski, op. cit.

[28] J. Dukaj, Stan wojenny trzeba zrobić.

[29] D. Nowacki, Baśń o stanie wojennym, http://wyborcza.pl/1,75517,7213988,Basn_o_stanie_wojennym.html, dostęp 28 V 2010.

 

ABSTRAKT

Wroniec Jacka Dukaja to stylizowana na bajkę fantasmagoryczna opowieść o stanie wojennym widzianym oczami dziecka. Ten moment historyczny jest tu koszmarnym snem: sytuacją opresywną, przerażającą, krzywdzącą. Fabuła sprawia wrażenie prostej, przynajmniej aż do momentu nietypowego zakończenia. Co sprawia zatem, że w recenzjach Wrońca pojawiają się tak różne, a nawet przeciwstawne interpretacje? Tomasz Piątek widzi w powieści banalny i wielokrotnie już powtarzany przejaw narodowo-katolickiego dyskursu, Maria Kobielska ocenia ją przede wszystkim jako ambitną krytykę mechanizmu pamięci, a Wojciech Orliński pisze o „opuszczeniu krainy mesjanicznej polskiej literatury”. Co „tkwi” we Wrońcu, w jaki sposób w fantastycznej konstrukcji tego świata otwierają się pola dla ideologii i/lub podważania ideologii?

W swojej konferencyjnej pracy postaram się odpowiedzieć także na inne pytania: na czym polega przetwarzanie historycznych doświadczeń na powieściowe obrazy? Czy Wroniec daje się przeczytać jako wykładalna alegoria, czy jest z gruntu niespójną swobodną fantazją? Na czym polega wykorzystanie przez Dukaja konwencji bajki? Jaki wydźwięk ideologiczny może mieć niejasne zakończenie powieści? W jaki sposób książka odpowiada na postulat samego autora, że „stan wojenny trzeba zrobić”?

Poza samym tekstem powieści przyglądam się jej prasowym i internetowym recenzjom pod kątem tego, jaką „polityczną” interpretację Wrońca proponują i z jakich powodów.