„Niesłychany występ żydowskiego nihilisty”.

Do prostego człowieka Juliana Tuwima

i prasowe echa jego publikacji


Krzysztof Niewiadomski

 

W wydaniu „Robotnika” z 27 października 1929 roku zamieszczono wiersz Juliana Tuwima pod tytułem Do prostego człowieka. Mimo pokaźnych rozmiarów, utwór nie rzuca się raczej w oczy. Zajmuje niezbyt eksponowane miejsce, wydrukowany niewielką czcionką na drugiej stronie dziennika. Stał się jednak przedmiotem gorącej polemiki, która przetoczyła się przez polskie gazety na przełomie października i listopada 1929 r. Przeciwnicy Tuwima na długo zapamiętali treść Do prostego człowieka – związani z ruchem narodowym publicyści ponownie zaatakowali poetę dziesięć lat później, w roku 1939[1]. Co ważne, utwór wzbudzał kontrowersje nie tyle artystyczne, co raczejstricte polityczne i ideowe. Może to dziwić w przypadku Tuwima, który w swojej twórczości unikał bezpośredniego zaangażowania w sprawy związane z bieżącą polityką[2]. Jego utwory nosiły w sobie jednak pewien polityczny potencjał:

Apolityczna w zasadzie poezja Tuwima zawierała w sobie pierwiastek buntu; w pewnych momentach historycznych przekształcał się on w bunt polityczny[3].

Taki moment bez wątpienia nadszedł w 1929 r. Otwartym pozostaje jednak pytanie o to czy bunt polityczny wpisany był w sam wiersz Tuwima, czy też to jego czytelnicy przekuli moralny i społeczny sprzeciw poety w wystąpienie polityczne.

Do prostego człowieka – umieszczenie w tytule bezpośredniego zwrotu do adresata pozwala autorowi na grę z klasycznym gatunkiem ody. Tuwim umiejętnie wykorzystuje sytuację komunikacyjną typową dla przywoływanego gatunku wypowiedzi lirycznej – pozwala mu ona na sformułowanie płomiennego apelu kierowanego do konkretnie wskazanego adresata (z kolei typowość adresata i jego pozorna tylko jednostkowość wiodą do uniwersalizacji wezwania).

Poszczególne elementy konstrukcyjne wiersza prowadzą do uproszczenia przekazu i przesuwają utwór w stronę poetyki wiecowej. Wiersz kojarzy się ze skierowaną do masowego odbiorcy odezwą. Dynamiczny dziewięciozgłoskowiec, dobitne (choć nie zawsze regularne w układzie) rymy, podział wielu wersów na osobne cząstki rytmiczno-składniowe (np. „Mordować, grabić, truć i palić”[4]) wytwarzają efekt hasłowości. Wykrzyknienia (słynne „Rżnij karabinem w bruk ulicy!”) oraz inwokacje („O przyjacielu nieuczony, / mój bliźni z tej czy innej ziemi”) prowadzą zarówno do emocjonalizacji wypowiedzi, jak i do jej mocnego zretoryzowania.

Słownictwo użyte w Do prostego człowieka nie jest wolne od leksemów potocznych, czasem wręcz wulgarnych: „stado dzikich bab”, „tłuste szuje”. Ich obecność wzmacnia ekspresję gniewu podmiotu oraz pełni funkcje wartościującą. Metaforyka wiersza jest raczej uboga. Tekst operuje sugestywnymi, ale łatwymi do odczytania, dość oczywistymi obrazami[5].

Opisane środki prowadzą do wzmocnienia ekspresji tekstu oraz do mocniejszego wydobycia na pierwszy plan jego funkcji perswazyjnej. Pozwalają także na, głównie negatywne, wartościowanie przedstawianych postaw i tym samym nadają wierszowi jednoznaczne znaczenie moralne. Tuwim nie pozostawia żadnych złudzeń – opisuje „odwieczne kłamstwo”, które ponownie ktoś będzie chciał wypowiedzieć. Wiersz nastawiony jest na demaskowanie militarystycznej retoryki, pokazuje, że za pozornie szlachetnym rytuałem kryje się cyniczna gra interesów. Niejako przy okazji Tuwim uderza w powszechnie akceptowane patriotyczne rekwizytorium (kobiety żegnające żołnierzy, duchowni święcący broń, podniosłe wypowiedzi o obronie granic, etc.). Symbole okazują się być puste, stają się maskami dla dążących do zysków polityków i kapitalistów. Autor przeciwstawia im etyczną wspólnotę łączącą poetę z tak zwanym prostym ludem. Słowa o bliźnim nadają wierszowi wymowę uniwersalną, ma być to apel o pokój powszechny. Dodatkowo Do prostego człowieka mówi o warstwach wyższych wykorzystujących niższe. Niesie więc za sobą także znaczenia społeczne (nie wolno zapominać o miejscu publikacji „ody” – był to wszak socjalistyczny „Robotnik”).

Wiersz należy bezdyskusyjnie łączyć z pacyfizmem, który był w latach dwudziestych popularny wśród liberalnej i lewicowej inteligencji europejskiej[6]. Na gruncie polskim to właśnie środowisko skupione wokół skamandrytów było orędownikiem haseł głoszących zdecydowane przeciwstawienie się wszelkim tendencjom militarystycznym[7]. Niewinnie wyglądający z dzisiejszej perspektywy pacyfizm budził jednak wówczas niemałe kontrowersje. Nie był przecież do zaakceptowania ani przez środowiska narodowe, ani przez obóz piłsudczykowsko-sanacyjny. Wyraźnie antywojenny wydźwięk wiersza stanowił tym samym wystarczający pretekst do przeprowadzenia polemicznych ataków (nie znaczy to, że te ataki usprawiedliwiał). Niepokój wprowadzają również kolejne cechy charakteryzujące Do prostego człowieka. Przede wszystkim jego forma niebezpiecznie przesuwała tekst w stronę poetyki właściwej tekstom politycznym. Do tego dołożyć trzeba wspomniane już wcześniej demaskacje patriotyczno-wojennego rytuału (tak przecież ważnego dla tożsamości kulturowej Drugiej Rzeczpospolitej!) oraz obecność wątków społecznych. Te czynniki nie pozwalają patrzeć na utwór jedynie jako na żarliwy, ale w gruncie rzeczy niewinny apel o pokój. Niejako automatycznie wpisują go w kontekst wielkich wojen politycznych i ideologicznych międzywojnia. Z tego powodu ostra reakcja części polskiej prasy nie powinna dziwić, Tuwim dostarczył swoim wrogom dobrego casus belli.

Tuwim wyjaśnił kierujące nim intencje w oświadczeniu prasowym, które opublikował w „Robotniku” w odpowiedzi na ataki wielu polskich gazet. W pierwszych trzech punktach poeta potwierdzał swój patriotyzm, podkreślał, że przeciwstawiał się jedynie wojnie zaborczej i że nigdy nie nawoływał do rozbrojenia Polski. W czwartym punkcie padają następujące słowa:

Wśród potępiających mnie głosów z prawdziwym żalem usłyszałem kilka takich, o których szczerości i szlachetności na chwilę wątpić nie mogę. Muszę tedy winę niezrozumienia przez nich istotnych intencji mego wiersza przypisać sobie, nieudolności własnego pióra, które sprawiło, że «inaczej myślałem, a inaczej wyszło». I tylko dla tych przyjaciół ogłaszam powyższy komentarz[8].

Słychać tutaj głos poety niezrozumianego. Być może Tuwim zyskał już, po kilku dniach trwania prasowych polemik, świadomość tego, że wiecowa poetyka, ekspresywna forma, demaskowanie patriotycznych rytuałów zakłóciły przekaz na tyle, że odbiorca mógł odczytać ten prosty w gruncie rzeczy tekst wbrew intencjom autora jako nie tylko wypowiedź antywojenną, ale także krytykę polskiej armii oraz niepodległościowego, zbrojnego wysiłku Polaków. W pierwszym zdaniu cytowanego fragmentu warto zwrócić także uwagę na sugestię, że nie wszyscy krytycy mieli czyste intencje, że część z nich dokonywała instrumentalnej lektury wiersza.

Przed przejściem do bezpośredniej analizy źródeł warto wspomnieć o skali zainteresowania polskiej prasy sprawą publikacji Do prostego człowieka. Bez wątpienia redakcje wielu tytułów uznały ją za wystarczająco ciekawą i/lub bulwersującą, aby poświęcić jej miejsce na swoich szpaltach. W tym sensie utwór Tuwima rzeczywiście wywołał sporą i burzliwą reakcję prasy. Jednak nie należy przeceniać rozmiarów prasowych ataków na autora Biblii Cygańskiej. Cała sprawa nie stała się bowiem tematem najważniejszych artykułów, poświęcano jej uwagę i miejsce, ale raczej jako wydarzeniu drugorzędnemu. Wiersz Tuwima, co jest w sumie oczywiste, nie mógł konkurować ani z gorącą atmosferą politycznej walki w Polsce[9], ani z doniesieniami dotyczącymi zmagań francuskich polityków o stworzenie większości parlamentarnej.

Tuwima zaatakowały w 1929 r. przede wszystkim pisma związane z szeroko pojmowaną prawicą: od narodowej demokracji po chadecję[10]. Tym razem jednak Tuwimowa krytyka wojny i militaryzmu spotkała się także z ostrą reakcją prasy prorządowej, co z jednej strony nie może dziwić: sanacja opierała swoją ideologię władzy między innymi właśnie na dbałości o armię oraz na kultywowaniu tradycji walk niepodległościowych. Z drugiej jednak strony ostre ataki gazet piłsudczykowskich mogą zastanawiać, ponieważ skamandryci przyjmowali wówczas postawę przychylną Marszałkowi. Co ciekawe, w obiegu nieoficjalnym środowiska związane z władzą wypowiadały się o wierszu raczej przychylnie:

Według M. Grydzewskiego po ukazaniu się wiersza w «Robotniku» Miedziński groził Tuwimowi «połączoną z kijami rozprawą (czy też odprawą) na placu Marszałka». Potem jednak, jak się wyraził Kaden, «lali wino na miecze» i wiersz był ulubionym «kawałkiem» sanacji. Porucznik Zaćwilichowski witał się słowami: «Rżnij karabinem w bruk ulicy!», a generałowa Sosnkowska recytowała go przy wszelkich okazjach[11].

Jan Bułhak opublikował na łamach „Myśli narodowej” artykuł pod tytułem: Prosty człowiek o „krzywym” poecie[12]. Autor rozpoczyna swój tekst od pozytywnej opinii na temat umiejętności poetyckich Tuwima. Jednak to nie talent decyduje o prawdziwej wartości artysty. Problem tkwi w tym, że Tuwimowi, poecie polskojęzycznemu, brak odpowiedniej, narodowej duszy. Na tym zasadza się fałsz i szkodliwość jego poezji: „talent poetycki prowadzi na drogi bałamutne i krzywe, a prowadzi krzywo dlatego, że przez jakieś nieporozumienie wewnętrzne p. Tuwim obstaje przy pisaniu po polsku”. Nie chodzi tutaj, zdaniem Bułhaka, jedynie o etniczną czy też kulturową obcość Tuwima, mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym – obcością duchową, która prowadzi do zerwania linii komunikacyjnej łączącej autora z czytelnikami: Na trzydzieści miljonów ludności Polski jest w niej dwadzieścia kilka miljonów obywateli odmiennego od p. Tuwima gatunku, i psychicznego i rasowego. Osamotnienie i przekonanie o byciu niezrozumianym, jakie ma odczuwać poeta, rodzi się z popełnionego przez niego błędu, który polega na ubieraniu „treści niepolskiej, duchowi naszemu obcej i wstrętnej” w „kunsztowną formę polskiej poetyki”, co wiedzie do „oburzenia i odrazy”.

Wątki antysemickie poruszyli także anonimowi autorzy znacznie już krótszych tekstów opublikowanych na łamach „Rzeczpospolitej” oraz „Gazety Warszawskiej”. Artykuł zamieszczony w tej pierwszej gazecie, opatrzony znamiennym tytułem Niesłychany występ żydowskiego nihilisty nie tylko oskarża Tuwima o „plugawienie naszego języka swojemi[13] ohydnemi elukubracjami, w których zohydza wszystko, co wielkie, dobre i szlachetne, poczynając od religii, a kończąc na patriotyzmie”[14], ale także określa autoraRzeczy czarnoleskiej mianem „cudzoziemca krajowego”. Nazwa ta konotuje w zasadzie całość zarzutów wysuwanych przeciwko poecie. Człon „krajowy” nie sugeruje tylko tego, że jest to ktoś, kto mieszka w naszym kraju i tworzy w naszym języku, ale też, że jest to ktoś, kto bierze udział w naszym życiu (w tym przypadku literacko-artystycznym) i staje się przez to kimś bliskim. Owa bliskość tworzy zagrożenie – ułatwia kamuflaż, Tuwim zabiera przecież głos jako „polskojęzyczny poeta”. Pozostaje jednak „cudzoziemcem” – kimś obcym, cudzym, który głosi wrogie treści, szkaluje polskie świętości.

Tekst z „Gazety Warszawskiej” przybiera bardzo ostry, wręcz obelżywy ton:

Konia z rzędem temu, kto majaczenia rozgorączkowanego żydowskiego mózgu odróżni od pierwszej lepszej odezwy komunistycznej![15].

Owe majaczenia nie są jednak snute bezinteresownie, źródłem rewolucyjnych rojeń i podburzań ze strony żydowskich szajgeców jest chęć zdobycia pieniędzy i władzy dla «narodu wybranego».

Wiersz Tuwima przedstawia się jako element szerzej zakrojonej, na szczęście zdemaskowanej, akcji, mającej przynieść korzyści Żydom, a szkody Polakom.

Teksty posługujące się argumentacją antysemicką wyraźnie podkreślają obcość Tuwima. Odmienność rasowa wiedzie do zakwestionowania najważniejszych dla Polaków wartości (patriotyzmu, wojennego heroizmu, gotowości poświęcenia się dla ojczyzny, a także religii), których odrzucenie jawi się jako coś kompletnie niezrozumiałego. Sens temu gestowi nadaje dopiero wskazanie, że jego autorem jest Żyd, a więc ktoś obcy duchowo i narodowo, ktoś, kto jest zupełnie niewrażliwy na „nasze”, święte wartości. Widać w tych tekstach pewne stałe rysy portretu Żyda tworzonego przez antysemickich autorów.

Kolejna tendencja dająca się zauważyć w artykułach atakujących „Robotnika” i Tuwima to wykorzystywanie całej sprawy do bieżącej walki politycznej. „Gazeta Polska” zamieściła tekst pod tytułem Jestem człowiekiem prostym, który zaprezentowano jako nadesłany do redakcji list autorstwa Jana Zaleskiego, z zawodu kotlarza. Antoni Słonimski sugerował jednak manipulację i uważał, że artykuł napisał najprawdopodobniej „jakiś oficer”[16]. Rzeczywiście, nagromadzenie w tekście autorstwa „kotlarza” treści modelowo wręcz wpisujących się w walkę z PPS oraz nieudolna i mało subtelna stylizacja wypowiedzi na język „prostego człowieka” sugerują mistyfikację. Nie sądzę jednak, aby list musiał być sfabrykowany akurat przez oficera.

„Kotlarz” rozpoczyna list od podania swoistego „rodowodu patriotycznego”: przedstawia się jako członek przedwojennej PPS, Związku Strzeleckiego, Legionów, POW, uczestnik wojny 1920 r. Następnie stwierdza, że sytuacja panująca w niepodległej Polsce jest bardzo niejasna – „zaczęło się jakoś kotłować”[17]. Jako szczególnie niezrozumiałe jawi się wystąpienie PPS-u przeciwko Komendantowi. Dopiero lektura Do prostego człowiekaprzyniosła kres poznawczemu zagubieniu: „mi się jeszcze gorzej zrobiło i ażem się za głowę złapał”. Zasłona opadła i wszystko stało się jasne, autor pojął, że to już „inny «Robotnik» i inna PPS”, w których nie działają dawni bojownicy o niepodległość. Obie instytucje jednak nadal starają się wygrywać starą sprawę i – zdaniem Zaleskiego – „tu jest fałsz”. PPS przedstawiono jako formację cynicznie wykorzystującą zasługi swoich dawnych członków.

Nie sposób nie zgodzić się z oceną sformułowaną przez Jana Lechonia: „cytuje się ten nieoczekiwany wiersz jako argument przeciw patriotyzmowi socjalistów[18]. Główna linia ataków na PPS to właśnie demaskowanie jej obłudy, która polegać miała na demonstracyjnym chwaleniu się piękną, niepodległościową przeszłością, podczas gdy prawdziwym poglądom socjalistów bliżej do propagowania zdrady narodowej niż do rzeczywistego patriotyzmu. Cytowany już anonimowy dziennikarz „Gazety Warszawskiej” pisał:

centralny organ PPS, nieraz przechwalający się tradycjami walki o niepodległość, posunął się do propagandy zdrady.

W „Gazecie Polskiej” czytamy zaś:

na jednej stronie ociekać krwią przelaną za Polskę, a na drugiej nawoływać żołnierzy do «rżnięcia karabinem w bruk ulicy»? [...] Coś tu, że użyjemy tuwimowego wyrażenia, nie sztymuje[19].

Socjalistów miały również dyskredytować związki z Żydami oraz z Niemcami. Kwestia samego wiersza znajduje się wyraźnie na dalszym planie. Publicyści atakujący PPS patrzą na utwór tylko jako na dowód demaskujący prawdziwe oblicze polskich socjalistów.

Ostatnia z obecnych w omawianej krytyce tendencji to wskazywanie na komunistyczny charakter treści zawartych w wierszu. Autor artykułu zamieszczonego w krakowskim „Czasie” jednoznacznie łączy utwór Tuwima z komunizmem:

«Rżnij karabinem w bruk ulicy», tak właśnie rozpoczynał nieboszczyk Lenin swój pochód[20].

Dziennikarz wyraża tutaj przekonanie, że hasła wzywające do rozbrojenia bezpośrednio łączą się z propagandą i działaniami rewolucyjnymi. Tuwim urasta zatem do rangi człowieka głoszącego niebezpieczne, wywrotowe treści, które zagrażają i Polsce i porządkowi społecznemu.

Autorzy pozostałych artykułów atakujących poetę za głoszenie poglądów komunistycznych ograniczają się do używania jednoznacznych etykiet. Bułhak pisze o „biurze porad komunistycznych”, „ABC” łączy wiersz z „perfidnymi hasłami bolszewickimi”[21], ,„Rzeczpospolita” przyporządkowuje Do prostego człowieka międzynarodowemu, a właściwie „żydowsko-niemieckiemu marxizmowi”. Znany „kotlarz” konstatuje: „takie same odezwy, jak ten wiersz, bolszewiki nam z aeroplanów całemi pudłami rzucały”.

Wszystkie te wzmianki charakteryzuje całkowity brak uzasadnienia dla postrzegania utworu Tuwima jako tekstu komunistycznego. Jako milczące założenie przyjęto tezę, że tylko komunista mógł namawiać do rozbrojenia, które w takiej, a nie innej sytuacji międzynarodowej (odczucie ciągłego zagrożenie ze strony Niemiec oraz ZSSR) oznaczało zdradę narodową. Takie rozumowanie dodatkowo uprawomocniał fakt żydowskiego pochodzenia poety, który doskonale komponował się z popularnym obrazem żydokomuny.

Sam Tuwim chciał, aby jego wiersz interpretowano jako antymilitarystyczny głos humanisty. Należałoby zatem sądzić, że nuty antypacyfistyczne będą zajmowały ważne miejsce w atakach na „Robotnika” i na samego poetę. Nic bardziej mylnego. Jedynie trzy z cytowanych do tej pory artykułów użyły słowa „pacyfizm” lub „pacyfistyczny”[22]. Zmarginalizowanie tematyki pacyfistycznej należy chyba tłumaczyć bagatelizowaniem samego zagadnienia antymilitaryzmu, które traktowano jako intelektualną modę, polityczną naiwność lub jako element szerszego programu komunistycznego, a więc pogląd niesamodzielny, któremu nie warto poświęcać uwagi.

Trzy najważniejsze tendencje charakteryzujące ataki na Tuwima – antysemicka, antykomunistyczna oraz ta, która kazała wykorzystać całą sprawę na froncie walki partyjnej – przeplatają się w zasadzie we wszystkich omawianych tekstach prasowych. Bycie Żydem nieodzownie łączy się wszak z byciem komunistą, a oba te fakty doskonale nadają się do kompromitowania socjalistów przez wpychanie ich w bardzo niewygodne konteksty etniczno-ideologiczne. Chodziło o pokazanie, że socjaliści, mimo stwarzanych przez nich pozorów, nie mogą być prawdziwie patriotyczni i narodowi.

Występują jednak poważne różnice, które oddzielają retorykę dzienników związanych z obozem narodowym od tej, znanej z tytułów legionowo-piłsudczykowskich. Narodowcy, silnie szermując antysemityzmem, starali się zdyskredytować lewicowość jako taką, pokazać, że ktoś, kto deklaruje się jako lewicowiec, nie może prowadzić polityki patriotycznej. Do prostego człowieka miał ukazywać tą prawdziwą twarz lewicy: formacji walczącej z jedynym gwarantem niepodległości – polską armią. Podejmowane przez prasę narodową ataki na Tuwima nie ograniczały się zatem tylko do wykorzystywania całej sprawy w bieżącej walce partyjnej, miały też wyraźne ostrze ideologiczne. Wydaje się, że artykuły z prasy sanacyjnej wykorzystywały fakt tej publikacji bardziej w celach politycznych niż ideologicznych (choć należy zaznaczyć, że u podłoża ich ataków na Tuwima znajdował się ideologiczny obraz patriotyzmu, w którym umiłowanie ojczyzny musi łączyć się z szacunkiem okazywanym wojsku). Gazetom piłsudczykowskim chodziło przede wszystkim o uderzenie w PPS. Ataki na tę partię miały pokazać, że przeszła poważną ewolucję wewnętrzną i opuściła pozycje niepodległościowe. Publikacja przez „Robotnika” kontrowersyjnego utworu Tuwima dawała prorządowym dziennikarzom kolejny argument. W odróżnieniu od narodowców, piłsudczykowska prasa nie walczyła z lewicowością jako taką, zwalczano jedynie najsilniejszą partię lewicową, która stanowiła konkurencją dla mającego ambicję reprezentowania szerokich mas społecznych obozu rządzącego.

Omówione ataki spotkały się z reakcją przychylnych Tuwimowi pism. Poeta mógł przede wszystkim liczyć na redakcję samego „Robotnika”. Opublikowano w nim anonimowy artykuł, którego autor wskazuje, że wiersz Tuwima obnażył skrywaną prawdę głoszącą, że „burżuazyjne nawoływanie do wojny to «bujda granda zwykła»[23]. Cytat ten pokazuje, że także redaktorzy „Robotnika” preferowali ideologiczne odczytanie Do prostego człowieka, bo jak inaczej nazwać wskazywanie na treści niewygodne dla klasy burżuazyjnej? Do argumentacji wprowadzono również zagadnienie pacyfizmu: „Na całym świecie wzmaga się ciągle ruch antywojenny. Literatura liczy już nie dziesiątki dzieł pacyfistycznych, a setki.” Sama redakcja „Robotnika” zadeklarowała się jako zwolenniczka pacyfizmu: „«Robotnik» nie chce wojny”. Wyraźnie akcentowane słowa o ogólnoświatowym charakterze pacyfizmu uwalniają postawy antywojenne od zarzutu zdrady narodowej. Skoro cały świat „skręca” w stronę antymilitarystyczną, to promowanie takich postaw w Polsce nie stanowi żadnego zagrożenia dla jej bezpieczeństwa.

W podobny sposób wyraża się autor kolejnego anonimowego artykułu, który ukazał się na łamach „Robotnika” i stanowił bezpośrednią odpowiedź na podejmowane ze strony „Gazety Polskiej” ataki na Tuwima[24]. Mamy do czynienia ze stanowczą obroną pacyfizmu, który nie jawi się ani jako działanie na korzyść obcych interesów, ani jako element programu głoszonego przez komunistów. Dziennikarze „Robotnika” starali się przesunąć akcenty w debacie nad pacyfizmem w taki sposób, aby słowa o szczytnej idei, w którą można wierzyć lub nie, zastąpiły opinie kwalifikujące poglądy pacyfistyczne jako zdecydowanie antynarodowe i tym samym niebezpieczne.

„Endecy mają więc wiernych sprzymierzeńców w sanacji jeśli idzie o militaryzm. Stwierdzaliśmy to już wielokrotnie[25]. Sugestia zawarta w tych dwóch zdaniach jest oczywista: obóz rządowy tylko w niewielki sposób różni się od grup narodowych. Socjaliści odwracają więc zastosowany przez ich wrogów mechanizm, polegający na przydawaniu lewicowcom etykiety komunistów i wpychaniu ich w niewygodny kontekst. Retoryka taka dodatkowo implikuje twierdzenie, że skoro sanacja niewiele różni się od narodowców, to jedyną partią, która pozostaje wierna lewicowym ideałom, jest właśnie PPS.

Rolę drugiego publicznego „adwokata” Tuwima odegrały „Wiadomości Literackie”. Na pierwszej linii walczył przede wszystkim Antoni Słonimski, który poświęcił całej sprawie aż trzy artykuły (jeden podpisany imieniem i nazwiskiem oraz dwa sygnowane inicjałami „as”), Pierwszy zawiera wspominane już obiekcje dotyczące wiarygodności Jana Zaleskiego, „kotlarza”. W tym samym tekście Słonimski określa wiersz mianem „utworu jednego z najwybitniejszych dzisiaj poetów Polski, Europy i świata”. Niestety, wielkość Tuwima spotkała się z małością jego krytyków: „prasa nasza kieruje się przeważnie obyczajami dżungli, a zaszczuwanie «opornych» należy do jej najulubieńszych metod”. Słonimski chce pokazać prasową burzę jako konfrontację wybijającej się, samodzielnie i odważnie myślącej jednostki ze stosującą utarte wzorce myślenia, broniącą przeciętności i intelektualnej identyczności dziennikarską masą.

W tekście-dowcipie Jak by to wyglądało gdzieindziej[26] przedstawia publicysta „Wiadomości Literackich” nierealne, utrzymane w purnonsensowej poetyce hipotetyczne reakcje, które zostałyby wywołane publikacją Do prostego człowieka w innych krajach. Za śmiechem kryje się jednak poważniejsza konstatacja:

We wszystkich krajach cywilizowanych wiersz Tuwima spotkałby się z głosami za i przeciw, wszędzie jednak mówiono by o poezji i wszędzie byłoby więcej powagi i więcej uśmiechu w dyskusjach.

Krytycy Tuwima grzeszą więc podwójnie: zbytnią powagą, która każe czytać wszystko dosłownie i tak naprawdę wiedzie do ośmieszenia amatorów takiej lektury oraz niepoważnością rozumianą nie jako skłonność do żartów, ale jako brak odpowiednich kwalifikacji do rozmawiania o poezji (chodzi tutaj o „niepoważność” intelektualną).W trzecim artykule Słonimski początkowo całą sprawę bagatelizuje: wiersz

wywołał burzę w szklance wody i to wody stojącej i dość cuchnącej. Dzienniki endeckie jak zwykle wypisywały brednie i łobuzerstwa[27].

Następnie jednak felietonista zmienia ton na niezwykle poważny i przechodzi do obrony pacyfizmu. Powstała wypowiedź niejako programowa, w której padają słowa patetycznego apelu:

tylko bezkompromisowe wyrzeczenie się wszelkiej wojny może mieć decydujące znaczenie dla postępu. Ta nowa religia pokoju musi być tolerowana jako prawdziwa wiara.

Słonimski przedstawia pacyfizm już nie tylko jako pewną – charakterystyczną dla intelektualistów – postawę moralnego sprzeciwu przeciwko wojnie, ale jako zespół, funkcjonujących na prawach religii, przekonań, które mają ambicję przebudowania starego ładu. Powstaje manifest ideologa pacyfizmu, który w rzeczywistości niewiele różni się od swoich adwersarzy. Autor Czarnej wiosny zrobił to samo, co wcześniej sam skrytykował – nie chciał wypowiadać się o poezji.

Wszyscy przywołani autorzy patrzyli na publikację utworu Tuwima z jednego punktu widzenia, który nakazywał użyć tekstu poetyckiego jako oręża w walce bądź to politycznej, bądź ideologicznej. Treść wiersza interpretowano rozmaicie, nikt jednak nie zrobił tego w sposób naprawdę rzetelny i dokładny. Niemal automatycznie rozpoznawano w „odzie” Tuwima utwór o sporym potencjale politycznym lub ideologicznym, przyznawano jej negatywny lub pozytywny wektor moralny, opatrywano odpowiednią, aktualną etykietą, a następnie używano na polu walki. Jan Lechoń, całą sprawę, z gorzką satysfakcją stwierdził:

Swoją drogą trzeba powiedzieć, że jeszcze coś poeci znaczą, bo trudno wyobrazić sobie to zamieszanie, które powstało![28].

Zamieszanie powstało rzeczywiście spore, ale sama poezja tak naprawdę nie zajmowała w nim poczesnego miejsca.

Omówiony przypadku dobrze pokazuje, że publicyści epoki międzywojennej nie mieli większych zahamowań przed upolitycznianiem poezji. I to upolitycznianiem nie tylko w wymiarze interpretacyjnym, ale też stricte utylitarnym – wiersze mogły służyć za oręż używany w ostrej walce politycznej. Co ciekawe, Piotr Matywiecki w swojej monografii Tuwima nadmienia, że ataki przeprowadzane na „odę” autora Balu w operze wynikały bądź to z antysemityzmu publicystów, bądź z rzeczywistego niepokoju o niepodległy byt Polski, którego zagrożenie „odczuwano bardzo mocno”[29]. Matywiecki zdaje się nie zauważać wyrachowania części z osób zabierających głos w sprawie Do prostego człowieka, która przetwarzała wiersz z komunikatu artystycznego na użyteczne narzędzie.

Cała sprawa pokazuje logikę sytuacji, w której dyskursu[30] politycznego używa się do interpretacji tekstów artystycznych. W takiej sytuacji nie pozwala się na niejednoznaczność wypowiedzi poetyckiej, nadaje się jej jeden, ściśle określony sens, a artystyczne środki wyrazu funkcjonalizuje jako szczególne sposoby wypowiadania treści ideowych. Dąży się ponadto do ścisłej kontekstualizacji wiersza, który może okazać się interesującym tylko jako wypowiedź konkretnego człowieka związanego z konkretnym środowiskiem światopoglądowym. Sprawa Do prostego człowieka pokazuje także, że język polityki unieważnia stylizację – wiersz stylizowany na odezwę staje się odezwą. Podobny mechanizm działa także w przypadku interpretacji poszczególnych fraz. Najlepszym przykładem będzie tutaj słynny apel „Rżnij karabinem w bruk ulicy!”, który w tego rodzaju odczytaniu musi stać się wezwaniem do zlikwidowania armii i buntu w szeregach żołnierzy-obywateli. W politycznej interpretacji utworu literackiego może więc dokonywać się swoiste urzeczowienie tekstu artystycznego, który zaczyna nabierać kształtów realnego, mającego swoje mocno zarysowane granice, narzędzia. Reguły rządzące artystyczną kreacją zostają zawieszone. Dochodzi do zasadniczej zmiany ram modalnych, w których dokonuje się proces rozumienia tekstu. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że taka procedura interpretacyjna nie zawsze musi być zupełnie pozbawiona uzasadnienia. Dzieje się tak właśnie w przypadku Do prostego człowieka. Stylizacja wiersza na żarliwy apel, wiecowa poetyka, jednoznaczna moralna wymowa wiersza oraz poruszenie tematyki ważkiej ze względów społecznych pozbawiają tekst niewinności i w pewnym sensie uzasadniają czytanie go jako politycznej prowokacji.

Opisana polemika pozwala również mówić o ogólnych uwarunkowaniach sytuacji, w której znaleźli się pisarze na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych. W tej drobnej w sumie sprawie widać, jak poeta trafia gdzieś pomiędzy wielkie żarna historii. Osamotniony (oczywiście w szerokim planie ideowym i społecznym, a nie towarzyskim) artysta liczył na zrozumienie i chciał zabierać głos w najbardziej palących sprawach. Uczciwy, choć nieco niefrasobliwy i naiwny, głos poety zagłuszały jednak dużo od niego głośniejsze chóry protagonistów ówczesnego sporu polityczno-ideologicznego. Zaostrzająca się walka o władzę w kraju, budowanie autorytarnego reżimu, ferment ideowy wywoływany starciem nowoczesnych ideologii – te wszystkie czynniki zmniejszały pole manewru. Literatura zaangażowana społecznie zdawała się być możliwa tylko jako część tych szerszych zjawisk. Zaangażowanie społeczne odczytywano jako zaangażowanie polityczne.

 

BIBLIOGRAFIA

Literatura podmiotu

„ABC” 30.10.1929, s. 3.

Bułhak J., Prosty człowiek o „krzywym” poecie, „Myśl Narodowa” 1929, nr 51.

Na nutę bolszewicką, „Czas” 31.10.1929.

Nie sztymuje, „Gazeta Polska” 31.10.1929.

Niesłychany występ żydowskiego nihilisty, „Rzeczpospolita” 30.10.1929.

Propaganda zdrady w „Robotniku”, „Gazeta Warszawska” 29.10.1929.

Rżnij karabinem w bruk ulicy, „Robotnik” 29.10.1929.

Słonimski A., Do pana prokuratora, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 45.

Słonimski A., Kronika Tygodniowa, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 45, s. 4.

Słonimski A., Jak by to wyglądało gdzie indziej, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 46.

Tuwim J., Do prostego człowieka, w: idem, Wiersze wybrane, Warszawa 1986.

Tuwim J., Dzieła, t. 5, red. J. W. Gomulicki et al., Warszawa 1964.

Zaleski J., Jestem prostym człowiekiem, „Gazeta Polska” 1.11.1929.

Literatura przedmiotu

Fiedor K., Ruch pacyfistyczny. Studia nad genezą i formami działania do 1939 roku, „Dzieje Najnowsze” 1980, nr 2, s. 51-91.

Głowiński M., Wstęp, w: J. Tuwim, Wiersze wybrane, Wrocław 1986.

Matywiecki P., Twarz Tuwima, Warszawa 2007.

Sawicka J., Julian Tuwim, Warszawa 1986.

Stradecki J., Julian Tuwim. Bibliografia, Warszawa 1959.

Stradecki J., Wokół Skamandra, Warszawa 1977.

Ślusarczyk J., Idea pokoju w europejskiej i polskiej myśli politycznej do 1939 roku. Kompendium, Warszawa 1995.


PRZYPISY 

[1] Zestawienie tekstów polemicznych – zarówno z 1929 r., jak i 1939 – związanych z Do prostego człowieka można znaleźć w: J. Stradecki, Julian Tuwim. Bibliografia, Warszawa 1959, s. 171-175. W swojej pracy rezygnuję z analizy wszystkich artykułów, felietonów i notek, pozostaję przy ich reprezentatywnym wyborze.

[2] Teksty takie jak Wiosna. Dytyramb oraz Do generałów dotykały nieco innych niż polityczne pól społecznego zaangażowania.

[3] J. Sawicka, Julian Tuwim, Warszawa 1986, s. 141.

[4] Tekst wiersza przytaczam za wydaniem: J. Tuwim, Wiersze wybrane, Wrocław 1986, s. 147-148.

[5] Wyjątki stanowią jedynie wyrażenia: „Ojczyznę szarpać deklinacją” oraz „Kiedy rozścierwi się, Rozchami// Wrzask liter z pierwszych stron dzienników”.

[6] Publikacja Do prostego człowieka nastąpiła wkrótce po ukazaniu się pierwszego wydania Na Zachodzie bez zmian E. M. Remarque’a. Dyskusje prowadzone wokół powieści niemieckiego autora w pewnym sensie przygotowały grunt pod polemikę związaną z wierszem Tuwima.

[7] Zob. J. Stradecki, Wokół Skamandra, Warszawa 1977, s. 81-82.

[8] Cyt. za: J. Tuwim, Dzieła, t. 5, red. J.W. Gomulicki et al., Warszawa 1964, s. 677.

[9] Jesień 1929 r. to czas formowania się centrolewu, a więc poważnej zmiany w geografii polskich partii oraz stronnictw politycznych. Opinię publiczną rozpalała dodatkowo skandaliczna sprawa Gabriela Czechowicza, a pierwsze dni listopada przyniosły poważny kryzys sejmowy.

[10] Cała sprawa nie wzbudziła raczej zainteresowania komunistów. Skądinąd jednak wiadomo, że ich stosunek do pacyfizmu był raczej niechętny – traktowali go jako wyraz inteligenckiego, burżuazyjnego sprzeciwu, który w ostatecznym rozrachunku raczej umacnia system. Por. cytat: „Mieszczańscy poeci emocjonują się wojną i nazywają to pacyfizmem. Nie mogąc dostrzec, że nie ujmując zjawisk wojny ze stanowiska walki klasowej wplatają się siłą rzeczy w pacyfistyczną hipokryzję imperjalizmu, stają się jednym z jego czynników.”, E. Schurer, Wieczór poezji pacyfistycznej, 12 IV 1930 w Sali Towarzystwa Hygienicznego, „Miesięcznik Literacki” 1930, nr 5, s. 273.

[11] J. Stradecki, op. cit., s. 171.

[12] J. Bułhak, Prosty człowiek o „krzywym” poecie, „Myśl Narodowa” 1929, nr 51, s. 327-328.

[13] W tym i w podobnych przypadkach starano się zachować pisownię oryginału.

[14] Niesłychany występ żydowskiego nihilisty, „Rzeczpospolita” 30.10.1929, s. 2.

[15] Propaganda zdrady w „Robotniku”, „Gazeta Warszawska” 29.10.1929, s. 5.

[16] A. Słonimski, Do pana prokuratora, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 45, s. 4.

[17] J. Zaleski, Jestem prostym człowiekiem, „Gazeta Polska” 1.XI.1929, s. 2.

[18] Cyt. za: J. Sawicka, op. cit., s. 146.

[19] Nie sztymuje, „Gazeta Polska” 31.10.1929, s. 4.

[20] Na nutę bolszewicką, „Czas” 31.10.1929, s. 3.

[21] „ABC” 30.10.1929, s. 3.

[22] J. Bułhak, op. cit.; „ABC”; Propaganda zdrady w Robotniku.

[23] Rżnij karabinem w bruk ulicy, „Robotnik” 29.10.1929, s. 3.

[24] „Robotnik” 31.10.1929, s. 3.

[25] Ibidem.

[26] A. Słonimski, Jak by to wyglądało gdzie indziej, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 46, s. 4.

[27] IdemKronika Tygodniowa, „Wiadomości Literackie” 1929, nr 45, s. 4.

[28] J. Sawicka, op. cit., s. 142.

[29] P. Matywiecki, Twarz Tuwima, Warszawa 2007, s. 343.

[30] Słowo dyskurs jest tutaj lepszym pojęciem niż funkcjonalny styl języka, ponieważ wskazuje nie tylko na warstwę stylistyczną, ale pozwala także na uchwycenie podstawowych kategorii ideowych leżących u podstaw takiego, a nie innego sposobu mówienia o rzeczywistości.

 

ABSTRAKT

W roku 1929 Julian Tuwim opublikował na łamach „Robotnika” (prasowego organu Polskiej Partii Socjalistycznej) pacyfistyczny wiersz Do prostego człowieka. Ukazanie się tego utworu drukiem wywołało kilkudniową prasową polemikę, którą zapoczątkowały oskarżenia wysuwane pod adresem zarówno poety, jak i dziennika przez autorów związanych z obozem sanacyjnym lub narodowym. Kłótnia o tę publikację, jaka się wówczas wywiązała, stanowi doskonały przykład uwikłania tekstu literackiego w dyskurs stricte polityczny. Wiersz Tuwima przestał funkcjonować jako komunikat artystyczny, stał się faktem społecznym.

Praca opiera się na źródłach prasowych. Podstawowy cel poznawczy stawiany pracy to ukazanie tego w jaki sposób można było w Drugiej Rzeczpospolitej wykorzystać tekst literacki do prowadzenia bieżącej walki politycznej. Ten pojedynczy przypadek dobrze odsłania mechanizmy, które pozwalały ówczesnym publicystom przełożyć język poezji na jednoznaczny semantycznie język odezwy politycznej. Drugi z celów poznawczych to wyabstrahowanie z części publikowanych artykułów postulatów mówiących o społecznej funkcji, którą winna pełnić twórczość poetycka. Interpretacja całości zebranego materiału źródłowego pozwoli na ukazanie napięć łączących, pozornie niewinne, teksty poetyckie z zaostrzającą się na przełomie lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku walką ideologiczną.