Zwrot (nie)polityczny, albo:

Polityczna śmierć Michała Witkowskiego?

 

Jakub Szestowicki

 

I

Michał „Michaśka” Witkowski to autor, którego twórczość została zakwalifikowana jako proza zaangażowana. Sam autor został uznany za jednego z jej czołowych przedstawicieli, obok Doroty Masłowskiej, Mariusza Sieniewicza czy Daniela Odiji. Specyficzny idiolekt Witkowskiego, zdaniem krytyków czerpiący wiele z Gombrowicza, jest starannie dopracowany, pełen humoru, stylistycznie wyrafinowany, uwodzący. Tym samym stawia opór konserwatywnej krytyce, która twórcom utworów zaangażowanych często zarzuca braki w warsztacie, kiepską warstwę formalną (nie wspominając o treści).

Igor Stokfiszewski w Zwrocie politycznym określa twórczość zaangażowanych pisarzy w następujący sposób:

Twórcy ci wyraźnie zerwali z postmodernistyczną wizją literatury dalekiej od zagadnień publicznych, pisząc tomy zorientowanej społecznie prozy poświęconej krytycy kapitalizmu, mediów masowych oraz przełomu konserwatywnego[1].

Zdaniem Stokfiszewskiego owo poruszenie tematyki politycznej charakteryzuje twórczość powstałą na przełomie wieków. Jest ona zwrotem wymierzonym przeciwko tekstom charakterystycznym dla lat 90., tj. hołubiącym indywidualizmowi, propagującym konsumpcyjny styl życia, słowem: wprzęgniętym w ramy systemu neoliberalnego, który przybiera pozornie nienacechowane ideologicznie określenie „postmodernizmu”[2]. Ów zwrot to również odpowiedź na powrót konserwatywnych tendencji właściwych końcowi lat 90., które – zdaniem Stokfiszewskiego – są „nemesis ponowoczesności”[3]. Co oczywiste, projekt Stokfiszewskiego ma znacznie szerszy zasięg; na użytek mojego tekstu podaję interpretacje Autora w formie skrótowej.

Znaczące, że tekst Stokfiszewskiego powstał przed opublikowaniem Margot. Postawienie hipotezy „czy Igor Stokfiszewski zakwalifikowałby Margot do prozy zaangażowanej?” nie jest jednak do końca bezzasadne. Wychodząc już poza partykularny głos Stokfiszewskiego, można z całą stanowczością przyznać, że najnowszy tekst Witkowskiego jest problematyczny. Podczas gdy panuje konsensus dotyczący polityczności Lubiewa, tak Margot jest od polityczności odtrącana. Witkowski – podaję za Błażejem Warkockim – czytelników „pozostawił z treściową pustotą, spektaklami cynizmu i mało wyrafinowanym voyeuryzmem[4]. Tekst Witkowskiego chociaż stanowi kontynuację poetyki charakterystycznej dla Lubiewa czy Barbary Radziwiłłówny z Jaworzna-Szczakowej, to ze względu na warstwę tematyczną nie pozwala na umieszczenie w tym samym szeregu. Jawi się tym samym – zdaniem niektórych – jako dzieło nieudane.

Niniejszy tekst stanowi próbę rehabilitacji tekstu Witkowskiego. Nie jest to jednak apologia politycznego wymiaru Margot. Co postaram się dowieść, powieść Witkowskiego jest tylko pozornie banalna i pozbawiona głębszych treści. Zgadzam się z Joanną Orską, że Margot jest książką nieprzyzwoitą[5]. Nieprzyzwoitą moim zdaniem w dwójnasób: z jednej strony z racji kontrowersyjnych motywów mogącą szokować czytelnika (co mnie mniej interesuje), z drugiej – problematyzującą kwestię obiegu i recepcji prozy zaangażowanej. Wreszcie: stawiającą ważne pytania odnośnie obecności literatury w przestrzeni społecznej.

Interesuje mnie to czy rzeczywiście – jak pisze Błażej Warkocki – „Michaśka is dead”[6]. A może wręcz na odwrót? Nieprzypadkowo Witkowski zaczyna mottem z Metamorfoz Owidiusza.

II

Mimo że Lubiewo nie było debiutem literackim Witkowskiego, to dopiero od tego czasu jego literatura zaskarbiła zainteresowanie. Utwór został gruntownie przepracowany przez polską krytykę literacką. Przeważały pochwały – krytycy mówili np.

Michałowi Witkowskiemu udało się coś, czego nie dokonały pisarki feministyczne w Polsce - zabsolutyzowanie żeńskości[7],

Lubiewo, patrząc od strony tematu, to powieść bardziej niż zajmująca, cenna poznawczo, którą czyta się jednym tchem i z wypiekami na twarzy[8].

Co warte podkreślenia, Lubiewo od początku rozpatrywane było w kontekście politycznym – pojawiły się nawet głosy, które dostrzegały w tym niebezpieczeństwo, takie jak Krzysztofa Uniłowskiego:

Ciekawym jednak, czy polityczny wymiar tego przedsięwzięcia nie przesłoni innych[9].

Bez wątpienia tekst Witkowskiego stał się jednym z najczęściej komentowanych tekstów dekady.

Podczas gdy przy analizach Lubiewa kwestie polityczne trudno było pominąć, to tekst zyskiwał legitymizację głównie dzięki wysokiemu poziomowi artystycznemu. Rzecz ma się zgoła odmiennie, jeśli skupimy się na recepcji Margot. Joanna Orska trafnie wskazuje, że „większość z nich [tj. recenzji – dop. J.S.] w znikomym tylko stopniu traktowała o przedmiocie[10]. Tym samym doświadczenie lektury dzieła literackiego musiało ustąpić doświadczeniu lektury recenzji ostatniej powieści Witkowskiego[11]. Sytuację dodatkowo komplikował fakt nadzwyczaj obfitej promocji Margot – autor pojawił się w kilku programach telewizyjnych, zrobił performance przy stacji Metra Centrum[12], na przystankach pojawiły się plakaty reklamujące nową powieść, nie oszczędzono przestrzeni internetowej[13]. Podczas, gdy w normatywnej, tj. popkulturowej przestrzeni funkcjonowanie tekstu literackiego powiązane jest z wizerunkiem autora, i to na nim głównie skupiają się media, tak w przypadku profesjonalnej krytyki literackiej wychodzenie poza właściwy przedmiot analizy jest nietypowe. Margot właściwie przestała funkcjonować jako element obiegu literackiego, stała się jedynie asumptem do refleksji nad obiegiem literackim per se. Stanęła w miejscu pęknięcia między głównymi „grupami” polskiej krytyki literackiej, które – za Orską[14] – nazywam Akademikami i Politycznymi. Witkowski świadomy zasad i kryteriów, którym podlegają teksty literackie, stworzył tekst-pretekst. Usytuował się zdaje się w miejscu najbardziej niekomfortowym – raz: z racji tego, że jak powiada sam autor nie pisze „dla Dariuszów Nowackich”, ale dla „ludzi” Witkowski umieszcza się poza kontekstem akademickim, w którym zwykł funkcjonować. Dwa: z racji niektórych wypowiedzi w mediach[15], jak i trudnych do znalezienia elementów politycznych w tekście zraził do siebie stronę Polityczną.

Nie bez znaczenia jest fakt zarzucania autorowi Margot postawy cynicznej. Wątpię jednak, aby dzięki Margot Witkowski chciał pokazać stronie akademickiej i zaangażowanej, że zostały oszukane i wplecione w grę. Jakkolwiek Witkowski mówi, że „pisał dla Dariuszów Nowackich”, to Lubiewo i kolejne utwory poprzedzające Margot nie tracą przez to na wartości. Mimo że autor wizerunkowo utożsamia się z celebrytami, to zdaję się, że nie chodzi tu o pokazanie, że właściwym celem pisarstwa Witkowskiego jest zdobycie sławy i pieniędzy. Ową sytuację traktuję jako grę, ale grę wykluczającą cynizm. Mianowicie – tak jak Orska – rozumiem to przede wszystkim jako gest gombrowiczowski. Witkowski, mimo że zazwyczaj wzbudzający kontrowersje, elementy gombrowiczowskiej kreacji wplata już nie tylko w teksty literackie, ale i we własny wizerunek. Oczywiście, taki pozorny, ale de facto krytyczny oportunizm budzi niepokój. Jednak fakt posądzania autora o cynizm w tym kontekście traci uzasadnienie.

III

Inspirujące są słowa o śmierci Witkowskiego. W rozumieniu niektórych śmierć może świadczyć o porażce autora, a nawet o swego rodzaju zdradzie. Czy Michaśka piszący Margot skazuje się na byle jaki byt, ale istniejący w obrębie „zwykłych ludzi”, kosztem niebytu w przestrzeni profesjonalnej krytyki literackiej?

Słowa Błażeja Warkockiego „Michaśka is dead” traktuję jako punkt wyjścia do rozważań. Nie jest jednak moim celem budowanie polemiki z niniejszym Autorem. Chciałbym je przede wszystkim osadzić w nieco innym kontekście, który pozwoli odmiennie spojrzeć na to, co się dzieje z Margot.

Śmierć w najogólniejszym rozumieniu konotuje koniec – często utożsamiana jest z bólem, kresem aktywności. Śmierć jest także przeciw życiu, oznacza jego zagładę. Tak rozumiana Margot jest potwierdzeniem kresu pewnego projektu literackiego, dodajmy: pełnego zaangażowania. Powieść Witkowskiego może stanowić cezurę w jego twórczości – zdaje się, że wiele krytyków zastanawia się, jak będą wyglądały kolejne utwory Michaśki. Hipotezy jednak należy odłożyć na bok.

Wzbogacającym kontekstem do rozważań nad politycznością Margot jest psychoanaliza lacanowska. W seminarium 7. – Etyce psychoanalizy[16] – Jacques Lacan w oparciu o analizę Antygony Sofoklesa tworzy pojęcie „drugiej śmierci” [second death]. Jego zdaniem Kreona nie satysfakcjonuje śmierć Polinejkesa – brata tytułowej bohaterki. Władca żąda czegoś ponad tradycyjnie rozumianą, tj. istniejącą w porządku symbolicznym śmierć. Kreon pragnie negacji Polinejkesa do zera, chce – zdaniem Lacana – zerwać wszystkie nici jakie wiązały go ze światem. Jest to de facto żądanie drugiej śmierci – śmierci zadawanej na poziomie znaku. Oczywiście, jest to zadanie, którego nie da się zrealizować – pragnienie Kreona spotyka nieprzenikalną granicę, znajduje się w impasie[17]. Granicy znaku nie da się przekroczyć.

Witkowskiego, nawet martwego, nie da się wymazać. Jako pisarz zajął istotne miejsce w obiegu literackim i nawet od niego odsunięty – podobnie jak martwe ciało Polinejkesa – będzie z niego straszył. Jeśli zostanie po nim pustka, to będzie ona pustką znaczącą.

Co istotne, możemy w ten sposób rozumieć jakąkolwiek twórczość literacką. Tym samym łatwo otrzeć się o banał. Po raz kolejny warto przywołać rozważania Lacana nad Antygoną. W świetle jego interpretacji siła głównej bohaterki (a zarazem siła tego dramatu) polega na tym, że Antygona stoi w punkcie granicznym prawa, miejscu impasu. Marc De Kesel w swojej analizie seminarium 7. pisze:

She asserts herself not against Creon's law as such but consciously stands at that law's limit, at the precise place where the law encounters its material support[18].

Owa krańcowa pozycja zyskuje na znaczeniu kiedy zostaje powiązana z lacanowskim pragnieniem [desire]. Antygona pokazuje, że kwestie władzy – pozornie wszechogarniającej, nie znającej umiaru i granicy – powiązane są z brakiem i pragnieniem. Tym samym dramat pokazuje, że strona władzy „cannot give or realize what it promises[19].

Analiza Antygony pozwoliła Lacanowi sformułować etykę psychoanalizy. W ogromnym skrócie, polega ona na skonfrontowaniu analizanta z jego własnym pragnieniem. Nie służy ono – jak w przypadku tradycyjnej terapii psychoanalitycznej – poprawie nastroju, samopoczucia pacjenta. Wręcz przeciwnie – polega na pokazaniu analizantowi, że to, czego pragnie, jest naprawdę śmiercią, końcem, brakiem. Oczywiście, spotkanie pacjenta z Rzeczą może zakończyć się nawet destrukcją podmiotu, w związku z tym tej granicy analizant przekroczyć nie powinien. Co charakteryzuje ową krańcową pozycję to fakt, że podmiot odzyskuje w niej autonomię, która pozwala na rekonfigurację pozycji analizanta. Podmiot świadomy braku i skończoności, to de facto podmiot wolny.

Jak ma się do powyższych rozważań Michał Witkowski? Oczywiście, jego teksty nie odzwierciedlają bezpośrednio zagadnień Etyki psychoanalizy. Można jednak dostrzec pewne analogie. Jego istotna pozycja po wydaniu Lubiewa była stosunkowo stabilna i w pewnym sensie niepodważalna. Wraz z wydaniem Margot sytuacja się odmieniła. Chciałbym odwrócić zdania krytyków o brakach w najnowszym tekście Witkowskiego. W mojej ocenie, są one tak naprawdę drugorzędne. Co wydaje mi się najważniejsze to fakt, że krytyka Margot zwraca przede wszystkim uwagę na brak charakteryzujący głównych aktorów na scenie polskiej krytyki literackiej. Co pokazuje naszkicowana przeze mnie skrótowo recepcja Margot, tekst ten sprawia duże problemy. Niczym zwierciadło odbija krytykę literacką – ta zamiast skupiać się na właściwym przedmiocie, tj. tekście powieści pokazuje przede wszystkim swoje własne oblicze. Znamienne są słowa Joanny Orskiej, która pisze, że „wypowiedzi [krytyków – J.S.] – utrzymane w mniej lub bardziej krytycznym tonie – stanowiły raczej swego rodzaju autoprezentacje światopoglądowe[20], a dyskusje odbywały się „w zasadzie ponad książkami”[21]. To, co łączy Witkowskiego z analizą Antygony podejmowaną przez Lacana to miejsce impasu, które zdaje się zajął tekst Margot. Co więcej, impas Witkowskiego to nie impas jego bohaterów, ale impas całej krytyki. Wiele tekstów/nurtów na przestrzeni dziejów literatury sprawiało kłopot krytykom. Sytuacja Margot jest jednak inna niż dajmy na to pop-literatury. Podczas gdy ta już na początku była degradowana, i która dopiero stopniowo zaczyna odzyskiwać aprobatę badaczy, tak teksty Witkowskiego niemal od początku były doceniane. Dopiero publikacja Margot wprawiła krytyków w swego rodzaju konsternację. Warto nadmienić, że wypełnianie zasad etyki psychoanalizy Lacan kieruje przede wszystkim do analityków – to ich zadaniem jest doprowadzenie do konfrontacji pacjenta z pragnieniem. Być może pewnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, że w przypadku Margot Witkowski przyjął pozycję analityka, który krytykę postawił w roli pacjenta, niemniej „coś tu jest na rzeczy”. W terapii psychoanalitycznej pacjent darzy analityka zaufaniem i wysuwa konkretne żądania. Rolą analityka jest jednak czasami wskazanie, że to, co „dobre” zdaniem pacjenta, nie jest tym, czego on potrzebuje. Tym samym Witkowski nie napisał kolejnej książki, którą profesjonalna krytyka przyjęłaby z aprobatą (a – jak napisałem wcześniej – mógłby), zamiast tego przeprowadza atak z pozycji śmierci, tj. niemalże (auto)wykluczenia z dotychczas zajmowanej pozycji.

Gest Witkowskiego postrzegam jako na wskroś polityczny. W szerokim tego słowa znaczeniu – sytuacja Margot zwraca uwagę na problemy, w które uwikłany jest dyskurs krytyki literackiej, co więcej tekst zapoczątkowuje refleksję, która zaczyna w tym gronie być obecna. Wskazuje również na brak charakteryzujący obieg literacki - Margot napisana „dla ludzi” wymusza spojrzenie „Nowackich” właśnie na normatywnie rozumianych „szarych czytelników”. Tkwi w tym pewien subwersywny potencjał – Witkowski włącza głos wykluczonych w spektrum profesjonalnej krytyki, zmuszając tę drugą do zajęcia postawy refleksyjnej. Tym samym otwiera przestrzeń rekonfiguracji czy – odwołując się do Lacana – przestrzeń autonomii, wolności.

Powiedzieć, że na tym kończy się polityka Margot to zdecydowanie za mało. W świetle powyższych słów wydawać się może, że Witkowski instrumentalizuje „szarego czytelnika” - odwołuje się do niego tylko po to, aby wykorzystać go w kwestiach, które zazwyczaj są temu czytelnikowi obce. Postaram się wykazać, że jego rola nie jest pomijana – Margot nie została napisana wyłącznie dla krytyków. Polityczny potencjał tego tekstu nie pomija normatywnego czytelnika.

Co podkreśliłem na samym początku, Witkowski z racji poruszanej tematyki może być uważany za pisarza kontrowersyjnego. Krzysztof Uniłowski w tekście poświęconym Margot pisze:

Dzięki Lubiewu Witkowski stał się pisarzem modnym, ale jego popularność nie wyszła poza krąg odbiorców, którzy akceptowali problematykę tego utworu. Znam i takich czytelników, którzy się zarzekali, że książek Witkowskiego nigdy nie wezmą do ręki z powodu – wyrażę się oględnie – konfliktu orientacji seksualnych[22].

Witkowski stał się pisarzem aprobowanym przez zdaje się nie dość liczny krąg odbiorców. Podczas gdy Lubiewo odniosło niewątpliwy sukces, to trudno tak mówić o następujących po nim pozycjach. Co istotne, nie chodzi mi tu o podkreślenie tego, ile egzemplarzy książki zostało sprzedanych – to kwestia drugorzędna. Znacznie ważniejsze jest to, że z racji określonej tematyki jego twórczość zaczęła cyrkulować głównie wokół kręgu odbiorców, którym – to moja hipoteza – opinie Witkowskiego są bliskie. Michaśka stał się ważnym i politycznym pisarzem dla Politycznych i Akademików, odstraszając od siebie czytelników mniej zaangażowanych. Tym samym polityczność jego tekstów – o ile uznajemy to za jakąś wartość - nie znalazła odpowiednio dużego pola oddziaływania.

Co chciałbym podkreślić, powyższy argument wcale nie skłania się ku tezie, że w przypadku Margot Witkowski zajął postawę oportunistyczną – autor chociaż posługuje się w tekście całym sztafażem popkulturowych (tj. w powszechnym rozumieniu traktowanych jako tych z niższego rejestru) odniesień, to zdaje się nie ogranicza tematyki tak, aby była akceptowalna przez większość hipotetycznych czytelników. Kwestię tego, czy motywacją Witkowskiego jest przede wszystkim osiągnięcie komercyjnego sukcesu, pomijam.

Właściwych narzędzi do rozważenia politycznej relacji między Witkowskim, jego Margot, a kategorią „zwykłego czytelnika”, dostarcza teoria queer. W jej świetle[23] istotną rolę odgrywają kategorie wnętrza i zewnętrza przestrzeni społecznej – Spektaklu[24]. Wnętrze definiowane jest jako hegemoniczne, męskie, heteoroseksualne i przede wszystkim opresyjne. Nie może jednak ono istnieć bez zależności z zewnętrzem, którym rządzą prawa abiektywizacji[25] i suplementacji[26]. Dobrze oddaje to Jacek Kochanowski w swojej książce poświęconej społecznej teorii queer: „Spektakl, który ma znaczyć, którego znaczenie ma być stabilne i domknięte, potrzebuje kategorii, które będą jego suplementem, zewnętrzną granicą, dlatego «pomioty» (abiekty) są jednocześnie zewnętrzem Spektaklu i jego zasadą”[27]. Charakterystyczne dla „pomiotów” zewnętrza jest „doświadczenie nie-znaczenia, doświadczenie nicości, doświadczenie śmierci”[28] [podkreślenie – J.S.]. Owo zewnętrze nie jest jednak biernym przedmiotem normatywnej przemocy wiedzy/władzy[29]. To miejsce, które jest zarazem miejscem wytworzenia wiedzy/oporu – to właśnie tu rodzi się subwersywna polityka queer oparta na afirmacji różNICy[30]. Jeśli traktujemy teorię queer jako teorię polityczną, to tu tkwi jej polityczny potencjał. Wiedza/opór konstruowana przez doświadczające normatywnej przemocy osoby queer dla tych osób jest „szansą wolności, autokreacji, przestrzenią nienormatywności”[31]. Jest to także przestrzeń rekonfiguracji – osoby queer poprzez szereg subwersywnych działań destabilizują Spektakl. Działanie to obliczone jest na zmianę przestrzeni społecznej – usunięcia z niej normatywnej wiedzy/władzy, zastąpienia niej przestrzenią, którą różNICę będzie afirmować.

Jestem świadom, że stosowanie kategorii queerowych w przypadku Margot nie narzuca się samo przez się jak to się działo z Lubiewem, niemniej dostrzegam pewne analogie. W mojej ocenie „zabiektywizowany” przez krytyków Witkowski nie traci na swojej polityczności. Rozumiem owo wykluczenie na dwojaki sposób. Po pierwsze, jako autor znalazł się na zewnętrzu profesjonalnej krytyki. Co starałem się pokazać przy zastosowaniu kategorii lacanowskich, zajął pozycję, która na skutej (auto)wykluczenia autora powoduje uruchomienie procesu refleksji w obrębie samej krytyki literackiej. Po drugie, wykluczony Witkowski trafia w przestrzeń już i tak silnie naznaczoną piętnem abiektywizacji. W mojej ocenie tak właśnie definiowane jest miejsce „szarego czytelnika”. Ten oczywiście ma dostęp do omówień książek choćby w popularnych periodykach, jednak odróżniam to pole od profesjonalnej krytyki literackiej, w której funkcjonują Polityczni czy też Akademicy.

Jeśli posługiwać się pojęciem polityczności w rozumieniu teorii queer, to Witkowski zajmuje pozycję optymalną. Co chciałbym podkreślić, nie jestem do końca przekonany, aby owa szansa politycznego działania została wykorzystana. Jeśli zawiesimy ocenę wizerunku Witkowskiego rozumianego jako gest gombrowiczowski, to trudno mówić o polityczności. Możemy wtedy mówić o cynizmie. Co podkreślałem wcześniej, taka interpretacja mnie jednak nie przekonuje. Nie przekonuje mnie również traktowanie obecnych w Margot licznych intertekstów, odwołań do filozofii postrukturalnej (np. Michela Foucault) jako wydmuszek i ozdobników. Być może świadczy to o mojej naiwnej lekturze, ale nie wierzę, że Witkowski stosuje te kategorie na modłę postmodernistycznej zabawy. A nawet jeśli rzeczywiście tak jest, to proces lektury może wywołać odmienne skutki niż hipotetyczna intentio auctoris[32]Margot w mojej ocenie zawiera polityczny potencjał właśnie z racji zajmowania pozycji śmierci (de facto to pozycja osób queer). Trudno oceniać, czy zostanie wykorzystany. Warto jednak docenić zwrócenie się Michaśki ku „szarym czytelnikom” – jeśli polityka ma się realizować, to właśnie u nich znajduje największe pole do działania.

III

Margot nie jest tekstem idealnym. Fabuła czasami sprawia wrażenie niespójnej, wątpliwości budzi też podział tekstu na dwie nie tak łatwo dające się powiązać części. Mimo że zarysowana powyżej próba połączenia ostatniej powieści Witkowskiego z tematyką polityczną może budzić zastrzeżenia, to moim celem – co podkreśliłem na początku – nie było pokazanie, że polityczne intencje tekstu są bardzo wyraźne. Niniejszy tekst zwraca uwagę, że odrzucanie tekstu Michaśki i wskazywanie na jego płytkość jest gestem zbyt pochopnym. Margot da się wpisać w optykę zaangażowania, którą Witkowski realizował w poprzednich tekstach. To, co się zmieniło, to wizerunek autora, który stał się może i przesadnie medialny. Ten jednak nie jest bezpośrednio powiązany z tym, co się dzieje z tekstem.

Nawiązując do punktu wyjściowego powyższej analizy – tekstu Igora Stokfiszewskiego – uważam, że Margot jest definiowana przez zwrot, który określam mianem (nie)politycznego. Jego właściwością jest zajęcie pozycji śmierci. To wykluczeniepolegające z jednej strony na budowaniu narracji o „odmieńcach”, ale również sytuujące się poza tradycyjnym myśleniem o literaturze zaangażowanej.

Polityczność Margot jest nieprzyzwoita, a przez to jak najbardziej uwodząca. Czy skuteczna? Niech ocenią „zwykli czytelnicy”.

 

BIBLIOGRAFIA

G. Debord, Społeczeństwo spektaklu, Gdańsk 1998.

K. Dunin, Sens i bezsens, http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Sens-i-bezsens/menu-id-68.html, dostęp 13 V 2010.

Iwasiów I., Alexis. Gdzie jest kobiecość?, „Pogranicza” 2005, nr 1, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_08.php, dostęp 10 V 2010.

Kesel de M., Eros and Ethics. Reading Jacques Lacan’s Seminar VII, New York 2009.

Kochanowski J., Spektakl i wiedza. Perspektywa społecznej teorii queer, Łódź 2009

Lacan J., The Seminar, Book VII. The Ethics of Psychoanalysis, 1959–1960, New York 1992.

Leszczyński o Margot – najnowszej książce Witkowskiego, http://www.youtube.com/watch?v=8aq7CLPyptw, dostęp 10 V 2010.

Nowacki D., Witkowski napisał radykalną i błyskotliwą powieść gejowską. Ale czy wie, co napisał?, „Gazeta Wyborcza” 03.01.2005, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_10.php, dostęp 10 V 2010.

J. Orska, Gdzie jest Collegium Polonicum? Wokół recepcji Margot Michała Witkowskiego, „FA-art” 2009, nr 4.

Stokfiszewski I., Zwrot polityczny, Warszawa 2009.

Uniłowski K., Krzysztof Uniłowski o Lubiewie, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_24.php, dostęp 10 V 2010.

Uniłowski K., Na milezyjską modłę, „FA-art” 2009, nr 4.

Warkocki B., Michaśka is dead, http://www.dwutygodnik.com.pl/artykul/423-michaska-is-dead.html, dostęp 10 V 2010.

Witkowski i dziwki [+18], http://www.youtube.com/watch?v=GCIVR7ENLX4, dostęp 12 V 2010.

 

PRZYPISY 

[1] I. Stokfiszewski, Zwrot polityczny, Warszawa 2009, s. 30.

[2] O związkach postmodernizmu z kapitalizmem pisze m.in. F. Jameson w głośnej książce Postmodernism: The Cultural Logic of Late Capitalism.

[3] I. Stokfiszewski, op. cit., s. 22.

[4] B. Warkocki, Michaśka is dead, http://www.dwutygodnik.com.pl/artykul/423-michaska-is-dead.html, dostęp 10 V 2010.

[5] J. Orska, Gdzie jest Collegium Polonicum? Wokół recepcji Margot Michała Witkowskiego, „FA-art” 2009, nr 4, s. 11.

[6] B. Warkocki, op. cit.

[7] I. Iwasiów, Alexis. Gdzie jest kobiecość?, „Pogranicza” 2005, nr 1, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_08.php, dostęp 10 V 2010.

[8] D. Nowacki, Witkowski napisał radykalną i błyskotliwą powieść gejowską. Ale czy wie, co napisał?, „Gazeta Wyborcza” 03.01.2005, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_10.php, dostęp 10 V 2010.

[9] K. Uniłowski, Krzysztof Uniłowski o Lubiewie, cyt. za: Strona internetowa Michała Witkowskiego, http://free.art.pl/michal.witkowski/dorobek/lubiewo_24.php, dostęp 10 V 2010.

[10] J. Orska, op. cit., s. 3.

[11] Ibidem.

[12] Por. Leszczyński o Margot – najnowszej książce Witkowskiego, http://www.youtube.com/watch?v=8aq7CLPyptw, dostęp 10 V 2010.

[13] Por. Witkowski i dziwki [+18], http://www.youtube.com/watch?v=GCIVR7ENLX4, dostęp 12 V 2010.

[14] J. Orska, op. cit., s. 3.

[15] Por. K. Dunin, Sens i bezsens, http://www.krytykapolityczna.pl/Dunin/Sens-i-bezsens/menu-id-68.html, dostęp 13 V 2010.

[16] J. Lacan, The Seminar, Book VII. The Ethics of Psychoanalysis, 1959–1960, New York 1992.

[17] M. de Kesel, Eros and Ethics. Reading Jacques Lacan’s Seminar VII, New York 2009, s. 220.

[18] Ibidem, s. 220.

[19] Ibidem, s. 222.

[20] J. Orska, op. cit., s. 3.

[21] Ibidem.

[22] K. Uniłowski, Na milezyjską modłę, „FA-art” 2009, nr 4, s. 62.

[23] Z racji ograniczonej objętości tekstu, założenia teorii queer podaję w znaczącym skrócie.

[24] Zob. G. Debord, Społeczeństwo spektaklu, Gdańsk 1998.

[25] Pojęcie ze słownika Julii Kristevej.

[26] Pojęcie Jacques'a Derridy.

[27] J. Kochanowski, Spektakl i wiedza. Perspektywa społecznej teorii queer, Łódź 2009, s. 121.

[28] Ibidem, s. 124.

[29] Pojęcie Michela Foucault.

[30] Mowa o Derridiańskiej différance.

[31] J. Kochanowski, op. cit., s. 125.

[32] Pojęcie Umberto Eco oznaczające intencję autora tekstu.

 

ABSTRAKT

Błażej Warkocki jeden z tekstów poświęconych Margot M. Witkowskiego tytułuje „Michaśka is dead”. Przyznaje, że powieści zabrakło „etycznego momentu”, a czytelnicy zostali pozostawieni „z treściową pustotą, spektaklami cynizmu i mało wyrafinowanym voyeuryzmem”.

Tekst jest próbą obrony tekstu Witkowskiego. Wskazaniem, że obecne w Margot uwikłanie w cyniczny świat mediów, nie pozbawia tego tekstu potencjału emancypacyjnego/politycznego. Stanowi też zmierzenie się z niezbyt przychylną recepcją tekstu Witkowskiego. Autor udowadnia, że że Margot jest kolejnym etapem projektu literackiego Autora, nie mniej politycznym niż poprzednie utwory.

W swoim artykule opiera się autor na tekstach M. Witkowskiego (głównie na Lubiewie i Margot) i recenzjach, które ukazały się tuż po wydaniu najnowszej powieści.